Ojczyzna i patriotyzm

95. rocznica odzyskania przez Polskę Niepodległości skłania do refleksji o Ojczyźnie. Jak postrzegamy Polskę? Czy jest dla nas czymś zwyczajnym, codziennym, prawie niedostrzegalnym, czy jest dla nas wielką wartością, czymś niezwykłym, wielkim skarbem? Gdy Ojczyzna jest w poszanowaniu, gdy polskość bije w naszych sercach, gdy władza pielęgnuje narodowe dziedzictwo, patriotyzmem jest codzienna praca, kultywowanie i budowanie Ojczyzny. Jednak gdy "siły postępu" starają się mówić o Polsce jako o czymś anachronicznym, gdy ludzie przestają czuć się Polakami, zaczynają polskości się wstydzić, bo wmawia się im, że polskość to nienormalność, a władza sama podważa fundamenty naszej Ojczyzny, codzienna praca nie wystarczy. Musimy podjąć wysiłek odbudowy Polski, uzdrowienia Narodu, wysiłek zatrzymania i usunięcia wrogów Polski, także tych wewnętrznych, którzy niszczą, rujnują naszą Ojczyznę, jej gospodarkę i kulturę. Tak, dziś patriotyzm to walka o polskość, walka o zachowanie dziedzictwa naszych ojców, bo bez przeszłości, bez tradycji, bez wartości - nie będzie przyszłości. Tę walkę prowadzimy dla naszych dzieci i naszych wnuków, by z dumą mogli powiedzieć, że są Polakami.

Pięknie o Ojczyźnie pisał Jan Paweł II: "Ojczyzna to jest dziedzictwo, a równocześnie jest to wynikający z tego stan posiadania - w tym również ziemi, terytorium, ale jeszcze bardziej wartości i treści duchowych, jakie składają się na kulturę danego narodu". Zatem - pisał Ojciec Święty - "Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, języka czy nawet samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Próbą dla tego umiłowania staje się każde zagrożenie tego dobra, jakim jest ojczyzna. Nasze dzieje uczą, że Polacy byli zawsze zdolni do wielkich ofiar dla zachowania tego dobra albo też dla jego odzyskania."

Zatem patriotyzm, to miłość tego co polskie, co upodmiotawia i konstytuuje polskość, zarówno w sensie materialnym - ziemia, terytorium, jak i duchowym - tradycja, kultura, język polski. Miłość nie wyraża się w postawie biernej. Miłość do Ojczyzny oznacza
zaangażowanie, pielęgnowanie polskości i obronę tradycyjnych wartości tam, gdzie są one zagrożone oraz strzeżenie wolności. Przy tym służba państwu musi być zawsze ukierunkowana na dobro wspólne. Jak mówił Jan Paweł II podczas spotkania z parlamentarzystami w Sejmie w 1999 r.: "W polskiej tradycji nie brakuje wzorców życia poświęconego całkowicie dobru wspólnemu naszego narodu. Te przykłady odwagi i pokory, wierności ideałom i poświęcenia wyzwalały najpiękniejsze uczucia i postawy u wielu Rodaków, którzy bezinteresownie i z poświęceniem ratowali Ojczyznę, gdy była ona poddawana najcięższym próbom".

Natomiast kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Polski tak pisał o aktywnym patriotyzmie, w którym miłość do Polski łączy się ściśle z
miłością do Boga: "Dla nas po Bogu, największa miłość to Polska! Musimy po Bogu dochować wierności przede wszystkim naszej Ojczyźnie i narodowej kulturze polskiej. (...) Po Bogu więc, po Jezusie Chrystusie i Matce Najświętszej, po całym ładzie Bożym, nasza miłość należy się przede wszystkim naszej Ojczyźnie, mowie, dziejom i kulturze, z której wyrastamy na polskiej ziemi. (...) będziemy żądali, abyśmy mogli żyć przede wszystkim duchem, dziejami, kulturą i mową naszej polskiej ziemi wypracowanej przez wieki życiem naszych praojców. (...) Polska jest zespolona sercem wiary. Jej siłą jest wiara Chrystusowa!".

Zatem jak nie ma Polski bez chrześcijańskich korzeni, tak nie ma patriotyzmu bez zespolonej miłości do Boga i Polski, bez obrony wiary
przodków i naszej Ojczyzny, której wolność jest nam nie tylko "dana", ale także "zadana". Wolność wymaga nieustannego wysiłku w jej umacnianiu i odpowiedzialnym przeżywaniu. W demokracji, która daje ułudę wolności, wciąż trzeba zabiegać o obecność wartości moralnych, opartych na chrześcijaństwie, w życiu publicznym. Papież Polak wielokrotnie powtarzał, że "demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm". Zatem dziś patriotyzm, to przede wszystkim wołanie o wartości, o wierność narodowej tradycji, o wolność, która jest zagrożona pod tymi rządami, pod władzą, która nie dba o dobro wspólne Polaków, tylko zawłaszcza państwo, uważając je za swój prywatny folwark.

Jestem przekonany, że gdy zostaną przekroczone w życiu publicznym kolejne granice nieprzyzwoitości, gdy któryś kolejny raz polskość zostanie opluta, z naszych ust podniesie się głos sprzeciwu, który będzie tamą dla wrogów Polski. Nie pozwolimy, by odebrano nam przeszłość i pozbawiono przyszłości. I upomnimy się, jako Naród, o swoje prawa, o swoje korzenie i o swoją Ojczyznę. Bo są jeszcze na naszej ziemi patrioci, ludzie, którzy kochają Boga i Polskę.

Zwyciężymy!

Autor jest posłem na Sejm RP

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Wczytuję komentarze...

List otwarty przedsiębiorców

Sz. P. Henryk Kowalczyk, Minister Środowiska. W imieniu przedsiębiorców zrzeszonych w Radzie Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa, reprezentujących branżę elektroodpadów, z ogromną satysfakcją i nadzieją przyjęliśmy zapowiedzi rządu w sprawie zaostrzenia przepisów związanych z gospodarką odpadami i likwidacji mafii śmieciowej w Polsce.

Polscy przedsiębiorcy, działający uczciwie i odpowiedzialnie na rynku elektroodpadów, apelują o to od lat. Dlatego z entuzjazmem wspieraliśmy wszelkie działania resortu środowiska, nastawione na likwidację patologii na rynku przetwarzania odpadów i przynoszące poprawę stanu środowiska w Polsce. W dalszym ciągu może Pan liczyć w tym względzie na nasze wsparcie i współpracę. Jednocześnie apelujemy do Pana Ministra o objęcie zdecydowanymi działaniami naprawczymi także rynku elektroodpadów. 

Według raportu NIK z czerwca 2017 roku polski system zbiórki i przetwarzania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego funkcjonuje nieprawidłowo i wymaga naprawy. „Podmioty zaangażowane w system gospodarowania zużytym sprzętem, w tym m.in. zajmujące się jego zbieraniem i przetwarzaniem, nie przestrzegają przepisów w zakresie swojej działalności. Brakuje standardów przetwarzania elektroodpadów, a system sprawozdawczy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym nie jest źródłem rzetelnych i wiarygodnych danych. Częsta wymiana sprzętu elektrycznego i elektronicznego powoduje znaczny wzrost strumienia elektroodpadów, które ze względu na zawartość wielu niebezpiecznych substancji stanowią ogromne zagrożenie dla środowiska naturalnego oraz dla zdrowia i życia ludzi” – czytamy w raporcie.

Sprzęt ten zawiera bardzo wiele substancji chemicznych, takich jak azbest, brom, kadm, ołów, rtęć, freony czy cyklopentany, które muszą zostać w procesie przetwarzania odpadów wychwycone i unieszkodliwione. Inaczej przedostają się do atmosfery, gleby i wody, a następnie do organizmów ludzi, zwierząt, i roślin. 

Jednak zebrany sprzęt przetwarzany jest, według NIK, w sposób pozostawiający wiele do życzenia. Według Izby „stan techniczny większości polskich zakładów przetwarzania zdecydowanie odbiega od standardów podobnych podmiotów działających w innych krajach Unii Europejskiej. Wiele zakładów przetwarzania opiera swoją działalność na ręcznym demontażu zużytego sprzętu, do którego wykorzystuje narzędzia ręczne oraz elektronarzędzia”. 

Powyższa sytuacja wynika według raportu NIK „z braku wymagań dla procesów przetwarzania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego lub dla instalacji do przetwarzania tych odpadów oraz wymagań dla odpadów powstających w wyniku tych procesów” oraz niskich wymagań technicznych dla zakładów przetwarzania. Co warte podkreślenia, Polska, jako jedyny kraj UE, nie ma standardów technologicznych dla zakładów przetwarzania elektroodpadów. „Przerabiać” je może więc praktycznie każdy, kto posiada kawałek placu, nawet w centrum miasta, oraz młotek lub strzępiarkę do złomu.

Powyższa sytuacja to okazja dla przestępców i szarej strefy – bardzo atrakcyjna finansowo, gdyż w polskim systemie zbiórki występuje permanentny niedobór zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego w legalnym systemie zbierania oraz w zakładach przetwarzania, przy jednocześnie rosnącym zapotrzebowaniu ze strony producentów i sprzedawców sprzętu elektrycznego i elektronicznego na potwierdzenie wykonania obowiązku zbiórki i przetworzenia elektroodpadów. Tworzy to z kolei rynek „lewych kwitów”, skutkujący przestępczymi fortunami. Tym większymi, im bardziej rabunkowo i prymitywnie, przy niższych kosztach i inwestycjach, dokonuje się pozornego lub fikcyjnego przetworzenia elektroodpadów.

Obecna sytuacja blokuje z kolei inwestycje rzetelnych polskich przedsiębiorców w unowocześnianie zakładów przetwarzania – inwestowanie w poprawę jakości jest bowiem nieracjonalne. Powoduje wzrost kosztów i może doprowadzić przedsiębiorcę do upadłości – musi on bowiem konkurować z przestępcami i pseudoprzetwórcami, którzy nie ponoszą żadnych kosztów i nakładów na przetwarzanie zużytego sprzętu w zgodzie z wymogami środowiska.

Z poważaniem

Piotr Hofman
Prezes Zarządu Rady Gospodarczej SWS

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl