Wiceprezes IPN odpowiada „Wyborczej”

ipn.gov.pl

Kontakt z autorem

W świątecznym wydaniu „Gazety Wyborczej” z 10–11 grudnia 2016 r. ukazał się tekst Jana Grabowskiego i Dariusza Libionki zatytułowany „Bezdroża >>polityki historycznej<< Muzeum w Markowej”. Na odniesienie się do tego obszernego artykułu redakcja udostępniła mi mniej miejsca, zwrócę zatem uwagę na nieliczne wątki.

Autorzy skupili się głównie na analizie wystawy stałej Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej, a właściwie na tym, czego, ich zdaniem, na niej nie ma.

Główną osią krytyki jest to, że na ekspozycji nie pokazano, jak „Polacy okrutnie mordowali Żydów”. Abstrahując od prawdziwości tego uogólnienia, warto zwrócić uwagę na samą nazwę Muzeum. Mimo iż wyraźnie wskazuje ona na zakres tematyczny, na wystawie wiele miejsca poświęcono nie tylko ratowaniu Żydów, ale także przebiegowi kolejnych stadiów Holokaustu. Zostawiono również miejsce i na to, by pokazać na przykładzie Markowej, w jaki sposób Niemcy zobowiązywali Polaków (niewykonanie takiego rozkazu było zagrożone śmiercią) do poszukiwania Żydów, którzy unikali deportacji do niemieckich obozów zagłady.

Podczas lektury artykułu szczególnie rozczarowuje to, że jego autorzy nie znają sporej części dotychczasowej literatury dotyczącej Zagłady i ratowania Żydów na Podkarpaciu oraz w samej Markowej, w tym opublikowanego w „Zeszytach Historycznych WiN” z 2014 r. opracowania naukowego pt. Zbrodnie na ludności żydowskiej w Markowej w 1942 r. w kontekście postępowań karnych z lat 1949–1954. Szczegółowo wyjaśniam w nim okoliczności zaangażowania przez Niemców polskiej ludności do wyszukiwania Żydów oraz próby powojennego pociągnięcia winnych do odpowiedzialności karnej. Jest to tym bardziej istotne, że J. Grabowski i D. Libionka pozwalają sobie na uwagi typu: „wydarzyły się tu także rzeczy straszne, z których powodu ucierpieć może narodowe ego” czy „odwołajmy się do dokumentów, które jej twórcy zdecydowali się ominąć lub zataić”. Odpowiadam, że autorzy wystawy nic nie ominęli i nie zataili, sami już wcześniej w pracach naukowych je zanalizowali i wykazali, że znaczna część wspomnianych przez Grabowskiego i Libionkę dokumentów zawiera błędne informacje. Po co miałbym cytować na wystawie relację Mosze Weltscha o masowym grobie w Markowej, w którym „leży ponad 200 Żydów z całej okolicy, którzy przez cały ten czas zastrzeleni zostali przez Polaków”, jeśli ekshumacja wykazała, że spoczywały tam 34 ciała? Z innych wiarygodnych źródeł wiemy, że to nie Polacy ich rozstrzeliwali, lecz niemieccy żandarmi. Po co cytować relację Jehudy Ehrlicha o tym, że „następnego dnia [po śmierci Ulmów] na polach odnaleziono 24 ciała Żydów. Zostali oni pomordowani przez samych chłopów – chłopów, którzy ukrywali ich w ciągu [poprzednich] dwudziestu miesięcy”, jeśli wiemy i o tym piszemy, że po zbrodni na rodzinie Ulmów nie tylko nie mordowano Żydów, ale ich nadal ukrywano (w Markowej do końca okupacji niemieckiej przeżyło ich 21).

Artykuł Grabowskiego i Libionki nie jest wolny od wielu innych błędów i niedopowiedzeń, np. mówi, że Muzeum zbudowano w miejscu zamordowania Ulmów i ukrywanych Żydów (w rzeczywistości jest ono oddalone o 2 km). Zarzuca ponadto, że w powojennym procesie sądowym mieszkańcy Markowej starali się zdyskredytować żydowskiego świadka, mówiąc, że z miejsca ukrycia nie mógł widzieć śmierci swoich bliskich (w rzeczywistości potwierdziły to specjalne oględziny miejsca, przeprowadzone przez skład sędziowski). Autorzy piszą: „Polacy z Markowej przyczynili się do śmierci jego żony, trzyletniej córki [Jakuba Einhorna, który przeżył, ukrywając się w Markowej]” – w rzeczywistości, poszukiwane przez mieszkańców sąsiedniej wsi, zostały zamordowane przez Niemców. Autorzy przypisują również Markowej wydarzenia, które w rzeczywistości miały miejsce w sąsiedniej miejscowości (a czy miały w niej taki przebieg, jak podaje Jakub Einhorn, to inna kwestia). Czytelnik jest więc przekonany, że to akurat w Markowej ujęto „35 mężczyzn, kobiet i dzieci [które] przeniesiono do piwnicy urzędu gminnego w Markowej, gdzie przez całą kolejną dobę poddawano je torturom […] Po egzekucji markowscy strażacy urządzili sobie libację z niemieckimi żandarmami. Śmierci uniknęła wуwczas młoda Żydówka, która ukrywała się wraz z bratem u jednego z gospodarzy. Gwałcona przez strażaków, zaszła w końcu w ciążę”.

Żeby była jasność – nie chodzi tu o unikanie trudnych tematów. Otóż w przeszłości pisałem, że w Markowej policjanci granatowi uwięzili od 17 do 25 Żydów, wyszukanych na rozkaz Niemców przez mieszkańców Markowej (dokument o tym mówiący jest umieszczony na wystawie stałej). Ofiary te nie były jednak torturowane w areszcie, nikt nie był gwałcony. Znany mi jedyny przypadek zamordowania Żyda przez mieszkańca Markowej, który go ukrywał (uczynił to w 1943 lub na początku 1944 r., gdy ukrywający się Israel Tohym postradał zmysły i zaczął chodzić po wsi, mówiąc kto mu pomaga), jest na wystawie wyraźnie wyeksponowany (o tym J. Grabowski i D. Libionka nie wspomnieli – zapewne nie pasowało to do ich tezy o jednostronności Muzeum).

Po skorygowaniu oczywistych błędów artykuł J. Grabowskiego i D. Libionki być może mógłby się obronić, pod warunkiem, że jego tytuł brzmiałby np.: „Markowa czasów wojny w świetle zeznań i wybranych relacji Żydów”. Ale wspomnienia świadków to jeszcze nie historia, którą rekonstruujemy, posługując się możliwie bezstronną metodologią naukową (szkoda, że zapominają o tym osoby z tytułami naukowymi). Dopiero wtedy wszyscy będziemy z niej mieli jakiś sensowny pożytek. Naprawdę.

Dr Mateusz Szpytma
Współautor scenariusza (obok dr hab. Elżbiety Rączy) wystawy stałej w Muzeum im. Rodziny Ulmów, a także jej kurator.
Źródło: ipn.gov.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Rośnie liczba katolików na świecie

Rośnie liczba katolików na świecie

Masakra w dwóch zamachach w Afganistanie

Masakra w dwóch zamachach w Afganistanie

Rodzina Matisse'a wygrała z marszandem

Rodzina Matisse'a wygrała z marszandem

CBA weszło do urzędu miasta i centrum…

CBA weszło do urzędu miasta i centrum…

Jak przyciągnąć inwestorów do Polski?

Jak przyciągnąć inwestorów do Polski?

Pitera murem za HGW. W taki sposób europosłanka PO zbłaźniła się na antenie

Julia Pitera / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz słusznie robi nie stawiając się przed komisją weryfikacyjną ds. reprywatyzacji - stwierdziła europosłanka Julia Pitera z PO. Jednocześnie dodała, że nie zrozumiałaby decyzji Platformy, gdyby ta podjęła decyzję o usunięciu prezydent stolicy z władz partii.

Pitera pytana dziś w RMF FM, czy zrozumie ewentualną decyzję PO, jeśli partia zadecyduje o wydaleniu Hanny Gronkiewicz-Waltz z władz partii odparła:

Nie, nie będę rozumiała z bardzo prostego powodu:, jeżeli był absolutnie podzielony pogląd, że komisja reprywatyzacyjna, którą powołano ustawą, jest niezgodna z przepisami prawa, to nie wolno przed taką komisją stawać.

Gronkiewicz-Waltz jest wiceprzewodniczącą PO.

Czytaj też: Interes życia Pitery? Tak tanio kupić mieszkanie w Warszawie chciałoby wielu

Dopytywana, kto w Platformie podziela jej pogląd, skoro nawet przewodniczący partii Grzegorz Schetyna uważa, że prezydent Warszawy powinna stawić się przed komisją weryfikacyjną, oceniła, że "opozycja w ogóle nie powinna była brać udziału w tej komisji".

Ani Platforma, ani Nowoczesna, ani PSL – takie jest moje zdanie

– podkreśliła. Jak dodała, Hanna Gronkiewicz-Waltz "słusznie" robi, nie pojawiając się przed komisją.

Europosłanka pytana, czy jej zdaniem opozycji uda się iść wspólnie do wyborów samorządowych, odparła: "trudno powiedzieć".

Ja bym tylko chciała, niezależnie od tego, jak będą zorganizowane wybory w Warszawie, żeby zacząć mówić o tym, co Platforma zrobiła przez 12 lat. Na razie przytłumiane jest to wszystko awanturą przed komisją weryfikacyjną

- zaznaczyła. Jej zdaniem powinna to robić Platforma, ale robi "trochę za mało".

Przekaz powinien przypominać mieszkańcom Warszawy, dlaczego mogą chodzić bulwarami, pięknym Krakowskim Przedmieściem, dlaczego są wyremontowane domy, dodatkowy most, druga linia metra

- wyliczała Pitera. Jak podkreśliła, "należy to zacząć przypominać, bo Hanna Gronkiewicz-Waltz zrobiła w Warszawie wielokrotnie więcej, niż wszyscy inni prezydenci razem wzięci".

Pytana, czy polityk Nowoczesnej Paweł Rabiej mógłby zostać wspólnym kandydatem opozycji na prezydenta Warszawy, powiedziała, że "ma wątpliwości".

Ponieważ to są sukcesy Platformy Obywatelskiej i chciałabym, żeby Nowoczesna o tym pamiętała. Czy pan Paweł Rabiej zajmował się kiedykolwiek samorządami? Ja nie jestem przekonana, czy kwestie warszawskie są mu znane, ale oczywiście niech próbuje, jest wolny kraj, każdy może startować

- zaznaczyła europosłanka.

Jej zdaniem, kandydat wystawiony przez PO, nie będzie "spalony" przez aferę reprywatyzacją.

Większość partii politycznych rządziła w tym mieście i problemy reprywatyzacji były; również rządził PiS i też były te same problemy reprywatyzacyjne. Chciałabym, żeby przestać udawać, ze to jest problem Platformy Obywatelskiej, to jest problem polski polityki od 1990 roku, od kiedy został reaktywowany samorząd

- oświadczyła Pitera.

Fragment rozmowy dotyczył programów partii politycznych. Szczerość Pitery doprawdy robiła wrażenie.

Była też mowa o "urealnieniu" emerytur.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP, twitter.com

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Rośnie liczba katolików na świecie

/ TheoRivierenlaan/pixabay.com

Obecnie na świeci jest 1,3 miliarda katolików, którzy stanowią prawie 18 procent całej ludności. Te najnowsze dane, pochodzące z 2015 roku, zawarto w ogłoszonym roczniku statystycznym Kościoła katolickiego.

Liczba osób ochrzczonych w porównaniu z 2014 r., z którego pochodzą poprzednie dane, wzrosła o 12,5 miliona.

Statystykę przedstawiła agencja Kongregacji Ewangelizacji Narodów, Fides w związku ze Światowym Dniem Misyjnym, który będzie obchodzony po raz 91. w niedzielę.

Dane te wskazują, że w Afryce mieszka ponad 220 milionów katolików, którzy stanowią prawie jedną piątą ludności. Ich liczba wzrosła o 0,1 procent. W obu Amerykach spośród 980 milionów mieszkańców katolików jest ponad 63 procent (625 milionów). Zanotowano tam nieznaczny spadek o 0,08 proc.

W Azji na 4,3 mld ludzi katolików jest 3,2 procent, czyli 141 milionów. Ich liczba nie zmienia się. O 0,2 procent wzrosła wspólnota chrześcijańska w Oceanii; liczy ona 10 milionów osób.

W Europie zaś, jak zanotowano, rośnie liczba ludności (716 milionów), ale drugi rok z rzędu spada liczba katolików, o około 0,2 procent. Jest ich 285 mln i stanowią niecałe 40 procent wszystkich Europejczyków.

Podczas gdy o 67 wzrosła liczba biskupów na świecie (łącznie 5304), nieznacznie spadła liczba księży. Jest ich ponad 415 tysięcy.

Ponadto w roczniku ogłoszono, że do 216 tysięcy szkół katolickich na świecie chodzi 60 milionów uczniów.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl