W Sejmie wciąż trwa protest rodziców niepełnosprawnych dzieci

Benjamin Earwicker/ sxc.hu

JW

Kontakt z autorem

Dziś w budynku parlamentu kolejny dzień trwa protest rodziców niepełnosprawnych dzieci, którzy domagają się m.in. tego, by ich całodobowa opieka nad dziećmi była traktowana jako zawód. Zapowiadają, że pozostaną w Sejmie, choć dziś kończy on obrady. Rodzice wraz z dziećmi protestują od środy. W piątek rano było ich kilkunastu; kolejną noc spędzili śpiąc na kocach.

- Póki co, mamy zapewnione jedzenie. Noc była spokojna - powiedziała dziś rano jedna z protestujących matek Agnieszka Chwastarz, która do Sejmu przyjechała z siedmioletnią córką Nikolą. Pytana o to, czy protestujący zostaną w parlamencie po zakończeniu obrad Sejmu (posiedzenie kończy się dziś), powiedziała: - Ja wierzę w to i mam ogromną nadzieję, że pan premier jednak tutaj do nas przyjdzie, porozmawia z nami i że dojdziemy do jakiegoś konsensusu. Nie wrócimy do domu, póki nie podejmie jakichś radykalnych kroków.

W petycji do premiera Donalda Tuska protestujący domagają się m.in. pisemnej deklaracji o wpisaniu kwoty 200 zł z pomocy rządowej (w ramach rządowego programu opiekunowie dostają te pieniądze jako dodatkowe; obecny trwa do końca marca) do ustawy oraz jasnego stanowiska rządu dotyczącego dojścia do kwoty najniższego wynagrodzenia i zapisania tego w ustawie. Chcą też zmian w orzecznictwie, by niepełnosprawność orzekana była zgodnie z obowiązującą definicją, a nie np. na podstawie jednej operacji, która nie powoduje długotrwałych ograniczeń w prawidłowym funkcjonowaniu; a także, by dodatkowo uzależnić wysokość zasiłków dla rodziców od stopnia samodzielności niepełnosprawnego.

Rodzice domagają się również przeniesienia świadczenia pielęgnacyjnego do ZUS i jego waloryzacji, zlikwidowania kryteriów do zasiłków rodzinnych, ponieważ - jak tłumaczą - aż 80 proc. świadczeniobiorców w ogóle nie może otrzymać dodatku z tytułu rehabilitacji. Domagają się również szczególnej pomocy państwa w przypadku, kiedy w rodzinie jest więcej niż jedno dziecko niepełnosprawne, darmowych leków podtrzymujących życie i środków zapewniających pielęgnację dziecka niepełnosprawnego, bezkolejkowego dostępu do lekarzy specjalistów, a także bezpłatnych przejazdów z dzieckiem celem leczenia i diagnozowania w specjalistycznych klinikach i szpitalach. Chcą też podwyższenia kwoty renty socjalnej z tytułu niepełnosprawności i całkowitej zmiany ustawy o pomocy i wsparciu opiekunów i rodziców dzieci niepełnosprawnych, tak by uwzględniała opiekę wytchnieniową (opiekę zastępczą na czas odpoczynku lub nieobecności opiekuna dziecka).

Minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział na przyszły tydzień rozmowy w sprawie tych postulatów. Podkreślił, że w ciągu kilku lat uda się "dojść do minimalnej pensji", choć zależy to od sytuacji budżetowej.
Źródło: PAP,niezalezna.pl

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Władze USA ostrzegają. Podróż do Arabii…

Władze USA ostrzegają. Podróż do Arabii…

Prezydent Ukrainy zwołał gabinet…

Prezydent Ukrainy zwołał gabinet…

Polski arcybiskup obejmie wysokie stanowisko…

Polski arcybiskup obejmie wysokie stanowisko…

Udawali policjantów. Wyłudzili ponad 200…

Udawali policjantów. Wyłudzili ponad 200…

„Państwo Islamskie zostało pokonane…

„Państwo Islamskie zostało pokonane…

Sasin o rozmowie z Komorowskim tuż po katastrofie smoleńskiej: Pierwsze pytanie i słyszę z uśmiechem: „No co tam słychać?”

/ fragment plakatu arch. GPC

Gościem programu Doroty Kani „Koniec Systemu” był poseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Sasin. Mówi on wprost o całej operacji wymierzonej przeciwko prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu oraz generałowi Andrzejowi Błasikowi. Ujawnia również, w jakich okolicznościach spotkał się z Bronisławem Komorowskim. „Mój pierwszy kontakt z Komorowskim? Odniosłem wrażenie źle skrywanej radości i zadowolenia ” - wspomina Jacek Sasin.

Według posła Sasina dziś już nie da się ukryć, że ws. katastrofy smoleńskiej prowadzona była operacja, która miała na celu zdyskredytować tych, którzy 10 kwietnia zginęli pod Smoleńskiem.

- Ode mnie był sprzeciw wobec raportu MAK. Było widać, że dzieje się jakaś operacja. Tam nie było przypadków. W niektórych polskich mediach zaczęły się pojawiać nagle jakieś niesprawdzone materiały, które miały podbudowywać tezę MAK-u. Z tego zrobiono sensację, pojawiały się cały czas jakieś stenogramy. Ktoś, jakiś ośrodek sterował tą operacją, aby nas wszystkich przekonać, że za tą katastrofę odpowiadają Ci wszyscy którzy przebywali w samolocie, na czele z Prezydentem. To jest do dzisiaj spotykane. Jeśliby spojrzeć na oficjalne dokumenty Millera - najpierw był zamysł by obciążyć Prezydenta, potem się cofnięto i na ofiarę nagonki wybrano gen. Błasika – mówi Jacek Sasin.

Jednocześnie polityk zwraca uwagę, że Donald Tusk musiał o wszystkim wiedzieć, ponieważ w poszczególne działania zamieszani byli politycy z jego najbliższego otoczenia.

- Nie mam wątpliwości, że o wszystkim wiedział Donald Tusk. Jerzy Miller był ministrem spraw wewnętrznych w jego rządzie. To nie mogło się dziać bez przyzwolenia Tuska. Urlop Tuska w tym czasie to by taki unik przed byciem w centrum uwagi, kiedy poszedł pierwszy przekaz rosyjski. Tusk włączył się dopiero później, kiedy komisja Millera zaczęła działać. Myślę, że Tusk był inicjatorem tego jak działała komisja Millera – mówił w rozmowie z Dorotą Kanią poseł Sasin.

Na antenie Telewizji Republika poseł Jacek Sasin wspomina także pierwsze chwile po katastrofie smoleńskiej.

- Wtedy nie miałem zupełnie wiedzy jak ta katastrofa nastąpiła. Wiedziałem tylko tyle, że samolot się rozbił. Dowiedziałem się w Katyniu, ze doszło do jakiegoś wypadku. O skali tragedii zdałem sobie sprawę gdy dotarłem na miejsce katastrofy. Posiadałem tylko te informacje, które były oficjalne. Pierwsze wątpliwości pojawiły się u mnie, kiedy dowiedziałem się z jak niskiej wysokości spadł samolot. Byłem na  miejscu i widziałem skalę zdarzenia. Teren był bagnisty. Nie było leja, nie było zagłębienia. Nie było śladu poważnego zniszczenia gruntu. Mało prawdopodobne wydało mi się, że samolot zahaczył o drzewa i spadł – powiedział Jacek Sasin.

Zwraca również uwagę na zachowanie Bronisława Komorowskiego.

- Mój pierwszy kontakt z Komorowskim? Odniosłem wrażenie źle skrywanej radości i zadowolenia. To mną wstrząsnęło. Taka rubaszność. Rozmawiał o katastrofie smoleńskiej jak o zwykłym zdarzeniu. Pierwsze pytanie i słyszę z uśmiechem: »No co tam słychać?«. To budziło mój niesmak – powiedział poseł Jacek Sasin w programie „Koniec systemu”.

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl