Wysyp „polskich obozów zagłady” w niemieckich mediach. To jest już patologia

Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska

Waldemar Maszewski

Kontakt z autorem

Portal niezalezna.pl informował niedawno, że Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie w pełni popiera apel, aby użycie terminu „polskie obozy zagłady” było ścigane z urzędu. Po krótkim przejrzeniu niemieckiego internetu okazuje się, że polscy prawnicy mieliby pełne ręce roboty od zaraz.

Decyzja aby użycie zwrotu „polskie obozy koncentracyjne lub zagłady” było ścigane z urzędu jest nad wyraz słuszna, bowiem – jak już dawno twierdzi mecenas Stefan Hambura – innego sposobu, aby spowodować zatrzymanie ciągłego obrażania tymi fałszywymi określeniami Polski i Polaków po prostu nie ma.

Na to, że jest to konieczne, dowody możemy znaleźć prawie codziennie w niemieckich mediach, które wiedząc jak zachowuje się w takich sprawach polski wymiar sprawiedliwości, czują się bezkarne i stale powtarzają kłamstwa o „polskich obozach koncentracyjnych” lub „polskich obozach zagłady”. To nie są zwykłe pomyłki (jak najczęściej tłumaczą się naczelni tych mediów), bowiem żadna z gazet nigdy nie napisała o „austriackim obozie zagłady” lub „holenderskim obozie koncentracyjnym”. Oni mylą się tylko w przypadku obozów „polskich”. Wygląda wręcz, że jest to dobrze zorganizowana akcja, bo w tym procederze obrażania Polaków biorą udział wszystkie niemieckie media – zarówno te mniej znane i mniej popularne gazety lokalne, jak i te największe ogólnokrajowe tytuły.

Wczoraj jedna z największych niemieckich gazet, „Sueddeutsche Zeitung”, komentując opisaną w książce Jennifer Teege prawdziwą wojenną historię jej babci, stwierdza m.in., że była ona związana z okrutnym komendantem „polskiego koncentracyjnego obozu w Płaszowie” Amonem Goethem, który ze swojego balkonu z willi gdzie mieszkał, strzelał do więźniów. (Er zielte vom Balkon seiner Villa am polnischen Konzentrationslager Plaszow mit einem Präzisionsgewehr auf die Gefangenen).

W wtorek nie mniej znany dziennik „Hamburger Abendblatt” opisywał uroczystości wbudowania tablicy pamiątkowej ku czci hamburskich Żydów, którzy byli wywożeni do niemieckich obozów zagłady. Jednak gazeta ponownie posłużyła się oszczerstwem, pisząc, że młodzież żydowska wraz z inną grupą tysiąca Żydów została z dzielnicy Hamburg–Altona deportowana do polskiego obozu koncentracyjnego. (Die Jugendlichen wurden mit 1000 Juden von Hamburg-Altona in polnische Konzentrationslager deportiert). To obraźliwe określenie widniało przez kilkanaście godzin na stronach gazety i dopiero później (najprawdopodobniej po interwencji) zostało zmienione na sformułowanie: obóz koncentracyjny w Polsce – co także jest nieścisłe, bowiem w tamtym czasie była to Generalne Gubernatorstwo.

Używanie określeń „polskie obozy zagłady” lub „polskie obozy koncentracyjne” nie jest przypadkowe, bowiem doskonale wpisuje się w prowadzoną od około dwóch dekad nową niemiecką politykę historyczną. Do tego celu używane są także niemieckie media. Jeżeli w niemieckich mediach mówi się lub pisze np. o wysokich rangą dowódcach obozów zagłady lub innych funkcjonariuszy mających (w jakimkolwiek stopniu) krew na rękach, to unika się słów Niemiec lub niemiecki. Zastępuje się je bardziej enigmatycznymi sformułowaniami jak: nazistowski, esesmański lub hitlerowski. Zbrodniarzami także nie są po prostu Niemcy, lecz gestapowcy, SS-mani lub nieokreśleni naziści. Podobnie obozy nie mogą być niemieckie (nawet, gdy znajdowały się obok Monachium), więc będą także nazistowskie, lub w skrócie Nazi KZ-Lager, a najlepiej, jeżeli zacznie się je nazywać „polskimi obozami koncentracyjnymi lub zagłady”.

To ostatnie określenia, nawet jeżeli zostały trochę zmodyfikowane, np. na „KZ-Lager in Polen” lub „Kl-Auschwitz – Polen” i tak sugerują, że były to polskie obozy śmierci. Chodzi o to, aby już bez jakichkolwiek prawnych problemu i bez żenady – tak jak to zrobił dziennik „Leipziger Internet Zeitung” – napisać: „SS-Konzentations- und Vernichtungslager im polnischen Majdanek” – czyli „Esesmański obóz koncentracyjny i zagłady w polskim Majdanku”. Skojarzenia z Polską są natychmiastowe.
Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Podchorąży złożyli przysięgę wojskową…

Podchorąży złożyli przysięgę wojskową…

111 zabójstw w pół roku po zalegalizowaniu…

111 zabójstw w pół roku po zalegalizowaniu…

Wypowiedzi o. Gużyńskiego pod lupą…

Wypowiedzi o. Gużyńskiego pod lupą…

Polska chce dodatkowego czasu od unijnego…

Polska chce dodatkowego czasu od unijnego…

Imponujący wzrost urodzeń! Efekt „500…

Imponujący wzrost urodzeń! Efekt „500…

Podchorąży złożyli przysięgę wojskową na Westerplatte

/ twitter.com/@MichalKruzynski

W czasie uroczystości na gdańskim Westerplatte, przysięgę wojskową złożyło prawie 700 podchorążych. W ślubowaniu wzięli udział studenci trzech wojskowych uczelni z Wrocławia, Gdyni i Dęblina. Wspólną przysięgę zorganizowano po raz czwarty.

Uroczystość miała miejsce u stóp Pomnika Obrońców Wybrzeża i – oprócz składających przysięgę, uczestniczyły w niej także rodziny wojskowych studentów.

Dowódca Centrum Operacji Morskich wiceadmirał Stanisław Zarychta zwracając się do składających przysięgę przypomniał, że "obowiązuje ona do końca życia".

- Wiedzą o tym wszyscy noszący mundur wojska polskiego, bez względu na jego kolor. W przyszłości ciążyć na was będzie jeszcze jedno zobowiązanie: jako przyszli oficerowie będziecie przykładem dla swoich podwładnych i w waszym postępowaniu słowa Roty muszą zawsze świecić najjaśniej, przebrzmieć najgłośniej – mówił też do zgromadzonych Zarychta.

Przypomniał żołnierzom, że "będą stali na straży przestrzegania przysięgi – źródła siły moralnej sił zbrojnych RP". Zarychta dodał, że do przestrzegania przysięgi zobowiązuje żołnierzy także miejsce, w którym odbywa się uroczystość.

- To miejsce, a właściwie bohaterowie broniący tego miejsca, przez pierwsze dni wojny podtrzymywali na duchu walczących na wszystkich frontach żołnierzy. Garstka polskich żołnierzy przeciwstawiała się przez siedem dni przeważającej sile wroga - mówił też Zarychta.

Dodał, że na Westerplatte "słowa przysięgi zostały wypełnione do końca, a nawet z nawiązką".

- Drodzy podchorążowie, życzę wam, aby nigdy nie doszło do sytuacji, kiedy musielibyście wypełniać słowa Roty przysięgi jak żołnierze spod Westerplatte. Jednak niech ten przykład będzie dla was wzorcem, jak powinien postępować żołnierz wojska polskiego – powiedział też Zarychta.

Z kolei rektor-komendant Akademii Marynarki Wojennej kmdr Tomasz Szubrycht przypomniał, że przysięga składa się z 8 wierszy, będących "wyznacznikiem naszego postępowania". Zaznaczył, że w wierszach tych pojawiają się "przewodnie słowa: przysięgam, służyć wiernie, bronić, stać na straży, strzec honoru oraz krwi własnej ani życia nie szczędzić". 

W ślubowaniu na Westerplatte udział wzięli kandydaci na żołnierzy zawodowych z trzech uczelni wojskowych: mającej swoją siedzibę we Wrocławiu Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych, zlokalizowanej w Dęblinie Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych oraz Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni.

Uroczystość zakończyło złożenie wieńca pod Pomnikiem Obrońców Wybrzeża, u którego stóp odbywało się ślubowanie oraz defilada połączona z pokazem musztry paradnej w wykonaniu Kompanii Reprezentacyjnej i Orkiestry Reprezentacyjnej Marynarki Wojennej.

Jeszcze przed ceremonią, na Westerplatte studenci wzięli udział w mszy polowej zorganizowanej na placu apelowym Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

111 zabójstw w pół roku po zalegalizowaniu eutanazji

/ pixabay.com

9 czerwca 2016 r. w Kaliforni wprowadzono ustawę zezwalającą na dokonywanie eutanazji. Jak wynika z danych, przez pierwsze pół roku obowiązywania ustawy w tym amerykańskim stanie, aż 111 osób legalnie zabito podając im śmiercionośny lek.

Z nieoficjalnych danych organizacji „Compassion & Choices”, która walczyła o zalegalizowanie eutanazji w Kaliforni wynika, że od czerwca ubiegłego roku aż 504 osoby popełniły tam samobójstwo przy pomocy lekarza.

Kalifornia to 5 stan, w którym wprowadzono ustawę zezwalającą na eutanazję u osób nieuleczalnie chorych. Pierwszym był Oregon w 1990 roku. Z danych wynika, że w ciągu pierwszych 6 miesięcy obowiązywania ustawy w Kaliforni, zabito 15 razy więcej osób, niż przez cały rok obowiązywania tego prawa w Oregonie.

Najwięcej pacjentów poddających się eutanazji to osoby z chorobą nowotworową. Coraz więcej osób z różnych środowisk twierdzi jednak, że eutanazja nie zawsze jest aktem miłosierdzia, ale wynika z presji najbliższej rodziny, która czeka na przejęcie spadku po zmarłym.

Jeden z takich przypadków odnotowano w Holandii, gdzie cierpiącą jedynie na demencję staruszkę uśmiercono pod naciskiem rodziny. Choć 80-letnia kobieta wielokrotnie wyrażała swój sprzeciw, również na piśmie, to rodzina stwierdziła, że nadszedł na nią już czas.

Źródło: swiato-poglad.pl, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl