Euromajdan to już prawdziwa twierdza. NASZA RELACJA z Kijowa

Nessa Gnatoush; creativecommons.org/licenses/by/2.0/deed.en

Dawid Wildstein

Publicysta \"Gazety Polskiej\" i \"Nowego Państwa\", był dyrektorem publicystyki w TVP Info

Kontakt z autorem

Majdan to już prawdziwa twierdza. Kozacki obóz, acz w wersji bardziej cywilizowanej. Barykady wznoszą się w niebo na wysokość nawet czterech metrów. W toaletach centrum prasowego młodzi chłopcy rozlewają koktajle Mołotowa. Pytam się na co im one? „Sami nigdy nie zaatakujemy, ale musimy być przygotowani na wszystko”.

Majdan rośnie w górę. Barykady w niektórych częściach dochodzą do 4 m wysokości i bywają u podstawy tej samej grubości. Wybudowano w nich prawdziwe bramy, poprzez które wciąż przybywają ludzie. Barykady składają się najczęściej z lodu, śniegu, piasku, opon, desek, a także po prostu śmieci. Utwardzone są dzięki stalowym bądź drewnianym szkieletom. Z niektórych zwisają na zewnątrz grube pęta drutu kolczastego, żeby uniemożliwić zbliżenie się do nich funkcjonariuszom Berkutu. Są też, jeśli temperatura jest odpowiednio niska, polewane wodą.

Te wały obronne są miejscami tak grube i solidne, że obrońcy zdołali wydrążyć w nich jaskinie, w których się chowają przed mrozem. Na szczytach barykad wciąż stoi straż. Zmienia się co około cztery godziny, jak i w innych miejscach Majdanu, np. okupowanym Ratuszu. Obrońcy są raz członkami którejś z partii, raz wolontariuszami. Tylko Ratusz został zagarnięty przez jedną partię – widać w nim mocną dominację Swobody. Z konsekwencjami. Pojawia się w nim coraz więcej podejrzanych symboli, szczególnie celtyckich krzyży (jest to jednak wciąż element raczej marginalny).

Majdan może zostać zaatakowany też od dołu. Ze strony wejść do metra. Dlatego protestujący ustawili przy nich beczki z oliwą i benzyną. Możemy się domyślić ich ewentualnej taktyki, gdyby Berkut wpadł na pomysł takiego ataku...

Klimat w środku obozowiska jest niesamowity. Dziesiątki namiotów. W potężnych garach, na wolnym powietrzu, gotuje się ciepła zupa i herbata (jeśli ten melanż cukru, naparu i cytryny można jeszcze tak nazywać). Wciąż widzę, jak ciężarówkami i autobusami dowożone jest zaopatrzenie protestu. Drewno do opału, napoje i żywność. Ich ilość idzie zapewne w kilkanaście ton dziennie.

W różnych punktach Majdanu grają orkiestry. Najczęściej ludowe rytmy, w których ważną rolę grają piszczałki wydające przeciągłe dźwięki. Momentami człowiek ma wrażenie, jakby przeniósł się w czasie. Wrażenia dopełnia postawiony w centralnym punkcie Majdanu namiot, będący kaplicą do modłów. W ciszy i ciemności, pośród powieszonych ikon i rozłożonych na płytach Majdanu dywanów, kapłani modlą się wciąż z uczestnikami protestów.

Atmosfera jest bojowa. Ochrona już dokładniej sprawdza wchodzących dziennikarzy, jej zachowania są agresywniejsze. Rozmawiam z dwójką młodych studentów, Aliną i Nazarem – z Lwowa. „Musimy tu być, to nasza przyszłość” - mówią. Pytam się ich o plotki chodzące po Majdanie, potwierdzane przez część opozycji – że Janukowycz jest naciskany przez rosyjskie FSB, by użyć gazów wobec protestujących. „To możliwe, on jest zdolny do wszystkiego. Ale nawet jak nas rozpędzi, to wrócimy. I będzie nas jeszcze więcej” - odpowiada Nazar. Przypominając sobie niesamowite zdolności regeneracyjne Majdanu, zmuszony jestem mu uwierzyć. Alina dodaje – „ale dzięki tym potężnym fortyfikacjom czujemy się bezpieczniej”.

W ratuszu drzwi wejściowych bronią dwa Michały. Potężne chłopy. Wypowiadają się w podobnym tonie - „Berkut już nie zdoła nas roznieść. Raczej my jego. A my będziemy czekać i trzy lata na mrozie, jak trzeba będzie”.

Co niesamowite – Majdan rośnie nie tylko w górę, ale i wszerz. Powiększył radykalnie swoją objętość. Pożarł ogromną przestrzeń Chreszczatyku, głównego, wielkiego bulwaru kijowskiego. Ratusz, który był kiedyś swoistym barbakanem Majdanu, stał się jego integralną częścią. Teraz też jest otoczony kilkoma barykadami łączącymi się bezpośrednio z głównym placem. Są one niższe, ale i tak mają często po dwa metry wysokości. W ten sposób Majdan jest już dwukrotnie większy. W tej „nowej” połowie Majdanu znów samochody służą za blokady. Biegają po nim, poza protestującymi, ludzie przebrani za zwierzęta i rozweselają przechodzących. Zupełny surrealizm. A na latarniach Chreszczatyku rozwieszono wielki sztandar - „rewolucja – tak; imitacja – nie”.

Na pewno nie jest to imitacja. W kontekście potęgi obozowiska na Majdanie można zaufać szczerości Janukowycza, gdy podczas okrągłego stołu, jaki wczoraj odbywał się między władzą a opozycją, ogłosił memorandum na użycie przemocy. Owszem, słusznie Kliczko spuentował tę deklarację słowami: „A ile razy on coś obiecywał?”. Ale z drugiej strony, jak powiedział „Gazecie Polskiej Codziennie” Juszczenko, pytany o możliwość złamania przez Janukowycza memorandum w najbliższym czasie - „chyba nie jest samobójcą”. Faktycznie, ciężko wyobrazić sobie zajęcie Majdanu bez wojska i ostrej amunicji...



Barykady wciąż rosną, fot. Facebook



Odpoczynek po ciężkim dniu, fot. Facebook



Piękne Ukrainki zjednują sobie milicjantów, fot. Facebook



Bez odwagi kobiet nie byłoby Euromajdanu, fot. Facebook



Na Majdanie widać także najmłodszych, fot. Facebook



Jedna z niezwykłych scen, jakie można zobaczyć w Kijowie, fot. Facebook
 
Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

List papieża na 600-lecia prymasostwa w Polsce

Katedra gnieźnieńska / By Diego Delso, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=19079830

Ojciec Święty napisał list do kard. Vincenta Nicholsa, którego już wcześniej mianował swym specjalnym wysłannikiem do Gniezna na uroczystości 600-lecia prymasostwa w Polsce. Odbędą się one 29 kwietnia.

- Pragnę – pisze Papież - przy tej okazji przypomnieć św. Wojciecha, biskupa i męczennika, który pełen prawdziwie apostolskiego ducha, niósł radość Ewangelii mieszkańcom wielu krajów, przez które przechodził, a na koniec swą krwią potwierdził wiarę w wieczne zbawienie, którą wszystkim gorliwie głosił

Franciszek przypomina, że pierwszego prymasa Polski Mikołaja Trąbę ustanowił papież Marcin V podczas Soboru w Konstancji. Prymasa Anglii i Walii prosi, by przekazał jego serdeczne pozdrowienia pasterzom, wierzącym i władzom państwowym, a za ich pośrednictwem całemu umiłowanemu narodowi polskiemu. Poleca mu także, by przypomniał Polakom słowa z I Listu Piotra Apostoła, że mają się radować, bo choć teraz muszą jeszcze doznawać smutku z powodu różnorodnych doświadczeń, to jednak, kiedy objawi się Jezus Chrystus, ucieszą się radością niewymowną i osiągną cel swojej wiary, zbawienie własnej duszy.

Misję kard. Nicholsa w Polsce Franciszek zawierza wstawiennictwu Maryi Królowej Polski, św. Jana Pawła II i wszystkich świętych i błogosławionych, którzy słowem i czynem świadczyli o Chrystusie Odkupicielu.

Źródło: KAI, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl