Biogazownie upadają, a odór pozostaje

Ra Boe; https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.5/deed.pl

  

Instalacje utylizujące biogaz składowiskowy z wysypisk odpadów są w stanie głębokiego kryzysu, którego skutki mogą być katastrofalne dla środowiska i fatalne dla zdrowia i życia ludzkiego – alarmuje branża. Po załamaniu się pomocy publicznej w postaci zielonych certyfikatów instalacje straciły rentowność i upadają.

Polska ma ponad 800 składowisk odpadów komunalnych, które emitują co roku do atmosfery ponad 600 mln m sześc., tj. ok. 445 tys. ton czystego metanu z biogazu składowiskowego. Emisja metanu może trwać nawet kilkadziesiąt lat po zamknięciu składowiska. W 2005 r. emisja metanu z biogazu składowiskowego stanowiła 33 proc. całkowitej emisji metanu w krajach UE, z zastrzeżeniem, że do 2030 r. emisje te spadną o ponad 70 proc. przy realizacji unijnych dyrektyw. To dzięki tym dyrektywom w Polsce od 2003 r. powstał obowiązek odgazowania składowisk z odzyskiem energetycznym.

W 2005 r. ruszył w Polsce program pomocy publicznej dla instalacji odnawialnych źródeł energii OZE w postaci tzw. zielonych certyfikatów, dzięki temu nastąpił rozwój branży biogazu składowiskowego.

– Do 2016 r. powstało 100 instalacji o mocy zainstalowanej ok. 63 MW. Z punktu widzenia krajowego systemu energetycznego 63 MW mocy elektrycznej to ułamek procenta, ale z punktu widzenia ochrony środowiska instalacje OZE biogazu składowiskowego są bardzo ważnym ogniwem bezpieczeństwa środowiskowego – mówi Dariusz Bojsza, prezes stowarzyszenia Inicjatywa dla Środowiska, Energii i Elektromobilności.

Załamanie pomocy publicznej jest przyczyną wyjścia z branży inwestorów krajowych i zagranicznych i to w sytuacji, gdy ok. 700 składowisk odpadów nie jest wyposażonych w przedmiotowe instalacje. W rezultacie ponad 400 mln m sześc. metanu migruje co roku do atmosfery, zatruwając środowisko.

Instalacje biogazu składowiskowego jako jedyne z całej rodziny OZE wypełniają misję ochrony środowiska i powinny być promowane jako źródła ograniczające emisję. Utylizacja jednej tony metanu z biogazu składowiskowego ogranicza emisję dwutlenku węgla o 18 ton.

– Instalacje te gwarantowały skuteczną ochronę zdrowia i życia ludzi oraz środowiska. Dlatego każda droga ograniczająca emisję groźnego biogazu składowiskowego (metan) powinna być skutecznie dofinansowana i wspierana ustawowo. Bez odpowiedniego wsparcia państwa branża nie jest w stanie wypełnić swojej misji środowiskowej – tłumaczy Dariusz Bojsza.


To wszystko wpływa na drastyczny spadek efektywności odgazowania składowisk i utylizacji metanu oraz pogłębia konflikt ze społecznościami lokalnymi. Spółki komunalne twierdzą, że spełniają wymagania przepisów, bo mają instalację odgazowania i nic więcej nie mogą zrobić. A społeczeństwa lokalne, nie widząc poprawy sytuacji środowiskowej (utrzymujące się odory), domagają się działań. Przedsiębiorcy, którzy zainwestowali w budowę i rozwój instalacji biogazu składowiskowego, apelują od 2015 r. o kompleksową i zdecydowaną reformę pomocy publicznej dla tych instalacji.
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Protest w Sejmie ma drugie dno. Tarczyński: To element dywersji. Sabotaż przeciwko Polsce

/ Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Dziś w Sejmie działy się iście dantejskie sceny, o czym już informowaliśmy. Tymczasem w rozmowie z portalem niezalezna.pl poseł PiS Dominik Tarczyński zwraca uwagę na drugie dno całej sprawy i skutki wykorzystywania do politycznej rozgrywki protestujących w Sejmie osób. Podkreśla on, że sytuacja jest niezwykle groźna, zwłaszcza, że w dniach w25-28 maja to własnie Sejm i Senat będą gospodarzami Wiosennej Sesji ZP NATO. „ Grupa protestujących, która jest wykorzystywana politycznie przez opozycję ma świadomość tego, że szkodzi bezpieczeństwu Polaków. To nie są żarty” - mówi poseł Tarczyński.

W stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości i w 550. rocznicę Parlamentaryzmu Rzeczypospolitej, gmach przy Wiejskiej będzie miejscem kluczowych rozmów na temat najpoważniejszych wyzwań dotyczących obronności. Dziś okoliczności związane z organizacją szczytu parlamentarnego NATO próbowali wykorzystywać protestujący w Sejmie.

Jak już informowaliśmy, Straż Marszałkowska uniemożliwiła protestującym w Sejmie wywieszenie za oknem budynku transparentu informującego o prowadzonym przez nich proteście. Wywołało to ogromne oburzenie protestujących oraz sympatyzujących z nimi polityków „totalnej opozycji”. W trakcie krótkiego briefingu prasowego jedna z uczestniczek protestu skierowała kilka słów bezpośrednio do premiera Morawieckiego. „Pana dni są już chyba policzone” - grzmiała.
 
CZYTAJ WIĘCEJ: Koniec udawania. Maski opadły! Ta wypowiedź jednej z protestujących nie pozostawia żadnych złudzeń
 

Nie obyło się również bez epizodów dość... komicznych. Liderka sejmowego protestu Iwona Hartwich krzyczała do Straży Marszałkowskiej: „Proszę wyjść stąd! Tu jest nasza kuchnia! Proszę wyjść stąd!”.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ale o co chodzi? Hartwich do Straży Marszałkowskiej: „Proszę wyjść stąd! Tu jest nasza kuchnia!”
 
Tymczasem poseł PiS Dominik Tarczyński w rozmowie z portalem niezalezna.pl podkreśla, że sytuacja wbrew pozorom jest bardzo poważna. Polityk nie ma wątpliwości, że protest rozgrywany jest przez polityków „totalnej opozycji” politycznie, co w związku ze szczytem parlamentarnym NATO w gmachu Sejmu jest niezwykle niebezpieczne.

- W mojej ocenie takie budowanie fałszywego wyobrażenia o Polsce jest realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa 40 milionów Polaków. Grupa protestujących, która jest wykorzystywana politycznie przez opozycję ma świadomość tego, że szkodzi bezpieczeństwu Polaków. To nie są żarty. To już nie jest wewnętrzna gra polityczna niezrzeszonej posłanki Scheuring-Wielgus, ale chodzi o bezpieczeństwo całego narodu. To nie są słowa na wyrost. Budowanie fałszywego wyobrażenia o Polsce w trakcie szczytu parlamentarnego NATO to jest realne zagrożenie. W mojej ocenie te osoby powinny zastanowić się nad tym, jaka jest ich rola w historii Polski i w momencie, który jest bardzo, bardzo wyjątkowy. Moim zdaniem to rozgrywanie polityczne przekroczyło już granice i powinniśmy zareagować – mówi portalowi niezalezna.pl poseł Tarczyński.

Pytany o to, skąd uczestnicy rzekomo oddolnego, spontanicznego i apolitycznego protestu mają do dyspozycji takie zaplecze promocyjno-marketingowe, jak choćby koszulki, naklejki, czy właśnie baner, o który dziś toczył się w Sejmie tak zacięty bój Iwony Hartwich, poseł Tarczyński nie ma wątpliwości, że wszystko nosi znamiona zorganizowanych działań.

 - To element pewnego rodzaju element dywersji. Jest to pewnego rodzaju sabotaż przeciwko Polsce. Osoby niepełnosprawne są wykorzystywane przez posłankę Scheuring-Wielgus, oraz przez resztę tych, którzy najpierw głosują za aborcją dzieci chorych, a teraz te urodzone dzieci chore chcą wykorzystywać. Obrzydliwe, cyniczne, antypolskie i tutaj chcę to podkreślić, ponieważ trzeba obserwować, jakie będą skutki budowania fałszywego wizerunku Polski. To jest bardzo niebezpieczne i nie do przyjęcia – mówi poseł Dominik Tarczyński.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl