Sąd żąda badań Jaruzelskiego

Archiwum

Na wniosek IPN sąd zlecił lekarzom wydanie nowej opinii, czy zdrowie gen. Wojciecha Jaruzelskiego pozwala na sądzenie go za wprowadzenie w Polsce w 1981 r. stanu wojennego. Mają na to czas do 1 września - poinformowała rzeczniczka warszawskiego sądu Agnieszka Domańska.

Sędzia Domańska powiedziała, że dziś zapadło postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie, aby biegli z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego po przeprowadzeniu badań 90-letniego Jaruzelskiego orzekli, czy stan jego zdrowia pozwala na udział w rozprawach i pod jakimi warunkami. - Gdyby biegli uznali, że jest to niemożliwe, mają ocenić czy stan zdrowia rokuje poprawę, a jeśli tak, to kiedy - dodała rzeczniczka.

Postanowienie sądu nie precyzuje jakich konkretnych specjalności lekarze mają zbadać Jaruzelskiego. Chodzi o biegłych z katedry medycyny sądowej - dodała Domańska. Sąd zakreślił biegłym termin na wydanie opinii do 1 września.

W zeszłym tygodniu katowicki IPN - który oskarżał w sprawie stanu wojennego - wystąpił do sądu, aby zlecił weryfikację poprzednich opinii, zgodnie z którymi Jaruzelski nie może uczestniczyć w procesach sądowych ze względu na stan zdrowia. Wniosek w tej sprawie został skierowany po obchodach 90. urodzin generała w warszawskim hotelu z udziałem jubilata.

Jaruzelski jest oskarżony przez IPN o kierowanie zbrojnym związkiem przestępczym, który bezprawnie przygotowywał i wprowadził w Polsce 13 grudnia 1981 r. stan wojenny. W oddzielnym procesie stoi też pod zarzutem kierowania masakrą robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. Latem 2011 r. lekarze uznali, że przez co najmniej 12 miesięcy generał nie może uczestniczyć w obu procesach - jego sprawy wtedy formalnie zawieszono. W połowie 2012 r. zespół biegłych lekarzy różnych specjalności orzekł, że Jaruzelski jest trwale niezdolny do udziału w nich.

W styczniu 2012 r. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że stan wojenny nielegalnie wprowadziła tajna grupa przestępcza pod wodzą Jaruzelskiego w celu likwidacji Solidarności, zachowania ówczesnego ustroju oraz osobistych pozycji we władzach. Uwzględniając wniosek IPN, sąd wymierzył wtedy karę dwóch lat w zawieszeniu b. szefowi MSW gen. Czesławowi Kiszczakowi za udział w tej grupie przestępczej. Od tego zarzutu uniewinniono zaś b. I sekretarza KC PZPR Stanisława Kanię.
Źródło: PAP,niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Osobliwa upadłość. Czy sąd szczeciński sprzyja nierzetelnemu przedsiębiorcy?

/ succo

O sprawie byłego pola golfowego w Kołczewie (wyspa Wolin, woj. szczecińskie), należącego do Agencji Nieruchomości Rolnych OT/Szczecin (obecnie Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa /KOWR/), pisaliśmy już wielokrotnie. Teraz spółka dzierżawiąca teren pola (GAB – Golf Amber Baltic) znajduje się w stanie upadłości, a w miejscowym sądzie rejonowym trwa postępowanie upadłościowe.

Podobnie, jak wcześniejsza działalność właściciela GAB – Andrzeja Jesionka, jak i obecne działania wymiaru sprawiedliwości w tej sprawie, budzić muszą uzasadniony niepokój.

Przypomnijmy. Andrzej Jesionek, absolwent Moskiewskiej Szkoły (MGIMO - Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych), w przeszłości kuźni kadr komunistycznej nomenklatury i agentów, we wcześniejszych latach znany „likwidator” państwowych przedsiębiorstw, m.in. PZL-Warszawa, kilka lat temu przejął w dzierżawę pole golfowe w Kołczewie. 

Sprytny przedsiębiorca przez całe lata unikał płacenia, wynikających z dzierżawy,  zobowiązań finansowych wobec ZUS, podatków dla gminy i powiatu oraz opłat dzierżawnych dla właściciela terenu – ANR Szczecin, a także opłat za pobór wody do nawadniania 70 ha pola golfowego. Andrzej Jesionek nie dość że nie płacił gminie za pobór wody za podlewanie tego terenu, robił to bez zezwolenia wodnoprawnego przez pięć lat. 

Władze wojewódzkie tolerowały ten proceder mimo, że powinno być w tej sprawie wszczęte postępowanie karne. Nie zauważył tego także sąd oraz syndyk.

Jak się wydaje, było to możliwe dzięki nieskrywanej przychylności miejscowych władz administracyjnych i sądowniczych. Dopiero po przejęciu przez PiS władzy i wymianie miejscowego aparatu państwowego dobra passa Jesionka minęła – miejmy nadzieję – bezpowrotnie. Jeden z wierzycieli spółki GAB wystąpił o jej upadłość. Sąd wszczął postępowanie upadłościowe. Wtedy okazało się, że Jesionek jest winien wierzycielom milionowe kwoty. Po publicznym wezwaniu zgłosiło się kilkunastu wierzycieli, z żądaniami zapłaty w łącznej kwocie ponad 3,2 mln zł. Największymi wierzycielami pozostają: szczeciński państwowy KOWR (była Agencja Nieruchomości Rolnych, ponad 1 mln zł), ZUS, starostwo w Kamieniu Pomorskim i gmina Wolin. 

Od samego początku postępowania upadłościowego kilka decyzji sądu powinno dziwić: 

1/ Przed ogłoszeniem upadłości sąd wyznaczył jako nadzorcę sądowego radcę prawnego Bartosza Dąbrowskiego. W swoich raportach sporządzanych na potrzeby sądu ów prawnik wykazywał, że GAB jest spółką o wyśmienitej kondycji finansowej. 

2/ Kilka miesięcy później okazało się, że było wręcz odwrotnie. Spółka kwalifikowała się do natychmiastowej upadłości. Wtedy zapadła pierwsza, kompletnie niezrozumiała decyzja sędzi Moniki Rzepiejewskiej - na syndyka masy upadłościowej wyznaczono … Bartosza Dąbrowskiego! Co ciekawe sędzia Rzepiejewska została wcześniej wyłączona z orzekania w innych sprawach dotyczących Andrzeja Jesionka.

3/ W okresie poprzedzającym upadłość Andrzej Jesionek wyprowadzał (bardzo skutecznie) majątek z pola golfowego. Najpierw poprzez spółkę-córkę GAB, Amber Baltic Golf Management (ABGM), wszystkie zyski. Później także ruchomości: w tym sprzęt do obsługi pola golfowego. 

Co ważne – działo się to przy całkowicie biernej postawie Bartosza Dąbrowskiego, nadzorcy sądowego, późniejszego syndyka masy upadłościowej.

Ten sam syndyk w swoich sprawozdaniach dla sądu twierdził, że upadła spółka nie ma żadnych środków, z których mogłaby pokryć koszty upadłości i zaspokoić wierzycieli. W tej sytuacji sąd dalsze postępowanie upadłościowe warunkuje… wpłatami wierzycieli na pokrycie upadłości. Jak wyjaśnił nam rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie, sędzia Tomasz Szaj, jest to co prawda zgodne z literą prawa, jednak może dziwić. Tym bardziej, że sąd ochoczo zwalnia syndyka z opłat sądowych obowiązujących przy składanych wnioskach (m.in. „postanowienie z 21 grudnia 2017 r. o zwolnieniu syndyka z opłaty sądowej od wniosku o zawezwanie do próby ugodowej”).

Zachowanie syndyka Bartosza Dąbrowskiego jest ponadto wyjątkowo przychylne Jesionkowi. Na zgłoszone długi wobec wierzycieli w wysokości 3,2 mln zł (ZUS, ANR, Gmina Wolin itp.) nie uznał 2,9 mln, bo Jesionek ich nie księgował. Opisał to w swoim ostatnim sprawozdaniu, które Sąd w Szczecinie uznał i zatwierdził. A Jesionek nie płacił czynszu za pole golfowe wobec ANR od 2012 r., (bez odsetek winny jest 1,2 mln zł).

Według opinii zainteresowanych sprawa upadłości firmy nierzetelnego przedsiębiorcy może się zakończyć niczym, bowiem spółka GAB nie ma żadnego majątku, gdyż jej właściciel, przy biernej postawie Bartosza Dąbrowskiego, zdołał wyprowadzić wszystkie aktywa, ruchomości i nieruchomości. 

Oddalenie upadłości sprawi, że Jesionek nadal będzie mógł kontynuować swój proceder. Co więcej, wykorzystując swoje dawne koneksje (m.in. z wywodzącymi się z Platformy Obywatelskiej: dawnym kierownictwem ANR/ OT Szczecin oraz obecnymi działaczami samorządu województwa szczecińskiego) w sposób bezczelny domaga się (poprzez syndyka Dąbrowskiego) niczym nieuzasadnionych, wielomilionowych odszkodowań, m.in. od ANR/Szczecin (obecnie KOWR) w wysokości 3,5 mln zł za rzekomo poniesione nakłady na polu golfowym w Kołczewie.

Z naszych informacji wynika, że pomocni w wygenerowaniu tego rzekomo poniesionego nakładu byli prominentni działacze PO, w tym były wicemarszałek woj. szczecińskiego Witold Jabłoński, zatrudniony później jako wiceprezes GAB.

Łącznie długi Jesionka oraz jego żądania finansowe wobec KOWR opiewają na kwotę blisko 7 mln zł. Gdyby jego zabiegi powiodły się Skarb Państwa (czyli wszyscy podatnicy) straciłby olbrzymie pieniądze, a nierzetelny przedsiębiorca po raz kolejny wzbogaciłby się w budzący wątpliwości sposób. Ciągnące się przez trzy lata postępowanie i brak należnego nadzoru nad prowadzoną upadłością ze strony syndyka, mogą sprawić, że ta sztuczka Jesionka ma szansę się powieść.

Miejmy jednak nadzieję, że tak się nie stanie.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl