Wielkość, cudze zasługi, zdrada

Z Lechem Wałęsą jest jak z historią hasła sobotniego marszu KOD: „My, naród”.

Fraza ta w oryginale brzmi: „We the People”, i są to pierwsze słowa konstytucji Stanów Zjednoczonych. Wałęsa wypowiedział je 15 listopada 1989 r. w czasie przemówienia przed połączonymi izbami Kongresu USA. Wtedy rzucił Amerykę na kolana i był wielki. Ci, którzy oglądali to wystąpienie w Polsce, kochali go. Tłumaczem przemówienia i po części autorem jego sukcesu był Jacek Kalabiński, korespondent „Gazety Wyborczej”, który w 1997 r. zachorował na nowotwór. Wtedy zadzwoniła do niego Helena Łuczywo, zastępca redaktora naczelnego „GW”, z „humanitarną” informacją o zwolnieniu z pracy, bo „Gazety” miało być nie stać na utrzymywanie nieubezpieczonego korespondenta. Ciekawe, kiedy także Wałęsa okaże się zbędny środowisku, które niegdyś tak brutalnie pozbyło się Kalabińskiego?
 

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze opinie

UEFA MAFIA

Pod dachami Paryża

III RP – strefa dyskomfortu

Barcelona – rzeczywistość i…

Autentyczna prawicowość

UEFA MAFIA

Koszulki z takimi napisami można spotkać od dłuższego już czasu na piersiach kibiców w całej Polsce. Jako ciekawostkę warto w tym miejscu podać, że od 2015 r. w krakowskiej Futbolowej Lidze Szóstek gra z powodzeniem zespół UEFA MAFIA. Transparenty z takimi hasłami pojawiają się również na stadionach. Od lat bowiem decyzje europejskiej centrali piłkarskiej budzą kontrowersje i nie cieszą się poważaniem fanów futbolu, nie tylko zresztą w Polsce.

I generalnie nie chodzi wyłącznie o decyzje UEFA dotyczące zachowania kibiców, ale o całość poczynań tej organizacji. Od czasu do czasu dochodzą nas przecież informacje medialne o aferach, takich czy innych, w europejskiej i światowej centrali piłkarskiej. Można odnieść wrażenie, że nie liczy się dla nich piękno futbolu i troska o rozwój tej dyscypliny, ale kasa i stosy paragrafów regulaminowych stojących na straży poprawności politycznej, byle się nie narazić innym wielkim tego świata. I tak się to koło toczy. Ręka rękę myje i nie widać, żeby ktoś mógł zrobić z tym porządek.


W czwartek doszło do ukarania Legii Warszawa za głośny mecz z Astaną. Oficjalnie klub został ukarany przez UEFA za niedociągnięcia techniczne. Mało kto ma jednak wątpliwości co do tego, że kara ma związek z historyczną oprawą kibiców Legii Warszawa, piętnującą niemieckie zbrodnie podczas Powstania Warszawskiego. Wygląda na to, że UEFA postąpiła trochę w myśl powiedzenia przypisywanego prokuratorowi ery stalinowskiej w ZSRS Andrejowi Wyszynskiemu: „Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie”. W każdym razie reakcja kibiców była błyskawiczna. Jeszcze tego samego dnia kibice Legii podczas meczu z Sheriffem Tyraspol specjalną oprawą odpowiedzieli UEFA – przedstawili na tle znaku federacji pazerną świnię. W internecie błyskawicznie ruszyła zbiórka pieniędzy (pomagam.pl/Powstanie1944). Po zamieszczonych tam komentarzach widać, że zmobilizowała się kibicowska brać z całej Polski, ale wpłacają nie tylko kibice. W piątek około południa uzbierane już było ponad 45 proc. potrzebnej kwoty. Władze klubu zapowiedziały oficjalnie, że kary zapłacą same, a pieniądze ze zbiórki zostaną przekazane na inicjatywy związane z upamiętnianiem Powstania Warszawskiego i pomoc żyjącym powstańcom.


Zakończę cytatem z jednego z komentarzy, który pojawił się na stronie ze zbiórką. Niezwykle trafny: „Gloria Victis. Powstańcy Warszawscy 44 – Pamiętamy. Żadne krzyki i płacze niemieckie nie zmażą pamięci o niemieckich zbrodniach nie tylko w czasie Powstania Warszawskiego, ale w czasie całej II Wojny Światowej”.

Udostępnij

Tagi
Najnowsze opinie

Jakim trzeba być głupcem...

Skończyć z bezradnością

Jak wyjść z kryzysu

Bohater Kaczyński

Rząd pomaga realnie

Pod dachami Paryża

Próbuję wytłumaczyć znajomej Francuzce awanturę o zatrzymanie przez policję chłopaka z plecakiem podczas miesięcznicy smoleńskiej. Dziewczyna nie rozumie, skąd lament pięknoduchów – obrońców wolności?

Facet, który w Paryżu odmówiłby policji okazania dokumentów i zawartości plecaka, ląduje w mgnieniu oka na glebie, a potem skuty kajdankami czeka na pobranie odcisków. Dlaczego tak się dzieje? – Paryż nie przypomina już tego miasta, którym kiedyś był. Zagrożenie i walka z potencjalnymi zamachami stały się częścią rzeczywistości – mówi dziewczyna.

W dniu odlotu do Warszawy samolot wystartował z ponadgodzinnym opóźnieniem. Wstrzymano ruch, bo zidentyfikowano potencjalne zagrożenie. Po oczekiwaniu na płycie lotniska samolot zaczął kołować, alarm odwołano. Znamienna była reakcja międzynarodowego towarzystwa na pokładzie. Nikt nie utyskiwał, nie skarżył się. Ludzie już przywykli.

Ale wśród konsekwencji związanych z napływem muzułmańskich imigrantów są i te, które moją rozmówczynię dotknęły osobiście. Kilka lat temu w porządnej dzielnicy wynajęła mieszkanie. Od pewnego czasu zauważyła, że wielu sąsiadów wyprowadza się, a nowi to przybysze z krajów arabskich. W końcu i ona dostała propozycję odstąpienia mieszkania. Z czasem propozycje stały się bardziej nachalne, potem zaczęły przypominać groźby. Jej adwokat sprawdził, że dom i cały kwartał zarządzany jest przez potentata od nieruchomości o wdzięcznym imieniu Ali. W Paryżu przejmowanie rynku nieruchomości przez firmy arabskie i praktyka rugowania białych stają się zjawiskiem nagminnym. Dziewczyna zdecydowała się na dochodzenie praw lokatorskich na drodze sądowej. Ale nawet jeśli wygra, wie, że będzie żyła we wrogim otoczeniu. Podziwia Polskę za konsekwentną odmowę przyjmowania imigrantów i nie pojmuje, że właśnie ci, którzy dziś robią z faceta z plecakiem ofiarę policyjnej przemocy, najgłośniej domagają się otwarcia granic dla tak zwanych uchodźców.

Udostępnij

Tagi

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl