Przywrócić prawo pierwokupu do odebranych nieruchomości

Archiwum GPC

Obecny projekt ustawy o obrocie ziemią rolną znacząco zawęża grupę osób, które będą mogły nabywać ziemię. Naszym zdaniem pozbawia bowiem tej możliwości 90 proc. Polaków, a więc tych, którzy nie mieszkają na wsi oraz nie spełniają wymogów szczegółowych, typu posiadanie zameldowania na wsi co najmniej od pięciu lat. Zatem ustawa, która w zamyśle ma nas ochronić przed przejmowaniem polskiej ziemi przez obcokrajowców de facto uniemożliwia jej nabycie większości Polakom. Ustawa uniemożliwia także obrót ziemią i jakąkolwiek działalność inwestycyjną na terenach wiejskich osobom zainteresowanym np. inwestowaniem w ziemię jako swoistą lokatą. Oznacza to złamanie, bądź co najmniej poważne ograniczenie zasady wolności gospodarczej. Z Marcinem Schirmerem, prezesem Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego rozmawia Maciej Pawlak.

Jaka jest opinia środowisk skupionych wokół Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego na temat przygotowanego przez ministerstwo rolnictwa projektu ustawy regulującego obrót ziemią rolną?

Nowelizacja projektu ustawy o obrocie ziemią jest po pierwszym czytaniu. Odbyło się już posiedzenie sejmowej komisji rolnictwa, na której projekt ten był omawiany. Dotyczy on wstrzymania sprzedaży nieruchomości rolnych Zasobu Nieruchomości Skarbu Państwa. Ma zastąpić podobną ustawę uchwaloną w ubiegłym roku z inicjatywy PSL. Do obecnego projektu nowelizacji mamy zastrzeżenia wyartykułowane w sporządzonym dla nas raporcie regulacyjnym kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, omawiającym m.in. skutki ustawy.

Jakie są państwa konkretne zastrzeżenia do projektu?

Co do zasady jesteśmy zgodni, że jakaś regulacja, dotycząca zablokowania nabywania ziemi przez obcokrajowców, jest potrzebna, tak by zostały zabezpieczone interesy polskich rolników oraz integralność polskiej ziemi. Jednak ustawa powinna spełniać przy tym zasady dobrej legislacji: być zgodna z prawem polskim, z konstytucją, z prawem unijnym. Ponadto cele deklarowane w projekcie powinny być zbieżne z tym, jakie skutki spowoduje wejście w życie ustawy. Mamy zastrzeżenia dotyczące szeregu artykułów nowego prawa, które w naszym przekonaniu są albo niezbieżne z celami, albo z sprzeczne konstytucją.

Na przykład?

Po pierwsze ustawa znacząco zawęża grupę osób, które będą mogły nabywać ziemię. Naszym zdaniem pozbawia bowiem tej możliwości 90 proc. Polaków, a więc tych, którzy nie mieszkają na wsi oraz nie spełniają wymogów szczegółowych, typu posiadanie zameldowania na wsi co najmniej od pięciu lat. Zatem ustawa, która w zamyśle ma nas ochronić przed przejmowaniem polskiej ziemi przez obcokrajowców de facto uniemożliwia jej nabycie większości Polakom. Ustawa uniemożliwia także obrót ziemią i jakąkolwiek działalność inwestycyjną na terenach wiejskich osobom zainteresowanym np. inwestowaniem w ziemię jako swoistą lokatą. Oznacza to złamanie, bądź co najmniej poważne ograniczenie zasady wolności gospodarczej. Ponadto projekt ustawy w obecnym jego kształcie przyznaje nadmierne władztwo strukturom Agencji Nieruchomości Rolnych. Ma ona monitorować wszelki obrót ziemią, włącznie z możliwością przejęcia danej działki rolnej przez ANR. Może to być przyczyną korupcji. Zwłaszcza w sytuacji, która ma miejsce na terenach wiejskich, w kontekście zależności rolników od lokalnych władz Agencji.

Protestujecie przeciwko zniknięciu w projekcie ustawy prawa do pierwszeństwa nabycia (pierwokupu) ich dawnych nieruchomości?

Faktycznie jesteśmy tym szczególnie poruszeni. Chodzi o prawo do pierwokupu tych działek rolnych, do których zgłoszone są roszczenia reprywatyzacyjne. Dotychczas takie prawo nam przysługiwało. Zostało nam jednak odebrane w ubiegłym roku w ustawie autorstwa PSL. Mieliśmy nadzieję, że obecny rząd PiS, który deklaruje powrót do polityki historycznej, niewykluczania poszczególnych środowisk, rozumie krzywdę osób, które zostały poszkodowane w czasach komunistycznych. Jednak okazało się, że nie uwzględnia tego prawa, słusznie nabytego, do pierwszeństwa w nabywaniu odebranych niegdyś nieruchomości. Apelujemy do rządu, by to prawo nam przywrócił. Bowiem jest to jedyny, do niedawna przez nas posiadany, „przywilej”, wobec nie uchwalenia ustawy reprywatyzacyjnej.

Jak zdaniem PTZ powinna wyglądać ustawa reprywatyzacyjna, której, pomimo 27 lat od końca PRL wciąż nie uchwalono? Czy możliwy jest jeszcze bezpośredni zwrot właścicielom (lub ich spadkobiercom) odebranych przez władze komunistyczne nieruchomości? Czy też w grę wchodzą jedynie rekompensaty pieniężne?

Upłynęło już zbyt dużo lat i zaszły zbyt duże zmiany w aktualnej sytuacji własnościowej nieruchomości, by można było realnie myśleć o ich bezpośrednim zwrocie dawnym właścicielom czy ich spadkobiercom. Wobec tego w grę może wchodzić jedynie wariant zadośćuczynieniowy, bądź rekompensacyjny. Mogłyby zatem być - po uchwaleniu odpowiedniej ustawy – przekazane zostaną dawnym właścicielom odpowiednie środki pieniężne: w gotówce lub w papierach wartościowych, np. w obligacjach Skarbu Państwa. Natomiast szczególnie ważny jest dla nas - ziemian - aspekt możliwości powrotu do swoich gniazd rodzinnych, do domów. Dlatego uważam, że rozwiązaniem kompromisowym byłoby nadanie ustawie reprywatyzacyjnej charakteru rekompensacyjnego, a jednocześnie zawarto by w niej prawo pierwszeństwa nabycia przez dawnych właścicieli do nieruchomości, będących niegdyś własnością tych osób.

Na jakiej zasadzie?

W sytuacji, gdyby osoba uprawniona nabyła ekwiwalent pieniężny za utraconą nieruchomość, a po jakimś czasie doszłoby jej ewentualnej odsprzedaży przez ANR, samorządy czy innych właścicieli, pierwszeństwo nabycia przysługiwałoby spadkobiercom dawnych właścicieli. Taki zapis umożliwiałby im powrót do gniazd rodzinnych.
Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze

Kolejny skandal w niemieckiej armii

Objawienia w Medjugorie będą uznane?

Warszawa: samobójstwo w areszcie

UEFA ukarała także Arkę Gdynia

Prezydent Duda: Nie ugniemy się przed…

Trudno uwierzyć! Dzień po zamachu lewacy wyszli na ulice Barcelony - wspierać... imigrantów

/ @theshineline \ Twitter.com

Olga Alehno

Szefowa działu „świat” w „Gazecie Polskiej Codziennie”. W tygodniku „Gazeta Polska” kieruje działem „Światowa prasa o Polsce”.

Kontakt z autorem

W piątek popołudniu, czyli zaledwie kilkadziesiąt godzin po zamachu, do którego doszło w centrum Barcelony, na ulicach tego miasta doszło do dwóch manifestacji – „przeciw” oraz „za” przyjmowaniem imigrantów z krajów Afryki i Bliskiego Wschodu. „Stop Islamizacji Europy” i „Uchodźcy NIEmile widziani” - żądali jedni. Naprzeciw nich pojawili się lewacy, którzy w wulgarny sposób reagowali na ten protest.

Do zamachów w Katalonii doszło w czwartek. Czternaście osób zostało w bestialski sposób zamordowanych, a 130 jest rannych. W tym wielu jest w stanie krytycznym.

Zamachu dokonali członkowie siatki terrorystycznej - wśród nich główne role odgrywali Marokańczycy, a za kierownicą vana, który wjechał w tłum turystów, był 17-letni Mussa Ukabir.

W związku z tragedią w Barcelonie doszło dziś do antyimigranckich protestów. Grupa przeciwników dalszego przyjmowania muzułmański imigrantów stanowiła ok. 20-30 osób. Ochraniała ich uzbrojona policja – podał kataloński portal ctvnews.ca. W lewicowej kontrmanifestacji udział brało kilkaset osób.

Tymczasem w ostatnich tygodniach lewacy z Katalonii podczas licznych protetstów atakowali... turystów. Protestowali przeciwko ich przyjazdom! Cudzoziemcy odwiedzają ten region Hiszpanii coraz liczniej, bo w innych częściach świata, jest po prostu niebezpiecznie.

„Eksperci nie mają wątpliwości, że gwałtowny wzrost popularności europejskich kurortów jest podyktowany niepewną sytuacją społeczno-polityczną w krajach północnoafrykańskich oraz na Bliskim Wschodzie i turystyczna popularność Półwyspu Iberyjskiego spadnie, kiedy tylko konflikty zostaną tam zażegnane. Analitycy z hiszpańskiego stowarzyszenia przewoźników i organizatorów wycieczek Exceltur informują, że w ub.r. do kraju przyjechało ok. 1,5 mln turystów, którzy zdecydowali się na zmianę wakacyjnych planów jedynie ze względu na ewentualne niebezpieczeństwo. Jednocześnie szacuje się, że z tegorocznej 6,6-milionowej nadwyżki turystów aż 60 proc. jest „pożyczonych” i dotychczas preferowało inne kierunki podróży”

- pisała niedawno  „Codzienna”.

„To inwazja!”, "Nie chcemy turystów!" - z takimi hasła wychodzili na ulice Barcelony, lewacy, którzy nie chcieli u siebie takich tłumów turystów.

Tymczasem wśród tych samych grup nadal poparciem cieszyła się polityka władz dotycząca przyjmowania uchodźców. Na jednym z budynków w mieście pojawił się nawet napis „Turyści, wracajcie do domu! Uchodźcy witajcie!”.

Dziś, po czwartkowej tragedii, przypomnieli tamte wydarzenia internauci...

 

Źródło: niezalezna.pl, gpcodziennie.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze

Legia zawiodła. Będzie ciężko

Rząd chce wypłacić odszkodowania szybko

W Polsce bezpiecznie - nie wprowadzono…

Zmarła 14 ofiara zamachów w Hiszpanii

Franciszek modli się za ofiary zamachu

"Bodyguard zawodowiec", czyli z wałkiem do ciasta na mafiosów. RECENZJA

/ mat.pras.

Magdalena Jakoniuk

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl, \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

Samuel L. Jackson w roli pogromcy złoczyńców, Ryan Reynolds który ich ochrania i Gary Oldman jako białoruski dyktator. Plus Salma Hayek w roli więźniarki o wyjątkowo siarczystym zasobie hiszpańskich wyzwisk. Pastisz kina akcji pt. „Bodyguard zawodowiec”, który dziś wszedł do kin, z taką ekipą nie mógł się nie udać. Nawet jeśli w walce z wrogiem bronią głównego bohatera jest… wałek do ciasta.

Michaela Bryce’a (Ryan Reynolds) poznajemy, gdy mężczyzna jest na samym szczycie życiowych aspiracji – codziennie rano budzi się obok pięknej narzeczonej Amelii (Elodie Yung) w domu na przedmieściach, a do pracy jeździ luksusowym jaguarem. Jako światowej klasy ochroniarz cieszy się zaufaniem największych tego świata, również tych spod ciemnej gwiazdy.

Wszystko zmienia się, gdy ginie jeden z ochranianych przez niego klientów. Kiedy Michael dostaje zlecenie ochrony Dariusa Kincaida (Samuel L. Jackson) seryjnego mordercy, a zarazem ważnego świadka w sprawie białoruskiego dyktatora Vladislava Dukhovicha (Gary Oldman), pojawia się szansa na odzyskanie dawnej estymy. Problem w tym, że ci dwaj już kiedyś się spotkali i bynajmniej nie łączy ich kumpelska więź.

Choć początkowo między bohaterami iskrzy zbyt mocno, by plan bezpiecznego transportu świadka do sądu mógł się powieść, z czasem okazuje się, że jeden bez drugiego nie może sobie poradzić. Skazani na siebie nawzajem „zawodowcy” tworzą zgrany duet, a ich akcje dostarczają nie mniejszej dawki adrenaliny niż najbardziej spektakularne wyczyny Jamesa Bonda: by pozbyć się depczących im po piętach białoruskich mafiosów i agentów Interpolu posłużą się wszystkim – od profesjonalnej broni po wałek do ciasta

Scenariusz filmu Patricka Hughesa to celowo przerysowana sensacyjna jatka, w której na przemian słychać świst kul, pisk opon i siarczyste przekleństwa (zwłaszcza te płynące z ust znakomitej Salmy Hayek, która w filmie wciela się w żonę przestępcy Kincaida) – ot, naiwna komedia dla niegrzecznych chłopców, okraszona efektownym soundtrackiem. Siła obrazu tkwi jednak w obsadzie – Reynolds, Jackson i Oldman (którego postać w oczywisty sposób nawiązuje do Władimira Putina) tworzą trio nie do pobicia. Plus pada filozoficzne pytanie: kto jest większym grzesznikiem – ten, który zabija złoczyńców, czy ten, który ich ochrania?

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze

"Terrorystom mówimy…

Zatrzymano trzecią osobę podejrzaną o…

Hiszpańska prasa: "Musimy walczyć z…

UEFA ukarała Legię. Jest reakcja kibiców

UEFA ukarała Legię. Ruszyła zbiórka

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl