System kłamstwa

Po otwarciu kolejnych kartonów od „człowieka honoru” nie spodziewam się niczego, czego byśmy dotychczas nie wiedzieli. Mnie nie interesuje teczka „Bolka”, bo o nim mam zdanie ustalone od ponad trzydziestu lat. Interesują mnie natomiast prokuratorzy, którzy oskarżali za mówienie prawdy, sędziowie, którzy skazywali za mówienie prawdy, pracownicy IPN-u, którzy wydali, świadomie, fałszywe zaświadczenie o Wałęsie. Interesują mnie ludzie mediów, którzy obrzucali błotem mówiących prawdę. Chcę znać nazwiska ich wszystkich i chcę, by były one znane opinii publicznej, by ponieśli oni odpowiedzialność za udział w okłamywaniu nas wszystkich. Niestety obawiam się, że nikt żadnych poważnych wniosków z całej tej historii nie wyciągnie, bo byłoby to zbyt niebezpieczne. Oznaczałoby to, że trzeba uznać, iż demontaż komunizmu został dokonany przez KGB, przy pomocy ludzi przez KGB wytypowanych, zwerbowanych lub „zaprzyjaźnionych”. Dopóki ludzie tego sobie nie uświadomią, dopóki wszystko nie zostanie ustalone, powiedziane jasno i nie dojdzie do świadomości każdego, dopóty społeczeństwo nie zrozumie, dlaczego żyje w systemie opartym na niesprawiedliwości i poniżeniu.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Sezon na śpiewanie i nagrywanie

Na początku lat 90. w środku Warszawy widniały reklamy zachęcające do odwiedzenia restauracji „śpiewających kelnerów”. Raczej wtedy w drogich restauracjach nie bywałem, więc nie przekonałem się, czy da się tego słuchać, żując kotleta.

Raz w Portugalii trafiłem do restauracji „U Carlosa”, znalazłem ją na głębokiej prowincji. Carlos serwując zakąski i wino, wskakuje na stół i śpiewa. Ma niezły głos i autentyczny muzyczny talent. Łączenie śpiewania z innymi zawodami ma wielką przeszłość, choćby hydraulik Drupi. Słynny piosenkarz z „Misia” gotów był wszystko wyśpiewać chłopakom od załatwiania paszportów. Do dzisiaj w IPN sporo takich nut. 

Niedawno talenty śpiewacze odkryła u mnie Dorota Kania, zachwycając się na urodzinach Macierewicza moim pięknym głosem (już raz o tym pisałem, ale co zaszkodzi przypomnieć?) – obydwoje wtedy byliśmy trzeźwi, przysięgam. Ale to nic.

Tydzień temu pojechałem do Gdańska na koncert poświęcony Janowi Pawłowi II. W kościele posadzili mnie w drugiej ławce tuż za Placido Domingo juniorem. Obok mnie siedział Henryk Baranowski z PGE, główny sponsor tej imprezy. Po wspólnym odśpiewaniu „Barki” i „Czarnej Madonny” podszedł do mnie młody Placido – śpiewał na koncercie, poza tym jest z zawodu reżyserem i producentem muzycznym – i zaczął zachwycać się… moim pięknym głosem. Pił razem z Kanią? A może pomylił mnie z Baranowskim? Uświadomiłem mu, że to Henryk płaci, nie ja. Nie zmienił zdania. Cholera, będę śpiewał…

Jednak spóźniłem się. Restauracje ze śpiewającymi kelnerami wyszły z mody. Teraz kelnerzy nagrywają. Pamiętają Państwo dowcip, na co zmieniła nazwę restauracja „Sowa i Przyjaciele”? Na „Polskie nagrania”. O złośliwość tu nietrudno, bo rząd właśnie niedawno znacjonalizował Polskie Nagrania – gdybym był na miejscu opozycji, rzuciłbym dowcip, że szukał reszty taśm. Na szczęście w naszej opozycji dominują ponurzy kretyni. Na dowcipy im się nie zbiera. Czepianie się Morawieckiego, że klnie, spowoduje wyłącznie wzrost poparcia wśród ludzi, którzy klną tak samo, czyli większości. Skok PiS w sondażach to najlepszy dowód na to, że mam rację. Taśmy, które cztery lata temu opublikował Piotr Nisztor, nie dlatego obaliły rząd Tuska, że na nich klęli, lecz dlatego, że widać było, jak umawiają się na okradanie nas. Cokolwiek powiedzieć o Morawieckim, to ze złodziejami walczy. Pieniądze nie idą na kolejne złote zegarki czy zagraniczne konta, lecz do milionów ubogich ludzi. Tego nie zmienią ani kelnerzy, ani niemieckie media. W sprawie obsady rządu mam zaufanie do Kaczyńskiego. Póki popiera Morawieckiego, póty wierzę, że jest to zgodne z polską racją stanu. I choć koledzy z PiS potrafią mnie czasem porządnie wkurzyć, w stadzie owiec nierzadko nakarmią jedynego wilka, to dla Polski alternatywy dzisiaj nie ma. Po drugiej stronie nie stoi żadna liberalna, europejska konkurencja, lecz reprezentanci gangów złodziei i zdrajców. Pójdę na te wybory i namówię innych, by głosowali. Nawet jeżeli potem w cholerę rzucę zawód politycznego publicysty. Prasa jest dorzynana przez upadający kolportaż, więc trzeba z czegoś żyć. Ja mogę np. śpiewać... sam słyszałem. A jak nie – otworzę restaurację „nagrywających kelnerów”. Już widzę menu: „taśma skryta pod czerwonym przykryciem” – spaghetti bolognese, „tłusta zapłata za mikrofon” – smalczyk z ogórkiem kiszonym, „pikantny szantażyk” – setka wódki z kabanosem. Wreszcie sobie trochę pożyję, pośpiewam i ponagrywam.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl