Wichrem chwały w historię popłyniesz, Armio Krajowa…

tygodnik Gazeta Polska. Historia

Tomasz Panfil

Kontakt z autorem

Fabryki broni, wytwórnie dokumentów, drukarnie książek i gazet, siatki wywiadowcze na terenie III Rzeszy, oddziały sabotażowe, dywersyjne i bojowe, 350 tys. żołnierzy, ponad pięć lat walki z pięcioma wrogami. Budziła nienawiść i strach nieprzyjaciół, zdradzona przez sojuszników, otoczona miłością i pamięcią przez rodaków. Armia Krajowa – najpotężniejsza z podziemnych, najbardziej niezłomna i najbardziej tragiczna armia drugiej wojny światowej.

Ruch oporu narodził się jeszcze w czasie kampanii wrześniowej. Marszałek Rydz-Śmigły 17 września nakazał gen. Juliuszowi Rómmlowi zorganizowanie podziemnej organizacji w celu dalszego prowadzenia walki z Niemcami. Generał Rómmel pełnomocnictwa przekazał gen. Michałowi Karaszewiczowi–Tokarzewskiemu, który prosił o pozwolenie na rozpoczęcie konspiracji. Utworzona w ten sposób Służba Zwycięstwu Polski uzyskała legalną ciągłość jako krajowy przedstawiciel konstytucyjnych władz Rzeczpospolitej. Głównym zadaniem SZP było ujęcie w jednolite ramy rozwijającego się żywiołowo ruchu konspiracyjnego: pod koniec 1939 r. liczba tajnych organizacji sporo przekraczała setkę. W grudniu SZP została przekształcona w Związek Walki Zbrojnej, który objął swym działaniem cały teren okupacji niemieckiej. Również na ziemiach zajętych przez Związek Sowiecki spontanicznie tworzyły się tajne związki. Ich budowa szła sprawnie, bez wyraźnego przeciwdziałania Sowietów. Były to tylko pozory. NKWD błyskawicznie rozbudowała siatkę szpiegów, donosicieli i prowokatorów rekrutujących się często z nienawidzących Polski i Polaków przedstawicieli mniejszości narodowych. Niestety byli w niej również i Polacy: konfidentem okazał się nawet mianowany komendantem okręgu lwowskiego pułkownik Wojska Polskiego. Nic dziwnego, że już w 1940 r. NKWD rozbiło niemal doszczętnie polską konspirację narodową, którą odtworzono dopiero po zajęciu wschodnich ziem Polski przez III Rzeszę. 

Naród zwarty jak grupa szturmowa

W pierwszym okresie wojny (do połowy 1940 r.) Polacy budowali struktury wojskowe, polityczne i samopomocowe Państwa Podziemnego. ZWZ od marca 1940 r. dowodzony przez pułkownika (później generała) Stefana Roweckiego „Grota”, skupiał się na przygotowaniu kadr wojskowych do przyszłego masowego powstania narodowego, nacisk kładziono na szkolenie wojskowe, dążono do scalenia w ramach ZWZ wielu rozmaitych organizacji, oddziałów, grup i grupek konspiracji wojskowej. Do końca 1941 r. dowództwo ZWZ zawarło umowy o scaleniu z Narodową Organizacją Wojskową,  Batalionami Chłopskimi oraz wieloma innymi mniejszymi organizacjami działającymi pod okupacją niemiecką. I choć do samego końca okupacji istniały oddziały, które nie podporządkowały się jednemu dowództwu, to 14 lutego 1942 r. ZWZ mógł przekształcić się i przyjąć nazwę Armia Krajowa. 

Nazwa ta miała jeszcze jedno znaczenie – jak wyraźnie stwierdził Naczelny Wódz w depeszy z 3 września 1941 r. do Komendanta Głównego ZWZ, oddziały w Kraju stanowiły zasadniczą część Polskich Sił Zbrojnych. W reakcji na depeszę, Generał Rowecki zaczął konsekwentnie stosować nazwę „Siły Zbrojne w Kraju”. W efekcie polskich starań alianci uznali AK za integralną część PSZ, przyznając jej żołnierzom pełne prawa kombatanckie. Sojusznik naszych sojuszników, czyli Związek Sowiecki, praw kombatanckich akowców nie uznał nigdy…

Cały artykuł Tomasza Panfila oraz teksty Tomasza Łysiak i Andrzeja Wrońskiego można przeczytać w jutrzejszym dodatku historycznym do tygodnika "Gazeta Polska", który w całości poświęcony jest 75. rocznicy utworzenia Armii Krajowej.
Źródło: Tygodnik Gazeta Polska

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Zagadka zaginięcia okrętu ARA San Juan…

Zagadka zaginięcia okrętu ARA San Juan…

Szpiegował dla Rosji. Ruszył proces agenta…

Szpiegował dla Rosji. Ruszył proces agenta…

Będą piec chleb z dodatkiem...…

Będą piec chleb z dodatkiem...…

Abp Gądecki złożył życzenia Amerykanom…

Abp Gądecki złożył życzenia Amerykanom…

Poprawki do projektu ustawy o handlu w…

Poprawki do projektu ustawy o handlu w…

Ostra debata ws. zmian w Kodeksie wyborczym. Poseł PiS punkt po punkcie obalał narrację totalnej opozycji

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

„PiS chce wprowadzenia ordynacji, dzięki której powstanie dualizm partyjny PO-PiS z większością PiS-u, chce także upartyjnić PKW. JOW-y albo śmierć!” - mówił w Sejmie Paweł Kukiz, lider ugrupowania Kukiz'15. W podobny, ostrym tonie, zmiany w kodeksie wyborczym krytykowali politycy innych partii opozycyjnych.

W Sejmie odbywa się pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu zwiększenia udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych autorstwa PiS. 

Projektowane zmiany w prawie wyborczym to proobywatelski pakiet demokratyczny – mówił w Sejmie poseł PiS Łukasz Schreiber, który zaprezentował projekt Prawa i Sprawiedliwości dotyczący zmian w Kodeksie wyborczym.

W trakcie debaty doszło do ostrej wymiany zdań.

Jako pierwszy głos zabrał Sławomir Neumann, szef klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. W jego ocenie projekt jest "antyobywatelski i upartyjniający samorząd", bo proponuje likwidację jednomandatowych okręgów wyborczych (w wyborach do rad gmin), które - jak mówił - umożliwiały start niezależnym, samodzielnym kandydatom, mieszkańcom osiedla, ludzi chcących zrobić coś dla lokalnej społeczności.

Wy zmuszacie tych ludzi do zapisywania się do partii politycznych – stwierdził.

Neumann mówił również, że wskutek wprowadzenia proponowanych przepisów nawet lokalne komitety wyborcze nie będą miały szans, ponieważ utworzenie małych, trzymandatowych okręgów wyborczych oznacza wprowadzenie 20-procentowego progu wyborczego, którego małe komitety "nie przeskoczą".

Zabieracie możliwość zdobywania mandatów przez ludzi, którzy nie są od was zależni. Eliminujecie niepartyjnych kandydatów, to jest wasz cel. Lubicie powoływać się na suwerena, ale w tym przypadku tego suwerena ubezwłasnowolniacie – stwierdził.

Jeszcze ostrzej zmiany w kodeksie wyborczym zostały zaatakowane przez Pawła Kukiza. Zdaniem lidera ugrupowania Kukiz'15 PiS "w ogóle nie słucha obywateli w tym temacie".

Jeżeli macie sądy, jeżeli macie TK, będziecie mieli PKW, to będzie mogli ustawiać sobie ordynację w każdej chwili pod pozytywny dla siebie wynik" - powiedział Kukiz.

Oświadczył też, że zgodzi się na dwukadencyjność w samorządach pod warunkiem zgody PiS-u na dwukadencyjność w parlamencie.

JOW-y albo śmierć! – podsumował Kukiz.

Zdaniem przewodniczącego PSL, Władysława Kosiniak-Kamysza, projekt PiS to "projekt zbójeckiej ordynacji" oraz "mina podłożona pod uczciwe wybory w Polsce".

 To nie jest ordynacja na miarę Polski i Polaków. To nie jest ordynacja na miarę obywateli, małych ojczyzn. To ordynacja skrojona pod was. Chcecie skroić wyborom Polakom. To zbójecka ordynacja i złodziejska ordynacja. Chcecie ukraść wybory Polakom . (...) Nie ma naszej zgody na zaoranie Polski lokalnej – dodał. 

Również Nowoczesna skrytykowała pomysł partii rządzącej. W imieniu partii głos zabrał poseł Marek Sowa. Jego zdaniem proponowane "zmiany w Kodeksie wyborczym są nie do przyjęcia".

Nie zgadzamy się na likwidację okręgów jednomandatowych w gminach. Po '89 roku w gminach nigdy radni nie byli wybierani z list partyjnych, zawsze głosowało się na konkretną osobę. Radnymi zostawali ludzie z największym społecznym poparciem – stwierdził.

Sowa stwierdził, że "nie ma potrzeby zmian ani okręgów wyborczych, ani obwodów do głosowania".

Okręgi wyborcze nie powinny być zmieniane pod potrzeby partii władzy. Mam nadzieję, że zapłacicie za to, bo każdy kto grzebie w ordynacji przegrywa wybory – mówił pod adresem posłów PiS.

W pewnym momencie na mównicę wyszedł poseł Marcin Horała z PiS, który jednym ze swoich argumentów obalił głosy posłów opozycji. Horała zwrócił uwagę, że projekt proponowany przez jego ma jedną część, której nikt nie krytykuje.

- Bardzo się cieszę, że udało się nam, posłom PiS, stworzyć projekt ustawy, którego w znaczącej części nie da się zaatakować. Mówię o części, która dotyczy zwiększenia uprawnień obywateli już po procesie wyborczym. Są to rozwiązania wynikające z praktyki samorządowej. Z tej bolączki, z jaką mamy w Polsce w samorządach, problemu ogromnego występującego szczególnie na poziomie gmin i miast na prawach powiatu, to znaczy absolutnej dominacji i wszechwładzy jednoosobowo sprawowanej władzy wykonawczej - mówił.

Według niego polskie samorządy w znaczącej części stały się „udzielnymi księstwami wójtów, burmistrzów, prezydentów”.

- Pojawiło się określanie „radny bezradny”. Ludzie mają odczucie, że radny nic nie może w tym samorządzie. Odpowiadamy na ten problem. Dajemy szereg kompetencji zarówno obywatelom, jak i radnym, w domyśle przede wszystkim radnym opozycyjnym. Tak jak budżet obywatelski, obywatelska inicjatywa uchwałodawcza - powiedział poseł PiS.

Jak mówił, projekt wprowadza też jawność obrad rad, poprzez transmisję i rejestrację głosowań.

- Ta część jest niekontrowersyjna a ta część jest najważniejsza. To jest istota tego projektu - dodał poseł PiS.

Podkreślił, że projekt zwiększa też transparentność procesu wyborczego m.in. poprzez zwiększenie kompetencji mężów zaufania, wprowadzenie zasady, że karty do głosowania są przechowywane przez dwa lata od wyborów, wprowadzenie transmisji on-line z lokalu wyborczego.

- Gwarancja dla opozycji, że będzie miała przedstawiciela w każdej komisji wyborczej - powiedział Horała.

Zaznaczył, że wprowadzenie dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast (liczonej od przyszłej kadencji), to „kolejny element rozbrajania wszechwładzy wójtów, burmistrzów i prezydentów, tego, że często mamy dożywotnich wójtów, burmistrzów i prezydentów, albo że przekazanie władzy odbywa się przez namaszczenie przez ustępującego burmistrza czy prezydenta miasta”.

Według niego przewidywana w projekcie likwidacja jednomandatowych okręgów wyborczych - które są w wyborach do rad gmin - to „demokratyzacja wyborów w gminach”.

- Podstawową wadą JOW-ów jest całkowite wypaczanie woli wyborców wyrażonej w wyborach - powiedział.

Horała mówił, że obecna ordynacja w samorządach „jest krojona pod PSL”.

- Rozumiem, że dla PSL ta ordynacja (proponowana przez PiS - PAP) jest niewygodna, bo to przecież PSL był głównym beneficjentem nieprawidłowości w roku 2014" - powiedział. "Ta ordynacja jest niewygodna intelektualnie dla klubu Kukiz'15. Państwo nie jesteście w stanie wyjść poza poziom analizy: JOW-y dobrze, nieJOW-y źle - mówił Horała.


Według niego zmiany proponowane przez PiS są też niewygodne dla urzędników PKW i KBW.

- Wymaga od nich więcej pracy. Ale ordynacja wyborcza nie jest od tego, żeby było wygodnie PSL-owi, Kukizowi, urzędnikom KBW. Jest od tego, żeby była wygodna dla obywateli, żeby zapewniała przejrzystość, transparentność i uczciwość procesu wyborczego i ta ordynacja to zapewniamy - podkreślił Horała.

 

Źródło: PAP, twitter.com, niezalezna.pl

Udostępnij

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl