niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
21/12/2014
Piotr Łuczuk

Cud uzdrowienia w Sokółce

Dodano: 24.08.2013 [15:10]
Cud uzdrowienia w Sokółce - niezalezna.pl
foto: sokolka.archibial.pl
Pielgrzymi modlący się przed przemienioną w niezwykły sposób Cząstką Ciała Pańskiego w kościele św. Antoniego w Sokółce doznają wielu łask uzdrowienia.  - informuje "Nasz Dziennik". Jedną z takich osób jest pan Stanisław Kuma.

Mężczyzna zachorował w 2012 roku. Badania wykazały rozległość śmiertelnej choroby, która zaatakowała wątrobę oraz węzły chłonne. Lekarze nie widzieli żadnych szans na wyleczenie. Panu Stanisławowi pozostał ostatni ratunek – modlitwa o uzdrowienie. Postanowił udać się do Sokółki. Najpierw wyszukał w internecie stronę tamtejszej parafii św. Antoniego. „Już podczas czytania tego portalu poczułem, że muszę znaleźć się w Sokółce” – czytamy w świadectwie, które do sokólskiej parafii dotarło na początku sierpnia br. Następnego dnia mężczyzna wyruszył wraz z żoną ze Szwecji na pielgrzymkę do sokólskiej świątyni.

Ze Szwecji do Sokółki dotarł po dwóch dniach. Stanisława Kumę obudził dźwięk kościelnych dzwonów. Była niedziela. Nagle poczuł, że wewnątrz jego ciała, w miejscach zajętych chorobą, dzieje się coś dziwnego. To, co wydarzyło się w dalszych minutach i godzinach tego dnia, najlepiej oddadzą słowa samego pana Stanisława: „Obudziłem się zupełnie, leżałem bez ruchu. W lewym boku, gdzie była rana, czułem, jak gdyby ktoś przyłożył mi ciepły okład. Po chwili usłyszałem dobiegającą do moich uszu zza okna melodię ’Kiedy ranne wstają zorze’. Leżałem cały czas bez ruchu, melodia się skończyła i w tym samym momencie to dziwne uczucie znikło. Ja i żona ubraliśmy się i poszliśmy do kościoła zamówić Mszę Świętą. Zaraz potem ukląkłem przed Cudowną Hostią i znów poczułem w lewym boku, jakby ktoś mi przyłożył ciepły kompres, lecz mniej intensywny… Nie potrafiłem wypowiedzieć ani słowa, tylko łzy mi leciały”.

Pan Stanisław przystąpił do spowiedzi, uczestniczył w Eucharystii, a po południu wraz z żoną wziął udział w adoracji Najświętszego Sakramentu. „To była najpiękniejsza adoracja w moim życiu, mogłem teraz umrzeć lub żyć, nie miało to dla mnie żadnego znaczenia. Byłem szczęśliwy” – wyznaje mężczyzna.

Po powrocie do domu w Szwecji Stanisław Kuma codziennie żarliwie modlił się do Jezusa Eucharystycznego. Wkrótce udał się też na kolejne badania tomograficzne do szpitala. O ich wynikach powiadomiła go telefonicznie córka, która jest lekarzem, i z bólem serca śledziła przebieg choroby ojca. Najpierw nie mogła wydobyć z siebie ani jednego słowa. – Pomyślałem, że pewnie nadszedł mój czas, aby odejść z tego świata do naszego Ojca – wspomina pan Stanisław. Jednak informacja, jaką przekazała mu córka, była zupełnie inna. Jej łzy okazały się łzami szczęścia. Powiedziała krótko: „Tatuś, nie ma śladu po chorobie, ani na wątrobie, ani na węzłach chłonnych”. Lekarze nie potrafią wyjaśnić, w jaki sposób nowotwór zniknął, ale pan Stanisław to wie i świadczy o Jezusie: „On w dalszym ciągu jest z nami i nas uzdrawia, dokładnie jak 2 tysiące lat temu” - uważa Stanisław Kuma.
Opinie użytkowników
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Uwagi i reklamacje kierowane do nas należy kierować na adres: straznik(at)niezalezna.pl Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych. Komunikaty ukazujące się na blogu Morusa są rozwinięciem niniejszego regulaminu.

Słuchajcie ogarnia ma ogromna radość. mój tato i brat w opatrzności i miłosierdziu Pan Jezusa wygrywają walkę z chorobą. wczoraj byliśmy na tomografie. rozsiew z lewego płuca znikł, węzły chłonne bardzo się zmniejszyły. przed samym badaniem, bardzo mocno modliłem się do Pana Jezusa w Chosti w Sokółce, Matki Boskiej Gidelskiej, świętego Andrzeja Bobli i Ojca Pio. po badaniu, a przed wynikami Duch Święty zaprowadził nas do kościoła franciszkanów, trafiliśmy na mszę w intencji lekarzy (piątek był dniem ŚW. Franciszka z Asyżu. Ludzie wierzcie w Miłosierdzie Pana Boga, proście Go o wszystko a da Wam kto szuka, prosi ten będzie wysłuchany!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Modlitwa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Chcesz lub nie - wiara jest wielce tajemna - to jest dla Ciebie - jeśli NAPRAWDĘ wierzysz w pomoc Boga - Bóg Ci pomoże - spróbuj - to nic nie kosztuje - Bóg jest Wielki - zacznij od marzeń "więcej pieniędzy" - musisz prosić Boga o "to" następnie wierzyć,że "to" nastąpi - gwarantuję pomoc Boga jeśli w to wierzysz w głębi serca.

Katolicy my mamy obowiązek szanować ateistę który jest patriotą a niektórzy zapominają o tym.

a jakby pan Stanisław był samotnym bezdomnym starym kawalerem, bez rodziny, to też by Pan Jezus go wyleczył? Nie, bo nie wiedziałby co to badanie tomograficzne. Nie dostałby się do szpitala. Nie powiadomiłaby go córka. Lekarze zapisaliby tylko zmarł NN a nie zastanawialiby się w jaki sposób nowotwór zniknął.

Jezeli leżymy pod jakims wielkim uciskiem, lub jeśli jestesmy np. przytloczeni przez ubóstwo, modlitwa jest konieczna, ponieważ Bóg poprzez Jego Opatrzność przyniósł i pozwolil aby te rzeczy przyszly na nas, tak wiec w ten sam sposob i ewentualnie ta sama Opatrzność również zdecydowala te uciski usunąć, niewczesniej dopóki nie gorliwie i żarliwie modlić się bedziemy dla naszego wybawienia nich. Modlitwa nie skłania Boga aby obdarzyć tym, czego wcześniej nie postanowil aby dać, ale przygotowuje nas do przyjęcia tego, co Bóg nie da inaczej.

Veritas Liberabit Vos

Z grubsza rzecz biorąc, powołany do życia, człowiek składa się z czegoś co posiada instrukcję jak pobierać i w jakich proporcjach; atomy i cząstki materii nieożywionej, jak je ze sobą połączyć i jak je ukształtować aby powstał i rozwijał się skomplikowany osobnik o odpowiednim wyglądzie, odpowiedniej wielkości i kształcie, a także odpowiedniej płci oraz z tego co właśnie, według tej instrukcji, zostaje zbudowane. Pytanie kto tą instrukcję opracował i w jaki sposób ją zakodował, a także jak przekazał klucz do odczytania tej zakodowanej informacji, poza rozumem. Należy przy tym wyjaśnić, iż informacja nie jest ani materią ani energią. Co to więc jest ta informacja i skąd się bierze? Poganie wierzyli czy też wiedzieli, że istnieje Ktoś kto to wszystko stworzył i tym wszystkim zarządza. Nie wiedzieli tylko gdzie tego Ktosia szukać. My współcześni, wierzący wiemy kto Nim jest i wiemy gdzie Go szukać. Chociaż nauka zrobiła olbrzymie postępy, wciąż są na świecie tacy, którzy tą wiedzę mają w „zasięgu ręki”, nie jako podane na tacy, ale odrzucają tą wiedzę i wnioski z niej płynące. Uważają się za jaśnie oświeconych, a w rzeczywistości, w tych sprawach, są mniej światli od pogan żyjących w dawnych wiekach. To jest pycha, która nie pozwala im na poszukiwanie wiedzy o wszechświecie i życiu na ziemi, a ludzi wierzących nazywają zacofanymi. Pycha nie pozwala im na respektowanie praw natury danych nam przez Stwórcę. Tworzą własne ułomne prawa i starają się wyprowadzić ludzkość na manowce. To dopiero jest prawdziwe zacofanie. Twierdzą, że wiara przeszkadza nauce i że jest z nią sprzeczna. Jacy oni są nadęci, jak wół mokrą koniczyną. Nie chcą przyjąć do wiadomości, iż nauka niczego nie tworzy, a tylko odkrywa te prawa i to co zostało dawno temu stworzone. Nauka uczy się dopiero tego co już zostało stworzone i istnieje. Nic nowego nie wymyśla i nic nie może wymyślić, bo do geniuszu Stwórcy jest tak daleko jak stąd do nieskończoności.

Jeśli nawet doszło to uzdrowienia, to dlaczego setki tysięcy ludzi umiera, a jednemu Bóg dał szansę? Jestem ateistą, bo jeśli nawet to prawda, to nie chcę wierzyć w Boga, który jest nie sprawiedliwy i wierzyć, że jest jakaś nagroda po śmierci za leżenie krzyżem przed obrazem i dawaniem na tace. Wolę zrobić jakiś dobry uczynek niż klepać regułki w kościele.

Prosze Pana, prosze niech Pan czyni dobre uczynki bliznim a potem sobie pogadamy o Bogu.

gorąco polecam to niezwykłe świadectwo http://www.radiomaryja.pl/multimedia/wyrwany-z-piekla-swiadectwo-zycia/

http://www.youtube.com/watch?v=S1tcWKCuWWY

Bowiem jak niewierny Tomasz muszą być dotknięci ciężkim doświadczeniem aby mogli uwierzyć , lecz nie ma sensu nikogo nawracać na siłę , najlepiej gdy szczerze pogadają z kimś ze swoich kumpli którzy mieli wypadek na motorze a którym cudem udało się wyjść z tego cało i choć sami być może nie będą skorzy do wiary lecz ich stosunek do spraw Boga już na zawsze uległ poważnej metamorfozie jak i ich sposób patrzenia na otaczającą rzeczywistość i broń Boże abym komuś życzył takich doświadczeń wiary ale to jest nieuchronnością każdego z nas czekającym na łożu śmierci

Wczoraj byłem na mszy prowadzonej przez ojca Johna Boshaborę w Górce Klasztornej. Podczas modlitwy widziałem uzdrowienie opętanej małej dziewczynki i kobiety. O ile uzdrowienie dziewczynki przebiegło spokojnie, tak uzdrowienie kobiety wyglądało jak w filmie (ale to nie był film.Gdy trwała modlitwa i adoracja najświętszego sakramentu, Kobieta znajdująca się za mną nagle zaczęła krzyczeć, czołgała się, przewracała, miała przeraźliwie wykrzywioną twarz, strasznie cierpiała. Ciągle mówiła Nie, wydając przy tym dziwne, przeraźliwe dźwięki. Gdy powalona na ziemię leżała na plecach z rozłożonymi rękoma jak Pan Jezus na krzyżu podeszła do niej siostra zakonna i zaczęła się nad nią modlić. Kobieta stopniowo uspokoiła się, po kilku minutach wstała i zaczęła wielbić Boga, tak jakby nic się nie wydarzyło! Chwała Panu Najwyższemu!!!

Inny lekarz powiedział mi 'jeśli wierzy pani w Boga, to proszę aby malutkiego tu w szpitalu ochrzścił ksiądz". Tak też i się stało. Ja tak bardzo pragnełam aby maluszek żył,że nie wychodziłam z koscioła, cały czas sie modliłam i.... Na drugi dzień po tym chrzście mój synek ozdrowiał. Lekarze powiedzieli,że to był cud, to była pomoc Pana Boga. I nikt mi tej wiary nie odbierze.

Tak udokumentowany przypadek medyczny nie pozostawia zadanych watpliwosci, ze Bog istnieje i co wiecej raz na 100 tys przypadkow nowotworu potrafi kogos wyleczyc.

Raz na 100 000? Chyba ani raz. Nigdy nie słyszałam o kimś, kto żyje albo żył np. 200 lat. A na pewno niejeden umierający modlił się o długie życie. Niestety umrzemy wszyscy i to jak pokazuje życie, jest pewne.

Cyt.: "W lewym boku, gdzie była rana..." - wydaje mi się, że wątroba jest po prawej stronie.

Druga sprawa, to akurat w lewym boku otworzyła sie mu rana np. od naświetlań, albo to sa sprawy przerzutowe. Jak zachorujesz to się dowiesz.

nie podlegają ziemskim regułom,stąd nazwa CUD.Teraz bardziej kumaty?

Czego to się nie mówi żeby wyrwać od ludzi kase , masakra taką podłość i plugawość reprezentować ... żaden z was nigdy nie doświadczy cudu bo Ci ludzie są podstawieni, módlcie sie w chorobie to sami sie pzrekonacie że nic z tego nie będzie

nie chcesz, nie wierz.osobiście znam dwa przypadki uzdrowień, z sytuacji beznadziejnych

Slyszalem opinie, ze wszyscy ludzie to ku...y i zlodzieje, a przeciez tak nie jest.

Jezeli leżymy pod jakims wielkim uciskiem, lub jeśli jestesmy np. przytloczeni przez ubóstwo, modlitwa jest konieczna, ponieważ Bóg poprzez Jego Opatrzność przyniósł i pozwolil aby te rzeczy przyszly na nas, tak wiec w ten sam sposob i ewentualnie ta sama Opatrzność również zdecydowala te uciski usunąć, niewczesniej dopóki nie gorliwie i żarliwie modlić się bedziemy dla naszego wybawienia nich. Modlitwa nie skłania Boga aby obdarzyć tym, czego wcześniej nie postanowil aby dać, ale przygotowuje nas do przyjęcia tego, co Bóg nie da inaczej.

Veritas Liberabit Vos

Tak trudno przyjąć do wiadomości , że Bóg jest obecny i działa
w życiu każdego człowieka , który Jemu na to pozwoli ?

Bog dzialajacy na pozwolenie grzesznego czlowieka nie jest Bogiem przedstawionym na stronach Pisma Swietego.

Myślisz po linii prawa,a nie po linii Miłosierdzia!

Gdyby tak było jak myslisz to ŻADEN człowiek nie mógł by wejśc i uczestniczyc we Mszy św. do świątyni z powodu grzechów. A jeśli juz by wszedł do świątyni i uczestniczył w Mszy św. to poszedł by do więzienia.

Myślę, że Bóg jest wszędzie, nie tylko w Sokółce.

Tak, z jednym wyjatkiem. Za wyjatkiem piekla.

Wydaje mi sie,ze w tych okropnych czasach,kiedy w Polsce i na Swiecie narasta taka wielka nienawisc do Katolikow i Krzyza,Pan Jezus postanowil "dzialac".Wspolczesnymi cudami probuje Nam pokazac ,ze On jest.Mamy sie nie bac i wierzyc."Wiara czyni cuda"

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl