Ujawniamy: W niemieckich mediach znów pojawiają się się „polskie obozy”

Gijs van Dijk/SXC

Hamburg

Kontakt z autorem

Waldemar Maszewski

Kontakt z autorem

W tym samym czasie gdy telewizja publiczna ZDF ubolewa za użycie sformułowania „polski obóz zagłady” (chociaż uparcie odmawia zapłacenia jakiejkolwiek kary finansowej) inne znane niemieckie medium, jakim jest dziennik „Rheinische Post” ponownie obraża Polaków pisząc o „polskich obozach koncentracyjnych” i „polskich gettach” - ustalił niemiecki korespondent portalu niezalezna.pl.

Niemiecki dziennik „Rheinische Post” informując na swoich łamach o wizycie dwunastu byłych więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych w miejscowościach Kleve i Xanten (Nadrenia Północna-Westfalia) pisze, że z Polski na zaproszenie m.in. stowarzyszenia „Maximilian-Kolbe-Werk” przyjechali więźniowie, którzy przeżyli „polskie obozy koncentracyjne i polskie getta”. Niemiecka gazeta opisuje m.in. przeżycia Haliny Kędziorek, która – jak czytamy - już jako 15-letnia dziewczyna znalazła się w 1944 roku razem z siostrami w obozie koncentracyjnym Ravensbrück. Zestawienie w artykule przez „Rheinische Post” tej informacji ze sformułowaniem, że odwiedzająca Niemcy grupa dwunastu polskich byłych więźniów z „polskich obozów koncentracyjnych” jednoznacznie sugeruje, iż nawet niemiecki obóz koncentracyjny Ravensbrück był „polskim obozem” podobnie jak zdaniem tej gazety polskie były Getta.
 
Niemieckie media czują się bezkarne
Przed kilkoma dniami w rozmowie z portalem niezalezna.pl adwokat Lech Obara, reprezentujący Karola Tenderę w prawnym sporze z telewizją ZDF za użycie sformułowania „polskie obozy zagłady Majdanek i Auschwitz”, stwierdził, że ewentualne ubolewania ze strony niemieckich mediów nie załatwiają sprawy, bowiem takie rozwiązania prawdziwej krzywdy nie niwelują i nie są żadnym straszakiem dla potencjalnych winnych. Zdaniem Obary każde niemieckie medium po ewentualnym napisaniu o „polskim obozie koncentracyjnym lub zagłady” powinno automatycznie zobowiązać się do tego, że pod groźbą wysokiej kary pieniężnej na cele społeczne (np. na ratowanie muzeum w Auschwitz) już nigdy i nigdzie nie użyją określeń „polski obóz zagłady” lub „polski obóz koncentracyjny”.

Polskie władze muszą reagować
Adwokat Stefan Hambura dodaje, że w każdej tego typu sprawie, gdzie obrażana jest godność Polaków i Polski bezzwłocznie powinny się angażować polskie instytucje państwowe, tak jak to miało miejsce w przypadku procesu, który został wytoczony „Die Welt” za sformułowanie „polski obóz zagłady”, którym zainteresował się prokurator generalny.

- Dopiero, jeżeli polskie władze podejmą konkretne działania, w tym także składania pozwów w polskich sądach, a polski wymiar sprawiedliwości nie przestraszy się tych spraw i zaczną zapadać odpowiednie wyroku w tego typu sprawach, wówczas będzie można liczyć na to, że wydane wyroki będą odstraszały ewentualnych następców i każde medium będzie zwracało baczną uwagę, aby nie używać fałszywych i obraźliwych dla Polski i Polaków sformułowań – tłumaczy w rozmowie z portalem niezalezna.pl mec. Hambura.

Polskie organizacje w Niemczech już protestują
Jak dowiedział się portal niezalezna.pl  podobnie jak w innych przypadkach z listem protestacyjnym (tym razem do redakcji „Rheinische Post”) zamierzają wystąpić zarówno Kluby „Gazety Polskiej” w Niemczech, jak również Związek Polaków w Niemczech spod znaku Rodła.

- Musimy ostro protestować, nie możemy siedzieć cicho w sytuacjach, gdy obrażana jest godność Polaków i Polski. Szczególnie jest to naganne jeżeli to robią niemieckie media, od których wymagana jest szczególna troska o zachowanie wrażliwości i dbałości o prawdę historyczną – powiedział nam członek ZPwN z oddziału berlińskiego Józef Galiński, dodając, że ostatnio coraz częściej pojawiające się w niemieckiej prasie i tutejszych filmach sformułowania o „polskich obozach koncentracyjnych lub zagłady”, czy sugestie o „polskim antysemityzmie w szeregach AK” sugerują, że mamy do czynienia z występującą niemiecką tendencją do relatywizacji współczesnej historii.


 
Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
IPN: Będzie apelacja w sprawie dot. Anny…

IPN: Będzie apelacja w sprawie dot. Anny…

Nie żyje ks. infułat Stanisław…

Nie żyje ks. infułat Stanisław…

Ustawa o wydatkach na armię ma być…

Ustawa o wydatkach na armię ma być…

Trzy malarskie perły w Łazienkach…

Trzy malarskie perły w Łazienkach…

Brexit może mieć poważne skutki dla…

Brexit może mieć poważne skutki dla…

IPN: Będzie apelacja w sprawie dot. Anny Walentynowicz

/ ipn.gov.pl

IPN zapowiedział, że odwoła się od sądowego wyroku, który zapadł w procesie dot. zamiaru podania w 1981 r. legendzie NSZZ „Solidarność” Annie Walentynowicz leku, który mógłby zagrozić jej zdrowiu lub życiu. Sąd w Radomiu uniewinnił trzech byłych funkcjonariuszy SB.

Jak poinformowała rzecznik Sądu Okręgowego w Radomiu, Joanna Kaczmarek-Kęsik, uzasadnienie wyroku, który zapadł w lipcu w Radomiu, zostało przesłane zainteresowanym stronom tzn. oskarżycielowi publicznemu, czyli prokuratorowi pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej, synowi Anny Walentynowicz, Januszowi Walentynowiczowi, który występował w procesie jako oskarżyciel posiłkowy, oraz obrońcy jednego z oskarżonych.

Naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie prok. Marcin Gołębiewicz powiedział, że wszystko wskazuje na to, iż po otrzymaniu uzasadnienia prokurator IPN złoży apelację od wyroku Sądu Okręgowego w Radomiu.

Sąd uniewinnił trzech byłych funkcjonariuszy SB w procesie dot. zamiaru podania w 1981 r. Annie Walentynowicz leku, który mógłby zagrozić jej zdrowiu lub życiu. Sędzia uzasadnił decyzję sądu tym, że działania oskarżonych zatrzymały się na fazie przygotowań do podania leku o nazwie Furosemid. 

Dlatego sądowi nie pozostawało nic innego, jak uniewinnienie oskarżonych, bo ich działanie nie przeszło w fazę dalszą, którą można by uznać za usiłowanie, mogące podlegać odpowiedzialności karnej 
– wyjaśnił przewodniczący składu orzekającego.

Furosemid miała podać Annie Walentynowicz znajoma z Radomia, która – jak się okazało po latach – była tajnym współpracownikiem SB, o pseudonimie „Karol”. Nie doszło do tego jednak, bo Walentynowicz, która miała w Radomiu spotkać się z robotnikami w kilku zakładach, opuściła to miasto wcześniej niż zakładano.

Byłym funkcjonariuszom SB zarzucono popełnienie między 19 a 21 października 1981 r. w Radomiu zbrodni komunistycznej i zbrodni przeciwko ludzkości, polegającej na działaniu w grupie przestępczej i przekroczeniu uprawnień służbowych w związku z opracowaniem i wdrożeniem kombinacji operacyjnej, zmierzającej bezpośrednio do podstępnego podania działaczce NSZZ „Solidarność” Annie Walentynowicz środka farmakologicznego o nazwie Furosemidum. Oskarżonym zarzucono również stosowaniu represji wobec Walentynowicz i prześladowania w związku z jej przynależnością do „S”.

Sprawa była już raz rozpatrywana w radomskim sądzie w 2010 r. i została umorzona. Według sądu w Radomiu, oskarżeni popełnili czyny stanowiące zbrodnię komunistyczną, której karalność się przedawniła. We wrześniu 2011 r. Sąd Apelacyjny w Lublinie uchylił to postanowienie i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy przez radomski sąd. Ten zwrócił Instytutowi Pamięci Narodowej akta do uzupełnienia. IPN pracował nad tym trzy lata. Ponownie na wokandę sprawa trafiła w grudniu 2015 r. Wyrok wydano w lipcu.

Jak poinformowała rzecznik radomskiego sądu, w sprawie te zebrano 102 tomy akt, liczących w sumie ponad 20 tys. kart.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Kolejni polscy muzycy usłyszeli zarzut zbiorowego gwałtu. Są w areszcie, wyznaczono wysoką kaucję

/ TryJimmy/pixabay.com

Sąd w Spokane w stanie Waszyngton postawił zarzuty uczestnictwa w zbiorowym gwałcie i porwania kobiety po koncercie w Spokane 31 sierpnia wobec dwóch pozostałych członków polskiej grupy Decapitated. Wyznaczono kaucję w wys. 100 tys. dolarów.

Rafał P. (31 lat) i Hubert W. (31 lat) stanęli wczoraj po raz pierwszy przed sądem w Spokane.

Sędzia John Cooney wyznaczył kaucję w wysokości 100 tys. dolarów USA, nakazał obu mężczyznom oddanie paszportów i wydał zakaz zbliżania się do ofiary po tym, gdy zostanie wpłacona kaucja.

Ma ona wpłynąć do wtorku. Jeśli tak się nie stanie cała czwórka – w tym Wacław K. i Michał Ł., którzy usłyszeli zarzuty jeszcze 15 października – pozostaną w areszcie.

Czterej muzycy, członkowie polskiego zespołu death metalowego Decapitated zostali zatrzymani we wrześniu w Los Angeles. Zarzuca się im zbiorowe zgwałcenie kobiety 31 sierpnia po koncercie w Spokane w stanie Waszyngton.

Jak wskazują udostępnione agencji Associated Press dokumenty sądowe, ofiara domniemanego gwałtu i jej przyjaciółka zeznały policji w Spokane, że przyszły na koncert, a po jego zakończeniu rozmawiały z polskimi muzykami i zostały przez nich zaproszone na drinka do autobusu. Po wejściu tam zrobiło im się niedobrze, a gdy jedna z kobiet chciała skorzystać ze znajdującej się w autobusie toalety, udał się za nią jeden z muzyków.

Według protokołu zeznań, kobieta chciała wypchnąć intruza z toalety, ale ten wykręcił jej rękę i przycisnął do zlewu. W umieszczonym nad zlewem lustrze widziała, że gwałcą ją na zmianę członkowie zespołu. Druga kobieta powiedziała policji, że gwałtu dokonano na jej oczach.

Domniemana ofiara przestępstwa zeznała, że jeden z muzyków pomógł jej się ubrać i wyniósł ją na zewnątrz. Po oddaleniu się od autobusu zadzwoniła na policyjny numer alarmowy. Jednak gdy interweniujący funkcjonariusz dotarł wraz z nią na miejsce koncertu, autobus już odjechał. W trakcie badania w szpitalu u kobiety stwierdzono otarcia ręki wskazujące na jej wykręcanie oraz inne obrażenia.

Adwokat polskich muzyków Steve Graham oświadczył jeszcze we wrześniu, że członkowie Decapitated „zamierzają w pełni podważyć stawiane im zarzuty i są przekonani, że ich argumenty zostaną wysłuchane”. – Mamy świadków, którzy mogą zeznać, że skarżąca przyszła z wizytą do zespołu z własnej nieprzymuszonej woli i rozstała się z nim na przyjacielskiej stopie – oświadczył.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl