Resortowi wychowawcy. Kto uczy nasze dzieci

KL/Gazeta Polska

Dorota Kania

Szefowa działu krajowego „Gazety Polskiej Codziennie”, redaktor naczelna Telewizji Republika, wicenaczelna portalu Niezależna.pl oraz dziennikarka śledcza „Gazety Polskiej”.

Kontakt z autorem

Maciej Marosz

Dziennikarz \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

  

Była szefowa wydziału wychowawczo-politycznego w Akademii Spraw Wewnętrznych – kuźni kadr komunistycznej bezpieki w III RP – zajęła się edukacją młodzieży. Nauczyciel historii oraz wiedzy o społeczeństwie figuruje w dokumentach komunistycznej bezpieki jako jej tajny współpracownik. Obecny rektor wojskowej uczelni w czasach PRL był żołnierzem wojskowych służb specjalnych - pisze "Gazeta Polska".

Te przykłady pokazują, w jakim stopniu w życiu społecznym nadal są obecne komunistyczne służby specjalne, i to w jednej z najważniejszych dziedzin – edukacji. Po 1989 r. pracownicy wojewódzkich i miejskich wydziałów PZPR masowo przechodzili do oświaty – miało to być chwilowe. Najczęściej spotykana wówczas argumentacja dotyczyła wieku: „Przecież ci ludzie zaraz pójdą na emeryturę”. Jednak – jak pokazują przytoczone przykłady – przez 23 lata niewiele się zmieniło. Byli funkcjonariusze służb specjalnych PRL oraz osoby figurujące w archiwach IPN jako tajni współpracownicy nadal edukują nasze dzieci – można ich spotkać zarówno na wyższych uczelniach, jak i w szkołach w małych miejscowościach.

Rektor Akademii Obrony Narodowej

Po katastrofie smoleńskiej gen. Bogusław Pacek został powołany przez ministra obrony narodowej na stanowisko rektora Akademii Obrony Narodowej, która m.in. zajmuje się kształceniem kadr wojskowych. Uczą się tam kandydaci do najważniejszych stanowisk w polskiej armii i w strukturach NATO. W czasach PRL Bogusław Pacek był żołnierzem podległej Sowietom Wojskowej Służby Wewnętrznej, czyli kontrwywiadu wojskowej bezpieki; był m.in. szefem Brygady Ochrony Wybrzeża WSW. W III RP, po rozwiązaniu WSW, został przeniesiony do Żandarmerii Wojskowej. Już jako szef AON zasłynął z pomysłu sprowadzania w charakterze wykładowców Rosjan, co nie dziwi, biorąc pod uwagę stosunek gen. Packa do naszych wschodnich sąsiadów. W marcu 2013 r., podczas spotkania z ambasadorami USA, Rosji i politykiem z Chin na Akademii Obrony Narodowej, rektor Pacek zarządził, by publiczność nie pytała przedstawiciela Federacji Rosyjskiej o katastrofę smoleńską.

– Tematem, który porusza dziś relacje polsko-rosyjskie, jest sprawa katastrofy smoleńskiej. Proszę o niezadawanie pytań dotyczących Smoleńska – mówił podczas dyskusji zorganizowanej w ramach Wszechnicy Bezpieczeństwa AON. – Będę bardzo wdzięczny, jeśli uszanują państwo moją prośbę. Z szacunku dla tej tragedii i z szacunku także dla gościa spotkania – mówił generał, odnosząc te słowa do ambasadora FR Aleksandra Aleksiejewa.

Z SB do szkoły

Alicja Małecka-Mierzwa od wielu lat pracuje w stołecznej oświacie. W swoim oświadczeniu lustracyjnym, które zgodnie z ustawą lustracyjną musiała złożyć jako dyrektor szkoły, nie wpisała, że była funkcjonariuszem SB. Od 1975 r. Alicja Małecka-Mierzwa pracowała w MSW, natomiast od 1979 r. jako referent techniki operacyjnej w Wydziale „T” SB KWMO w Tarnobrzegu. Jak wynika z akt IPN, później skierowano ją do pracy w wydziale paszportów podlegającym SB, pełniła tam funkcję inspektora. Piotr Dąbrowski, prokurator pionu lustracyjnego IPN, przypomniał jej przed sądem, że w 1988 r. napisała raport do przełożonych, z którego jednoznacznie wynika, że wówczas była funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa. Przed podjęciem pracy w szkole była zatrudniona w wydziale ds. nieletnich w milicji. O jej przeszłości w SB świadczyły wyłącznie dokumenty, które zachowały się w IPN. Od 1988 r. przez trzy lata była też wykładowcą w katedrze nauk społeczno-politycznych Akademii Spraw Wewnętrznych w Legionowie – kuźni kadr komunistycznej bezpieki. Małecka-Mierzwa twierdzi, że nikomu nie szkodziła i dlatego nie wykazała w oświadczeniu lustracyjnym z 2008 r. informacji o pracy w SB i Akademii Spraw Wewnętrznych.

Pan od historii i wiedzy o społeczeństwie

Włodzimierz Chybowski, nauczyciel z Sokołowa Podlaskiego, jest także zatrudniony w Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Warszawie. Ponadto współpracuje z wydawnictwem „Demart” jako autor używanych w szkolnictwie gimnazjalnym i średnim map do ćwiczeń konturowych z historii.

Według dokumentów IPN w 1984 r. Włodzimierz Chybowski został zarejestrowany jako tajny współpracownik SB o ps. Góral. W lubelskim oddziale IPN pod numerem 00419/1898 zachowała się teczka personalna oraz teczka pracy „Górala”.

„Ja, Włodzimierz Franciszek Chybowski, zobowiązuję się dobrowolnie udzielać informacji Służbie Bezpieczeństwa WUSW w Siedlcach. Fakt ten zobowiązuję się zachować w ścisłej tajemnicy nawet przed najbliższą rodziną, Milicją Obywatelską, Prokuraturą, sądem i innymi organami władzy i administracji państwowej. W zależności od sytuacji informację będę przekazywał pisemnie lub ustnie. Dla zachowania tajemnicy w kontaktach z SB posługiwał się będę pseudonimem »Góral«” – czytamy w odręcznie napisanej deklaracji o współpracy z SB „Górala” z 19 listopada 1984 r.

Według dokumentów pozyskanie „Górala” do współpracy z komunistycznymi służbami specjalnymi odbyło się „w wyniku poczucia obywatelskiej współodpowiedzialności za ład i bezpieczeństwo w kraju”. W 1985 r. uzyskał on rekomendację SB w swoich staraniach o stanowisko dyrektora szkoły w Ceranowie. Przekazywane przez „Górala” informacje dotyczyły środowiska oświaty i wychowania (sprawa obiektowa o krypt. „Kuźnia”) oraz służby zdrowia (sprawa obiektowa o krypt. „Relaks”). Ponadto „Góral” informował bezpiekę o nastrojach panujących w środowiskach rolników i duchowieństwa. Do 14 marca 1990 r. „Góral” odbył 40 spotkań z prowadzącymi go esbekami, inkasując przy tym 23 tys. zł i drobne upominki.
– Jako tajnego współpracownika zarejestrował mnie mój bardzo bliski przyjaciel. Chciał się wywiązać przed przełożonymi. Ja jestem uczynny. Mam taki charakter, że jak ktoś mnie o coś prosi, to robię to – stwierdził w rozmowie z nami Chybowski.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska


Wczytuję komentarze...

Białystok: tablica dla "Skiby"

/ 809499

  

Tablicę poświęconą bluesmanowi Ryszardowi "Skibie" Skibińskiemu zamontowano na budynku Białostockiego Ośrodka Kultury (BOK). Zastąpiła ona tablicę upamiętniającą dokumentalistę Dżigę Wiertowa, do którego działalności zastrzeżenia ma IPN.

Na tablicy poświęconej "Skibie" widnieje harmonijka oraz napis:

Wirtuoz harmonijki, lider zespołu Kasa Chorych, pomysłodawca festiwalu "Jesień z Bluesem" Ryszard "Skiba" Skibiński 1951-1983

O tym, że ma ona zastąpić inną tablicę, upamiętniającą od 2009 r. - pochodzącego z Białegostoku - prekursora filmu dokumentalnego Dżigę Wiertowa (1896-1954), zdecydowali w ubiegłym roku białostoccy radni.

Harmonijkarz Ryszard "Skiba" Skibiński urodził się w 1951 r. w Toruniu, zmarł 4 czerwca 1983 r. w Białymstoku. Był współzałożycielem miejscowego zespołu Kasa Chorych. W latach 70. ubiegłego wieku wymyślił "Jesień z Bluesem", która organizowana jest przez Białostocki Ośrodek Kultury. Była wówczas jedną z pierwszych, a obecnie jest jedną z najstarszych w kraju bluesowych imprez. W czwartek rozpocznie się 34. edycja tej imprezy.

Dżiga Wiertow, to pseudonim artystyczny Dawida (Denisa) Abelowicza Kaufmana. Uważany jest on za jednego z najwybitniejszych dokumentalistów w historii kina. W czasie I wojny światowej wyemigrował wraz z rodziną do Rosji, gdzie zaczął montować pierwsze materiały filmowe. Jego najsłynniejsze dzieło, to awangardowy dokument "Człowiek z kamerą" z 1929 r. Do twórczości Wiertowa w Białymstoku odwołuje się instalacja artystyczna "Ja-kinooko", znajdująca się niedaleko BOK.

Zastrzeżenia do biografii Wiertowa zgłosiło jednak w 2017 r. kilku białostockich radnych z większościowego wówczas klubu PiS. Chodziło o działalność propagandową Wiertowa na rzecz państwa komunistycznego. Magistrat zasięgnął wówczas opinii Instytutu Pamięci Narodowej. Ten napisał w odpowiedzi, że - z uwagi na przeszłość i działalność Wiertowa - nie jest wskazane jego upamiętnianie.

W przyjętej wówczas uchwale radni zapisali, iż w tym miejscu ma być upamiętniony Ryszard Skibiński.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl