​Dania: Stołówki z obowiązkową wieprzowiną

twitter.com/owkomandor

Rada duńskiego miasta Randers postanowiła, że w miejskich stołówkach obowiązkowe będzie podawanie wieprzowiny. Część opinii publicznej nie jest zadowolona z takiego obrotu spraw. Według nich to prowokacja wymierzona w miejscowych muzułmanów.
 
Kwestia sprzedawania bądź nie produktów wieprzowych ze względu na muzułmanów jest w Danii przedmiotem gorącej debaty już od 2013 roku. Wtedy była premier Helle Thorning-Schmidt krytykowała, że żłobki zrezygnowały z wieprzowiny w ich menu.
 
Duńskie miasto Randers postanowiło. Serwowanie wieprzowiny w instytucjach publicznych stało się obowiązkowe. Radni chcą mieć pewność, że wieprzowina - podstawa duńskiej kuchni, będzie traktowana na równi z innymi rodzajami żywności.
 
Wieprzowina ma być centralnym punktem oferty. Nie jest to jednoznaczne ze zmuszaniem kogokolwiek do jedzenia żywności, która jest wbrew czyjejś wierze lub religii.

Decyzja ta została entuzjastycznie przyjęta przez Duńską Partię Ludową (DPP), która jawnie występuje przeciw imigrantom.

DPP pracuje dla dobra krajowej i lokalnej duńskiej kultury, w tym kultury duńskiej żywności. Konsekwentnie mamy zamiar walczyć z islamskimi zasadami i regułami, które są nam dyktowane, które chcą narzucić, co mają jeść duńskie dzieci

– napisał na Facebooku rzecznik partii, Martin Henriksen.
 
Według Manu Sareen, byłego ministra ds. integracji z partii Liberalnej, politycy nie powinni brać udziału w tego typu „skandalicznych” decyzjach.

To naprawdę niesamowite, że w takie sprawy angażują się radni

– napisał.
 
Temat wieprzowiny trwa w Danii od 2013 roku. Wtedy z szacunku dla Muzułmanów żłobki zrezygnowały z wieprzowiny. Była premier Helle Thorning-Schmidt krytykowała wtedy tą decyzję.
 
W Danii mieszka 5,6 mln osób. Trzoda chlewna liczy 13 mln, a sprzedaż produktów wieprzowych i trzody chlewnej stanowią około 5 proc. eksportu tego kraju.
Źródło: niezalezna.pl,theguardian.com

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Szef MON rozmawiał z doradcą Trumpa. Poruszono temat zwiększenia liczby żołnierzy USA w Polsce

/ mon.gov.pl

Z doradcą prezydenta Donalda Trumpa ds. bezpieczeństwa Johnem Boltonem rozmawialiśmy m.in. o liczniejszej obecności wojsk amerykańskich w Polsce - powiedział szef MON Mariusz Błaszczak przebywający z wizytą w Waszyngtonie. Jak dodał, Bolton na propozycję zareagował "bardzo poważnie".

Podczas konferencji prasowej po spotkaniu Błaszczak podkreślił, że było to jedno z pierwszych spotkań doradcy prezydenta Trumpa z przedstawicielami państw sojuszniczych. "Czuję się wyróżniony. Sam fakt, że spotkanie trwało dłużej niż było przewidziane, tez jest dla mnie powodem do satysfakcji i może być powodem do satysfakcji dla nas wszystkich, dla Polski" - ocenił.

Pytany o reakcję doradcy prezydenta USA na sugestie zwiększenia liczby amerykańskich żołnierzy na terytorium Polski, szef MON podkreślił, że Bolton zareagował "bardzo poważnie".

- Oczywiście, był informowany o tej propozycji, ja też jestem w kontakcie ze współpracownikami, z urzędnikami

 – mówił minister. "Ja jestem dobrej myśli" - dodał Błaszczak.

Szef MON poinformował, że rozmawiał z Boltonem również na temat "nowoczesnego sprzętu wojskowego, który jest kupowany przez Polskę".

- Mówiłem o umowie podpisanej, na mocy której kupujemy baterie Patriot, mówiłem o negocjacjach, które dotyczą drugiej fazy tego programu, mówiłem o nowoczesnych systemach dowodzenia

 - relacjonował minister.

Błaszczak dodał, że rozmowa dotyczyła także zmian, które są wprowadzane w ramach NATO.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl