Czy debatować z Ewą Kopacz?

Wezwania polityków opozycji do debaty to jeden ze stałych motywów kampanii Platformy. Jej politycy w kółko „rzucają wyzwania” Beacie Szydło i Jarosławowi Kaczyńskiemu. Oczywistym ich przeciwnikiem powinna być urzędująca premier. Tu jednak rodzą się wątpliwości: czy warto rozmawiać z Ewą Kopacz? Po pierwsze PO i jej politycy są kompletnie niewiarygodni. Jak można po 8 latach rządów „tworzyć program”? Jak można rzucać propozycje na poziomie Kononowicza – „nie będzie opłat na ZUS i NFZ, a PIT będzie 10-proc.”! Wszak to obraża inteligencję. Chyba nawet leminga. A sama Ewa Kopacz? Przecież notorycznie mija się z prawdą. Okłamała społeczeństwo w czasie epidemii grypy – w rezultacie zmarło kilka tysięcy chorych (dowody są w wydanej właśnie książce „Afera grypowa”). Kłamała Polsce w oczy na temat Smoleńska. Nie, z nią już nie warto rozmawiać.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Wczytuję komentarze...

Sztuka kapitulacji

Jest o wiele trudniejsza od sztuki zwyciężania. Każdy przecież widzi, kto wygrał, a kto przegrał spór. W sztuce kapitulacji chodzi o to, by tak skapitulować, aby nikt tego nie zauważył, i by można było ogłosić wygraną. Dlatego kapitulacja musi być maksymalnie rozciągnięta w czasie i rozłożona na etapy. Za każdym razem ogłaszamy zwycięstwo, a ustępstwa – za nic nieznaczące i ostateczne.

Ludzie lubią słuchać, że wygraliśmy, że jest dobrze i nie trzeba kiwnąć nawet palcem, nie mówiąc już o jakimś narażaniu się czy mobilizacji narodowej. Dostarczamy więc klientom – wyborcom – upragnionej przez nich strawy. Większość nie zauważy, a ci, którzy uprzedzali – to przecież malkontenci i frustraci, nierozumiejący złożoności świata. Najważniejszy jest podział przekazu. Dla zagranicy mówimy o niedojrzałym narodzie, który nie dorósł jeszcze do nowoczesności, bo pańszczyzna, zabory, komunizm, ale jak mu dać czas, to zrozumie konieczność dziejową. Tylko pomału, pomału. W ten sposób zyskujemy czas. Na użytek krajowy po ogłoszeniu zwycięstwa, po cichu przystępujemy do kolejnego etapu ustępstw. Możemy jeszcze, wyłącznie po polsku, ogłosić, jacy jesteśmy pryncypialni i nawet guzika nie oddamy, a po cichu szybko przegłosujemy kolejne poprawki. Można by było wykorzystać jeden z mało znaczących etapów kapitulacji do zmiany postępowania o 180 stopni i ogłosić, że zostaliśmy napadnięci i musimy bronić Ojczyzny, przejść do kontrataku i odzyskać utracone pozycje, ale pokonanie przeciwnika wymagałoby mobilizacji narodowej. Odwołania się do narodu i otwartego konfliktu wbrew duchowi dziejów. Narodu jednak politycy boją się najbardziej i dlatego wolą pozostać w swoim gronie. I w ten sposób niejeden minister nawet nie zauważy, gdy stanie się ugotowaną żabą.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl