Klub GP w Toronto upamiętnił Żołnierzy Wyklętych

Wystawa o Żołnierzach Wyklętych; Klub Gazety Polskiej w Toronto

Klub "Gazety Polskiej" w Toronto w sali parafialnej największego polskiego kościoła w Kanadzie - Św. Maksymiliana Kolbe w Mississaug - zorganizował wystawę „Tropem Wilczym”. Poświęcona  onabyła Żołnierzom Niezłomnym i członkom II Konspiracji. Obejrzało ją setki osób.

Tak olbrzymia frekwencja zwiedzających przeszła najśmielsze oczekiwania organizatorów. Klub "GP" prezentował tę wystawę Polonii w Toronto już 1 marca ubiegłego roku. Później pokazywana była również w Burlington, London, Calgary, Vancouver oraz innych dużych ośrodkach polonijnych Kanady i USA.

Wielu ze zwiedzających poświęciło ponad godzinę na wnikliwie studiowanie wszystkich przedstawionych zdjęć i materiałów, a na ich twarzach widać było ogromne wzruszenie.


(Fot. Klub Gazety Polskiej w Toronto)

Na 16 planszach tworzących część zasadniczą ekspozycji przedstawione zostały fotografie i informacje o genezie święta upamiętniającego Niezłomnych, o poszukiwaniach ich szczątków prowadzonych przez Fundacje Łączka, a także usystematyzowane informacje o poszczególnych formacjach wojskowych i ich dowódcach oraz ich dokonaniach podczas walk z komunistami na terenach Polski, tej obecnej i tej zagrabionej.

Przedstawiono tez informacje o końcowym etapie powstania antykomunistycznego i o bestialskich metodach traktowania Niezłomnych przez komunistyczny aparat terroru i sowieckie NKWD.

Do prezentacji wystawy organizatorzy wykorzystali nawet znajdujące się w sali parafialnej pianino. Ustawiono na nim fotografie Danusi Siedzikównej, Witolda Pileckiego, Józefa Kurasia, Łukasza Cieplińskiego, Hieronima Dekutowskiego, Józefa Franczaka i dr.Zygmunta Klukowskiego.


(Fot. Klub Gazety Polskiej w Toronto)

Obok ich zdjęć była również kopia Testamentu żołnierzy i obywateli Polskiego Państwa Podziemnego oraz fotografia Papieża Jana Pawła II podnoszącego z kolan prymasa Stefana Wyszyńskiego.

Na oddzielnym stoliku, w asyście flagi biało-czerwonej, wyeksponowano portret prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego z opisem jego roli w ustanowieniu Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Tam tez stanęła tablica przypominająca zdradzieckie pojmanie i Proces Szesnastu w Moskwie. Kącik przy pianinie, pełen symboli, był najbardziej zatłoczonym miejscem wystawy.


(Fot. Klub Gazety Polskiej w Toronto)

Ostatnim akcentem była plansza zawierająca osobiste przekazy od Niezłomnych (ich listy, więzienne grypsy, wiersze, ryngafy), których słowa wywarły największe wrażenie na zwiedzających.


(Fot. Klub Gazety Polskiej w Toronto)

To w tym miejscu wielu z przybyłych odkrywało prawdziwe przesłanie całej ekspozycji oraz przede wszystkim sens ofiary Niezłomnych.

Pokazano ich takich, jakimi naprawdę byli. Zwykłych uczciwych i oddanych Polsce i Bogu ludzi.


(Fot. Klub Gazety Polskiej w Toronto)

Ich spuścizna i wartości są przyjmowane i kultywowane przez coraz większe rzesze młodych Polaków. Testament żołnierzy i obywateli Polskiego Państwa Podziemnego został oficjalnie przekazany młodemu pokoleniu Polaków przez ostatnich przedstawicieli I i II Konspiracji we wrześniu 2009 r. w obecności prezydenta Lecha Kaczyńskiego.


(Fot. Klub Gazety Polskiej w Toronto)

Warto w tym miejscu przypomnieć fragment ulotki z marca 1946 r. autorstwa mjr Zygmunta Szendzielarza, ps. „Łupaszka”:

„Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej Ojczyzny. My chcemy, by Polska była rządzona przez Polaków oddanych sprawie i wybranych przez Naród. Dlatego też wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich mordują najlepszych Polaków domagających się wolności i sprawiedliwości”.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

"Atak paniki": debiut gorący jak wulkan. RECENZJA

Kadr z filmu "Atak paniki" / mat.pras.

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl, \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

W „Ataku paniki” emocje bohaterów sięgają krawędzi, za którą czaić się może już tylko szaleństwo. Nic dziwnego, że kipiący od ekspresji debiut Pawła Maślony jest jednym z najgłośniejszych filmowych wydarzeń sezonu.

Maślona zawiązuje akcję w samym środku zdarzeń - bez ceregieli i na dzień dobry funduje widzom scenę samobójstwa jednego z bohaterów, by minuta po minucie intensyfikować napięcie jeszcze bardziej. Niemal równolegle toczy się kilka historii - zestresowana i ciężarna panna młoda (Julia Wyszyńska) nie może doczekać się męża, uzależniony od gier komputerowych kelner (znakomity Bartłomiej Kotschedoff) pada ofiarą ataku hakerskiego, wracające z wakacji małżeństwo (przezabawni Artur Żmijewski i Dorota Segda) zmaga się z natrętnym współpasażerem, a spragniona miłosnego spełnienia pisarka kryminałów (poruszająca rola Magdaleny Popławskiej) gaśnie w oczach, gdy kolejny mężczyzna odprawia ją z kwitkiem. Gdzieś w domu na przedmieściach, gdy dorośli imprezują, za ścianą nastolatkowie (a wśród nich Nicolas Przygoda znany z „Placu zabaw” Bartosza M. Kowalskiego) wyruszają w swój pierwszy trip po marihuanie, gdzie indziej młoda kobieta (Aleksandra Pisula), podczas spontanicznego spotkania z koleżankami, drży ze strachu przed tym, że wstydliwa prawda o jej karierze zawodowej ujrzy światło dzienne.

Każdy wątek, choć początkowo trudno to dostrzec, łączy się z resztą historii, a akcja została zbudowana w taki sposób, by widz czerpał przyjemność z domyślania się i samodzielnego odkrywania tych połączeń. Podobnie jak we wcześniejszej etiudzie Maślony pt. „Magma”, bohaterowie są doprowadzani na skraj załamania nerwowego, za którym może czaić się już tylko szaleństwo. Atmosferę narastającego napięcia doskonale buduje zarówno obsada (oprócz wymienionych już aktorów Maślona do współpracy zaprosił m.in. Grzegorza Damięckiego, Andrzeja Konopkę, Mirosława Haniszewskiego i Annę Romantowską), ciekawy montaż Agnieszki Glińskiej, jak i przyprawiająca o dreszcz niepokoju muzyka Radzimira Dębskiego.

W finale rodzi się nowy człowiek, którego pojawienie się niejako rekompensuje samobójstwo z pierwszej sceny filmu. Jak się okazuje, to tylko chwilowa ulga, bo ostatnie słowa, jakie padają w filmie, brzmią: „Nic już nie ma”. Debiutujący pełnometrażowo reżyser brawurowo rozprawia się z nękającymi dzisiejsze społeczeństwo „atakami paniki”, chociażby dotyczyły spraw pozornie tak błahych jak kiepski żart internetowego trolla. Wnioski, które wyciągamy z filmu Maślony są gorzkie i zabarwione nihilizmem, ale podane w tak zabawnej i atrakcyjnej formie, że podobnie jak niegdyś obrazy Marka Koterskiego, oprócz smutnej autorefleksji, wywołują uśmiech na twarzy.
 

Źródło: niezalezna.pl, Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl