niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
28 maja 2016

Imitacja drogi do dobrobytu

Dodano: 25.06.2015 [20:21]
Imitacja drogi do dobrobytu - niezalezna.pl
foto: arch. GP
Większość zysków transferowana jest do elity finansowej, stosunkowo nielicznej, ale świetnie ustawionej i dobrze zorientowanej w realiach rynku pracy i kwestiach polskiego i międzynarodowego prawa. Ta bardzo wąska grupa realnych właścicieli znacznego kapitału dyktuje warunki, w jakich muszą żyć Polacy.

Za kilka miesięcy ukaże się książka, dająca szczegółowy wgląd w specyfikę kapitalizmu po polsku, autorstwa Joanny Jurkiewicz. „Dekada ajentów. System agencyjny spółki Żabka Polska” pozwala uchwycić, na czym polegają mechanizmy sprawiające, że kapitał w III Rzeczypospolitej jest coraz bardziej bezkarny i osiąga przy tym znaczne zyski, a pracujący na jego rzecz ludzie mają z tego niewiele.

Technologia przerzucania kosztów
Jurkiewicz należy do najmłodszego pokolenia polskich naukowców, pisze doktorat z socjologii na Uniwersytecie Warszawskim. Wcześniej studiowała na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, także u prof. Andrzeja Zybertowicza, który rekomenduje jej książkę. W jego opinii nauki społeczne w Polsce zbyt rzadko zaglądają za kulisy nowych technologii gospodarowania. A przecież jest nam to potrzebne, by zdiagnozować, w którą stronę zmierza polska transformacja. Dlatego, zdaniem naukowca, „Dekada ajentów...” pozwala zrozumieć, że wolność gospodarcza i rozwój techniki łączą się z coraz bardziej wyrafinowanymi prawnymi technologiami wykorzystania pracowników, wikłania ich w sytuacje odgórnie kontrolowanej, bardzo wąsko zdefiniowanej podmiotowości i przedsiębiorczości.

Na czym polega według autorki ajencyjny system Żabki Polska? Cofnijmy się nieco w przeszłość. Jurkiewicz pisze, że pod koniec lat 90. XX w. Żabkę wymyślił Mariusz Świtalski, wcześniej założyciel
m.in. Elektromisu. Model biznesowy, jaki przyjął, polegał na przerzuceniu kosztów i odpowiedzialności za poszczególne sklepy właśnie na ajentów. W skrócie: ajent, który na mocy podpisanej umowy podejmuje się pracy w „swoim” sklepie, odpowiada za niego finansowo i musi regularnie rozliczać się z centralą. W świetle polskiego prawa ajent jest samodzielnym podmiotem gospodarczym i kontrahentem spółki Żabka Polska. To on jest odpowiedzialny za ewentualne zatrudnianie kasjerek/sprzedawców, za standardy pracy, a także za rozliczenia z urzędem skarbowym, Zakładem Ubezpieczeń Społecznych. To ajent kupuje kasę fiskalną i opłaca koncesję na sprzedaż alkoholu. A jeśli sklep nie prosperuje właściwie, to jest to problem ajenta.

Z kolei – jak pisze autorka – centrala podejmuje wszelkie decyzje związane z zaopatrzeniem, marżami, w jej gestii pozostaje rozwiązywanie umów i nakładanie kar na ajentów. To centrala decyduje o promocjach, a nawet rozłożeniu towarów w sklepie, ale wymierne finansowe skutki nieudanych i narzuconych odgórnie promocji i chybionych strategii marketingowych ponoszą ajenci. Dla spółki to czysty zysk, dla ajentów – niemal absolutna odpowiedzialność. W dodatku – jak pisze Jurkiewicz – ajenci rozpoczynają swoją pracę od zaciągnięcia długu wobec Żabki Polska, gdyż firma dostarcza pierwszą partię towaru, którą należy spłacić. Na tym nie koniec: na początku tej swoistej współpracy ajent dostaje do podpisania weksel in blanco. A w wypadku rozwiązania współpracy dowiaduje się, ile jeszcze jest winien Żabce Polska.

Miraż biznesu
Nic też dziwnego, że w niedawnym wywiadzie dla „Dziennika Opinii” Jurkiewicz stwierdziła: „To jest geniusz tego planu! Stworzyliśmy kontrahenta idealnego – kogoś, komu wydaje się, że jest kierownikiem albo właścicielem, ale w praktyce jest jednym z najsłabszych ogniw całego systemu. I właśnie ten element iluzji – to, że osobie absolutnie niedecyzyjnej daje się na chwilę poczucie, że oto wstąpiła do klasy przedsiębiorców – jest równie istotny, jak mechanizmy ekonomiczne, jest to klucz do sukcesu Żabki w całej Polsce. Obiecać komuś, że się dorobi »na swoim«, ale dołożyć do tego tak olbrzymi bagaż zobowiązań finansowych, że w praktyce to niemożliwe – tak to działa”.

Czytelnik zapyta: kto przy zdrowych zmysłach zgodzi się na tak horrendalne i niekorzystne dla siebie warunki współpracy? Na tak fatalnym rynku pracy jak polski, nie może to dziwić. Bardzo często ajentami Żabki są kobiety powyżej pięćdziesiątego roku życia: płeć i wiek działają na ich niekorzyść, ajentki należą do grupy, która ma znaczne problemy ze znalezieniem zatrudnienia. Dla wielu z tych kobiet praca dla Żabki Polska to szansa na wyjście z bezrobocia, jedyne zatrudnienie w swojej okolicy.

Warto dodać, że w skali kraju Żabka firmuje swoim logo ponad cztery tysiące placówek, a Jurkiewicz przeprowadziła badania w dziesięciu miastach leżących w ośmiu województwach, w większości w ośrodkach powyżej 200 tys. mieszkańców i w dwóch małych miasteczkach. To ważne, bo pokazuje, że trudne warunki na rynku pracy, skazujące ludzi na takie miejsca jak Żabka, nie są jedynie specyfiką głębokiej prowincji.

Ekonomistka dr Ewa Charkiewicz w swojej rekomendacji dla „Dekady ajentów...” zwraca z kolei uwagę nie tylko na czysto ekonomiczne uwarunkowania tak zorganizowanego systemu „współpracy”, ale podkreśla jego negatywne koszty społeczne. Warunkiem przetrwania ajentów w tych warunkach jest wszak dyspozycyjność w godz. 6–23, nieodpłatna praca rodziny i wyzysk niskopłatnych pracownic zatrudnianych jako kasjerki. Na tym nie koniec: ajenci, żeby przetrwać w interesie, próbują grać z systemem jego własnymi kartami. A to nie kończy się dobrze: „próby oszukiwania systemu prowadzą do eskalacji kontroli nad agentami. Nie ma miejsca na negocjacje wspólnego interesu i podziału kosztów i korzyści. Oszustwo wszystkich przez wszystkich i wzajemna podejrzliwość stają się uogólnioną formą funkcjonowania”. Czy nie tak wygląda właśnie polska rzeczywistość w bardzo wielu jej obszarach? Jak się okazuje, można na tym jeszcze świetnie zarobić.

Fakty, nie spiski
Raz po raz w dyskusjach publicznych słychać pytanie, którego chyba nikt spośród ekonomistów i tzw. ekspertów nie traktuje już zbyt serio, dlaczego w ciągu ponad dwudziestu pięciu lat III RP nie udało się zbudować w Polsce silnej i szerokiej klasy średniej. „Dekada ajentów...” znakomicie pozwala zrozumieć kilka mechanizmów społeczno-gospodarczych, które się do tego przyczyniają. Widać na tym przykładzie wyraźnie, że większość zysków transferowana jest do elity finansowej i kapitałowej, stosunkowo nielicznej, ale świetnie ustawionej i dobrze zorientowanej w realiach rynku pracy i kwestiach polskiego i międzynarodowego prawa. Ta bardzo wąska grupa realnych właścicieli znacznego kapitału dyktuje warunki, w jakich muszą żyć Polacy. To fakt, a nie teoria spiskowa: lokalne, neokolonialne warunki nakładają się na realia globalnego systemu gospodarczego. Wszak Żabka Polska, której model biznesowy wymyślił Mariusz Świtalski, obecnie jest własnością międzynarodowego funduszu inwestycyjnego Mid Europa, specjalizującego się w rynkach Europy Środkowo-Wschodniej i Turcji.

Nikogo na ogół nie obchodzi to, co dzieje się poza tą grupą – ludzie mają harować i cieszyć się, że w ogóle mają jakiekolwiek zatrudnienie. Gdyby jeszcze ajentki i ajenci faktycznie osiągali jakieś znaczne zyski, można by mieć nadzieję, że w ciągu kilku dekad wytężonej pracy oni i ich rodziny zasilą niższe rejony naszej niemal nieistniejącej klasy średniej. Ale właśnie to jest mrzonka. Ten system jedynie imituje „drogę do dobrobytu” – w rzeczywistości sprzyja pauperyzacji ajentów, którzy w dodatku, żeby zamknąć swoje rachunki z Żabką, często albo proszą rodzinę o darmową pracę na rzecz sklepu, albo jak najmniej płacą kasjerkom, albo wpadają w sidła zadłużenia wobec Żabki, krewnych czy nawet różnego rodzaju kredytodawców.

„Dekada ajentów...”, którą wkrótce wyda „Nowy Obywatel”, to nie tylko książka o kapitalizmie po polsku. To rzecz o zawiedzionych nadziejach zwykłych ludzi, życiu w wiecznym stresie, niekiedy o rozbitych i zwaśnionych rodzinach. To praca o różnych formach wykorzystywania jednych przez drugich: słabych wyzyskiwanych przez silnych, jeszcze słabszych wyzyskiwanych przez słabych. Jeśli pytamy, skąd bierze się w bardzo wielu Polakach narastające rozgoryczenie własnym krajem, spójrzmy na wypadki opisane przez Jurkiewicz. Rzadko kto ma ochotę i odwagę zajrzeć w takie zakamarki i tak szczegółowo naświetlić realia kapitalizmu po polsku.
POLECANE WIDEO
Opinie użytkowników
Regulamin Forum:
Na forum niezalezna.pl publikujemy opinie użytkowników naszego portalu. Wszystkie posty podlegają moderacji. Bezwzględnie usuwane będą wpisy zawierające groźby karalne i wszelkie prowokacje godzące w Niezależną. Nie publikujemy wpisów wulgarnych, zwalczamy trollowanie. Nie tolerujemy spamu i postów pisanych wyłącznie Caps – Lockami. Ze względu na ograniczoną do 1500 znaków długość komentarzy zastrzegamy sobie prawo do usuwania obszernych artykułów wklejanych w postach w sytuacji, kiedy można wykorzystać link. Wszelkie zastrzeżenia natury regulaminowej prosimy zgłaszać na: pocztę strażnika forum

Wg artykułu książka opisuje mechanizm, ale czy ktoś wymyślił jak sobie z tym poradzić ? Czy Autorka ma na to jakiś pomysł, czy tylko krytykuje system ? Chyba trzeba będzie przeczytać.
Opisana jest Żabka, ale takich mechanizmów franczyzowych jest bardzo dużo (np. wiele stacji Orlen).
Ja trochę nie rozumiem narzekania na to.
Po pierwsze, to czy wytłumaczeniem za nieprzemyślane kroki jest fakt problemu z pracą ?
Po drugie sieci wypierają małe polskie firmy nie dlatego, że są, tylko dlatego, że Klienci zamiast kupować u swoich pędzą do tych sieci, bo tam kupią trochę taniej. Nie zauważają, że w ogólnym rozrachunku tracą ponieważ ich "okolica" biednieje.
Społeczeństwo za wszystko wini rząd, ale samo nie jest bez winy. A czego oczekuje ? Pewnie gdyby zapytać, to sami nie wiemy.

... Rzadko kto ma ochotę i odwagę zajrzeć w takie zakamarki i tak szczegółowo naświetlić realia kapitalizmu po polsku.

*** Ten kapitalizm Polacy sobie sami wybieraja glosujac na PO czy SLD czy Palikota.

Co prawda sa strasznie oszukiwani, ale niestety prasa niepodleglsciowa w zaden sposob nie uzmyslawia im zwiazku miedzy rzadzacymi partiami i tym co sie dzieje w Polsce.

W Polsce panuje calkowicie dezinformacja i jezeli ostatnio niektorzy Polacy zaczynaja rozumiec ze taki zwiazek istnieje (oczywiscie poza tymi ktorzy sobie z tego sprawa zdaja i dlatego PiS wyborcami sa), to dzieki Andrzejowi Dudzie z PiS.

Sytuacja sie zmieni dopiero wtedy, kiedy PiS wygra wiekszoscia umozliwiajaca co najmniej samodzielne rzadzenie, konstytucyjna wiekszosc oznaczalaby stabilne zmiany, zmiany zakotwiczone w konstytucji.

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl