Nowe prawo łagodniejsze dla złodziei. - To niebezpieczne - mówi nam poseł S. Piotrowicz

Filip Blazejowski/Gazeta Polska

Olga Alehno

Szefowa działu „świat” w „Gazecie Polskiej Codziennie”. W tygodniku „Gazeta Polska” kieruje działem „Światowa prasa o Polsce”.

Kontakt z autorem

Ponad 10 tys. osób, w związku z „amnestią dla pijaczków i złodziejaszków”, powinno dziś opuścić więzienia - ogłosiła dzisiaj „Gazeta Wyborcza”. - Nowelizacja Kodeksu Karnego, z której tak się cieszą, nie zmieni zasadniczo sytuacji. Kara pozostanie karą, która będzie egzekwowana – mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl b. prokurator i b. senator, obecnie poseł PiS Stanisław Piotrowicz.

Od dziś w życie wchodzą przepisy, które przewidują, że jazda w stanie nietrzeźwym na rowerze przestaje być przestępstwem i staje się wykroczeniem. Obecnie w polskich więzieniach przebywają za to 1.653 osoby – podlicza „GW”. Ponadto, nowe przepisy zwiększają granicę – z 250 do 400 zł – od której kradzież czy zniszczenie mienia staje się przestępstwem. W tej kategorii do wyjścia na wolność jest 8.587 skazanych. „A więc potencjalnie wyjść może 10 tys. 240 osób” - zachwyca się „GW”, chociaż dodaje, że każdej konkretnej sprawie jeszcze muszą się przejrzeć sądy.

- W tej sytuacji mamy do czynienia raczej z „propagandą sukcesu”  - ocenia w rozmowie z portalem niezalezna.pl poseł Piotrowicz doniesienia „Wyborczej”. - Przez dziesięciolecia pracowałem w wymiarze sprawiedliwości i nie znam osobiście przypadku, żeby nietrzeźwy rowerzysta, po raz pierwszy zatrzymany w tym stanie na drodze, został skierowany do zakładu karnego. Wiem natomiast, że sporą część osób skazanych za ten czyn na pozbawienie lub ograniczenie wolności stanowią osoby, które wykonują zastępczą karę za niezapłaconą grzywnę.

Czyli dotychczas było tak - ktoś za jazdę rowerem w stanie nietrzeźwości został skazany na grzywnę, jednak mimo starań organów ścigania jej nie zapłacił. Wtedy karę grzywny zamieniano na karę aresztu, czy też pozbawienia wolności. Zasadniczo tego problemu nie zmieni fakt, że kierowanie roweru w stanie nietrzeźwości przestało być przestępstwem. Wszak pozostaje dalej wykroczeniem. Za wykroczenia znowu będą orzekane kary. Oczywiście łagodniejsze, ale nadal kary - takie jak grzywna, czy kara ograniczenia wolności (nie mylić z karą pozbawienia wolności). W związku z czym, jeżeli i ta kara grzywny nie zostanie wykonana, trzeba będzie ją egzekwować inaczej. I znowu wracamy do momentu, gdy kara grzywny bez względu na to, czy ona jest wytoczona za przestępstwo, czy jest orzeczona za wykroczenie, podlega wykonaniu. A jeżeli nie będzie wykonana, to ponownie może dojść do tego, że zostanie zamieniona czy na areszt, czy na karę pozbawienia wolności. Więc 
nie przewiadywałbym masowego opuszczenia polskich więzień – podkreśla poseł Piotrowicz.

Z kolei podniesienie z 250 zł do 400 zł progu odpowiedzialności za kradzież czy zniszczenie mienia były prokurator uważa wręcz za niebezpieczne. - Przy ocenie efektywności pracy policja jest rozliczana z wykrywalności sprawców przestępstw, a nie wykroczeń. Jeżeli podnosimy granice wartości mienia, od którego czyn wyczerpuje znamiona przestępstwa, to okazuje się, że spora część drobnych kradzieży, poniżej tej kwoty, stanie się wykroczeniem. Skoro stanie się wykroczeniem, to zupełnie innym będzie podejście policji do ścigania odpowiedzialnych za ten czyn. Powiem wprost, sprawa wykroczeń jest sprawą marginalną w działalności policji. W efekcie sporo obywateli będzie zniechęconych poszukiwaniem sprawców wykroczeń, ze względu na bierności policji w tej materii, jak również nie będą zawiadamiać policji o wielu wykroczeniach. W tej sytuacji wiele zależy od rzetelności podejścia funkcjonariuszy do wykonywanej przez nich pracy – zauważa członek sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, poseł Stanisław Piotrowicz.
 
Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Skandal! Sędzia oskarżony o kradzież 50 zł ze stacji benzynowej – został uniewinniony

/ Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Dziś Sąd Najwyższy wydał wyrok w sprawie wiceprezesa Sądu Rejonowego w Żyrardowie, któremu za kradzież 50 zł na stacji paliw wymierzono karę złożenia z urzędu. SN uniewinnił sędziego. Tym samym SN zmienił wyrok sądu dyscyplinarnego I instancji, który usunął Topyłę ze stanu sędziowskiego w związku z tym zarzutem.

Sędzia Sądu Rejonowego w Żyrardowie Mirosław Topyła został obwiniony o to, że w dniu 3 marca 2017 r., na stacji paliw w okolicy Sochaczewa ukradł z lady banknot 50-złotowy starszej kobiety, w momencie gdy ta odwróciła się.

CZYTAJ WIĘCEJ: Tak sędzia skradł 50 zł na stacji benzynowej. Zobacz NAGRANIE z monitoringu

Sprawa trafiła na wokandę Sądu Najwyższego w 2017 roku. Mogła zostać rozstrzygnięta już w październiku, lecz odroczono rozpoznanie sprawy. Uwzględniono wniosek obrony o dopuszczenie opinii biegłego psychologa, dla ustalenia profilu psychologicznego i cech osobowości obwinionego.

Podczas ostatniej rozprawy odtworzono monitoring z kradzieży, na którym widać, jak sędzia rozgląda się, a następnie wyciąga rękę, by sięgnąć po pieniądze, które wyłożyła wcześniej na ladę starsza kobieta.

Sąd Apelacyjny – Sąd Dyscyplinarny w lipcu ub. roku uznał obwinionego za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu i wymierzył sędziemu karę złożenia z urzędu. Uznał jednocześnie, że przez dopuszczenie się kradzieży pieniędzy sędzia stracił nieodwołalnie i na zawsze moralne prawo osądzania cudzych uczynków. Stopień społecznej szkodliwości popełnionego przewinienia określono jako znaczny, przez co dalsza służba i pełnienie urzędu na jakimkolwiek stanowisku i gdziekolwiek byłyby nie do pogodzenia z noszeniem sędziowskiej togi.

Dlatego sąd ocenił, że tylko najsurowsza kara, przewidziana w przepisach ustawy, jest adekwatna do rangi przewinienia, którego dopuścił się obwiniony.

Odwołania od tego wyroku do Sądu Najwyższego wniósł zarówno obwiniony jak i jego obrońcy. Twierdzą oni, że kradzież pieniędzy przez sędziego byłaby nielogiczna wobec kariery, jaką zrobił, wysokiej funkcji i zarobków. Ponadto sędzia ma być z charakteru osobą roztargnioną.

W uzasadnieniu stwierdzono, że sędzia jest "roztargniony".

SN poczynił odmienne ustalenia faktyczne i doszedł do wniosku, że należy obwinionego uniewinnić. (...) Z dopuszczonej opinii biegłego wynika, że obwiniony jest osobą odpowiedzialną, introwertyczną, natomiast charakteryzująca się dużym stopniem roztargnienia

- powiedziała w uzasadnieniu orzeczenia sprawozdawca sprawy sędzia SN Agnieszka Piotrowska. Dodała, że opinia ta została skonfrontowana z pozostałymi dowodami, w tym zeznaniami świadków, i znalazła w nich potwierdzenie.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl