"Bolek" znalazł ciekawego obrońcę. Arcybiskup Gocłowski: zostawcie Wałęsę w spokoju

Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Arcybiskup Tadeusz Gocłowski, który w ostatnich latach znany był głównie z afery Stella Maris, zażarcie broni w "Fakcie" Lecha Wałęsy. "To, co dzieje się z nazwiskiem Wałęsy, jest dla mnie przykre. W Polsce wszyscy znają Lecha Wałęsę, jego specyficzną osobowość i ogromne zasługi. Wyciąganie czegoś z lat 70. jest wielkim nieporozumieniem, które nie służy interesowi kraju" - mówi.

Abp Gocłowski przyłączył się do garstki obrońców Wałęsy, związanych z okrągłostołowym "salonem". Skrytykował przy okazji tych, którzy dostrzegali po 1989 r. postrzegali III RP jako państwo postkomunistyczne.

Wałęsa odegrał tak fantastyczną rolę w historii współczesnego świata, dlatego trzeba z szacunkiem podchodzić do tego, jaki jest. Nikt z nas nie jest wolny od słabości. Kiedy słyszę jakiegoś polityka, który opowiada, że obecnie kończy się komunizm w Polsce, jestem przerażony. Czy 25 lat zostało przekreślone? Komunizm upadł pod koniec lat 80.!

- argumentuje abp Gocłowski.

Dlatego hierarcha broni Wałęsy:

To, co dzieje się z nazwiskiem Wałęsy, jest dla mnie przykre. W Polsce wszyscy znają Lecha Wałęsę, jego specyficzną osobowość i ogromne zasługi. Wyciąganie czegoś z lat 70. jest wielkim nieporozumieniem, które nie służy interesowi kraju.


Gdyby abp Gocłowski poprzestał na tym... Niestety, wdaje się w filozoficzne rozważania, które naprawdą budzą niesmak:

- Co to znaczy prawda? - pytał Piłat, ale nie chciał słuchać odpowiedzi Chrystusa. Prawda jest taka, że mamy wolność, demokrację. Pamiętajmy o dramatycznych latach 70.! Ktoś, kto popełnił grzech i się wyspowiadał, ma prawo do spokojnego sumienia.


Przy okazji arcybiskup wykorzystuje do obrony "Bolka" postać nieżyjącego już św. Jana Pawła II, mówiąc:

Papież cenił Wałęsę za zasługi dla narodu i państwa. Szkoda, że dziś podejmuje się tego typu działania i to w oparciu o archiwum gen. Kiszczaka.


Abp Gocłowski sam powinien mieć wiele do powiedzenia na temat postkomunizmu i prawdy. Jego nazwisko wymieniano w kontekście afery Stella Maris. Chodzi o Wydawnictwo Archidiecezji Gdańskiej "Stella Maris" Sp. z o.o., które korzystało ze zwolnienia z płatności podatku dochodowego od osób prawnych w części przeznaczonej na cele statutowe Kościoła katolickiego. Wykorzystano to do nielegalnego transferu ogromnych pieniędzy.

W 2014 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku skazał Z.B. - byłego kapelana abp. Tadeusza Gocłowskiego i jego pełnomocnika w Stella Maris. Ksiądz miał m.in. "wyrządzić szkodę finansową o wielkich rozmiarach".

Wraz z trzema innymi oskarżonymi odpowiadał za współudział w przywłaszczeniu mienia ponad 20 spółek handlowych na kwotę ponad 67 mln zł, pranie pieniędzy oraz uszczuplenia podatkowe na szkodę Skarbu Państwa w wysokości kilkunastu milionów złotych. Z.B. podczas trwającego sześć lat procesu, jako były szef wydawnictwa, przyznał się do zarzutów. Sąd skazał go również na 55 tys. zł grzywny. 

- informował wówczas TVN24.pl.

Wśród trzech pozostałych skazanych był - co trzeba podkreślić - PRL-owski cenzor i właściciel firmy konsultingowej Jerzy B., jeden z "mózgów" operacji.


 
Źródło: niezalezna.pl,fakt.pl,tvn24.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Rozpoczął się sezon zbioru winniczka

/ pixabay.com

Rozpoczął się sezon zbioru winniczka w woj. warmińsko-mazurskim. Do końca maja firmy, które uzyskały zezwolenia z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie, będą mogły pozyskać blisko 400 ton tych ślimaków.

Zbiór i skup winniczków będzie prowadzony na Warmii i Mazurach drugi rok z rzędu po trzyletniej przerwie. Tegoroczny limit w tym regionie - podobnie jak 2017 r. - wynosi 400 ton. Legalne pozyskiwanie winniczków jest możliwe między 20 kwietnia a 31 maja.

Jak poinformowała Kamila Kutryb z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Olsztynie, obecne zainteresowanie pozyskaniem ślimaka winniczka na terenie województwa jest minimalnie mniejsze niż przed rokiem. Po rozpatrzeniu wszystkich złożonych przez firmy wniosków, RDOŚ wydała 61 zezwoleń, a limit pozyskania tego mięczaka na jednego wnioskującego wyniesie 6 ton.

Z ubiegłorocznych sprawozdań wynika, że w poprzednim sezonie wykorzystano tylko część dopuszczalnego limitu. Osobom i podmiotom, które uzyskały wówczas zezwolenia, udało się zebrać łącznie 140 ton winniczków.

Winniczki objęte są w Polsce tzw. częściową ochroną gatunkową. Można je okresowo pozyskiwać do celów przetwórstwa spożywczego za zgodą regionalnych dyrekcji ochrony środowiska, które co roku ustalają maksymalne limity zbiorów na swoim terenie.

Zbierać można wyłącznie osobniki o wymiarach handlowych, czyli średnicy muszli większej niż 30 mm. Winniczki powinny osiągać takie rozmiary, gdy uzyskują dojrzałość płciową w wieku trzech lat. W ocenie RDOŚ, zachowanie minimalnego wymiaru muszli jest szczególnie istotne, ponieważ zbieranie osobników niewymiarowych (mniejszych nawet o 1-2 mm) może spowodować, że znaczna część winniczków nie zdąży spełnić swojej funkcji rozrodczej warunkującej przetrwanie lokalnych populacji.

Ślimaki winniczki (Helix pomatia) to największe lądowe ślimaki występujące w Polsce. Jako gotowy produkt spożywczy są eksportowane głównie do Francji, Austrii i Włoch.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl