niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
27 lipca 2017

Aferę z frankiem ktoś nakręcał

Dodano: 27.07.2015 [13:31]
Aferę z frankiem ktoś nakręcał  - niezalezna.pl
foto: Krzysztof Sitkowski
Problem kredytów walutowych trzeba rozwiązać systemowo, bo wzrost kursu franka załamie gospodarkę. Nie ma jednak realnych negocjacji między bankami a kredytobiorcami. Winni są temu politycy, którzy nie uruchomili stołu negocjacyjnego – uważa prof. Mariusz Andrzejewski z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, były wiceminister finansów.

Bankom nie spieszy się, by zasiąść do stołu negocjacyjnego, ale to politycy popełnili grzech, nie stwarzając warunków do rozmów. Tymczasem kredytów walutowych nie można bagatelizować, bo choć dzisiaj nie jest to jeszcze problem makroekonomiczny, to po wzroście kursu franka – co jest całkiem realne – takim właśnie się stanie. Liczba osób, które nie będą w stanie spłacać kredytów, gwałtownie wzrośnie, pogrążając gospodarkę. Ekonomiści, finansiści i politycy muszą więc szukać sposobu rozwiązania sytuacji. Przy stole negocjacyjnym należy bardzo rzetelnie policzyć koszty, jakie poniosą banki i kredytobiorcy po wprowadzeniu wypracowanych rozwiązań.

Zdaniem prof. Andrzejewskiego obecne propozycje zgłaszane przez sektor bankowy i przez Platformę Obywatelską nie rozwiązują problemu. Te ze strony banków można scharakteryzować na zasadzie „byleby coś zaproponować”, pomysły PO zaś ograniczają się do wąskiej grupy kredytobiorców.

Bardzo krytycznie odniósł się prof. Andrzejewski do słów prezesa Narodowego Banku Polskiego Marka Belki, który powiedział, że kredyty frankowe obecnie nie są problemem makroekonomicznym, ale społecznym, więc nie należy ich przewalutowywać. Według prof. Andrzejewskiego ryzyko, jakie wiąże się z kredytami walutowymi, jest dla gospodarki zbyt wysokie, by nie zajmować się tym problemem.

Nie przypadkiem – jego zdaniem – w momencie gdy kurs franka stał na najniższym poziomie, czyli około 2 zł, akcja udzielania kredytów w tej walucie była prowadzona przez banki tak agresywnie. To przedsięwzięcie zostało zaplanowane w skali makro. Ci, którzy wymyślili ten produkt, niemal na pewno dysponowali informacjami, że kurs franka się odwróci. Rynek zaś jest efektywny wtedy, jeśli informacje są dostępne dla wszystkich w tym samym czasie.

Można założyć, że nawet główni ekonomiści banków nie mieli tej wiedzy. – Popełnili błąd w prognozach. Ale to nie są główni winowajcy obecnej sytuacji – uważa prof. Andrzejewski.

Z obecnej perspektywy widać, że była to zaplanowana akcja zarządów europejskich banków. Jej efekt w Polsce to toksyczne kredyty udzielone na blisko 40 mld franków, z tego zaledwie 2 mld franków zostały spłacone. W całej Europie szacuje się, że suma tych kredytów oscyluje wokół 300 mld franków.

Zdaniem prof. Andrzejewskiego, kredytobiorcy to nie są osoby, które będą się zastanawiały, co zrobi szef Szwajcarskiego Banku Narodowego albo co zrobią rynki finansowe z kursem franka. Dlatego też ciężar oszacowania ryzyka, a także ustanowienia zabezpieczenia tego ryzyka, spoczywa na instytucjach państwowych. – Rząd i Komisja Nadzoru Finansowego popełniły grzech zaniechania. To trzeba teraz naprawić, aby ci, którzy zaciągnęli kredyty, mogli spać spokojnie – twierdzi prof. Andrzejewski.
Opinie użytkowników
Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl