​Jeśli to prawda, wybuchnie mega afera. Czy było tajne porozumienie przy caracalach?

Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Francuskie media już wprost podają, że przetarg na caracale dla polskiej armii miał być swojego rodzaju rekompensatą za to, że Francja nie sprzeda Rosji okrętów Mistral. – Gdyby się okazało, że był to rodzaj transakcji wiązanej, to dla Platformy Obywatelskiej byłby to bardzo poważny problem. Oznaczałoby to, mówiąc kolokwialnie, ustawienie przetargu pod konkretnego oferenta, a to jest przestępstwo – uważa Michał Dworczyk, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Rosja miała kupić od Francuzów okręty desantowe typu Mistral. Do finalizacji umowy jednak nie doszło. Ostatecznie strona francuska – pod naciskiem opinii międzynarodowej – zerwała kontrakt na początku sierpnia 2014 roku w związku z konfliktem rozpętanym przez Rosjan na Ukrainie. Teraz media znad Sekwany mówią otwarcie, że przetarg na caracale dla Polski miał zrekompensować Francji straty.

Spróbowaliśmy zapytać o doniesienia francuskich mediów Cezarego Grabarczyka z Platformy Obywatelskiej – za rządów koalicji PO-PSL ministra infrastruktury, a później ministra sprawiedliwości – jednak bez skutku. Grabarczyk na pytanie odpowiedzieć nie chciał. Powtarzał mniej więcej to samo, co inni politycy PO – że rezygnacja z caracali to skandal i w związku z tym nie ma się co dziwić, „że we Francji narasta oburzenie”. I choć nasza reporterka zadawała pytanie kilkakrotnie, odpowiedzi się nie doczekała.

Natomiast zdaniem posła Prawa i Sprawiedliwości Michała Dworczyka, sprawie warto się przyjrzeć.

Ewidentnie zaczyna się rysować problem. Dlatego, że jeżeli francuskie media uparcie powtarzają, że była to transakcja wiązana, jeżeli tego francuscy politycy, ani sam Airbus, nie dementują, to należy sobie postawić pytanie – czy rzeczywiście nie ma czegoś na rzeczy. Gdyby się okazało, że  był to rodzaj transakcji wiązanej, to dla Platformy Obywatelskiej byłby to bardzo poważny problem. Oznaczałoby to, mówiąc kolokwialnie, ustawienie przetargu pod konkretnego oferenta, a to jest przestępstwo

– podkreślił w rozmowie z naszą reporterką poseł PiS.

Przypomniał też, że sprawa dostarczenia mistrali dla Rosji wywołała dużą burzę w Unii Europejskiej.

Mimo tego, że Rosja była już objęta sankcjami, Francuzi chcieli, nie bacząc na wszystko, dokończyć transakcję. Dopiero pod sam koniec negocjacji (…) Francja wycofała się. Częściowo pod naciskiem opinii europejskiej, a częściowo – no i właśnie, tu się jawi znak zapytania, czy jakiegoś porozumienia nie było

– dodał parlamentarzysta.

Zobacz wideo:
Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Porównano słowa L. Kaczyńskiego i zeznania Tuska. Internauci: Czy były premier skłamał pod przysięgą?

Donald Tusk / fot. Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

Donald Tusk podczas przesłuchania przed sądem w Warszawie pytany, czy pojawiła się możliwość wspólnej wizyty jego oraz prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu odpowiedział, że nie miał "takiego sygnału od prezydenta Lecha Kaczyńskiego". Tymczasem w marcu 2010 r. prezydent Lech Kaczyński stwierdził: - Ja myślę, że byłoby lepiej, żeby to była wspólna wyprawa prezydenta i premiera. Internauci zastanawiają się już, czy Tusk w tej sytuacji nie skłamał, zeznając pod przysięgą.

Tusk zeznaje w procesie byłego szefa jego kancelarii, w okresie sprawowania funkcji premiera, Tomasza Arabskiego.

Pytany, czy pojawiła się możliwość wspólnej wizyty jego oraz prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu odpowiedział, że nie miał "takiego sygnału od prezydenta Lecha Kaczyńskiego".

- Powiem otwarcie: też nie spodziewałem się, aby tego typu inicjatywa ze strony prezydenta miała miejsce, też z racji doświadczeń, jeśli chodzi o tę momentami dość trudną kohabitację, (...) niezależnie od bardzo dobrych osobistych relacji

 - zaznaczył były premier.

- W moich planach i, z tego co pamiętam, w planach prezydenta Kaczyńskiego, nie było wspólnej wizyty

 - oświadczył szef Rady Europejskiej.

- (...) Nie planowałem, i prezydent Kaczyński też nie planował, wspólnej wizyty prezydenta i premiera w Katyniu (...)

- podkreślił.

Tymczasem co innego można wywnioskować ze słów, które w marcu 2010 r. powiedział prezydent Lech Kaczyński. 

- Ja myślę, że byłoby lepiej, żeby to była wspólna wyprawa prezydenta i premiera, ale jeżeli jest to niemożliwe, to ja jadę w dniu, w którym będą podstawowe uroczystości, a to jest 10 kwietnia

- powiedział 4 marca 2010 r. w rozmowie z dziennikarzami prezydent Kaczyński. Wypowiedź prezydenta znajduje się w dostępnym w sieci archiwum KPRP.

Internauci zaczęli domniemać, czy wypowiedź Tuska w konfrontacji ze słowami Lecha Kaczyńskiego nie jest skłamaniem pod przysięgą. 

Źródło: TVP Info, prezydent.pl, Twitter, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl