niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
7 grudnia 2016

Zestrzelenie Boeinga 777 malezyjskich linii lotniczych: Anodina znowu zbada czarne skrzynki

Dodano: 19.07.2014 [07:18]
Zestrzelenie Boeinga 777 malezyjskich linii lotniczych: Anodina znowu zbada czarne skrzynki - niezalezna.pl
foto: Premier.gov.ru
Cztery lata temu polski rząd, przy pełnej akceptacji mainstreamowych mediów, oddał Rosjanom śledztwo smoleńskie. Tymczasem dziś Donald Tusk mówi o braku zaufania do Rosji, Radosław Sikorski nazywa jej separatystów bandytami, Monika Olejnik domaga się międzynarodowej komisji, a oburzona „Gazeta Wyborcza” pisze, że już kilka godzin po tragedii Rosja narzuciła jedynie prawdziwą, propagandową wersję wydarzeń. Jest jednak kilka analogii między obiema katastrofami – wyjaśnieniem także teraz zajmie się Tatiana Anodina. Ukraina nie zerwała z Rosją porozumienia, które oddaje MAK owi pieczę nad wyjaśnianiem powietrznych katastrof - pisze "Gazeta Polska Codziennie".

Chociaż z uwagi na okoliczności nie sposób porównywać tragedii samolotu Malaysia Airlines, który w czwartek został zestrzelony na wschodzie Ukrainy, z katastrofą Tu-154M w 2010 r., to jednak pojawia się wiele analogii. Wspólnym mianownikiem w obu wypadkach jest niejasna rola Rosji, a przyczyny katastrofy boeinga 777 będzie badać osławiony już MAK, na którego czele stoi zaufana Władimira Putina Tatiana Anodina.

Ponadto obserwując reakcje mediów i stanowiska polityków po tragicznym w skutkach rejsie malezyjskiej maszyny, jaskrawo widać, jak wasalne wobec Rosji było zachowanie polskich władz po katastrofie smoleńskiej. Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk już w czwartek wieczorem oświadczył, że konieczne jest przeprowadzenie międzynarodowego śledztwa. Równocześnie szef rządu Malezji zapowiedział, że jego kraj przeprowadzi własne, niezależne od ukraińskiego śledztwo.

Chociaż nie było jeszcze wiadomo, kto i dlaczego zestrzelił maszynę, od początku wykluczono zaufanie do wersji rosyjskiej. Tymczasem cztery lata temu właśnie Rosji polskie władze oddały do prowadzenia najważniejsze ze śledztw w powojennej historii Polski. 13 kwietnia 2010 r. w Moskwie przy jednym stole z Władimirem Putinem zasiedli stojąca na czele polskiej delegacji obecna marszałek Sejmu Ewa Kopacz, b. przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Edmund Klich, b. szef Kancelarii Premiera Tomasz Arabski oraz szefowa Międzynarodowego Komitetu Lotniczego Tatiana Anodina. W spotkaniu uczestniczył także gen. Krzysztof Parulski, zdymisjonowany później prokurator wojskowy. Zebranie zadecydowało o całym śledztwie smoleńskim. Zapadły na nim kluczowe ustalenia, narzucone polskiej stronie przez Rosjan. Spotkanie było krótkie i rzeczowe, a główny wniosek następujący – postępowanie prowadzi strona rosyjska, MAK przygotuje raport, a do tego czasu wrak tupolewa zostaje w Rosji. Strona polska na wszystko się godziła, nie wyraziła najmniejszego sprzeciwu. Ze stenogramów z tego spotkania wynika także, że chociaż międzynarodowe organizacje i eksperci zaoferowali swoją pomoc w śledztwie, to MAK te propozycje odrzucił, a polski rząd nie zaprotestował.

Tymczasem wczoraj premier Donald Tusk, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, usłużna rządowi „Gazeta Wyborcza”, a nawet dziennikarka Monika Olejnik mówili zgodnie o konieczności jak najszybszego powołania międzynarodowej komisji, która rzetelnie wyjaśni okoliczności tragedii boeinga 777. Takiej komisji od czterech lat domaga się znaczna część rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Postulują o to m.in. w Unii Europejskiej politycy PiS. Bezskutecznie. Potrzebny jest wniosek z prośbą wystosowany oficjalnie przez polskie władze. A te nie widzą takiej potrzeby, uważając, że Rosja jest zaufanym dysponentem śledztwa.

Przypomnijmy kilka wypowiedzi członków rządu i klubu Platformy Obywatelskiej na temat powołania międzynarodowej komisji lub pomocy USA przy śledztwie smoleńskim:

Bronisław Komorowski: „To niepoważne, szkodliwe i nieskuteczne”.

Radosław Sikorski: „Zamiast międzynarodowej komisji przydałoby się międzynarodowe konsylium”.

Jerzy Miller: „Nie ma takiej praktyki, to gra polityczna”.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".
POLECANE WIDEO
Opinie użytkowników
Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl