Filozofia sztuką życia

Popołudniowe zajęcia z etyki dla garstki uczniów, lekcje filozofii zarezerwowane dla uczniów elitarnych szkół. Bez wątpienia filozofia jest dziś na marginesie polskiej edukacji. Czy jest realna szansa na to, że dobra zmiana poprawi w sposób zasadniczy kondycję filozofii, która mogłyby odegrać istotną rolę w przemianach polskiej szkoły we współczesnym świecie?

Mamy w szkołach podstawowych i gimnazjach coraz szerszą ofertę zajęć etyki. Pofilozofować mogą też uczniowie wybranych szkół średnich (zwykle tych elitarnych). Jednak w szkołach niższego szczebla edukacja filozoficzna to wciąż towar luksusowy.

Etyka jako jedna z dziedzin filozofii nie może zresztą zastąpić całej tej nauki, jest tylko namiastką zajęć. Problem polega też na tym, że sam pomysł włączenia etyki do edukacji jako alternatywy dla dzieci nieuczęszczających na religię był niewypałem. Intencje były zapewne szczytne, pomysłodawcy chcieli dać uczniom (a może ich rodzicom?) z rodzin niewierzących, neutralnych światopoglądowo, oddalonych od Kościoła ofertę konkurencyjną do lekcji katechezy. Niestety przeciwstawienie, którego chcąc nie chcąc dokonano, uczyniło szkodę nie tyle samej religii, ile etyce.

Etyka jako przedmiot szkolny od początku stała się światopoglądowo podejrzana, budząca nieufność, a część społeczeństwa uznała ją za sprzeczną z religią i niebezpieczną. Ten sposób myślenia szczególnie pokutował w niewielkich wiejskich szkołach, w których szanse na zorganizowanie zajęć z etyki były znikome.

Nieudany eksperyment

Pomysł wprowadzenia etyki jako alternatywy dla religii był nie do końca przemyślany, o czym świadczy chociażby brak jakichkolwiek podręczników do nauczania tego przedmiotu w szkole podstawowej i gimnazjum, a także istnienie niewielu programów i pomocy dydaktycznych. Przez kilka lat jako nauczyciel tego przedmiotu korzystałem z programów wyszukiwanych w internecie, podręczników do edukacji filozoficznej, własnych pomysłów na lekcje itp. Przy tym zdarzało się, że grupa składała się z pierwszo- czy drugoklasistów oraz uczniów najstarszych klas szkoły podstawowej, co ze swojej istoty nie mogło się udać. I o ile w szkołach podstawowych zajęcia z etyki zostały rozpropagowane, a rodzice, zwłaszcza w placówkach miejskich, zaczęli naciskać na dyrektorów, by ci je organizowali, o tyle w gimnazjach, a zwłaszcza w szkołach średnich etyka jest niemal nieobecna.

Dziś dyskusja na temat polskiej szkoły jest zdominowana przez koncepcję zmiany samej struktury szkoły, utratę pracy przez nauczycieli, naprędce przygotowane podstawy programowe, dostosowanie szkoły do wyzwań współczesnego świata. Tymczasem za mało mówi się o sprawach fundamentalnych. Jednym z takich istotnych impulsów mogłoby stać się wprowadzenie filozofii jako pełnowartościowego przedmiotu, a nie jak obecnie – zapchajdziury.

Niestety od lat filozofia odbierana jest negatywnie, nie jako wiedza, która może być życiowo przydatna. Dla przeciętnego Kowalskiego filozof to często człowiek zgrywający mądrego, a w gruncie rzeczy głupi. Zdarza się, że filozofię traktuje się jak rozważanie spraw niepotrzebnych do życia. Podobnie postrzegają tę naukę ludzie, którzy uznają, że filozofia ma niewiele wspólnego z życiem.

Tymczasem nie negując ważności spraw, którymi żyjemy na co dzień, od czasu do czasu rozważamy sprawy naprawdę ważne, takie jak sens życia, wartości, szczęście itp. Niemiecki filozof Karl Jaspers miał rację, mówiąc, że: „Faktycznie każdy z nas filozofuje, nie będąc tego świadom”. Skoro więc przedmiotem filozofii są sprawy w życiu najważniejsze, nie ma uzasadnienia, by była ona zepchnięta na margines dzisiejszej szkoły.

Odkrywanie świata wartości

Ksiądz profesor Józef Tischner twierdził, że świat, w którym żyjemy, jest światem wartości. Dziś ten świat jest jeszcze bardziej skomplikowany niż kilkadziesiąt lat temu. Tym większe znaczenie dla młodych ludzi ma umiejętność właściwego odczytania świata wartości. Nasi dziadkowie, rodzice żyli w bardziej uporządkowanym świecie, w którym fundamentalne wartości, takie jak życie, miłość, dobro, prawda, wolność, były jednoznaczne. Dziś nastolatek wchodzi w dorosłość zdezorientowany. Nie rozumie, czym jest prawdziwa miłość, od kiedy zaczyna się życie i czy istnieje prawda. Dziś młodzież żyje w rzeczywistości, w której miłość to wyłącznie uczucie, pozbawienie życia można nazwać usunięciem ciąży, wolność to robienie wszystkiego, na co ma się ochotę, a dobro i prawda to wartości relatywne. W ofercie współczesnej szkoły nie ma zajęć, które wystarczająco zrozumiale i wyczerpująco poruszałaby te kwestie. Ani lekcje wychowawcze, ani zajęcia z wychowania do życia w rodzinie nie mogą zastąpić edukacji filozoficznej.

W okresie wchodzenia w dorosłość młodzi ludzie poszukują własnej tożsamości, próbują siebie lepiej zrozumieć, często sobie z tym nie radząc. A przecież już podstawy antropologii filozoficznej pozwoliłyby im lepiej poznać siebie, uświadomić sobie własne problemy i radzić ze słabościami. Człowiek w chwili wejścia w okres dojrzewania zaczyna stawiać fundamentalne pytania egzystencjalne o sens życia, jego cel, o szczęście czy powinności. Już w tym wieku staje przed dylematami moralnymi. Być sobą czy podporządkować się grupie, ściągać czy być uczciwym itp.

Wprawdzie zadaniem filozofii z jej istoty nie jest serwowanie gotowych recept na życie, ale może ona pomóc młodemu człowiekowi w podejmowaniu decyzji. Doskonale widać, że w dzisiejszych czasach ludzie, nie tylko młodzi, mają problem w odnajdowaniu życiowych drogowskazów. Filozofia pomaga wybierać kierunek w sposób odpowiedzialny, biorąc pod uwagę nie tylko własne dobro, lecz także dobro drugiego człowieka. Przypomina też, by bliźniego nigdy nie traktować jako środka do celu, ale jako cel sam w sobie. Wystarczyłoby wziąć sobie do serca normę personalistyczną Karola Wojtyły. Dzięki temu udałoby się zredukować poziom egoizmu, a ludzie bardziej dostrzegaliby innych.

Filozofia na co dzień

Żyjemy w świecie, w którym bardzo potrzebna jest umiejętność krytycznego spojrzenia na rzeczywistość, intelektualnej otwartości, odporności na manipulację i uprzedzenie. Siłę manipulacji można dostrzec choćby po medialnych spektaklach osób publicznych, często wykształconych, bardzo zasłużonych, które znalazły się w jej sidłach. Filozofia może chronić młodych ludzi przed kierowaniem się uprzedzeniami. W szkolnej praktyce brakuje przedmiotu, który w tak dużym stopniu kładłby nacisk na sztukę logicznego uzasadniania swoich racji, samodzielnego myślenia, odporności na manipulację. Oczywiście edukacja filozoficzna nie daje takich gwarancji, co widać choćby na przykładzie filozoficznych „autorytetów medialnych”, jak Jan Hartman czy Magdalena Środa.

Nowa ekipa rządząca dokonała pierwszego kroku wyprowadzenia filozofii z edukacyjnego niebytu. Jest nadzieja, że sztuka racjonalnego rozumowania nie będzie towarem zarezerwowanym wyłącznie dla wąskiego grona uczniów. Wymiar jednej godziny filozofii w pierwszej klasie szkoły średniej nie rzuca jednak na kolana, tym bardziej że będzie musiała prawdopodobnie rywalizować z wiedzą o kulturze. Wiele wskazuje na to, że w sprawie etyki zostanie zachowane status quo, co z pewnością jest rozwiązaniem dalekim od optymalnego. Cóż, jak mawiał Cyceron, „filozofia jest sztuką życia”. Oby uczniowie polskiej szkoły mogli doskonalić tę sztukę częściej niż obecnie.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Turcja to partner, nie wróg

Liberalny i europejski Macron niemal zaraz po zaprzysiężeniu przyjął Władimira Putina. Nie ma więc powodu, by Polska wstydziła się wizyty Recepa Erdoğana. Tym bardziej że Turcja to wciąż nasz sojusznik z NATO.

W związku z przyjazdem do Polski prezydenta Turcji Recepa Erdoğana część środowisk lewicowych zechciała wyrazić swoją, delikatnie mówiąc, głęboką dezaprobatę dla rządów lidera Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) oraz jego przyjazdu do Polski. Wydarzenie okraszono wymowną nazwą „Korepetycje z dyktatury”, a tekst na temat przyjazdu tureckiego prezydenta pełny był stwierdzeń takich jak „haniebna wizyta” czy „międzynarodówka zamordystów”. Pod wydarzeniem podpisały się czołowe ugrupowania lewicowe: Partia Razem, Inicjatywa Polska Barbary Nowackiej i Zieloni. To zresztą nie pierwsza tego typu inicjatywa polskiej lewicy. Przed przyjazdem Donalda Trumpa środowiska lewicowe zorganizowały pikietę „Podręczne witają Trumpa”, nawiązującą do dosyć absurdalnego, choć głośnego serialu „Opowieść podręcznej”, w którym Amerykanie zrobili z nielicznych już płodnych Amerykanek niewolnice do rodzenia dzieci. I właśnie za te niewolnice przebrane były lewicowe aktywistki podczas wizyty prezydenta USA, chcąc wyrazić swój sprzeciw wobec lekceważenia kobiet przez Donalda Trumpa podczas kampanii wyborczej. Jak na razie nie doczekaliśmy się czasów, w których polskie władze wybierają sobie prezydentów USA czy Turcji, z którymi będą współpracowały, więc trudno w ogóle poważnie traktować tego typu inicjatywy. „Podręczne witające Trumpa” były przynajmniej w jakiś sposób pomysłowe i zabawne, „Korepetycje z dyktatury” były już tylko beznadziejne.

Lewicowy mesjanizm

Polski mesjanizm do tej pory był kojarzony raczej z prawicą. „Polska Chrystusem narodów” czy „przedmurze chrześcijaństwa” to hasła średnio atrakcyjne dla lewicy, której umieranie za religię raczej po głowie nie chodzi. Tymczasem w przewrotny sposób obecnie to właśnie lewica wchodzi w buty mesjanistów, chcących zbawiać świat. A przynajmniej go naprawiać nawet w najodleglejszych zakątkach. Według środowisk lewicowych polskie władze powinny więc dbać o demokrację w Chinach, prawa człowieka w Turcji, prawa kobiet w USA oraz być w awangardzie walki z globalnym ociepleniem. Troska o wszystkie światowe bolączki to dosyć ekstrawagancka postawa w kraju, w którym jest tyle do zrobienia na miejscu i tylu potrzebujących należących do tej samej wspólnoty. Ale to byłoby jeszcze nic. Problem w tym, że świat sam nie za bardzo ma ochotę na zbawienie.
Za pięknymi słowami o wzniosłych wartościach kryje się twarda walka o interesy. I walkę tę bez mrugnięcia okiem uprawiają nawet najbardziej zapatrzeni w prawa człowieka demokraci. Robią interesy z przywódcami brutalniejszymi niż Erdoğan, w krajach mniej przyjaznych niż Turcja. Spotykają się z nimi bez cienia zażenowania, rzucając przy okazji jakimś banałem o prawach człowieka, choć każdy dobrze wie, że to tylko takie niezobowiązujące odklepanie formułki, żeby opinia publiczna się nie przyczepiła.

Niemcy na potęgę robią interesy w Rosji, choć ta zdemolowała prawo międzynarodowe, atakując Gruzję, anektując Krym i najeżdżając wschodnią Ukrainę. Nasi zachodni sąsiedzi, którym prawa człowieka tak leżą na sercu, właśnie próbują przeforsować wspólnie z Rosjanami drugą nitkę Nord Streamu, która jest realnym zagrożeniem dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W budowie NS2 wspiera ich zresztą wielu zachodnich sojuszników. Z Rosjanami układają się tak naprawdę wszyscy, czasem po cichu, a czasem zupełnie oficjalnie. Świeżo upieczony prezydent Francji i rzekomo „nadzieja demokracji liberalnej” Emmanuel Macron przyjął przecież z honorami samego Władimira Putina, niemal zaraz po swoim zaprzysiężeniu. Niemieckie interesy kwitną też chociażby na Białorusi, w której jest bez porównania mniej wolności niż w Turcji.

Ważny sojusznik

Turcja to bardzo ważny partner krajów Zachodu. To trzeci największy kraj NATO, po USA i Niemczech. Co więcej, to kraj dysponujący armią, na którą przeznacza 1,7 proc. PKB, co jest jednym z wyższych wyników wśród krajów Sojuszu (choć i tak niższym niż wymogi NATO). To także bardzo duży, niemal 80-milionowy rynek, dodatkowo rozwijający się znacznie szybciej niż zdecydowana większość krajów UE. Istnieje więc wiele pól, na których moglibyśmy z Turcją współpracować. Mowa chociażby o kooperacji sektorów zbrojeniowych czy ekspansji polskich firm nad Bosforem. Skoro relacje między Turcją a niektórymi czołowymi krajami UE (Niemcy, Holandia) są napięte, tym bardziej powinniśmy to wykorzystać. Gdybyśmy stali się najbliższym sojusznikiem Turcji w UE, przyniosłoby to nam ogromne korzyści. Jeśli Erdoğan jest obecnie niechętnie widziany na europejskich salonach, tym bardziej powinien być przyjmowany w Polsce. W końcu rysuje się szansa, żeby szerzej zaistnieć w ważnym kraju i nie obudzić się z drzemki dopiero wtedy, gdy już wszyscy wykorzystali swoje szanse, tylko nie my.

Turcja jest często oskarżana w Europie o szantażowanie UE uchodźcami. Zupełnie lekceważy się jednak fakt, że to właśnie ten kraj wziął na siebie największą część fali uchodźców z Syrii (obecnie około trzech milionów). Oczywiście Erdoğan bez skrupułów gra tym w relacjach z UE. Nie zmienia to jednak faktu, że gdyby nie Turcja, problem z uchodźcami w Europie byłby dużo większy. Krytykując więc politykę Erdoğana wobec UE, warto jednak też czasem docenić ogromny wysiłek Turków w utrzymywaniu na swoim terytorium tak ogromnej liczby uciekinierów z Syrii. Gdyby nie obozy w Turcji, dużo więcej uchodźców zechciałoby przedostać się do Europy.

Sojusz to nie małżeństwo

Innym zarzutem wobec Turcji są ciepłe ostatnio relacje Erdoğana z Putinem. Jednak niemal wszyscy eksperci od Turcji zgadzają się, że to sojusz tylko taktyczny i na krótką metę. Interesy Turcji i Rosji się krzyżują, co musi doprowadzić przynajmniej do ochłodzenia relacji. W perspektywie więc Turcja może być ważnym partnerem przy pacyfikowaniu agresywnych zamierzeń Kremla. Zresztą skoro nawet Ukraińcy nie robią z tego powodu Turkom problemów, to dlaczego my mielibyśmy je robić? Przecież dopiero co Erdoğana przyjął prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, a obaj panowie zapewniali o planach bliskiej współpracy. Lider AKP oświadczył również, że Turcja nigdy nie zaakceptuje aneksji Krymu (tak jak zresztą nigdy nie zaakceptowała rozbiorów Polski). Nic zresztą dziwnego, na Krymie żyje duża społeczność Tatarów krymskich, czyli grupy etnicznej pochodzenia tureckiego, której sytuacja wyraźnie się pogorszyła po aneksji.

Oczywiście Erdoğan nie jest przesadnym demokratą, mówiąc oględnie. Jednak nie zdemolował prawa międzynarodowego i nie zaatakował suwerennego kraju, tak jak zrobiła to Rosja, której przywódca jest przyjmowany z honorami w niektórych stolicach Europy. Nie ma więc żadnego powodu, żebyśmy mieli robić Turkom edukacyjne pogadanki. Wręcz przeciwnie, skoro Turcji jest obecnie nie po drodze z wieloma krajami UE, tym bardziej powinniśmy zacieśnić nasze relacje. Oczywiście Turcy nie dlatego nie zaakceptowali rozbiorów naszego kraju, że pałają wielką miłością do Polaków. Po prostu było to niezgodne z ich interesami. Ale to właśnie najlepszy dowód na to, że w interesie Turcji jest silna Polska i odwrotnie. Sojusz to nie małżeństwo, więc nie musi być w nim miłości. Sojusz to wspólnota interesów, która między Polską i Turcją bez wątpienia istnieje.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nadal wspieramy obce media!

Od dwóch lat czekamy na zapowiadaną repolonizację mediów. To sytuacja bez precedensu w Unii Europejskiej, żeby 90 proc. lokalnej prasy należała do niemieckich właścicieli.

Jeżeli wszyscy z obozu władzy zgadzają się, że w końcu należy podjąć zdecydowane działania i przywrócić Polakom dostęp do informacji, za które będą odpowiedzialni dziennikarze niebędący na garnuszku niemieckich potentatów prasowych, to chcę zadać pytanie: Jak to jest, że Ministerstwo Rozwoju pod pozorem „Konkursu dotacji na działania informacyjne dotyczące Funduszy Europejskich w mediach” przyznało ogromne dotacje mediom szkalującym Polaków i bezpardonowo zwalczającym rząd PiS‑ u? Dlaczego jest tak, że spośród 11  projektów, które otrzymały dofinansowanie na kwotę prawie 3 mln zł, najwięcej, bo aż 722  940 zł, otrzymał niemiecki Springer, właściciel np. portalu Onet.pl, RMF i setek innych mediów? Dlaczego 600  442 zł otrzymała firma Bauer, właściciel Interia.pl i czasopism takich jak np.: „Twój Styl”, „Pani”? Dlaczego Hajdarowicz dla „Rzeczpospolitej” dostał 398  273 zł, a Angora załapała się na 111  000 zł? W jakim celu finansujemy media, które mamy podobno zrepolonizować?

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl