​Dziennikarze w Sejmie wg. starych zasad

Paweł Kula/sejm.gov.pl

  

„Od 10.00 wstęp dla Dziennikarzy do Sejmu wg. dotychczasowych zasad” – napisał we wtorek prezydent Andrzej Duda. 

Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, od wtorku przestają obowiązywać ogłoszone ostatnio zmiany w dostępie dziennikarzy do budynków Sejmu.

Nie zmieniają się także zasady dotyczące organizacji pracy i poruszania się dziennikarzy w  budynkach Sejmu i Senatu.

Przypomniał o tym prezydent Andrzej Duda.


Prezydent mówił też na ten temat w czasie wywiadu dla TVP. 

Na ten mój (...) apel, na tę moją prośbę pan marszałek Karczewski odpowiedział zdecydowanie, przecież wygłosił zaraz po spotkaniu oświadczenie, gdzie jasno powiedział: Nie ma w tej chwili żadnej nowej regulacji, siadamy do stołu, jeżeli mamy wprowadzić cokolwiek, co ułatwi pracę dziennikarzom, zrobimy to razem z dziennikarzami przy stole, razem z przedstawicielami redakcji po to, żeby to relacjonowanie było umożliwione. Czyli można powiedzieć tak: Prawo i Sprawiedliwość zrezygnowało już ze swojej propozycji, która była właściwie zarzewiem tego sporu, który widzieliśmy w Sejmie

– powiedział Andrzej Duda.

Jak tłumaczy biuro prasowe Sejmu, intencją zmian, które wywołały sprzeciw, było przede wszystkim usprawnienie pracy sprawozdawców parlamentarnych i zadbanie o jasne reguły współpracy pomiędzy nimi a posłami i senatorami, na wzór tych, które obowiązują w wielu innych parlamentach europejskich. Temu właśnie ma  m.in. służyć planowane utworzenie Centrum Medialnego, oferującego nowoczesne zaplecze techniczne i udogodnienia dla przedstawicieli środków masowego przekazu, obsługujących medialnie prace parlamentarne.

Powstanie centrum siłą rzeczy będzie się w przyszłości wiązać z dostosowaniem reguł obowiązujących sprawozdawców sejmowych do udoskonalonych warunków ich pracy. Pragniemy jednak zapewnić, iż zmiany te nie zostaną wprowadzone bez szerokich konsultacji i uzgodnień z samymi dziennikarzami – podkreśla biuro prasowe Sejmu w komunikacie.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: sejm.gov.pl,niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Zawirowania na rynku paliw. „Jest szansa na tańsze paliwo”

/ Filip Blazejowski/Gazeta Polska

  

Rosnące ceny paliw na stacjach są w ostatnich dniach głośnym tematem, w kontekście drożejącej ropy naftowej na świecie, wysokiego kursu dolara oraz procedowania przez Sejm projektu nowelizacji ustawy o biopaliwach przewidującego m.in. tzw. opłatę emisyjną. – Historia pokazuje, że po takich zwyżkach następowała stabilizacja i zniżki. Są szanse, że teraz będzie podobnie – ocenił w rozmowie z niezalezna.pl poseł PiS Adam Abramowicz.

Przez rok ceny ropy brent wzrosły o 61 proc., a na stacjach Orlen - dzięki działaniom optymalizacyjnym spółki - benzyna E95 podrożała o 11 proc. - informował wczoraj na konferencji prasowej członek zarządu ds. sprzedaży PKN Orlen Zbigniew Leszczyński.

W zeszłym tygodniu prezes PKN Orlen Daniel Obajtek zadeklarował:

"Zdecydowaliśmy, że nie przerzucimy opłaty (emisyjnej) na konsumentów, bo jest to rozwiązanie korzystne dla firmy i gospodarki kraju. Skorzystają na tym oczywiście również klienci, którzy mniej zapłacą za paliwo na stacji, a my tą drogą ograniczymy ryzyko spadku popytu na paliwa".

To, że dzisiaj benzyna jest trochę droższa nie ma najmniejszego związku z tym, co się dzieje w polskiej polityce - powiedział dziś premier Mateusz Morawiecki. Dodał, że na ceny benzyny wpływa m.in. sytuacja na Bliskim Wschodzie.

O komentarz poprosiliśmy posła Prawa i Sprawiedliwości Adama Abramowicz, który jest członkiem sejmowej komisji Gospodarki i Rozwoju. Przyznał, że ceny paliw w Polsce wiążą się z cenami na rynkach światowych, które rosną z powodu sytuacji politycznej w Iranie, wycofania się Stanów Zjednoczonych z porozumienia nuklearnego.

Opozycja zarzuca Zjednoczonej Prawicy, że wyższe ceny na stacjach paliw spowodowane jest to działaniem rządu - wprowadzaniem dodatkowej opłaty paliwowej.

Jest to bzdura, ponieważ ustawa, o której mówi opozycja jest procedowana, nie weszła w życie, co za tym idzie

– nie może wpływać na cenę litra paliwa – stwierdził polityk PiS.

Zaznaczył, że wysokie ceny są związane z rosnącymi cenami zakupu na giełdach.

W stosunku do innych krajów, Polska ma cenę stosunkowo niską. W żaden sposób nasze koncerny, ani nasz rząd nie odpowiada za ten poziom. To ceny surowca wpływają na cenę produktu finalnego

– tłumaczy polityk dodając, że po ustabilizowaniu się sytuacji politycznej oraz zwiększeniu ilości wydobycia ropy, te ceny będą spadały.

Jednocześnie zaznacza, że ceny paliw w całej Europie są wysokie.

Jeśli chodzi o np. wyjazdy na wakacje, to paliwa w Polsce będą tańsze niż zagranicą. Nie wiem, czy koncerny są w stanie jeszcze zdusić swoją marżę, być może takie działania nastąpią. Jednak my nie mamy wpływu na ceny zakupu surowca. To jest odzwierciedlenie sytuacji między narodowej, ilości wydobycia, polityki OPEC i innych karteli – na to wpływu nie mamy

– mówi nasz rozmówca

Historia pokazuje, że po takich zwyżkach następowała stabilizacja i zniżki. Są szanse, że teraz będzie podobnie – dodaje.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl