Protest KOD pośmiewiskiem internetu. Opozycja topnieje w środku zimy

Filip Blazejowski/Gazeta Polska

Dziś opozycja parlamentarna przez cały dzień prężyła muskuły na sali sejmowej, przymierzając się do blokowania obrad. Przed budynkiem Sejmu wspierać ich miała liczna reprezentacja zwolenników KOD-u. Jednak wbrew prawom przyrody, manifestacje KOD-u w samym środku zimy... topnieją w oczach.

Dziś po burzliwym dniu i wielokrotnym przekładaniu posiedzeń Sejmu, marszałek Sejm Marek Kuchciński rozpoczął 34. posiedzenie Sejmu. Zarządził jednak przerwę jutra rano, do godziny 10.00.

Przez cały dzień opozycję parlamentarną pod Sejmem mieli wspierać licznie przedstawiciele KOD-u z Mateuszem Kijowskim na czele. KOD-owcy, jak sami zapewniali w internecie, mieli przybywać do stolicy nawet własnymi środkami transportu.



Jedną ze stałych atrakcji KOD-owców stały się wspólne zdjęcia z „placu boju o demokrację”.



Jednak najwidoczniej nawet zagrzewanie do boju nie jest już w stanie przekonać zwolenników KOD-u ani do skompromitowanych liderów, ani do odmrażania rąk i nóg za tych, którzy wolą bronić demokracji na ciepłej Maderze.

Potwierdzenie tego dość szybko pojawiło się na Twitterze...





Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Milo Gibson jako John "Kentowski", dowódca legendarnego Dywizjonu 303

/ fot. Kino Świat/mat.pras.

25 kwietnia mięły dokładnie 73 lata od wykonania ostatniego zadania bojowego przez legendarny Dywizjon 303. Z tej okazji przedstawiamy kolejny oficjalny plakat z bohaterem filmu „303. Bitwa o Anglię”. Tym razem prezentujemy syna Mela Gibsona – Milo Gibsona, który wcielił się w postać Johna Kenta – dowódcy Dywizjonu 303. Przedstawiamy biografię tego kanadyjskiego pilota, który zachwycił się niesamowitymi umiejętnościami polskich pilotów i został odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari przez samego Władysława Sikorskiego.

John Kent urodził się 23 czerwca 1914 r. w Winnipeg w Kanadzie. Lotnictwem zafascynował się, kiedy miał 5 i pół roku. Wtedy zobaczył pierwszy prawdziwy samolot w swoim życiu. W wieku 19 lat zdobył licencję pilota zawodowego, stając się równocześnie najmłodszym tego typu lotnikiem w Kanadzie. W 1935 r. przyjechał do Wielkiej Brytanii i został przyjęty do Królewskich Sił Powietrznych. Szybko zdobył opinię jednego z najlepszych.  

John Kent po odwiedzeniu bazy myśliwskiej RAF w Northolt, w swoim dzienniku pod datą 22 lipca 1940 r. napisał: „Chłopaki mówią, że nadchodzi tu polski dywizjon. Sądzę, że będą trochę dzicy i mętni (…)”.

W sierpniu 1940 r., w stopniu kapitana objął dowództwo eskadry polskiego 303 Dywizjonu Myśliwskiego Warszawskiego im. Tadeusza Kościuszki. Początkowo niezadowolony z tego przydziału, powiedział:

O polskim lotnictwie wiem tylko tyle, że stawiało opór Luftwaffe przez jakieś trzy dni, dlatego trudno przypuszczać, że spisze się lepiej w Angli.

Kent był przygnębiony wizją pracy z Polakami, również dlatego, że nie znał ich języka. Jednak po czterech miesiącach współpracy, zachwycony brawurą i niezwykłymi umiejętnościami polskich lotników stał się ich wielkim sympatykiem. Do tego stopnia, że pewnego wieczoru w nocnym klubie rozbił nos brytyjskiemu oficerowi, który nie chciał stanąć na baczność podczas grania hymnu polskiego. Kent wspominał, że piloci polscy byli tak odważni, że nie odważyłby się okazać strachu, nawet jeśli serce podchodziłoby mu do gardła.

Kent był zawsze sumienny, więc zaczął uczyć się języka polskiego. Słowa zapisywał fonetycznie na nogawce spodni, żeby mieć je na widoku podczas wydawania rozkazów w powietrzu. Widząc jego zaangażowanie i sympatię Polacy nazwali go „Kentowski”. Swoim osobistym godłem uczynił polskiego orła na tle kanadyjskiego liścia klonu, a podczas pozowania do portretów był jedynym spośród 64 sportretowanych oficerów, który nosił polską „gapę” (odznaka pilota w kształcie orła) nad odznaką pilota RAF-u.

Na czele eskadry walczył do grudnia 1940 roku, między innymi w bitwie o Anglię. Następnie wyznaczono go na stanowisko brytyjskiego dowódcy 1 Polskiego Skrzydła Myśliwskiego. Przed wyjazdem do nowej jednostki napisał:

Z prawdziwym żalem i smutkiem kończę mój związek z dywizjonem, najlepszym, jaki widział RAF. Czas spędzony z Wami uważam za najbardziej imponujący i pouczający w moim życiu i zrobię wszystko, co w mojej mocy, by rozwijać relacje między moimi rodakami a Waszymi (…)

Źródło: John Kent, „Polacy są najlepsi. Wspomnienia Kanadyjczyka z Dywizjonu 303”.

John Kent pozostał w RAF po wojnie. Z czynnej służby odszedł w stopniu pułkownika w połowie lat 50. Później pracował jako kierownik działu sprzedaży w firmie Kelwin Hughes (Aviation) Ltd. Córka Kenta, Alexandra wspomina, że corocznie odwiedzał Polish War Memorial w Londynie (pomnik na cześć lotników polskich pomagających aliantom podczas II wojny światowej) by uczcić pamięć polskich pilotów. W 1941 roku odebrał również Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari z rąk Władysława Sikorskiego. Ponadto odznaczony został m. in. dwa razy brytyjskimi odznaczeniami wojskowymi: Distinguished Flying Cross (1940, 1941) i Air Force Cross.

Johnny Kent zmarł 7 października 1985 r. Został skremowany, a jego prochy rozsypano z powietrza nad bazą myśliwską RAF w Northolt, z której latał ze swoimi polskimi przyjaciółmi.

Na polskie ekrany film trafi 

Źródło: Kino Świat, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl