Dziadowskie pogróżki

Pytanie, jak zwykli Rosjanie znoszą sankcje zachodnie, nie ma sensu, ponieważ ich rolą jest siedzenie cicho jak mysz pod miotłą i wspieranie imperialnych ambicji cara. W rozgrywce Zachód–Rosja liczy się przede wszystkim wpływ sankcji na przemysł zbrojeniowy i finanse oligarchów. To nie reakcja społeczna będzie decydowała w Rosji o dalszych krokach władzy, ale dyrektywy płynące z FSB i z wojska. Ale możliwości ofensywne Rosji zbliżają się do kresu. Za kilka miesięcy FR będzie bankrutem. W związku z tym albo musi iść na kompromis z Zachodem, albo – widząc jego słabość i niechęć do reakcji – szantażować go większą agresją. Ofensywa Rosji może przejawiać się w sferze medialnej, w ograniczonych działaniach wojskowych, destabilizacji Ukrainy i innych części Europy, ale również w cichym wspomaganiu islamistycznego terroryzmu. Czasami jednak agresja Kremla przybiera formę całkowicie groteskową. Oto czytamy bowiem, że Kacapia grozi McDonaldowi i Coca-Coli, iż zmusi te firmy do opuszczenia swojego rynku. Jakie to ma znaczenie, skoro już niedługo nikogo w Rosji nie będzie stać ani na hamburgera, ani na puszkę coli…

 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Wczytuję komentarze...

Teatr dla naiwnych

Platforma Obywatelska z opozycyjnymi przyległościami postawiła sobie za punkt honoru pokazać światu, że w Polsce mamy dyktaturę i właściwie nie można już mówić o żadnej demokracji. Ponieważ dzieje się tak już trzeci rok, od momentu, gdy PiS jeszcze nawet nie powołał rządu, to w zasadzie w naszym kraju przestaje to robić wrażenie na kimkolwiek. No, ale dla zagranicy pozór zachować trzeba za wszelką cenę.

W miniony piątek miałem okazję uczestniczyć w Zgromadzeniu Narodowym organizowanym przez PO przy ulicy Foksal.

Powiem Państwu jedno – wyglądało to nie rewolucyjnie, lecz komicznie. Na scenie patetyczne słowa o końcu demokracji i dyktaturze, a na trybunach w pierwszym rzędzie Bronisław Komorowski i Bogdan Borusewicz śpią jak susły. W tylnych rzędach piknikowa atmosfera, coś jak na studenckiej auli na wyjątkowo nudnym wykładzie, na którym jednak trzeba być, bo sprawdzana jest obecność. Uśmiechy. Kawka w kuluarach. SMS-y. Rozmowy telefoniczne. Ziewanie. Czasem ktoś robi zdjęcie. Czasami komuś przypomni się, żeby zacząć klaskać. Przeważnie po słowach „PiS” i „Jarosław Kaczyński”.

Po uczestnictwie w takim „evencie” nie jestem już w stanie nawet udawać, że ta paplanina ma jakikolwiek sens i wynika z realnej troski o Polskę oraz standardy w naszym kraju. Oczywiście część ludzi nadal będzie w to wierzyć. Ale przecież zdarzają się tacy, którzy przychodzą do Pawła Lubicza z telenoweli „Klan” po receptę, nie rozumiejąc, że aktor nie może przepisywać leków. No i pewnie przedstawienie działa na ekspertów z zagranicy, którym Sąd Najwyższy myli się z Trybunałem Konstytucyjnym, a Warszawa z Moskwą. Teatr dla naiwnych. Szkoda, że kosztem interesu Polski.
 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl