niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
28 lipca 2017

Litwo, czas na działanie. Moskalenia cierpliwie znosić nie będziemy

Dodano: 16.02.2017 [09:18]
Litwo, czas na działanie. Moskalenia cierpliwie znosić nie będziemy - niezalezna.pl
foto: 3dman_eu (pixabay)
W końcu października 2016 r. odbyły się na Litwie wybory do sejmu. Wyniosły one do władzy wielu ludzi nowych, którzy nie ponoszą odpowiedzialności za niewywiązanie się z obietnic wcześniej wielokrotnie składanych Polakom. To stwarza okazję do nowego otwarcia w relacjach Polski i Litwy. Klucz do niego leży jednak w rękach litewskich - pisze w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska” Przemysław Żurawski vel Grajewski.

O relacjach Polski i Litwy pisałem już trzykrotnie na łamach „Gazety Polskiej Codziennie”. Wyzwania im towarzyszące pozostały te same, ale czasu na znalezienie na nie odpowiedzi jest coraz mniej. Cierpliwość wykazywana przez Polskę, świadomą swojej przewagi potencjału, miała sens, ale od czasu rosyjskiej agresji na Ukrainie czarne scenariusze dotyczące konfliktów na wschodzie stają się prawdopodobne i czynią rozwiązanie problemów polsko-litewskich zadaniem pilnym. Cnota cierpliwości staje się wadą.

Czas na perswazję i spokojne tłumaczenie kończy się, i to przede wszystkim dla Litwy, i nie z powodu Polski, lecz ze względu na groźbę agresji rosyjskiej w naszym regionie. Litwa czasu dostała aż nadto i nie wykorzystała go należycie. Dziś liczy się już każdy dzień. Każdy problem Polaków na Litwie, rozwiązany przed rosyjską prowokacją, zmniejsza prawdopodobieństwo jej sukcesu. Po niej będzie za późno. Klucz do wzmocnienia bezpieczeństwa zarówno Polski, jak i Litwy leży w ręku władz w Wilnie, i jeśli one go nie użyją, zaszkodzą przede wszystkim sobie, ale niestety także Polsce, dlatego oszczędzanie Litwinom kilku słów gorzkiej prawdy, zasadne w ubiegłych latach, staje się nierozważne. Rzeczywistość jest niewesoła i powstrzymując się od jej rzetelnego opisania, nie zmienimy jej. Nie ma już czasu na dyplomatyczne niedomówienia. Nazywając zaś rzeczy po imieniu, mamy szansę obudzić decydentów w grodzie Giedymina i pozbawić ich iluzji, jeśli je nadal żywią.

Nie dyskutujmy na narodowe mity

Edynburg nie jest miastem kresowym Anglii, lecz stolicą Szkocji, choć mówi się w nim po angielsku, a nie w gaelic – celtyckim języku Szkotów. Jest zaś bez wątpienia miastem brytyjskim. Wilno podobnie – nigdy nie było Polską, choć dominował w nim język polski, zawsze było zaś Litwą, co nie kłóciło się z byciem miastem Rzeczypospolitej, którego ludność autochtoniczna zawsze chciała pozostać jej częścią i poświadczała to wielokroć czynem zbrojnym. Było stolicą Wielkiego Księstwa Litewskiego, miastem Giedymina, Kiejstuta i Jagiellonów. Tak jak Tudorowie, walijscy królowie Anglii, panując w Londynie, nie czynili go miastem walijskim, choć Walia jest częścią Królestwa Anglii, tak i Giedyminowicze i ich gałąź – Jagiellonowie – panując w Wielkim Księstwie Litewskim (WXL), które było państwem wschodniosłowiańskim, nie czynili go państwem Bałtów, choć Żmudź i Auksztota były częścią WXL. Dawna Litwa nie odrodziła się po 1918 r., lecz rozpadła na Litwę Kowieńską, Litwę Środkową i Białoruś.

Osadnictwo polskie na Wileńszczyźnie nie zostało zapoczątkowane przez polskie panowanie nad bałtyckimi Litwinami, lecz przez osiedlanie na pustkach osadniczych jeńców z Mazowsza i Podlasia, tłumnie porywanych w czasie najazdów litewskich w XIII i XIV w., póki małżeństwo Aldony Giedyminówny z Kazimierzem Wielkim nie położyło im kresu. Polskość Wileńszczyzny nie jest rezultatem polskiej przemocy ani polskich prześladowań Litwinów. Od XIV w. był to obszar mieszania się etnosu litewskiego, polskiego i białoruskiego (także żydowskiego, niemieckiego, karaimskiego, tatarskiego etc.) z cofaniem się tego pierwszego pod wpływem tego trzeciego, a potem dobrowolną polonizacją, narastającą po zagładzie elit litewsko-ruskich w wyniku najazdu moskiewskiego i sześcioletniej (1655–1660) rosyjskiej okupacji Wilna. Procesu polonizacji dopełnił wiek XIX. Rzekoma bałtycka litewskość Wilna i jego „okupacja” w latach 1920–1939 przez Polskę to mit. Był on niezbędny Litwinom, gdy budowali swoją nowożytną tożsamość, ale obecnie jego podtrzymywanie jest śmieszne.

Wbrew ich woli

Fundamentalna zasada ustrojowa najstarszej europejskiej demokracji, brytyjskiej, głosi: „Nikt nie jest na tyle doskonały, by rządzić innymi ludźmi wbrew ich woli”. Nie ma zaś żadnych wątpliwości co do faktu, że mniejszość polska na Litwie, będąca tam ludnością autochtoniczną i na Wileńszczyźnie stanowiąca lokalną większość, weszła w skład państwa litewskiego wbrew swojej woli. Obecny kształt granic Litwy jest skutkiem sowieckiej przemocy, struktura etniczna Wilna jest zaś skutkiem ludobójstwa sowiecko-niemieckiego z wykonawczym udziałem Litwinów, obejmującego zagładę ludności żydowskiej i wymordowanie licznych przedstawicieli elit polskich. Symbolem tego są Ponary. Jest też rezultatem sowieckiej czystki etnicznej, w istotnym wymiarze depolonizującej Wilno po 1944 r., i litewskiej kolonizacji miasta, dokonanej w warunkach moskiewskiej niewoli.

Historia jako wyzwanie

Najgłębsze interesy Polski i Litwy nakazują nam uznać ten wyrok historii za nieodwracalny. Wszelka próba zmiany granic w Europie oznacza bowiem wojnę. Konflikt polsko-litewski byłby zaś zaproszeniem Rosji do gry i dobrowolnym ustawieniem się w roli jej pionków, którymi manipulowałaby wedle upodobania. Byłaby to polityka zabójcza zarówno dla Polski, jak i dla Litwy. Grecko-tureckie spory podminowują południową flankę NATO. Kopiowanie tego wzoru na jego flance północnej to ostatnia rzecz, jakiej potrzebują Polacy i Litwini. Uznanie nieodwracalności wyroków historii nie oznacza jednak ignorowania faktu istnienia ich negatywnych skutków mentalnych. Skutkiem takim jest zaś niechęć istotnej części litewskich Polaków do państwa litewskiego, które nie podjęło wysiłku zmiany tego nastawienia swoich polskich obywateli, wcielonych do Litwy rosyjską przemocą.

Nie jest to problem specyficznie litewski. Każde państwo, które w drodze gwałtu wchłania dużą grupę autochtonicznej ludności, niechcącej być jego obywatelami, bierze tym samym na swoje barki wielki ciężar i wielkie ryzyko. Przez dziesięciolecia borykała się z podobnym problemem Wielka Brytania w Ulsterze, a międzywojenna Polska na Kresach południowo-wschodnich. Każdy wróg zewnętrzny takiego państwa chętnie korzysta z okazji i podnieca waśnie narodowościowe, stanowiące naturalny kontekst takiej sytuacji.

Wyzwania współczesności

Lista niezałatwionych problemów polsko-litewskich od lat pozostaje taka sama.

1. Oświata polska na Litwie – choć jak słusznie twierdzą Litwini, jest najlepiej rozwiniętym systemem edukacji w języku polskim poza Polską – podlega restrykcjom, których nie da się inaczej interpretować jak tylko jako próbę lituanizacji – od kwestii programowych po ostatnio głośną sprawę przeniesienia najstarszej szkoły polskiej w Wilnie, liceum im. Joachima Lelewela, z jego tradycyjnej lokalizacji do nowej, mniej dogodnej i w żaden sposób nieuzasadnionej względami demograficznymi.

2. Obecność języka polskiego w litewskiej przestrzeni publicznej, urzędach, pisowni nazwisk w paszportach, dwujęzyczności w nazwach ulic, miejscowości, w szyldach sklepów i zakładów usługowych tam, gdzie istotny odsetek ludności stanowią Polacy, a nawet w hotelach, muzeach itp., gdzie powszechny jest (co zrozumiałe) angielski, ale i rosyjski, a nie ma polskiego! Czyżby Litwini uważali, że rosyjskie tradycje Wilna są silniejsze niż polskie?

3. Kwestia zwrotu Polakom obywatelom litewskim mienia zagrabionego przez Sowietów i towarzyszący litewskiej reprywatyzacji korupcjogenny proceder „rekompensaty” odbieranej przez Litwinów z Kowieńszczyzny w nieruchomościach na obszarze Wileńszczyzny za majątki skonfiskowane w czasach ZSRS, a obecnie niemożliwe do zwrotu w naturze. Choć związana z tym korupcja jest ponadetniczna, to jednak przez litewskich Polaków proceder ów odbierany jest zasadnie jako instrument lituanizacji Wileńszczyzny. Buduje to ich niechęć do państwa litewskiego i źle służy spoistości Litwy. Czyżby Litwa sądziła, że Rosja stwarza jej zbyt mało zagrożeń i chciała wyprodukować sobie jeszcze jakieś dodatkowe?

4. Salamandryzacja okręgów wyborczych i 5-procentowy próg wyborczy. To pierwsze jest nazwą znanego także niegdyś z Irlandii Północnej manipulowania granicami okręgów wyborczych, tak by minimalizować liczbę mandatów możliwych do zdobycia przez „niepożądaną mniejszość” – tam katolików, tu Polaków. To drugie jest podstawą sojuszu wyborczego AWPL z Aliansem Rosjan. Czyżby rząd Litwy uważał, że ten sojusz leży w interesie państwa litewskiego? W Polsce nie obowiązuje próg wyborczy dla mniejszości narodowych. Interes Litwy wymaga, by przyjąć polski model, chyba że Wilno chce zapraszać Rosjan do gry.

5. Putinizacja przestrzeni medialnej na Wileńszczyźnie, wynikająca z faktu, że mieszkający tam Polacy pozbawieni są dostępu do polskich mediów, poza mało atrakcyjną TVP Polonia. Masowo oglądają więc telewizję rosyjską i znajdują się pod silnym ciśnieniem kremlowskiej propagandy. Rosja wygrywa wojnę informacyjno-propagandową. Stwarza to podatny grunt pod moskiewskie prowokacje.

Latem na Białoruś na manewry Zapad-2017 Rosja wwiezie 83 razy więcej wojska niż w ubiegłym roku. Litwa nie ma już czasu na zastanawianie się nad „zagrożeniem” mogącym wyniknąć z polonizacji przestrzeni medialnej Wileńszczyzny przez jej pełne otwarcie na media z Polski. Litewskiej TV Polacy oglądać nie chcą, Litwini muszą zatem wybrać, czy chcą, by oglądali kanały rosyjskie, czy polskie. Polska też ma tu swoją część zadania. Jest ono pilne i wymaga pieniędzy. Bierne narzekanie na naszych rodaków z Litwy, że ulegają moskiewskiej propagandzie, nic tu nie zmieni. Czas działać. Deputinizacja mediów na Wileńszczyźnie możliwa jest jedynie przez ich polonizację.

6. Inwestycja Orlenu w Możejkach od lat jest sabotowana przez Litwę. Rozebrano tory wiodące z rafinerii na Łotwę i narzucono polskiej firmie opłaty za transport kolejowy przekraczające taryfy dla innych klientów Lietuvos Geležinkeliai (kolei litewskich). Ów konflikt państwa litewskiego z największym płatnikiem podatków na Litwie, jakim jest Orlen, ma dla Litwy charakter samobójczy. Nowy prezes litewskich kolei, 32-letni Mantas Bartuška, zapowiedział audyt w firmie i przyjrzenie się sytuacji jej strategicznych klientów, w tym PKN Orlen Lietuva. Podobnie nowy minister transportu Rokas Masiulis, znany z pozytywnego nastawienia do Polski, rokuje nadzieję na poprawę tej sytuacji. Pozytywnych rokowań mieliśmy jednak w przeszłości pod dostatkiem. Czas na czyny.

Nowe otwarcie zależy od Litwinów

W końcu października 2016 r. odbyły się na Litwie wybory do sejmu. Wyniosły one do władzy wielu ludzi nowych, którzy nie ponoszą odpowiedzialności za niewywiązanie się z obietnic wcześniej wielokrotnie składanych Polakom. To stwarza okazję do nowego otwarcia w relacjach Polski i Litwy. Klucz do niego leży jednak w rękach litewskich. Deklaracje i obietnice już nie wystarczą. W Polsce wyczerpał się potencjał poparcia politycznego wyborców na rzecz polityki cierpliwości. 26 lat to dostatecznie długo. Brak skutecznej polityki Litwy w zakresie pozyskania zaufania i sympatii Polaków będących jej obywatelami otwiera drogę wpływom Moskwy. Moskalenia zaś cierpliwie znosić nie będziemy.
 
Opinie użytkowników
Regulamin Forum:
Na forum niezalezna.pl publikujemy opinie użytkowników naszego portalu. Wszystkie posty podlegają moderacji. Bezwzględnie usuwane będą wpisy zawierające groźby karalne i wszelkie prowokacje godzące w Niezależną. Nie publikujemy wpisów wulgarnych, zwalczamy trollowanie. Nie tolerujemy spamu i postów pisanych wyłącznie Caps – Lockami. Ze względu na ograniczoną do 1500 znaków długość komentarzy zastrzegamy sobie prawo do usuwania obszernych artykułów wklejanych w postach w sytuacji, kiedy można wykorzystać link. Wszelkie zastrzeżenia natury regulaminowej prosimy zgłaszać na: pocztę strażnika forum

szacun prosimy o wiecej

za dużo gdybania... za mało realii sensu stricto... historycznych... wniosek z takich tekstów jak wyżej jest jeden... następny piewca państwa sowieckiego... utożsamia bandycką samowolę sowieckich komunistycznych kryminalistów wobec państw ościennych... jako wielce prawidłową... natomiast gdyby Rzeczypospolita Polska próbowałaby powrócić do swych należnych wielowiekowych własności i praw... o to już bardzo źle byłoby potraktowane i wewnętrznie i zewnętrznie... i wogóle miałaby przez takie postępowanie przeciwko sobie cały świat... a już napewno znowu roznieciłaby kolejną wojnę światową?...

odpwiedź jest jedna na takie paranoiczne ględzenie... totalne kardynalne bzdury...mające na celu podtrzymywanie wśród Polaków nastrojów negatywnej samokrytyki własnej popartej totalną depresją narodową...

a sowieci w tym czasie mięli i mają nadal takie fanaberie.... głęboko w dupie... i dalej robią z takimi głupkami jak autor tego artykułu co tylko im się rzewnie podoba... najlepiej to płyń do Moskwy następny sowiecki zastrugany palancie i nie zabieraj ludziom cennego czasu...

@ Autor:

No, tym razem Panu serdecznie podziękuję - tak jak Pan napisał, tak powinno być.
Problem jednak w tym, ze nasz rząd ma inny plan (ma?), a Lietuwosi byli i będą w spr. Polski zawsze tacy sami (ponad podziałami). Nie spodziewam się także zmiany ze strony wileńskich Polaków. Ogólnie, zbyt mocno okrzepł status quo i nic tu się już nie zrobić - jest za późno. Szkoda.
Niestety, przyczyną w/w pasztetu jest to co Pan napisał i co sam wyznaje: "Najgłębsze interesy Polski i Litwy nakazują nam uznać ten wyrok historii za nieodwracalny." To jest grzech pierworodny warszawskich elit, które uznały że świat zastany po 1989r jest "niedowracalny", i za to teraz my, Polacy, płacimy najwięcej (np. w Wilnie). Nota bene kompletnie makabryczne jest wyznawanie w/w "nieodwracalności" jeszcze teraz...
Na Litwie po 1989r mieszkałem/bywałem przez wiele długich lat, poznałem tam mnóstwo ludzi (także "decyzyjnych" Lietuwosów), i wiem że gdyby RP od początku stawiała Litwie warunek autonomii Wileńszczyzny, jakaś jej niezła forma była by od dawna rzeczywistością. Niestety, wypaczona idea Giedroyca i zwykłe lenistwo "warszawki" udupiły i udupiają sprawę. Nawet dzisiaj, gdy zachodnioeuropejski standard autonomii regionów/mniejszości jest do wykonania na Litwie, nikt w RP spr. autonomii Wileńszczyny nie podnosi, także np. "GP", a i... Pan.
Przyszłość na Litwie czarno widzę, a zgadnąc ją nietrudno: W razie najazdu rosyjskiego, Wileńszczyzna wpadnie w moskiewskie łapy łatwo a Moskali tam powitają kwiatami m.in. nasi rodacy/"rodacy"...

Pozdrowienia,
TP

PS: Jak Pan doskonale wie, podobne kłopoty, choć w mniejszej skali, mają Polacy na Łotwie, Białorusi, Ukrainie i w Czechach. I także w tych sprawach RP tak naprawdę chyba niczego sensownego nie robi.
Np. na Łotwie nadal min. połowa miejscowych Polaków nie ma obywatelstwa łotewskiego, ze szkolnictwem pol. wcale nie jest klawo, oficjalne używanie jęz. polskiego w pol. gminach wokół Dyneburga jest fikcją itd. Niestety o tym zadziwiająca cisza, wszędzie... Niedawno pewien młody polski dziennikarz z Wilna pisał tu o Łotwie, ale -jak i jego koledzy w RP- lukrował rzeczywistość. Dlaczego?
Kilka tygodni temu pewien bardzo znany i ceniony politolog pisał tu o Ukrainie, i tez w formie lukrowanej, nie wspominając o potrzebie dociśnięcia Ukraińców, tak jak dzisiaj tu dociskania Lietuwosów, mimo że czas ku temu ostatni... Dlaczego?
Jeśli upominanie się o polskość płn.-wsch. Zabuża (wł. o jej ratowanie) jest jakimś faux pas albo działaniem pro-putinowskim to ks. Mackiewicz, Traugutt, "Łupaszka", Piłsudski, "Łupaszko" czy "Olech" muszą być traktowani jako występujący przeciwko "najgłębszym interesom Polski i Litwy"... To jakiś obłęd...

Bardzo slusznie. Litwini musza zrozumiec, ze sami nie sa zadna potega. Potege stanowili kiedy Litwa byla z Polska w Uni. Teraz albo beda respektowac fakty historyczne, albo zostana sami! Niemcy ich na pewno nie obronia!

Zalecam lekturę pomocniczą – „Przywracanie pamięci” – Piotr Jaroszyński, rozd. „Europa i świat”.

Piotr Jaroszynski to jeden ze wspanialszych polskich humanistow.
Dla ludzi uczacych sie wciaz polskosci,jak ja sam,polecam na youtubeie pelny cykl odczytow Pod Namiotem u Ewy Stankiewicz.
Odczyt tam profesora Jaroszynskiego zrobil na mnie szczegolne wrazenie.

A ja powiem,
Drogi bracie litwinie,
Paouczok szykinie,
Wiemy co robili szaulisy,
W ponarach swoje ślady zostawili,
Wiemy co robili!

CZESC PIERWSZA

Wielka moda zapanowala w Polsce.
Moda tlumaczenia wszystkim ,jakie sa ich prawdziwe interesy.
NIkt poza Polska nie rozumie swoich interesow,wiec Polacy biora na siebie racjonalizacje calego swiata.
Ukraincy powinni zrozumiec,ze w ich interesie jest antyrosyjski sojusz z Polska.
Problem w tym,ze "glupi" Ukraincy wola sojusz z Niemcami,a nawet wola sojusz z Rosja,niz z nachalna Polska.
To samo dokladnie z Litwinami.
XXX
Zabawne,ze ci sami ludzie sa przewaznie zwolennikami asymilacji Polakow za granica.
xxx
Litwini w czasach RP Obojga Narodow byli bratnim narodem,bez wzgledu na to,czy mowili po polsku,litewsku czy bialorusku.
Konstytucja 3 Maja zlikwidowala Unie,i Litwa i Wilno staly sie Polska po prostu,bo czescia Krolestwa Polskiego byly takze i poprzednio.
Autor temu zaprzecza.
XXX
Litwini w Powstaniu Styczniowym walczyli najdluzej ze wszystkich Polakow za Wolna Polske,bo do 1867 Roku.
Pseudo narod neo-Litwinow,kontrolujacych dzisiaj Litwe,wyhodowali Niemcy po upadku Powstania na Uniwersytecioe Krolewieckim.
W ten sposob powstali neo-Litwini,ktorzy przejeli od Prusakow nienawisc do Polski i Polakow.
Jest to do dzisiaj czesc protestanckiej niemieckiej Prusaczyzny.
Sa nadal nominalnie katolikami,ale przejeli protestancka moralnosc,jak i psychologie.
NIGDY nie beda przyjaciolmi Polski,NIEZALEZNIE od postawy Polakow.
NIGDY !!!
Wladze polskie,niezaleznie od profilu politycznego nie rozumieja tego slowa.
Bo tez w slowniku kultury i religii polskiej takie slowo NIGDY nie wystepuje,a tu przeciez mamy do czynienia z inna nieeuropejska cywilizacja.
XXX
I jeszcze jedno.
Na dzisiejszej Litwie istnieje nadal Narod Zmudzinow,okolo pol miliona.
Jest to jedyna pozostalosc po Narodzie Litewskim ,jego czesci litewskojezycznej,ktory pozostal wierny,w odroznieniu od neo-Litwinow,tradycji Wielkiego Ksiestwa Litewskiego,jest w stanie konfliktu z zacietymi neo-Litwinami,i jest oczywiscie przyjazny wobec Polski.
Dlaczego dyplomacja i polityka polska nie nawiazala z powrotem historycznego sojuszu z TYMI PRAWDZIWYMI historycznymi Litwinami ?
Chodzi po glowie tylko slowo zdrada.
xxx
Przed wojna nie tylko Wilenszczyzna byla polskojezyczna,lecz takze cala Kowienszczyzna,czyli poza Zmudzia wieksza czesc nawet przedwojennego panstwa litewskiego.
W Kownie przeciez Adam Mickiewicz byl nauczycielem !
Od tego czasu nastapila przymusowa lituanizacja przy pomocy ucisku i przesladowan Polakow,w tzm reedukacji szkolnej.
Neo-Liwini sa Prusakami,wiec sa bardzo skuteczni.
Obecna niekonsekwentna i impotentna polityka polska skazuje pozostalych Polakow nieuchronnie na ten sam los,OKRUTNY LOS,bo los stania sie wrogami tradycji swoich Ojcow i Dziadow,i zdrajcami Ojczyzny.
Celem polityki NIEPODLEGLEJ Polski musi sie wiec stac REPOLONIZACJA wszystkich Polakow na Litwie,z wyjatkiem naszych Braci Zmudzinow.
CDN

Taki mądry jesteś Reytan, a całkowicie nie uwzględniłeś kilkudziesięciu lat działań sowieckich politruków, którzy napisali Litwinom ich wypaczoną historię z opisem krzywd jakie zgodnie z radziecką historiozofią wyrządzili Litwinom Polacy.
Ten jad nienawiści sprytnie sączony przez sowietów działa do dzisiaj w litewskich głowach, poddawanych sowieckiej indoktrynacji.

Błąd. Żmudzinami nazywano dawniej ten bałtycki naród który po 1918 roku ukradł nazwę 'Litwini'. Prawdziwymi, dawnymi Litwinami są dzisiejsi Białorusini i to wlasnie oni maja pełne prawo do nazwy Litwa i Litwini.

Nic z tego co Pan pisze sie nie zgadza.
Po prostu NIC.
Jakies kradzieze nazwy Litwinow przez jedynych oryginalnych Litwinow jacy istnieja ?
Jakies wylaczne prawa do nazwy Litwinow ?
Do dziedzictwa Wielkiego Ksiestwa Litewskiego maja wszyscy prawo.
I Zmudzini,i Bialorusini,i Polacy Litewscy,czyli Polska.
Litwinem,a nie Polakiem,w tym sensie ,byl Pilsudski,Milosz,Mackiewicz,i wielu innych...
XXX
Ale serio ,Jego spadkobiercami sa ci,ktorzy sie do niego przyznaja i je kultywuja.
Na Bialorusi robi to serio tylko opozycja,na Litwie Zmudzini,a w Polsce ???
XXX
Mamy duze klopoty nawet z dziedzictwem Polski,i toczymy zaciekla walke ,aby go odzyskac.
Dochodzenie do siebie po dlugiej niewoli zawsze jest trudne i problematyczne.

DOKONCZENIE

Jezeli Polska nie bedzie tzw.panstwem powaznym,i nie odbierze wszystkim tego,co Jej sie nalezy,Miedzymorze pozostanie w sferze snow i marzen,a czesciowo w dziedzinie zdrady narodowej.
Narody Miedzymorza musza zobaczyc na wlasne oczy,ze w Warszawie odrodzila sie STARA,prawdziwa Rzeczpospolita,na ktorej sile i prawosci mozna polegac.
Inaczej beda sie nadal zwracac w kierunku Berlina i Moskwy ze wzgledu na wlasne bezpieczenstwo narodowe.
XXX
I wreszcie.
Polacy mysla tylko po polsku.
I nie chodzi tu o jezyk etniczny,w ktorym sie to wyraza...
Nie po polsku i litewsku,ani po litewsku
Tylko po polsku.
To znaczy wylacznie w kategoriach interesow polskich.
W naszym rejonie swiata Polska reprezentuje interesy katolickie i europejskie.
XXX
Tylko w ten sposob odzyskamy szacunek swiata,ktory byc moze na zawsze juz utracilismy.
XXX
Polecam ksiazki profesora Feliksa Konecznego,genialnego tworce teorii cywilizacji.
Do nabycia w :ksiegarnia.antyk.org.pl
KONIEC

To o czym piszesz byloby mozliwe gdyby w Polsce odrodzila sie kultura polityczna 1RP a projekt Miedzymorza byl rzeczywiscie realizowany. Zamiast tego mamy realizowany pełną parą projekt Judeopolonii. Szkoda ze nikt tego nie widzi.

to niestety widać, to czuć i jest o czym myśleć

Moze warto ,zebym po rozwazaniach ogolnych,dorzucil cos tylko od siebie ?
Wierze w POWROT KROLA,jak to nazywa Tolkien,a wiec w POWROT Najjasniejszej Rzeczpospolitej.
Potencjal Narodu pozostal niezmieniony,chociaz jest w duzej mierze ukryty,bo wrogowie dali nam niezlego lupnia,ze podnosimy sie z trudem.
Ale podnosimy sie,czemu chyba nikt nie zaprzeczy,i damy rade,jestem o tym przekonany.
Co nie znaczy ,ze nie mam chwil zalaman,watpliwosci i czarnych mysli...
Wierze ,ze jestesmy pod ochrona swietej Panienki i Jej Syna.
I wszystko pojdzie dobrze,mimo bardzo ciezkich prob,dopoki ICH bedziemy sie trzymac !

Przygladajac sie polityce wladz litewskich wobec Polakow na Litwie nie trudno zauwazyc ,ze jej celem jest calkowite zniszczenie polskosci na Litwie!To male,lezace gdzies na,nie tylko geograficznych,ale i cywilizacyjnych peryferiach Europy panstewko zdaje sie zapominac ,kto ich nauczyl w ktorej rece trzyma sie noz, a w ktorej widelec.....

Bardzo ciekawy wpis. Odniosę się do części historycznej, gdyż nie mam jasności w szczegółach, co do rozwiązań konfliktów dzisiejszych.

Polska dawna przypominała Wielką Brytanię politycznie. Szkocja trochę przypominała Litwę, a jej królowie zasiadali na tronie angielskim. Ziemie południowo wschodnie Rzeczpospolitej przypominały Irlandię, a dwudziestowieczne konflikty o Lwów przypominały konflikt o Ulster.

Tylko, że Ulster nie należy do Irlandii, a Lwów do Ukrainy należy, choć to "zachód" wyznaczył granicę wschodnią Polski.
Patrząc po Anglii, to powinniśmy być w związku z Litwą i Białorusią, a także Lwów powinien należeć do nas jako autonomia. Lub Wielka Brytania winna się rozpaść. Wtedy będzie sprawiedliwie.
Także Wilno winno należeć do Białorusi, jak Lwów do Ukrainy, lub Lwów do Polski, jak Wilno do Litwy.

Najlepiej wszelkie konflikty załatwić we wspólnocie Rzeczpospolitej, bo tylko wtedy będzie można się pogodzić. Inaczej zawsze ktoś poczuje się pokrzywdzony.

Nie uważam spraw z przeszłości za załatwione.

Wystarczy mi lepsze traktowanie obywateli państw naszych od obywateli państw zewnętrznych, a także równe traktowanie obywateli państw naszych na terenach naszych, porozumienie w dziedzinie kultury i nauki, ekonomii i polityce, jako sojusz, zadośćuczynienie za krzywdy indywidualne, wyrażone w "wyłącznym" dostępie firm "z kapitałem polskim", spoza waszych rynków, do waszych rynków, w pełnym dostępie kultury polskiej i języka u was, jak i waszej u nas, a zapomnę o waśniach i innych krzywdach.

Gdyby jednak do złączenia naszych państw nie doszło, zażądam w pełnej wysokości odszkodowań za pomordowanych, za majątek państwowy i prywatny, należący wcześniej do obywateli Polski, Państwa Polskiego, ludzi i instytucji, które może Polska w przyszłości reprezentować.

Rzeczpospolita w przyszłości powstanie, a prawo wspólnotowe będzie stało nad prawem krajowym. Wtedy konflikty zostaną złagodzone.

Bardzo ciekawy komentarz.
Niestety Pan takze nalezy do polskich idealistow.
Braun np.odroznia polskich judeo-realistow i judeo--idealistow.
Idealizm w polityce to sklonnosci samobojcze,prowadzace do Zaglady siebie samego.
W Wielkiej Brytanii Szkoci nie morduja Anglikow.
A nawet Irlandczycy nie maja pretensji terytorialnych do Anglii (poza irandzkim przeciez Ulsterem !),i nigdy nie przeprowadzali ,ani nie planowali ludobojstwa na Anglikach.
Roznice sa wiec ZASADNICZE,pomimo analogii.
XXX
Anglia zas od 1088 nigdy nie ulegla udanemu najazdowi,ani nie stala sie czescia obcego Imperium,jak Polska,lec wrecz przeciwnie.
Z korzysci wyplywajacych z istnienia Imperium Brytyjskiegoi korzystali tez Szkoci,i nawet czesciowo Irlandczycy.

Polska polityka wschodnia polaczenie apriorycznych dogmatow z poboznymi checiami.Sprzedanie kresowych polakow za iluzoryczne sojusze i unie.
Nadskakiwanie panstwom, ktore tak jak Litwa nie ma zadnego potencjalu lub tak jak Ukraina kompletnie skorumpowana jest powaznym bledem.Obydwa te panstwa sa proniemieckie i antypolskie i jedyna droga do wspolpracy jest budowa stronnic propolskich w tych panstwach(czy to jest mozliwe).
Czas juz wrocic do polityki wschodniej Pilsudskiego, ktora byla pelna przewrotnosci i cynizmu, ale jak skuteczna.
Podsumowujac prosty chlop znad Buga ma wieksza wiedze o polityce wschodniej niz autor tego pelnego poboznych zyczen artykulu

Ooooo!!! Ktoś przestawił panu vel Grajewskiemu propagandową wajchę gdyż ten, o dziwo, z troską o Kresowych Rodakach, a nie jak dotąd, wręcz przeciwnie.

Nie mierz wszystkich swoją miarą. I poczytaj troche tekstów Żurawskiego vel Grajewskiego a nie ich propagandowe wariacje pióra środowisk typu kresy.pl Zresztą to chyba nie na twoją gowę.

Naprawdę? Moskalenie jest domeną Litwinów? Litwini w przeciwieństwie do nas nie mieli wątpliwości po czyjej stronie stanąć po agresji Rosji na Ukrainę. Mały kraj miał odwagę przeciwstawić się największemu państwu na świecie, ale to u nas słychać było histeryczne skamlanie, że nie należy drażnić Rosji. Litwa przekazała Ukrainie 150 ton amunicji. A jaka była nasza reakcja na na ewentualne przekazanie broni? Ogólnopolska histeria również wśród komentujących na Niezależnej i głosy, by ,,nie wymachiwać szabelką''. Być może litewskie media prowadzą prorosyjską propagandę, a Polacy na Litwie mają jedynie TVP Polonia, ale jest jeszcze coś takiego, jak internet. 60% litewskich Polaków popiera Putina. Propagandą prorosyjską prowadzą polskie media mówiąc o nienawiści polsko-litewskiej, która okazuje się kolejnym mitem. Mój znajomy właśnie wrócił z podróży służbowej z Litwy i nie zauważył żadnego przejawu antypolskości, ale Wy nie przemęczajcie się, próbując poszukać przejawów sympatii. Kontynuujcie swoje hobby doszukując się antypolskości wśród wszystkich państw regionu.
Bez odbioru

Jak widac Ukraincy solidaryzuja sie z antypolska postawa Litwy.
Obie nacje za to nigdy nie mialy nic przeciwko swoim przyjaciolom,Niemcom.

niemce daleko i ciekawe czy niemiec pojdzie sie bic z rosija za ich wolnosc?

Juz wkrotce niemiecki battalion bedzie stacjonowal na Litwie.
NIEPRZYPADKOWO !!!
W zwiazku z tym nalezy sie spodziewac usztywnienia postawy Litwy wobec Polski,oraz wzmozonej przymusowej lituanizacji Polakow na Litwie oraz powaznymi represjami policyjnymi.
A Litwinow beda bronic Niemcy.
XXX
Przedtem oba narody mordowaly wspolnie polskich AK-owcow na Wilenszczyznie...
Teraz zobaczymy kontynuacje tej wrazej przyjazni.

Vel Grajewski i Polska racja stanu to jak Merkel i konserwatyzm. KLUCZ DO ROZWIĄZANIA POLSKICH SPRAW LEŻY W POLSKICH RĘKACH. w PRZECIWNYM WYPADKU JEST SIĘ JEDYNIE WASALEM, CHOĆBY LITEWSKIM.
Kresowiacy pamiętają doskonale deklaracje przedwyborcze, zapomniane Ponary i litewską SS.

za dużo gdybania... za mało realii sensu stricto... historycznych... wniosek z takich tekstów jak wyżej jest jeden... następny piewca państwa sowieckiego... utożsamia bandycką samowolę sowieckich komunistycznych kryminalistów wobec państw ościennych... jako wielce prawidłową... natomiast gdyby Rzeczypospolita Polska próbowałaby powrócić do swych należnych wielowiekowych własności i praw... o to już bardzo źle byłoby potraktowane i wewnętrznie i zewnętrznie... i wogóle miałaby przez takie postępowanie przeciwko sobie cały świat... a już napewno znowu roznieciłaby kolejną wojnę światową?...

odpwiedź jest jedna na takie paranoiczne ględzenie... totalne kardynalne bzdury...mające na celu podtrzymywanie wśród Polaków nastrojów negatywnej samokrytyki własnej popartej totalną depresją narodową...

a sowieci w tym czasie mięli i mają nadal takie fanaberie.... głęboko w dupie... i dalej robią z takimi głupkami jak autor tego artykułu co tylko im się rzewnie podoba... najlepiej to płyń do Moskwy następny sowiecki zastrugany palancie i nie zabieraj ludziom cennego czasu...

Interesy Litwy są całkowicie przeciwne interesom Polski.
Litwa boi się Rosji, ale chętnie przyjmie protektorat niemiecki.
Zwłaszcza, jeżeli do tego protektoratu zostanie dołączony jakiś skrawek Polski i Białorusi.

Czas to wreszcie zrozumieć.

Niemieckie wojska na Litwie to nie przypadek. Nam, za bezmyślne poparcie takiego kroku w ramach NATO, przyjdzie jeszcze sporo zaplacic...

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl