Przebieranki Belzebuba

„Ręka mnie swędzi, kiedy widzę, jak teraz hufce piekielne po Polsce broją, a szczególnie on srogi Belzebub, który diabłów wysyła tam, gdzie ich najmniej potrzebują” – tymi słowami Zagłoba w „Ogniem i mieczem” podsumowałby najtrafniej sytuację polityczną w Polsce na początku 2017 r. W czasie Wigilii KOD-u przed Sejmem za Świętego Mikołaja przebrał się Jerzy Nasierowski, aktor za komuny skazany na 25 lat więzienia za współudział w zabójstwie dokonanym przez jego 17-letniego kochanka. Nie była to moim zdaniem najbardziej drastyczna przebieranka tych tygodni. Przecież Ryszard Petru, który w wieku 25 lat został asystentem wicepremiera Leszka Balcerowicza, a potem był z tegoż nadania wiecznym prezesem banków, obsadzony teraz w roli ulicznego rewolucjonisty jest przebierańcem bardziej komicznym. Podobnie jak informatyk z przeżartego korupcją PZPN-u jako hipis z kitką walczący z niegodziwą władzą. Podbarwianie przekazu jest w polityce rzeczą normalną, ale nie można przebierać się ciągle za własne przeciwieństwo. Belzebubowi idącemu z darami do stajenki betlejemskiej wreszcie zacznie się dymić z czachy, bo taka jest jego natura. To właśnie stało się w tych dniach z KOD-em.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Gdańszczanie, nic się nie stało!

W Gdańsku wylało szambo. Problem jest oczywisty, bo po prostu go widać i jeszcze bardziej czuć. Są jednak tacy, którzy nadal zdają się go nie dostrzegać. Oczywiście chodzi o najbardziej zainteresowanych – Pawła Adamowicza i jego przybocznych. Od razu zaczęli serwować stałą śpiewkę Platformy Obywatelskiej i przyległości: „Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało!”.

Wszystkie autorytety, z przedstawicielami organizacji ekologicznych na czele, wystąpiły, przekonując, że g... zaraz się rozejdzie i że właściwie nie stanowi ono problemu. To dziwne, bo jakoś tak się składa, że to UE i aktywiści ekologiczni przekonywali nas, że szamba, które przepuszczają, są szkodliwe dla wód podziemnych i że koniecznie trzeba je wymieniać. Teraz jest jednak jakaś inna mądrość etapu. W każdym razie dla ekologów od 120 mln litrów fekaliów płynących w Motławie były ważniejsze rzeczy. W momencie gdy gdańszczanie zatykali nosy, ryby zdychały, łabędzie krztusiły się kałem, a foczki przecierały oczka z odchodów, aktywiści walczyli z komisją mającą się zająć sytuacją w… Puszczy Białowieskiej. Ostatecznie postanowili jej prace zbojkotować, bo oni chcieliby dyskutować tylko ze sobą, tak aby mieć pewność, że to ich będzie na wierzchu. Zanim więc komisja zdążyła się zebrać, już wszystko było wiadomo. Próba dialogu zakończyła się jak każda dyskusja z zielonymi. Aktywiści z Greenpeace’u, WWF i przyległości obrazili się i dali do zrozumienia, że nie ma pola do kompromisu i żadne fakty, tytuły naukowe i dowody tego nie zmienią. Żałosne to, ale niestety prawdziwe. Dziwne jedynie, że PiS łudził się, iż kogokolwiek przekona. 
 

Udostępnij

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl