To nie HGW rządzi w stolicy. „GP” ujawnia prawdziwego władcę Warszawy

Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Natalia Kozłowska

Kontakt z autorem

Piotr Lisiewicz

Szef działu „Kraj” w tygodniku „Gazeta Polska”. Na jej łamach publikuje m.in. całostronicowe felietony o charakterze satyry politycznej.

Kontakt z autorem

  

Ojciec jego najbliższego współpracownika to pułkownik LWP, żona – dziennikarka w tygodniku „Polityka”, on sam – spec od prywatyzacji z pierwszych lat po 1989 r., a potem przez 11 lat szef dużej agencji PR-owej. Andrzej Halicki to modelowy przykład kariery w III RP. – To, że Andrzej wrócił z biznesu do polityki, jest dowodem, że na polityce zarabia się w III RP lepiej niż w biznesie – mówi jeden z jego bliskich znajomych.

„Andrzej, Andrzej, Kompielowy, ch... ci w d... do połowy” – ten napis na czystej elewacji domu przy ul. Profesorskiej w Warszawie, tuż koło sejmu, wzbudził kilka tygodni temu poważne zaniepokojenie posłów PO. „Kąpielowy” to ksywa Halickiego, mazowieckiego barona PO, byłego zarządcy warszawskich basenów, stronnika Grzegorza Schetyny.

Jak domniemywano, napis – szybko zresztą usunięty – mógł wykonać po pijanemu działacz z wrogiej Schetynie frakcji Tuska, reprezentowanej w Warszawie przez Hannę Gronkiewicz-Waltz i Małgorzatę Kidawę-Błońską. Co ciekawe, pojawienie się w rymowance błędu ortograficznego nie zostało uznane za poszlakę obniżającą prawdopodobieństwo, że napis mógł wykonać parlamentarzysta.

To Halicki, a nie Gronkiewicz-Waltz tak naprawdę rządzi zarówno na Mazowszu, jak i w Warszawie – co do tego nikt ze zorientowanych działaczy PO nie ma wątpliwości. Większość wpływowych urzędników teoretycznie podlegających pani prezydent to w rzeczywistości jego ludzie.

– Halicki to także mistrz zdobywania wpływów w spółkach podległych wojewodzie mazowieckiemu, skarbowi państwa w województwie, jak również firmach prywatnych na tym samym terenie – mówi nasz informator z biznesowego otoczenia PO.

„Tusk będzie grillowany”
Jest lato 2009, kilka miesięcy przed wybuchem afery hazardowej, która uderzyła w Donalda Tuska i jego gdańskie środowisko. Andrzej Halicki w rozmowach ze znajomymi ze swojego otoczenia nie ukrywa, że jesienią „Tusk będzie grillowany”. Taką relację usłyszeliśmy z dwu całkowicie niezależnych, nieznających się wzajemnie źródeł.

Skąd wiedza Halickiego dotycząca planów medialnych lobby, które są na tyle silne, by zadzierać ze znanym z mściwości premierem Tuskiem? Nasi rozmówcy wskazują na trzy tropy. Pierwszy to fakt, że Halicki to prawa ręka Grzegorza Schetyny, z którym znają się jeszcze z czasów działalności w NZS. A Schetyna zna właścicieli wielkich mediów, jak Mariusz Walter czy Zygmunt Solorz. – Stosunek Andrzeja do Grześka jest przezabawny. Niech się pani przypatrzy, on nawet gestykuluje tak samo jak Schetyna. Jest w niego niepoprawnie zapatrzony – mówi jeden z naszych rozmówców.

Halicki studiował w latach 80. na Wydziale Handlu Wewnętrznego SGPiS w Warszawie ekonomikę transportu lotniczego. Był szefem NZS na tej uczelni. Znalazł się w grupie działaczy, którzy po 1989 r. skorzystali z propozycji dokooptowania do postkomunistycznej oligarchii w ramach Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Halicki był członkiem jego władz i rzecznikiem w latach 1990–1992. Później działał we władzach Unii Wolności. Zdobywaniu wpływów sprzyjał fakt, że był doradcą ministra przekształceń własnościowych Janusza Lewandowskiego, a potem pełnił funkcję rzecznika Programu Powszechnej Prywatyzacji.

Medialne wpływy i dojścia w wojsku
Drugi trop jest taki, że gdy przez 11 lat Halicki był poza wielką polityką, kierował – od 1996 r. – bardzo wpływową agencją GGK Public Relations, co pozwoliło mu zbudować sieć kontaktów w biznesie i mediach. Wreszcie trop trzeci to jego żona – dziennikarka tygodnika „Polityka” Agnieszka Sowa, a także przyjaźń z innymi dziennikarzami tygodnika, w tym Piotrem Pytlakowskim.

Atutem Halickiego są też wpływowi współpracownicy. Jako zdecydowanie najważniejszy wymieniany jest Marcin Kierwiński, syn pułkownika Ludowego Wojska Polskiego, od dwóch lat poseł PO, wcześniej wicemarszałek województwa, a także wiceprezes zarządu Portu Lotniczego Modlin.

Jego ojciec Andrzej Kierwiński związany był przez lata z Bronisławem Komorowskim i dobrze oceniany w najbardziej wpływowych wojskowych kręgach. Był dyrektorem Departamentu Spraw Obronnych w gabinetach Hanny Suchockiej, Jana Krzysztofa Bieleckiego i Jerzego Buzka. Za Hanny Gronkiewicz-Waltz został prezesem Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania Miasta.

Nasz informator jednym tchem wymienia inne osoby związane z mazowieckim baronem: Ludwika Rakowskiego, burmistrza Wilanowa, który razem z Kierwińskim zasiadał w zarządzie Sejmiku Mazowieckiego, Marka Sitarskiego, wiceburmistrza Woli, skonfliktowanego z kojarzoną z Gronkiewicz-Waltz burmistrz Woli. – Do ludzi Halickiego należy także radny z Ochoty Lech Barycki. On, Kierwiński i Halicki regularnie spotykają się „na wódzie” – dodaje. Wielu burmistrzów określa się w stolicy jako „lenników” Halickiego.

Nowym „nabytkiem” mazowieckiego barona PO jest wiceprezydent Dąbrowski, który dogadał się z ludźmi Halickiego, że poprze ich, jeśli oni wesprą go w dążeniach do kandydowania na prezydenta stolicy.

Ważnym człowiekiem Halickiego jest Rafał Krzemień ze spółki Dipservice, która jest właścicielem wielu najbardziej atrakcyjnych warszawskich nieruchomości. Był jej zarządcą w latach 2008–2009, a następnie prezesem zarządu w latach 2009–2011. W latach 2007–2008 był prezesem zarządu Gminnej Gospodarki Komunalnej Ochota sp. z o.o.
(...)
Pełna wersja artykułu w najbliższym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska


Wczytuję komentarze...

Okrzyki "Narodowa Hajnówka" faszystowskie? Sąd uznał absurdalne argumenty Bodnara

Adam Bodnar / fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Prokuratura będzie musiała podjąć umorzone dochodzenie w sprawie m.in. propagowania rasizmu i faszystowskiego ustroju państwa podczas tegorocznego Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce – uznał tamtejszy sąd, uwzględniając zażalenie Rzecznika Praw Obywatelskich.

Jednocześnie sąd odroczył na 7 dni pisemne uzasadnienie swego postanowienia.

III Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych przeszedł ulicami Hajnówki (podlaskie) pod koniec lutego. Organizowany przez środowiska narodowe, m.in. przez ONR, od pierwszej edycji wzbudza emocje, ponieważ upamiętnia m.in. kpt. Romualda Rajsa "Burego", którego oddział niepodległościowego podziemia spacyfikował zimą 1946 r. kilka wsi z okolic Bielska Podlaskiego, zamieszkanych przez prawosławną ludność białoruską.

Pobliska Hajnówka w dużej części zamieszkana jest właśnie przez mniejszość białoruską. W ubiegłym roku władze miasta chciały marszu prawnie zakazać, ostatecznie sąd uchylił zakaz.

Po tegorocznej edycji, zawiadomienie dotyczące bezczynności policji, która miała nie reagować na faszystowskie symbole i okrzyki w trakcie marszu, złożył podlaski poseł Nowoczesnej Krzysztof Truskolaski. Zgłoszenie, dotyczące m.in. możliwości popełnienia przestępstwa publicznego propagowania faszystowskiego ustroju państwa, znieważenia mieszkających w Hajnówce osób wyznania prawosławnego przez gloryfikowanie "Burego" oraz pochwalanie jego przestępstw, skierował z kolei Rzecznik Praw Obywatelskich.

Oba te wątki Prokuratura Rejonowa w Białymstoku umorzyła, uznając, że czyny, o których była mowa, nie zawierały znamion czynu zabronionego. W pierwszym wątku (braku działań policji) postanowienie jest już prawomocne. W związku z drugim rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar złożył w październiku zażalenie, które dzisiaj sąd w Hajnówce uwzględnił i uznał, że należy sprawę zwrócić prokuraturze do prowadzenia dalszego postępowania.

W zażaleniu rzecznik podnosił, że w ocenie dowodów były błędy, analiza zebranych w sprawie materiałów... była wybiórcza i nie uwzględniała kontekstu całego wydarzenia, np. miejsca organizacji marszu. - Postanowienie o umorzeniu pomija fakt, że wznoszenie okrzyków o skrajnie nacjonalistycznym charakterze (np. "Narodowa Hajnówka") w miejscowości zamieszkałej przez osoby utożsamiające się m.in. z narodowością białoruską czy ukraińską ma wyjątkowo wrogi wydźwięk wobec przedstawicieli mniejszości narodowych – argumentował Adam Bodnar.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl