Jaki seks jest zdrowy?

Bobbi Dombrowski; freeimages.com/license

Nie każdy seks przynosi dobre skutki. Nie chodzi tu tylko o tak ewidentne kwestie jak gwałt czy inne formy przemocy seksualnej. Bardzo wiele zależy od nastawienia partnerów, szerszego kontekstu ich związku. Warto wiedzieć, kiedy seks przynosi nam korzyść, a kiedy szkodzi naszemu zdrowiu.

Różnice płci w podejściu do seksu
Dla większości kobiet najważniejsza w seksie jest więź i bliskość drugiej osoby. Kobieta od swojego partnera oczekuje czułości, głębszego uczucia, poczucia bezpieczeństwa. Wcześniej chce być podziwiana i adorowana. Większość mężczyzn dąży do zbliżenia, by doświadczyć przyjemności, by zaspokoić swoje psychofizyczne pragnienie. Ktoś powiedział, że do seksu mężczyzna potrzebuje miejsca, a kobieta powodu.

Kiedy seks jest szkodliwy i niszczy nasze zdrowie?
- jeśli jest wyrazem egoizmu i wyłącznie chęcią zaspokojenia swoich potrzeb;
- jeśli jest wyrazem przedmiotowego traktowania partnera;
- jeśli jest połączony z nadmiernymi wymaganiami wobec siebie i partnera;
- jeśli nie łączy się z wyrażeniem prawdziwych uczuć słowem i gestem;
- jeśli jest nieszczery, wyrachowany i zakłada oszukanie partnera.

Taki seks można porównać do wzajemnej masturbacji dwojga obcych sobie ludzi, zamiast dobroczynnych skutków:redukcji stresu, wzmocnienia i ożywienia więzi, lepszego samopoczucia - przynosi skutki zupełnie odwrotne: poczucie winy, niesmak, poczucie krzywdy i wykorzystania, myśli i nastroje depresyjne, może powodować głębokie zranienia psychiczne, które poważnie rzutują na całe życie. Człowiek jest jednością psychofizyczną, więc można przyjąć, że negatywne oddziaływania niezdrowego, szkodliwego seksu odbije się nie tylko na psychice, lecz również na fizjologii danej osoby.

Podstawowy błąd w traktowaniu seksu
Seks wręcz organicznie przynależy do całego naszego życia i jest bardzo mocno związany z jego kontekstem - kim jesteśmy, w jakim związku żyjemy. Ogromnym błędem jest autonomiczne traktowanie seksu. Działaniem nierozsądnym i bez wyobraźni jest decyzja na seks bez uwzględnienia całego szeregu okoliczności, bez zadania sobie pytań: kim jestem?, co jest dla mnie ważne w życiu?, z kim chcę przeżyć życie?, jakie wartości są dla mnie istotne?Seks nigdy nie powinien być traktowany w sposób autonomiczny! Seks przygodny najczęściej jest nieporozumieniem, przynoszącym wiele poważnych i nieprzyjemnych konsekwencji.

Mądrość to złoty środek
W praktyce życiowej najlepiej sprawdza się złota maksyma: kroczyć drogą rozsądku i unikać ekstremalnych zachowań. Ma to szczególne zastosowanie do sfery seksualnej. Dojrzały i przemyślany seks spaja i rozwija związki. Seks przypadkowy, przemoc seksualna, lekceważenie odczuć i potrzeb partnera niszczą relacje.
Źródło: piękno neurobiologii I vetulani.wordpress.com,niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Paryż: 40 tys. osób na "Narodowym Marszu dla Życia". Nie zabrakło Klubów Gazety Polskiej

twitter.com/(screenshoot)

40 tys. osób wzięlo udział w manifestacji, która przeszła ulicami Paryża pod hasłem „Zjednoczeni, by bronić życia”. Oprócz uznania praw człowieka w stanie embrionalnym, uczestnicy domagali się także wsparcia dla matek oraz rozwijania ośrodków służących pomocą dla kobiet ciężarnych.

Wśród manifestantów pojawili się przedstawiciele Klubu Gazety Polskiej Paryż wraz z przewodniczącym Klubu, Andrzejem Wodą. 

Specjalnie dla czytelnikow portalu niezalezna.pl publikujmy relację z tego wydarzenia przygotowaną przez Anitę Zapładkę z KGP w Paryżu.  


"Marsz odbył się dzisiaj, tj. 21 stycznia. Spotkaliśmy się o godz. 14.30 przy Porte Dauphine i maszerowaliśmy aż do Trocadero. Trudno jest nam, jako uczestnikom marszu ocenić, ile tysięcy ludzi brało w nim udział, ale marsz był naprawdę liczny.

Trudno jest nam powiedzieć, czy wspieramy Francuzów, to pewnie przy okazji, ale głównie manifestowaliśmy własne poglądy w obronie życia, które trzeba chronić na każdym etapie jego istnienia.

Już przy wejściu (po obowiązkowym sprawdzeniu toreb i plecaków ze względów bezpieczeństwa) otrzymaliśmy od organizatora plakaty, które - mimo zimna i deszczu - niosło bardzo wiele osób. Głównie była to grafika przedstawiająca dziecko w łonie matki, czemu towarzyszyły różne napisy, takie jak: "To jest moje ciało a nie twój wybór", "Chroń mnie a nie zabijaj"...

#MarchePourLaVie na TT, dosłownie: Marsz dla Życia.

Dzięki flagom i jednolitym pelerynom byliśmy, my Polacy, członkowie Klubu GP Paryż, bardzo rozpoznawalni. Francuzi zaczepiali nas, jako Polaków, niemal non stop. Bili nam brawo, wyznawali, że bardzo im w dzisiejszych czasach brakuje naszego papieża, Jana Pawła II, przy jednej z trybun zostaliśmy na głos wyróżnieni i podziękowano nam, Polakom, za uczestnictwo.

Jednym z największych zaskoczeń był dla nas fakt, jak wielu Francuzów potrafi powiedzieć po polsku (!!!) "Dzień dobry".

Jedna z pań, Francuzek, powiedziała, że niewiele już potrafi powiedzieć po polsku, ale pamięta jeszcze "szczęść Boże". Odpowiedziałam jej, że to nie jest niewiele, to jest bardzo dużo!

Imponującym był udział całych rodzin w tym marszu: matki i ojcowie z dziećmi w wózkach, z dziećmi "na barana" z kilkuletnimi prowadzonymi za rękę. 

Mnie samą zaś wzruszył najbardziej chłopak, bodaj 20-letni, z zespołem Downa. Był sam, spotkałam go zaraz na początku, mókł, więc doradziłam, by założył na głowę kaptur, skoro go ma... Przyszedł wziąć udział w marszu za życiem, za swoim życiem...

Zapadał już zmrok gdy doszliśmy na Trocadero. Marszowi i jego zakończeniu towarzyszyła radość i próby rozgrzewania się tańcem, by się rozgrzać.

Cudowne przeżycie, cudowne i wzmacniające i kolejny raz nie wiem, czy to my wsparliśmy Francuzów czy oni nas. 

Faktem jest, że patrzenie na nich przez pryzmat wypowiedzi francuskich polityków czy mediów jest wielce niesprawiedliwe!"



Widać było ogromne zaangażowanie ludzi, Francuzi jakby się budzili. To optymistyczne

- mówi portalowi niezalezna.pl Andrzej Woda, przewodniczący Klubu Gazety Polskiej w Paryżu.

Co równie ważne, pojawiło się niesamowicie dużo młodych ludzi

- dodaje.

Francuzi nie ukrywali wdzięczności Polakom za wsparcie.

Rozpoznawali nas, mieliśmy na sobie biało-czerwone pelerynki i nieśliśmy klubowe banery, wiele osób podchodziło, aby podziękować za pomoc. Mówili, że "gdyby nie Polska, nie byłoby już Europy". Dziękowaliśmy za tak miłe słowa, ale od razu podkreślaliśmy, że oni także muszą mocniej działać. Przyznawali nam rację

- opowiada nam Andrzej Woda.

Źródło: www.enmarchepourlavie.fr, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl