Wichrem chwały w historię popłyniesz, Armio Krajowa…

tygodnik Gazeta Polska. Historia

Fabryki broni, wytwórnie dokumentów, drukarnie książek i gazet, siatki wywiadowcze na terenie III Rzeszy, oddziały sabotażowe, dywersyjne i bojowe, 350 tys. żołnierzy, ponad pięć lat walki z pięcioma wrogami. Budziła nienawiść i strach nieprzyjaciół, zdradzona przez sojuszników, otoczona miłością i pamięcią przez rodaków. Armia Krajowa – najpotężniejsza z podziemnych, najbardziej niezłomna i najbardziej tragiczna armia drugiej wojny światowej.

Ruch oporu narodził się jeszcze w czasie kampanii wrześniowej. Marszałek Rydz-Śmigły 17 września nakazał gen. Juliuszowi Rómmlowi zorganizowanie podziemnej organizacji w celu dalszego prowadzenia walki z Niemcami. Generał Rómmel pełnomocnictwa przekazał gen. Michałowi Karaszewiczowi–Tokarzewskiemu, który prosił o pozwolenie na rozpoczęcie konspiracji. Utworzona w ten sposób Służba Zwycięstwu Polski uzyskała legalną ciągłość jako krajowy przedstawiciel konstytucyjnych władz Rzeczpospolitej. Głównym zadaniem SZP było ujęcie w jednolite ramy rozwijającego się żywiołowo ruchu konspiracyjnego: pod koniec 1939 r. liczba tajnych organizacji sporo przekraczała setkę. W grudniu SZP została przekształcona w Związek Walki Zbrojnej, który objął swym działaniem cały teren okupacji niemieckiej. Również na ziemiach zajętych przez Związek Sowiecki spontanicznie tworzyły się tajne związki. Ich budowa szła sprawnie, bez wyraźnego przeciwdziałania Sowietów. Były to tylko pozory. NKWD błyskawicznie rozbudowała siatkę szpiegów, donosicieli i prowokatorów rekrutujących się często z nienawidzących Polski i Polaków przedstawicieli mniejszości narodowych. Niestety byli w niej również i Polacy: konfidentem okazał się nawet mianowany komendantem okręgu lwowskiego pułkownik Wojska Polskiego. Nic dziwnego, że już w 1940 r. NKWD rozbiło niemal doszczętnie polską konspirację narodową, którą odtworzono dopiero po zajęciu wschodnich ziem Polski przez III Rzeszę. 

Naród zwarty jak grupa szturmowa

W pierwszym okresie wojny (do połowy 1940 r.) Polacy budowali struktury wojskowe, polityczne i samopomocowe Państwa Podziemnego. ZWZ od marca 1940 r. dowodzony przez pułkownika (później generała) Stefana Roweckiego „Grota”, skupiał się na przygotowaniu kadr wojskowych do przyszłego masowego powstania narodowego, nacisk kładziono na szkolenie wojskowe, dążono do scalenia w ramach ZWZ wielu rozmaitych organizacji, oddziałów, grup i grupek konspiracji wojskowej. Do końca 1941 r. dowództwo ZWZ zawarło umowy o scaleniu z Narodową Organizacją Wojskową,  Batalionami Chłopskimi oraz wieloma innymi mniejszymi organizacjami działającymi pod okupacją niemiecką. I choć do samego końca okupacji istniały oddziały, które nie podporządkowały się jednemu dowództwu, to 14 lutego 1942 r. ZWZ mógł przekształcić się i przyjąć nazwę Armia Krajowa. 

Nazwa ta miała jeszcze jedno znaczenie – jak wyraźnie stwierdził Naczelny Wódz w depeszy z 3 września 1941 r. do Komendanta Głównego ZWZ, oddziały w Kraju stanowiły zasadniczą część Polskich Sił Zbrojnych. W reakcji na depeszę, Generał Rowecki zaczął konsekwentnie stosować nazwę „Siły Zbrojne w Kraju”. W efekcie polskich starań alianci uznali AK za integralną część PSZ, przyznając jej żołnierzom pełne prawa kombatanckie. Sojusznik naszych sojuszników, czyli Związek Sowiecki, praw kombatanckich akowców nie uznał nigdy…

Cały artykuł Tomasza Panfila oraz teksty Tomasza Łysiak i Andrzeja Wrońskiego można przeczytać w jutrzejszym dodatku historycznym do tygodnika "Gazeta Polska", który w całości poświęcony jest 75. rocznicy utworzenia Armii Krajowej.
Źródło: Tygodnik Gazeta Polska

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Historycznie spotkanie przywódców obu Korei. Kim zapowiada "nową erę pokoju i dobrobytu"

/ pixabay.com/CC0/www_slon_pics

- Dziś rozpoczyna się nowa era pokoju i dobrobytu w relacjach między Koreami – oświadczył przywódca Korei Płn. Kim Dzong Un, który przekroczył dziś granicę z Koreą Płd. i po raz pierwszy spotkał się z prezydentem tego kraju Mun Dze Inem.

Mun przywitał Kima o 9.30 rano czasu lokalnego (2.30 rano w Polsce) w Panmundżomie, w strefie zdemilitaryzowanej pomiędzy państwami koreańskimi. Obaj przywódcy uśmiechali się do siebie, a ich historyczny, pierwszy uścisk dłoni trwał ok. 20 sekund. Następnie udali się do Domu Pokoju, po drodze jeszcze kilkakrotnie ściskając sobie dłonie.

- To jest historyczny moment (…) To tak blisko, a zajęło nam tak długo, by wykonać ten krok

 - zaczął Kim, gdy trzyosobowe delegacje obu stron zasiadły przy stole negocjacyjnym w Domu Pokoju po południowej stronie wsi Panmundżom na linii demarkacyjnej dzielącej oba państwa.

- Dziś rozpoczynamy pisanie nowej historii pokoju i dobrobytu w relacjach między Koreami (…) Mamy wiele wspólnych tematów, możemy o nich rozmawiać szczerze, osiągniemy dobre efekty i rozwiązania

 - powiedział północnokoreański przywódca, podkreślając, że ustalenia szczytu powinny być wprowadzone w życie.

- Mam nadzieję, że osiągniemy porozumienie, aby wszyscy przedstawiciele naszego narodu mogli świętować pokój. Spędzimy dziś razem cały dzień i przedyskutujemy obszernie tematy, o których nie mogliśmy rozmawiać przez ostatnie dziesięć lat

- podkreślał prezydent Korei Południowej dziękując Kimowi za przybycie.

Rozmowy będą trwały do wieczora, na koniec obie strony mają opublikować wspólne oświadczenie. Obaj przywódcy zjedzą lunch osobno, ale zasiądą wspólnie do kolacji, a w międzyczasie zasadzą razem sosnę jako symbol pojednania pomiędzy zwaśnionymi państwami.

Dzisiejszy szczyt jest trzecim w historii i pierwszym od 11 lat spotkaniem przywódców obu Korei, podzielonych w wyniku wojny z lat 1950-1953. Oba państwa pozostają formalnie w stanie wojny, gdyż konflikt zakończył się podpisaniem jedynie rozejmu.

W ubiegłym roku reżim północnokoreański ogłosił się mocarstwem atomowym, ale ostatnia ofensywa dyplomatyczna Pjongjangu rodzi nadzieje na denuklearyzację i rozpoczęcie procesu pokojowego na Półwyspie Koreańskim. Mun zapowiadał, że zamierza zacząć z Kimem rozmowy na temat układu pokojowego.

W Panmudżomie Kimowi towarzyszy m.in. jego siostra Kim Jo Dzong. Mun przybył z Seulu wraz z siedmioma członkami swojego rządu, w tym ministrami obrony i zjednoczenia.

Zdaniem komentatorów szczyt Kim - Mun nada ton planowanemu na maj lub czerwiec historycznemu spotkaniu Kima z prezydentem USA Donaldem Trumpem. USA i Korea Południowa chcą całkowitej denuklearyzacji reżimu północnokoreańskiego. Kim zapowiadał wstrzymanie prób jądrowych i startów międzykontynentalnych rakiet balistycznych, ale nie podał, jak dotąd, szczegółów w sprawie rozbrojenia jego arsenału nuklearnego.

Mun i Kim mogą również rozmawiać o połączeniu członków rozdzielonych rodzin, pomocy humanitarnej dla Korei Północnej, wymiany kulturalnej i sportowej oraz ponownym uruchomieniu strefy Kaesong, gdzie obie Koree współpracowały w dziedzinie przemysłu.

Obserwatorzy podkreślają, że transmitowany na żywo szczyt koreański jest pierwszą okazją, aby przyjrzeć się Kimowi bez pośrednictwa północnokoreańskich ani chińskich mediów.

Obecny szczyt jest pierwszym spotkaniem Kima z głową zagranicznego państwa, nie licząc jego niedawnej wizyty w Pekinie i rozmów z chińskim prezydentem Xi Jinpingiem, o których poinformowano dopiero po ich zakończeniu.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl