Jarosław Kaczyński na Kongresie PiS: Musimy odrzucić koncepcje szkodnika Balcerowicza

PiS

  

Musimy odrzucić koncepcje szkodnika Balcerowicza. I postawić na plan Morawieckiego - mówił dziś Jarosław Kaczyński, prezes PiS, na kongresie tej partii. Lider PiS przypomniał drogę do zwycięstwa tego ugrupowania i podsumował ostatnie 8 miesięcy rządu Beaty Szydło.

Od poprzedniego kongresu odeszło z naszych szeregów kilka znanych osób, członków naszych władz, i osób związanych z nami. Chciałbym, żebyśmy ich wspomnieli: to śp. Zyta Gilowska, senator Zbigniew Romaszewski, senator Henryk Górski, poseł Artur Górski, Władysław Bukowski oraz Andrzej Stępień. Chciałbym, żeby ta minuta ciszy była także wspomnieniem tych, którzy polegli w katastrofie smoleńskiej, w tym założyciela naszej partii śp. Lecha Kaczyńskiego - tymi słowami rozpoczął swoje przemówienie Jarosław Kaczyński.

Lider PiS kontynuował:

Spotykamy się, bo tak nakazuje statut, bo musimy wybrać nowe władze. Mamy niezwykle gorący czas, 8 miesięcy od przejęcia przez nas władzy. Po roku od przejęcia przez nas władzy podsumujemy nasze działania. Po 2011 r. nasi przeciwnicy kontrolowali całe życie publiczne: rząd prezydenta, samorządy, instytucje kontrolne, mieli wpływy w wymiarze sprawiedliwości. Mieli w ręku wszystko, także potężne poparcie mediów i celebrytów. Wydawało się, że nie mamy szans. Z wielu stron słyszeliśmy wrogie okrzyki, rechot oraz dobre rady np. cofnijcie się ws. Smoleńska. Nie cofnęliśmy się, wykazaliśmy determinację i zdecydowanie, twardość. Daliśmy radę, zwyciężyliśmy! Upór, twardość determinacja to były konieczne warunki tego zwycięstwa. Ważne było też to, że mieliśmy inwencję, pomysły, że potrafiliśmy pokazać społeczeństwu mimo blokady medialnej, że może być inaczej. Wiosną 2012 r. przeciwstawiliśmy się bardzo zdecydowanie podwyższeniu wieku emerytalnego. Wtedy po raz pierwszy wyszliśmy na prowadzenie w sondażach. To pokazało, że można. Jesienią 2012 r. rozpoczęliśmy akcję Alternatywa - to były spotkania naszych działaczy i ekspertów. Dlaczego mogliśmy to uczynić? Bo mieliśmy zaplecze. Bo była Konferencja Polska Wielki Projekt, Instytut Sobieskie, Akademickie Kluby Obywatelskie.


Jarosław Kaczyński mówił:

W lutym 2014 r. przedstawiliśmy program "Zdrowie - Praca - Rodzina" - dobrze przygotowany, ale niepełny. Ale ruszył zespół prof. Glińskiego. Zwieńczeniem tych prac była kilkudniowa konferencja w Katowicach. Nad programem pracowało także kierownictwo partii. Pisaliśmy go wspólnie, ja, pani premier, wiele innych osób. To stworzyło tę alternatywę dla Polski.


Były premier dodał:

Nie przestraszyliśmy się przegranej, tych wszystkich dla ataków. W 2013 r. na wiosnę rozpoczął się objazd wszystkich powiatów przez kierownictwo partii. 320 spotkań, byliśmy wszędzie. Było o czym rozmawiać. To był ważny moment, wtedy też wyszliśmy na pierwsze miejsce w sondażach. Ale nie skończyliśmy na tym. Było podsumowanie tego objazdu, w Przysusze w styczniu 2013 r. pod hasłem "Polska jest jedna". Powiedzieliśmy to także w kolejnej wyprawie, w czerwcu 2014 r. Rozmawialiśmy z Polakami przez cały czas. Były i inne sposoby pokazywania naszego istnienia i zaangażowania. Organizowaliśmy demonstracje, te 13 grudnia, w obronie TV Trwam. To też było ogromnie ważne, to mobilizowało. Organizowaliśmy rocznice katastrofy smoleńskiej. To były wielkie uroczystości. Braliśmy też udział w organizowanej przez Kluby "GP" miesięcznicach smoleńskich. Tego było naprawdę dużo. 


Jarosław Kaczyński wyjaśniał:

Byliśmy też w przestrzeni publicznej poprzez udział w wyborach uzupełniających do Senatu. We wszystkich 6 głosowaniach zwyciężyliśmy. Braliśmy udział w wyborach samorządowych takich jak te w Elblągu, i takich jak te w Warszawie, gdzie sukcesu nie udało się osiągnąć. Byliśmy aktywni także w Sejmie, było drugie wotum nieufności po aferze podsłuchowej w 2014 r. Było 57 projektów ustaw, były wystąpienia do TK i setki konferencji. Byliśmy zaangażowani w tworzenie tego wszystkiego, co zmieniało sytuację w mediach publicznych.


Szef PiS przypomniał:

Wreszcie jednoczyliśmy prawicę. Wybory pokazały, że ta jedność jest bezwzględnie potrzebna. To była droga do zwycięstwa. Od 2014 r. rozpoczął się czas dużych ogólnopolskich wyborów. Pierwsze z nich to wybory europejskie, jeszcze bez jedności. Odbywały się w szczególnym momencie. Wybuchł kryzys na Ukrainie. Pod osłoną mediów władze dokonały głębokiego manewru. Prorosyjska polityka została zmieniona. Nikt w głównym nurcie nie pytał, dlaczego ta polityka była przedtem tak radykalnie inna. My wówczas byliśmy odpowiedzialną opozycją, bo my jesteśmy odpowiedzialną partią, partią racji stanu. Gdybyśmy już wtedy byli zjednoczeni, odnieślibyśmy spektakularne zwycięstwo. Potem były wybory samorządowe, bardzo specyficzne. Jak wiecie - sytuacja u nas nie jest taka w Austrii, gdzie wybory zakwestionowano.
 

Dalej J. Kaczyński mówił o wyborach prezydenckich:

Kolejne wybory to te, o których mówiono, że są beznadziejne, że wynik jest z góry przesadzony. Że chodzi o to, by najwyżej była II tura. My mieliśmy inny pomysł, własną koncepcję: trzeba przeciwstawić Bronisławowi Komorowskiemu kogoś, kto będzie jego zupełnym przeciwieństwem. W końcu zapadła decyzja: Andrzej Duda. I to był celny cios. Celne były inne decyzje: objazd, a przede wszystkim sztab, na którego czele została postawiona Beata Szydło. Potraktowała swoją rolę niekonwencjonalnie, doskonale wywiązała się ze swoich obowiązków, był też zespół bardzo dobrych ludzi. Przede wszystkim był też ogromny talent retoryczny i determinacja głównego bohatera - Andrzeja Dudy. Dzięki temu przyszło zwycięstwo.


A potem o wyborach parlamentarnych:

Stanęły przed nami najważniejsze wybory. Musiałem podjąć trudną decyzję. Od lat byłem obiektem ataków. Musiałem się uchylić, taka była potrzeba służenia zwycięstwu. Stanęło pytanie o kandydata na premiera. W trakcie kampanii prezydenckiej okazało się, że dzisiejsza premier, nasza Beata, też ma talent medialny. Więc najpierw podjęto decyzję nieformalną, potem po wyborach zatwierdzono jednomyślnie panią premier jako kandydata na premiera.


Ważny był fragment przemówienia prezesa PiS dotyczący bieżących wydarzeń:

Przedstawiliśmy społeczeństwu wiele obietnic. Od listopada 2015 r. stanęliśmy przed nowym, niesłychanie trudnym wyzwaniem. To wyzwanie, któremu na imię: spełnić obietnice. Gdyby je ująć w kilku słowach: obiecaliśmy Polskę suwerenną, solidarną, sprawiedliwą i silną. [...] W sprawie imigracji mogliśmy odmówić, bo ten rząd jest suwerenny, bo jesteśmy suwerenni. Solidarność - chodzi o wyrównanie szans, poziomu życia między różnymi regionami, między miastami a wsiami, między grupami społecznymi. Różnice zawsze są i będą, ale w Polsce były ogromne i niszczące. Polska sprawiedliwa to Polska, która istnieje w realiach społecznych. Równość wobec prawa dla wszystkich obywateli. Wreszcie Polska silna to Polska, która jest w stanie zapewnić nam bezpieczeństwo zewnętrzne i wewnętrzne, która jest w stanie rozwiązywać problemy społeczne. Takiego państwa potrzebujemy - państwa silnego. Co to znaczy w praktyce? To naprawa państwa, spokojna i ostrożna, ale konsekwentnie idąca w stronę nowej jakości, którą można nazwać nowym państwem, niemającym związku z komunizmem, postkomunizmem i postkolonializmem. To ostateczne odrzucenie Balcerowicza, to nowy porządek gospodarczy. A ten nowy porządek to plan Morawieckiego. Musimy go zrealizować. 

Czy czas już na oceny? Jarosław Kaczyński mówił:

Minęło tylko 8 miesięcy. To za mało, żeby formułować ostateczne oceny. One mogą być tylko bardzo wstępne. Idziemy we właściwym kierunku, ale kolumna nam się rozciągnęła. Jest czołówka, ale jest i ariergarda. Co tam jest? Uszczelnienie systemu podatkowego, brak kierownictwa życia gospodarczego, sprawa aparatu dyplomatycznego, który w tej chwili jest w niemałej części po prostu stary. Niepokój wzbudza też sytuacja w służbie zdrowia. Trzeba tu jeszcze wiele zdziałać. Co do decyzji personalnych, jest ich w Polsce dużo, ale nie za dużo, lecz za mało,. Jeżeli jest ich tak dużo, muszą być popełniane być błędy. To nic złego - nie da się tego uniknąć - pod warunkiem, że błędy będą naprawiane. Są jednak fundamentalne zasady: uczciwość i kompetencje. Kto się tym zasadom przeciwstawia, ten w gruncie rzeczy działa przeciw nam, ten wspiera naszych przeciwników. PiS chce zmienić Polskę, ale nie chce tego uczynić dla siebie, chce to uczynić dla Polaków.


Przewodniczący PiS apelował:

Rząd powinien być zwartą drużyną, powinien być dobry podział zadań. Co możemy uczynić dla Polski my, którzy nie jesteśmy w rządzie? Nie bez powodu przypominałem naszą aktywność z lat 2011-2015. Trzeba do niej wrócić, trzeba podjąć wielką rozmowę z Polakami. Trzeba podjąć i można podjąć. Gdyby pracować z intensywnością mniejszą niż w trakcie objazdu, to wystarczą dwa pracowite weekendy i objeżdżamy wszystkie gminy w Polsce. Naprawdę są możliwości działania, tylko musi być decyzja i determinacja. A jest co tłumaczyć: trzeba, aby by nasi zwolennicy i ci niezdecydowani zrozumieli, jaka jest stawka sporu toczącego się wokół Polski. To stawka oczywista, ale w dalszym ciągu główny nurt mediów ma sporo do powiedzenia. Dlatego trzeba oddziaływać bezpośrednio. Jaka jest stawka? Po pierwsze demokracja. Nasz rząd jest delegitymizowany, bo został wybrany nie przez tę część społeczeństwa, co trzeba. W Polsce ma być demokracja, wszystkie strony sporu mają prawo wyłaniać rząd, jeśli zwyciężą. Stawka druga to prawo do naprawy RP. Stawka trzecia: Polska nie może być eksploatowana.


Jarosław Kaczyński mówił też o sporze wokół Trybunału Konstytucyjnego, jeszcze raz podkreślając, że to rząd, prezydent i większość sejmowa mieli rację w tej sprawie:

TK postawił się ponad porządkiem konstytucyjnym. To my dzisiaj bronimy konstytucji, a pan prezes Rzepliński jest głównym przeciwnikiem jej przestrzegania. Po prostu Konstytucję łamie, choć próbuje się przedstawiać jako jej obrońca. Nie jesteśmy kolonią i nie pozwolimy na ocenianie przestrzegania naszej konstytucji z zewnątrz. Kryzys TK pokazał kryzys konstytucji z 1997 r. Ona daje społeczeństwu wiele praw, tyle tylko, że w ogromnej mierze pozostają one na papierze. 


Lider PiS mówił również:

Nowa konstytucja powinna zapewniać prawa narodu i określać nasze relacje z UE. Wiemy, że w tej kadencji zmiana konstytucji się pewnie nie uda, ale trzeba pokazać społeczeństwu, że jest alternatywa. Musimy być aktywni także w innej sprawie. Mamy kryzys w UE. Referendum w Wielkiej Brytanii zdecydowało o wyjściu naszego sojusznika z UE. To bardzo złe wydarzenie - dezintegracja, która powinna nas martwić. Błędem byłoby jednak opuszczać ręce. Nasza propozycja musi być dokładnie odwrotna niż największych państw UE. Trzeba dążyć do reintegracji, ale wcześniej trzeba zmienić Unię. 


Dziś rozpoczął się Kongres Prawa i Sprawiedliwości. Wybierze on nowe władze partii na 3-letnią kadencję.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wymiar sprawiedliwości nie odpuszcza Piotrowi N. Dziennikarz usłyszał kolejne zarzuty!

/ Wikimedia Commons/Sławek/CC BY-SA 2.0

  

Policja z Konstancina-Jeziorny skierowała do sądu wniosek o ukaranie Piotra N. za trzy wykroczenia. Dziennikarz usłyszał zarzuty dotyczące jazdy samochodem bez ważnego przeglądu, ubezpieczenia i bez prawa jazdy. Wyznaczono także termin rozprawy, podczas której odpowie za spowodowanie wypadku na przejściu dla pieszych.

Obwinionemu zostały przedstawione zarzuty dotyczące trzech wykroczeń - prowadzenia pojazdu bez ważnych badań technicznych, obowiązkowego ubezpieczenia OC, a także bez wymaganych uprawnień, ponieważ Piotrowi N. prawo jazdy zostało zatrzymane w 2009 roku za przekroczenie punktów karnych

– poinformował kom. Jarosław Sawicki, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie.

Policjanci w poniedziałek po południu skierowali do Sądu Rejonowego w Piasecznie wniosek o ukaranie Piotra N. Za wymienione wykroczenia grozi kara grzywny. W związku z jazdą bez uprawnień sąd może orzec także zakaz prowadzenia pojazdów.

CZYTAJ WIĘCEJ: Piotr N. nie może spać spokojnie! Unieważniono skandalicznie niski wyrok

W tym samym sądzie 9 listopada odbędzie się rozprawa przeciwko N. za spowodowanie wypadku na przejściu dla pieszych, w którym ucierpiała 77-letnia kobieta. Wyznaczono także dodatkowe terminy na 20 grudnia br. i 21 stycznia przyszłego roku.

Do wypadku doszło 5 października w Konstancinie-Jeziornie. To właśnie wtedy dziennikarz nie miał prawa jazdy, OC i ważnego przeglądu. W toku śledztwa Piotr N. nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Prokuratura Rejonowa w Piasecznie skierowała pod koniec czerwca do sądu akt oskarżenia. Dziennikarz został nawet skazany wyrokiem nakazowym (bez rozprawy) z dnia 25 lipca, ale prokuratura wniosła sprzeciw z powodu rażącej niewspółmierności kary. Sąd w Piasecznie wymierzył bowiem dziennikarzowi karę grzywny w wysokości 6 tysięcy złotych, 10 tysięcy złotych nawiązki dla nieżyjącej już pokrzywdzonej oraz zobowiązał do pokrycia blisko 6 tysięcy kosztów sądowych.

Według prokuratury, N. przejawiał lekceważący stosunek do przepisów drogowych oraz bezpieczeństwa uczestników ruchu drogowego. Po ujawnieniu informacji o wyroku nakazowym w sprawie Piotra N., skomentował ją minister Zbigniew Ziobro. Prokurator generalny w mediach społecznościowych podkreślił, że „wypadki się zdarzają, ale Polacy oczekują, że prawo będzie równe dla wszystkich, bez względu na to, czy sprawca to osoba znana czy nie...”.

Za spowodowanie wypadku grozi do 3 lat pozbawienia wolności.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl