Rzeźniczak: Wciąż muszę walczyć o swoje

Tomasz Hamrat/Gazeta Polska. To było świetne stulecie Legii

mch

Kontakt z autorem

- Po przyjściu trenera Magiery szatnia odetchnęła. To komfort wiedzieć, że druga osoba na ciebie liczy, ale i ty możesz liczyć na nią – podsumowuje ostatnie miesiące kapitan Legii Jakub Rzeźniczak. Zapraszamy do lektury wywiadu.

Latem grał pan fatalnie i niewielu wierzyło, że jeszcze odbije się od dna.
To pokazuje, jak w piłce wszystko szybko się zmienia. W połowie maja zdobyliśmy dublet, a ja zostałem najbardziej utytułowanym zawodnikiem w historii klubu. W sierpniu wiele osób widziało mnie już poza klubem. Teraz wszystko wróciło do normy, ale widać, że cały czas trzeba walczyć, by z tego konia nie spaść.

Załamanie nastąpiło wraz z przyjściem do klubu Besnika Hasiego.
Nie ma co się oszukiwać, awans do Ligi Mistrzów zawdzięczamy w dużej mierze losowaniu. Trafiliśmy na Dundalk, z każdym innym rywalem byłoby ciężko. W lidze straciliśmy sporo punktów, coś nie trybiło, w naszej grze nie było widać ani stylu, ani pomysłu na to, jak wygrywać. W końcu wszystko się zepsuło. Złożyło się na to wiele czynników - choćby jakim Hasi był człowiekiem, jak podchodził do ludzi, jakie miał wymagania. Jedno mówił, a potem robił co innego.

Pierwszy zgrzyt nastąpił na letnim zgrupowaniu w Warce. Jak to było z tym pana weselem?
Zaprosiłem grupę zawodników i trener pozwolił im pojechać na wesele, ale o godz. 23:00 mieli być z powrotem. Wesele się więc jeszcze dobrze nie zaczęło, a już musieli z niego wychodzić. Przed rozpoczęciem przygotowań spotkałem się z Hasim i poinformowałem o ślubie. Przekazałem, że wyjazd piłkarzy był ustalany z trenerem Czerczesowem i usłyszałem, że jeśli tak, to Hasi nie będzie robił problemów. Po 40 min dostałem jednak telefon, że trener zasugerował ludziom ze sztabu, iż nie jest wskazane, by na wesele jechali. Po co więc mi mówił, że zgadza się na wyjazd? Trener był nowy, chciał mieć piłkarzy i współpracowników przy sobie, ja bym to zrozumiał.

Atmosfera szybko się popsuła?
Nowy trener to niewiadoma - każdy stara się dobrze wypaść, niczym nie podpaść, my też staraliśmy się Hasiego zrozumieć. Nawet gdy nie rozumieliśmy pewnych decyzji nikt się nie obrażał i robiliśmy swoje. Wkurzały i bolały mnie informacje, jakobym podburzał kolegów przeciw trenerowi. Nie szło nam i w szatni staraliśmy się zrozumieć co się dzieje. Żadnego buntowania jednak nie było. Siadałem na ławce, na trybunach i nic nie mówiłem, skoro tak się działo dla dobra zespołu. Myślę, że błędem trenera było to, że po każdym meczu winni byli zawodnicy, a on nie miał sobie nic do zarzucenia. Czasem szkoleniowiec powinien zdjąć presję z piłkarzy i samemu wziąć coś na klatę.

Tak jak Jacek Magiera, który szybko odmienił drużynę?
Po jego przyjściu szatnia głęboko odetchnęła. Cześć graczy odżyła, część poczuła swoją szansę i chciała się dobrze zaprezentować. W końcu ktoś nas poustawiał na boisku i przydzielił właściwe zadania. Przez pierwsze pięć dni z trenerem Magierą zrobiliśmy więcej zajęć taktycznych, niż w trzy miesiące z trenerem Hasim.

Wraz z przyjściem Magiery przestał pan popełniać rażące błędy.
Mieliśmy krótką rozmowę, podczas której trener powiedział, że takie jest życie, że czasem upadasz, ale trzeba się podnieść i iść dalej. To spory komfort wiedzieć, że druga osoba na ciebie liczy, ale i ty możesz liczyć na nią. Wtedy jest też duża motywacja by takiej osoby nie zawieść. Taka świadomość i ściągnięcie pewnych rzeczy z głowy bardzo mi pomogły.

Zaczęliście cieszyć się grą. Który mecz w LM wspomina pan najmilej?
Z pewnością mecz z Realem w Warszawie i Sportingiem przy Łazienkowskiej. Ten drugi był godnym zwieńczeniem 100-lecia klubu. Gdybyśmy rok temu założyli, że wejdziemy do LE z LM po meczach z Realem, Borussią i Sportingiem, mało kto by w to uwierzył. To był fajny czas dla klubu i ja też będę go długo pamiętał.

rozmawiała Małgorzata Chłopaś
Źródło: Gazeta Polska Codziennie - dodatek dla Mazowsza,niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Johnson przeciwko regulacjom UE po Brexicie

Johnson przeciwko regulacjom UE po Brexicie

Łódź: zabytki uratowane przed zniszczeniem

Łódź: zabytki uratowane przed zniszczeniem

Kobiety po raz pierwszy wpuszczone na stadion…

Kobiety po raz pierwszy wpuszczone na stadion…

MF: 30 łańcuchów firm służących…

MF: 30 łańcuchów firm służących…

Bayer: nie będziemy wprowadzać upraw GMO

Bayer: nie będziemy wprowadzać upraw GMO

Otwarto proces beatyfikacyjny siostry Włodzimiry

Siostra Włodzimira / elzbietankipoznan.pl

W Poznaniu uroczyście otwarto proces beatyfikacyjny siostry elżbietanki Włodzimiry Czesławy Wojtczak. Siostra w dniu ślubów zakonnych napisała „Jezu daj, abym mogła umrzeć, tak jak Ty; zapomniana i wzgardzona”.

Dziś w kościele pw. Bożego Ciała w Poznaniu odbyła się pierwsza i jedyna publiczna sesja trybunału beatyfikacyjnego. Podczas sesji, metropolita poznański, przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki, odczytał dekret powołujący trzyosobowy trybunał, który będzie prowadził proces na szczeblu diecezjalnym. Postulatorem procesu została siostra Anna Jakubowska.

Przygotowania do wszczęcia procesu beatyfikacyjnego siostry Włodzimiry trwały intensywnie od kilku lat, choć pierwsze świadectwa dotyczące siostry Wojtczak zaczęto spisywać już w latach 80-tych. Nadal poszukiwani są także kolejni świadkowie, osoby, które jako dzieci mogły spotkać się z siostrą Włodzimirą w ochronkach prowadzonych przez elżbietanki.

Wraz z rozpoczęciem procesu beatyfikacyjnego, siostrze Wojtczak przysługuje tytuł Sługi Bożego.

Wniosek o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego siostry Włodzimiry złożony został 23 maja 2016 roku. Pod koniec kwietnia tego roku „nihil obstat” w sprawie rozpoczęcia procesu wydała Watykańska Kongregacja ds. Kanonizacyjnych.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Obowiązki domowe spoczywają na barkach kobiet

/ pixabay.com

Obowiązki domowe to domena kobiet. 90 proc. z nich deklaruje, że to właśnie one wykonują większość prac w gospodarstwie domowym – wynika z badania „Postawy kobiet wobec obowiązków domowych” przeprowadzonego przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie firmy Leifheit. Mężczyźni pomagają okazjonalnie, najczęściej przy mało wymagających obowiązkach. W dużej mierze wynika to z tradycyjnego modelu rodziny, który dominuje w Polsce.

Kobiety biorą na siebie odpowiedzialność za wszystko, co wiąże się z troską o dom. Szczęśliwie istnieje jakiś podział obowiązków, nie jest to jednak jasne i w każdym gospodarstwie domowym ten podział wygląda zupełnie inaczej. Panowie wspierają panie, wynosząc śmieci, zaś dzieci wycierają kurze, odkurzają, często też wspomagają w wynoszeniu śmieci – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Dorota Zaborska, project manager w ARC Rynek i Opinia.

Z badania „Postawy kobiet wobec obowiązków domowych” wynika, że to kobiety wykonują niemal wszystkie obowiązki w domu: odkurzają, piorą, gotują, zmywają naczynia, robią zakupy. 86 proc. Polek przyznaje, że w obowiązki domowe angażują się ich partnerzy, choć najczęściej w roli pomocnika: wynoszą śmieci (65 proc.), odkurzają (38 proc.) i zmywają (25 proc.).

Wyniki badania pokazują, że nadal bardzo silnie w naszym społeczeństwie zakorzeniona jest rola kobiety jako osoby, która trzyma pieczę nad gospodarstwem domowym – ocenia Zaborska.

W większości krajów europejskich to na barki kobiety spada odpowiedzialność za dom. Ponad połowa (55 proc.) deklaruje, że do wykonywania prac domowych motywuje je przede wszystkim poczucie obowiązku. Co czwarta z pań nie widzi potrzeby bycia odciążaną w wykonywaniu domowych obowiązków. 

Ponad 60 proc. kobiet czuje się docenianych za wypełnianie obowiązków domowych. Coraz częściej chcą jednak, by mężczyźni aktywnie włączyli się w opiekę nad domem. 

Fakt, że kobiety są zaangażowane w opiekę nad domem, nie oznacza jednak, że lubią wszystkie obowiązki – przyznaje to tylko 18 proc. pań. Do najbardziej lubianych prac należą gotowanie (56 proc.) i robienie prania (42 proc.), a wśród najbardziej nielubianych są te wymagające czasu i siły: prasowanie, mycie okien, podłóg i łazienki.

W dużej mierze nie lubimy wykonywać pewnych czynności, bo posługujemy się sprzętem, który zamiast ułatwiać, de facto utrudnia nam sprzątanie. To wynik nie oszczędzania, a raczej braku świadomości.

Decydując się na zbadanie postaw Polek wobec obowiązków domowych, przypuszczaliśmy, że to właśnie one w większości są odpowiedzialne za czystość i porządek w domu. Jednak nie spodziewaliśmy się tak radykalnych wyników. Z badania jednoznacznie wynika, że kobiety w polskich domach pełnią rolę dominującą  podkreśla Łukasz Mańko, dyrektor zarządzający Leifheit Polska. 

Źródło: newseria.pl, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl