Guilherme: Nie żyć wspomnieniami

Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

- To był dla nas świetny rok - Liga Mistrzów to piękne wspomnienia, podniosła atmosfera, niezapomniany hymn. Nie możemy jednak żyć tylko wspomnieniami, bo piłka nożna to karuzela. Raz jesteś na górze, raz na dole - mówi pomocnik Legii, Guilherme.

Co zapamięta pan z Ligi Mistrzów?
Niesamowitym było zmierzyć się z piłkarzami, których do tej pory oglądało się tylko w telewizji. To, jak świetnie prezentowali się na boisku było dla mnie zaskoczeniem. Wiedziałem, z kim gramy, a jednak z bliska wyglądali jeszcze lepiej. Patrzę jednak do przodu, a przed nami walka o obronę tytułu i dwumecz z Ajaksem. Nie możemy żyć tylko wspomnieniami, bo piłka nożna to karuzela, choć w głowie zostaną oczywiście piękne obrazki.

Zanim jednak mogliście się cieszyć, zapłaciliście ogromne frycowe. Po 0:6 z Borussią wydawało się, że LM będzie dla Legii drogą przez mękę.
Nie jest łatwo udźwignąć ciężar meczów z takimi rywalami. Gdy patrzysz z boku na to jak grają piłkarze Realu, BVB czy Sportingu wydaje się, że to co robią jest łatwe, bo przychodzi im to z łatwością i polotem. Imponują współpracą poszczególnych formacji czy wymiennością pozycji. Mają tak wysokie umiejętności, że ciężko im sprostać. My w Legii mieliśmy kilku zawodników, którzy wcześniej nie grali w europejskich pucharach albo zagrali w nich zaledwie kilka spotkań. Nikt z nas wcześniej nie grał w Lidze Mistrzów, której musieliśmy się bardzo szybko uczyć. Później jednak doświadczenia wyniesione z pierwszych spotkań i wyciągnięte z nich wnioski pozwoliły nam grać z rywalami jak równy z równym, a nawet wygrywać. I każdej z drużyn strzeliliśmy gola, to też powód do dumy, patrząc naprzeciw komu graliśmy.

Zainteresowanie piłkarzami Legii jest duże. Odszedł Nikolić, bliscy odejścia są Prijović i Bereszyński. Pan dostał jakieś oferty?
Podczas dwumeczu ze Sportingiem były pytania o moją sytuację kontraktową, ale nie zajmowałem się tym. Skupiam się na pobycie w Warszawie i grze w Legii. Przed nami potyczki z Ajaksem - w futbolu wspaniałe jest to, że zawsze masz szansę się odegrać. Kiedyś graliśmy ze Sportingiem w Lidze Europy i odpadliśmy, a teraz to my pozbawiliśmy ich pucharów. Poprzednio w 1/16 LE Ajax był od nas lepszy, teraz dostaliśmy szansę rewanżu i kto wie, czy jej nie wykorzystamy? Wierzę, że tym razem to my będziemy górą.

Z mocnym przytupem zwieńczyliście awansem do LE ten dziwny rok Legii.
Dlaczego dziwny? Nie zgadzam się - dla mnie był doskonały, może nawet najlepszy w historii Legii. Stulecie klubu uczciliśmy dubletem, poprawiliśmy awansem do LM i wyszliśmy z niesamowicie trudnej grupy, dzięki czemu na wiosnę polska drużyna nadal będzie grać w pucharach. A co do kryzysów - nie ma na świecie drużyny, która cały czas grałaby na takim samym wysokim poziomie. Wahania się zdarzają.

Mecz ze Sportingiem w Warszawie był najlepszym jaki rozegraliście w 2016 roku?
Na pewno był wisienką na torcie i ukoronowaniem naszych wysiłków. Zagraliśmy bardzo dobrze i odpowiedzialnie. Wyjście z grupy śmierci to wydarzenie bez precedensu, świadczy samo o sobie, a dla nas było nagrodą za trud, jaki włożyliśmy w ten rok.

Legia Jacka Magiery gra ofensywnie, z rozmachem. 
- Świetnie czuję się w takim stylu - trener stawia na grę ofensywną, wymaga, by piłka krążyła między zawodnikami, a że mamy odpowiednich wykonawców do takiej taktyki, to wychodzi nam to bardzo dobrze. 

Rok kończycie na trzecim miejscu. Kto będzie najgroźniejszym rywalem w walce o tytuł?
Najważniejsze to grać swoje i nie oglądać się na rywali. Najgroźniejsi zawsze są ci, którzy nas wyprzedzają, nie zapominajmy także o Lechu. Mieliśmy już 12 punktów straty, mamy cztery, a w perspektywie podział punktów. Jestem przekonany, że obronimy mistrzostwo.

rozmawiała Małgorzata Chłopaś
Źródło: niezalezna.pl,Gazeta Polska Codziennie - dodatek dla Mazowsza

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Minister sportu przedstawia FAKTY. Tak rząd dba o młodych sportowców

Witold Bańka / by Zorro2212, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Witold_Ba%C5%84ka_Pedro%27s_Cup_%C5%81%C3%B3d%C5%BA_2016.jpg

Minister sportu i turystyki Witold Bańka to prawdziwy pasjonat, zajmujący się swoją pracą z wielkim wysiłkiem. W przeszłości był lekkoatletą, a po zakończeniu kariery sportowej postanowił wciąż działać w sporcie, tym razem jako szef ministerstwa. Pod jego wodzą ten resort odnosi spore sukcesy, o czym wspomniał sam zainteresowany.

W 2015 roku nakłady na sport dzieci i młodzieży wynosiły 244 mln 760 tys. zł. Rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego przez lata chwalił się wybudowanymi orlikami, ale ich starania o dobro młodzieżowego sportu nie miały poparcia w faktach. Gdy resortem sportu i turystyki zajął się minister Witold Bańka, wszystko się zmieniło.

Jak poinformował sam minister sportu i turystyki, w 2018 roku sport młodzieżowy został wsparty kwotą 377 mln 510 tys. zł. Oznacza to wzrost nakładów na sport młodzieżowy o ponad 54 procent! Rządowi Prawa i Sprawiedliwości udało się zbudować solidne fundamenty do budowy sportu wyczynowego na najwyższym poziomie.

SKS, KLUB, NBT, kadry, projekty upowszechniające sport i wiele innych przedsięwzięć ???????????? pic.twitter.com/P0AQAGo7At

— Witold Bańka (@WitoldBanka) 25 kwietnia 2018

 

Źródło: twitter, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl