Przyjaciel Arabskiego i szczucie

Medialne tuby kłamstwa smoleńskiego próbują rozgrywać sprawę konieczności ekshumacji i badań sekcyjnych ofiar Smoleńska. Nie da się zakończyć śledztwa bez wyjaśnienia setek błędów w rosyjskiej dokumentacji medycznej. Takie badania są podstawowym elementem określania przyczyn zniszczenia samolotu i śmierci pasażerów. Ekshumacje będą ciężkim przeżyciem dla bliskich i to właśnie na tych emocjach żerują blokujący docieranie do prawdy o 10.04.10 politycy czy dziennikarze. Warto w tym momencie przywołać niezwykle odpowiedzialne słowa pani Ewy Kochanowskiej, która wymienia prokuratorów winnych nieprawdopodobnych wprost zaniedbań w śledztwie. I o tym trzeba informować opinię publiczną, pytać wojskowych śledczych, prokuratora generalnego, jak się dziś czują jako sprawcy bólu bliskich ofiar. Przez przypadek włączyłam przedwczoraj radiową Trójkę. A tam szczucie jednych rodzin na drugie rozkręcone na całego. Nie ma sprawy Seremeta, Parulskiego, Szeląga czy Tuska. Jest za to awantura wśród bliskich ofiar rozgrzewana do czerwoności. Czy na tym polega dziennikarska rzetelność w mediach publicznych? A może szef Trójki, wieloletni przyjaciel Arabskiego, chwalący liczne przymioty przybocznego Tuska już po Smoleńsku i ujawnieniu jego tajnych narad w moskiewskiej restauracji, nie potrafi zachować obiektywizmu w tej sprawie?

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Pałac jak przyjaźń radziecka

Józef Cyrankiewicz, premier rządu PRL, oraz sowiecki ambasador Ponomarenko oświadczyli, iż „uważają wybudowany przez Związek Radziecki w stolicy Polski – Warszawie – Pałac Kultury i Nauki za symbol wieczystej, niewzruszonej przyjaźni narodów radzieckiego i polskiego”. Placem Defilad, jak dziś placem Czerwonym w Moskwie, paradowały ruskie czołgi.

Huczały tu ruskie armaty. „Największe urodziny w mieście” – pod tym hasłem stołeczny magistrat reklamował cykl (tygodniowych!) imprez na 60-lecie PKiN. Były toasty, lasery, fajerwerki, tańce i koncert Zbigniewa Wodeckiego. Dzień 22 lipca wybrano nieprzypadkowo: to rocznica zniewolenia Polski przez Sowietów (wydania komunistycznego Manifestu PKWN; potem święto Polsku Ludowej). A PKiN „jest znakiem upokorzenia narodu polskiego i wyrazem pogardy dla – de facto – okupowanego w latach PRL »prywislianskogo kraja«” – napisali ludzie kultury, nauki i mediów, protestując przeciwko wpisaniu pałacu (2 lutego 2007 r.) do rejestru zabytków. Wcześniej Stalin proponował Warszawie metro lub osiedle mieszkaniowe, ale tzw. prezydent Polski, a tak naprawdę agent NKWD Bierut wybrał PKiN. Pod jego budowę wyburzono kilkadziesiąt kamienic, które przetrwały Niemca – Sowieta już nie. Pomysł Stalina realizował Mołotow (ten od IV rozbioru Polski razem z Ribbentropem). Wysokość – 230 m.

Na więcej nie zgodzili się sowieccy „bracia” – PKiN nie mógł być wyższy od Moskiewskiego Uniwersytetu im. Łomonosowa. 7 marca 1953 r. PKiN nadano imię darczyńcy – zmarłego Józefa Stalina. „Będzie trwał tak jak miłość do dziecka. (...) Będzie trwał tak jak przyjaźń radziecka” – pisał... Jan Brzechwa. I tak PKiN trwa już dziesięciolecia. Tak jak nieosądzeni zbrodniarze komunistyczni, którym płacimy ogromne resortowe emerytury. Ale nie wszystkim się podoba. Władysławowi Broniewskiemu skojarzył się z „koszmarnym snem pijanego cukiernika”. A słynne określenie „Pekin” wymyślił Leopold Tyrmand – jako nawiązanie do nazwy pewnej przedwojennej kamienicy, w której funkcjonowała agencja towarzyska. Dziś domagamy się rozbiórki tego największego w kraju sowieckiego monumentu.
 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl