Zbrodniarz autorytetem

Zmarły kilka dni temu Zygmunt Bauman jest namiętnie cytowany przez lewicowe środowiska, a także polityków chcących uchodzić za centroprawicę. Poseł Michał Szczerba na swoim Twitterze cytuje Baumana w kontekście obrony demokracji: „Demokratyczna polityka nie przetrwa zbyt długo w obliczu bierności obywateli wynikającej z ich politycznej ignorancji i obojętności?”. Ale cóż się dziwić młodemu posłowi, skoro jego starszy kolega Bogdan Zdrojewski jako minister kultury przyznał Baumanowi Złoty Medal Zasłużony Kulturze Gloria Artis.

Zygmunt Bauman, podobnie jak Helena Wolińska i inni stalinowscy oprawcy, po odejściu z resortu schronili się w naukowych instytutach, gdzie rozwijali „światłe teorie”. To przecież Bauman forsował pogląd, że przeszłość nie ma żadnego znaczenia, że liczy się teraźniejszość. Uciekał od przeszłości, ale dokumenty ocalały. Dzięki nim wiemy, że Zygmunt Bauman to nie tylko znany socjolog, ale także major KBW, oficer polityczno-wychowawczy, członek PPR. Za walkę z Żołnierzami Wyklętymi i za szczególne sukcesy na tym polu został odznaczony Krzyżem Walecznych. Warto o tym przypominać, tym bardziej że nigdy za swoją przeszłość nie został rozliczony.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

W obronie pomnika

Na pomnik katastrofy smoleńskiej autorstwa Jerzego Kaliny rzucane są gromy – rzecz jasna prym wiodą w tym zarówno politycy „bundesopozycji”, jak i salonowe media. Krytykuje się zbyt prostą formę oraz samo miejsce, w którym pomnik postawiono. Zanim jednak w ogóle podejmie się rozmowę na temat umiejscowienia czy formy, należy zadać pytanie podstawowe – dlaczego na coś tak oczywistego jak symboliczne upamiętnienie zmarłego w katastrofie polskiego prezydenta i członków elity państwowej trzeba było czekać aż osiem lat? Dlaczego blokowano ten pomnik właściwie niemal do samego końca? 

Odpowiedź znamy, ale to retoryczne pytanie warto ponawiać… Bo ta walka, ten sprzeciw wobec pomnika to symptom „antysmoleńskiej” choroby, która toczyła i toczy dużą część polskiego społeczeństwa, otumanionego propagandą wymierzoną we wszystko, co związane zarówno z upamiętnianiem tragedii, jak i z dochodzeniem do prawdy. Tymczasem pomnik Kaliny jest prosty – i na tym polega jego siła. Blok kamienny w kształcie schodów-trapu prowadzących do samolotu – wraz z imionami i nazwiskami ułożonymi w kolejności alfabetycznej oraz 96 świateł – stanowi całość, która jest symboliczna, a nie dosłowna. To jest wielki walor tego pomnika. Przypomina sposoby myślenia, które kierowały twórcami memoriału WTC (czarne, głębokie „studnie-baseny”) czy włoskiej tragedii pod Ustica (wrak plus światła symbolizujące dusze ofiar). Że dziwnie „wcina się” w przestrzeń placu Piłsudskiego? To także walor – w miejscu, w którym niegdyś stał Pałac Saski zburzony przez Niemców, w którym Rosjanie stawiali pomniki „lojalistycznym generałom”, a nasz święty Papież mówił o „odnowieniu oblicza tej ziemi”, smoleński pomnik stanowi swego rodzaju klamrę dziejową. Niepokoi? Świetnie. Niektórzy mówią, że przypomina też statecznik samolotu wbity w płaszczyznę lotniska. W tej interpretacji też coś jest…
 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl