Wysoko płatne stołki dla kolesi. Rząd chce znieść „kominówki”, związkowcy się burzą

Tomasz Adamowicz

  

W ocenie rządu menedżerowie spółek skarbu państwa powinni zarabiać więcej, dlatego resort skarbu przygotował ustawę znoszącą „kominówki”. Związkowcy stanowczo się temu sprzeciwiają. – Czy obecna płaca 24 tys. zł miesięcznie to kwota za mała? – oburza się OPZZ i podkreśla, że uwalnianie pensji kadrom zarządzającym jest wysoce niewłaściwe.

To już kolejne podejście do zniesienia „kominówek”. Próbowała tego ekipa Donalda Tuska, teraz rząd premier Ewy Kopacz przymierza się do zniesienia ograniczenia wysokości zarobków menedżerów w spółkach z ponad 50-procentowym udziałem skarbu państwa. Obecnie zarząd może zarobić maksymalnie sześciokrotność średniej płacy. Gdyby wprowadzono nowe przepisy, nie byłoby żadnych ograniczeń.

– Jeżeli Polski nie stać na bardziej godne świadczenia dla seniorów czy dzieci, to dlaczego władza chce przeznaczać większe środki dla elit menedżerskich – pytają związkowcy. Z uwagi na sytuację państwa i olbrzymią skalę nierówności dochodowych, są przeciwni znoszeniu barier w zarobkach członków zarządów spółek skarbu państwa. Zamiast dopuszczać skandalicznie wysokie wynagrodzenia dla kadry menedżerskiej rząd powinien zrobić wszystko, aby elity biznesu nie mogły obchodzić obowiązujących przepisów, stosując np. umowy cywilnoprawne.

Członkowie zarządów dużych przedsiębiorstw nie tylko zarabiają miliony, ale też płacą niskie podatki i składki na ubezpieczenia społeczne. – Należy obniżyć obciążenia fiskalne dla mało zarabiających podatników, a milionerzy powinni płacić o wiele wyższe podatki niż obecnie – postuluje OPZZ.

Na dodatek spółki są źle zarządzane, a kadry dobierane według klucza partyjnego. Ostatnim tego przykładem była posada za 2 mln zł rocznie w zarządzie PKN Orlen dla Igora Ostachowicza, jednego z doradców Donalda Tuska. Dopiero gdy głośno zrobiło się o tym w mediach, premier Ewa Kopacz zmuszona była odwołać tę nominację. Ale na stołkach pozostali inni zaprzyjaźnieni z politykami menedżerowie, którym przydałyby się jeszcze wyższe pensje. Już w 2011 r. Jan Krzysztof Bielecki, szef doradców ekonomicznych premiera, mówił w mediach o konieczności zniesienia „kominówek” dla ponad dwudziestu największych spółek, a także o rezygnacji z uciążliwych konkursów i zastąpienia ich „dyskretnym” wyborem do rad nadzorczych i zarządów państwowych spółek.

Cały tekst w poniedziałkowej "Gazecie Polskiej Codziennie"

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Breivik cierpi na samotność

/ flickr.com/CC BY-SA 2.0/https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/thierry ehrmann

  

Anders Behring Breivik, sprawca masakry w Olso i na wyspie Utoya w lipcu 2011 roku, skazany w Norwegii na długoletnie więzienie, ostatecznie przegrał w czwartek przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, gdzie wniósł skargę na warunki odbywania kary.

Trybunał uznał, że skarga Breivika jest "w sposób oczywisty nieuzasadniona" i oddalił ją. Nie dopatrzono się żadnych naruszeń europejskiej konwencji praw człowieka z 1950 r. Decyzja Trybunału jest ostateczna.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Największa zbrodnia powojennej Norwegii

W zeszłym roku norweski Sąd Najwyższy odmówił rozpatrzenia odwołania Breivika od orzeczenia sądu odwoławczego niższej instancji oddalającego jego pozew o uznanie, iż odbywa karę więzienia w warunkach niehumanitarnych.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Breivik przegrał sprawę ws. nieludzkiego traktowania

Rząd Norwegii stoi na stanowisku, że Breivik jest traktowany humanitarnie, a odseparowanie go od innych więźniów jest podyktowane względami bezpieczeństwa. Według państwa norweskiego istnieje obawa kontaktu Breivika z innymi osobami o skrajnych poglądach. Wskazuje się, że skazany ma w więzieniu dostęp do gier wideo, może oglądać telewizję oraz ma zapewnione ćwiczenia fizyczne.

Breivik skarżył się nie tylko na izolację i kontrolę jego korespondencji. Narzekał też m.in. na jakość więziennego jedzenia i na to, że musi się posługiwać plastikowymi sztućcami. Przed sądem odwoławczym domagał się zgody na przyjmowanie gości. Argumentował to chęcią założenia rodziny.

Breivik, antymuzułmański, skrajnie prawicowy ekstremista, który w zeszłym roku zmienił imię i nazwisko i występuje jako Fjotolf Hansen, skarżył się zwłaszcza na izolację w więzieniu.

W zamachach, dokonanych przez Breivika w Oslo i na wyspie Utoya 22 lipca 2011 roku, zginęło 77 osób, w tym wiele dzieci i młodych ludzi. Zabójca został skazany na 21 lat pozbawienia wolności z możliwością jej przedłużania, dopóki będzie uznawany za groźnego dla społeczeństwa - co jest w Norwegii najwyższym wymiarem kary.

Źródło: niezalezna.pl, pap

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl