niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
27 czerwca 2017

Jak Miron Sycz z PO blokował obchody ku czci ofiar Wołynia

Dodano: 13.07.2013 [10:54]
Jak Miron Sycz z PO blokował obchody ku czci ofiar Wołynia - niezalezna.pl
foto: Loraine; wikipedia/commons/d/db/Miron_Sycz.JPG
Jednym z posłów PO, którzy głosowali przeciw określeniu zbrodni na Wołyniu "ludobójstwem", był Miron Sycz, którego ojciec był żołnierzem UPA. Sycz, były członek PZPR, od długiego czasu występuje przeciw prawdzie o wołyńskim ludobójstwie. Jeden z takich epizodów opisała pięć lat temu "Gazeta Polska".

Sycz w sprawie pamięci o ludobójstwie na Wołyniu dał się poznać m.in. 5 lat temu. „W wyniku nacisków posła Platformy Obywatelskiej, Mirona Sycza, przedstawiciela mniejszości ukraińskiej, wojewoda warmińsko-mazurski Marian Podziewski (PSL) musiał wycofać swój patronat nad uroczystościami związanymi z 65. rocznicą rzezi na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Zakazano także pracownikom Urzędu Wojewódzkiego wzięcia udziału (nawet prywatnie) w konferencji organizowanej przez Towarzystwo Miłośników Wołynia i Polesia, odbywającej się w sali Urzędu. Według naszych informacji Miron Sycz w rozmowach z wojewodą Podziewskim użył wsparcia wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych i administracji Grzegorza Schetyny”- informowała wówczas „Gazeta Polska".

"Na 29 listopada zaplanowano sympozjum z udziałem historyków, świadków zbrodni. Jeszcze we wtorek, 25 listopada, nic nie wskazywało na jakiekolwiek kłopoty. W środę odwiedził wojewodę poseł Sycz z grupą kilku osób ze Związku Ukraińców w Polsce. W godzinach popołudniowych do dyrektor gabinetu wojewody, Marii Wrzesińskiej, został wezwany Władysław Walec, pełnomocnik wojewody ds. kombatantów i osób represjonowanych. To on reprezentował wojewodę Podziewskiego w Komitecie Organizacyjnym, przygotowywał sympozjum, miał je też osobiście poprowadzić. Od dyrektor Wrzesińskiej dowiedział się, że zostaje mu cofnięte pełnomocnictwo i ma niezwłocznie przekazać pismo wojewody panu Janowi Rutkowskiemu, prezesowi Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia, informujące, że wojewoda wycofuje swój patronat nad sympozjum. Otrzymał też zakaz uczestniczenia w imprezie" - pisał Dariusz Jarosiński w "GP".

Ojciec Mirona Sycza był członkiem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, a potem żołnierzem UPA. Po wojnie został skazany przez polski sąd na karę śmierci (złagodzono ją na 15 lat więzienia). Sycz zapytany w kwietniu 2013 r. przez dziennikarza "Tygodnika Powszechnego" o to, czy rozumie ojca, odrzekł krótko- „Tak”. Gdy dziennikarz spytał: "Jest Pan dumny z jego życia?" Sycz odpowiedział: "Tak, bo nauczył mnie szacunku do ludzi. Nie miał żalu do Polaków. Wiele zrozumiał, gdy siedział w celi śmierci z żołnierzami AK. Ubecy katowali jednych i drugich, swoich – czyli tych z AK – nawet bardziej" – mówi poseł PO. Sycz przyznał także: "Nie byłem chowany, delikatnie mówiąc, w miłości do Polaków. "Tylko w nienawiści?" - pytał dziennikarz. "Tak, w nienawiści. Z czasem zacząłem pytać: 'Dlaczego aż tak ich nienawidzicie?'" - odpowiadał Sycz.

O swojej działalności w komunistycznym zrzeszeniu studenckim i PZPR Sycz mówił zaś lakonicznie: "Podczas karnawału Solidarności z lat 1980-81 z ukraińskimi studentami z innych miast akademickich założyliśmy niezależny związek studentów ukraińskich. Władze odmówiły rejestracji. Mieliśmy do wyboru: albo zakładać struktury podziemne, albo starać się wykorzystać legalną organizację, by poszerzać przestrzeń działania. Dzięki ZSP mogliśmy istnieć oficjalnie: mieliśmy dostęp do studenckich mediów, festiwale, kabarety. Mieliśmy szansę na oficjalną rejestrację organizacji studentów ukraińskich."
 

Miron Sycz jest synem Ołeksandra Sycza, członka Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów od 1938 roku, następnie żołnierza UPA oraz strzelca w kureniu "Mesnyki", po wojnie skazanego przez polski sąd na karę śmierci (Tomasz Stańczyk, „Misja bez końca”, „Rzeczpospolita” nr 171 z 25.07.1998 r.). Jest założycielem Zespołu Szkół z Ukraińskim Językiem Nauczania w Górowie Iławeckim, w którym od 1990 do 2007 r. pełnił funkcję dyrektora, następnie został honorowym dyrektorem tej placówki. W latach 1998 -2007 zasiadał w sejmiku warmińsko-mazurskim, zajmując w nim od początku stanowisko przewodniczącego. Współorganizował ukraińskie imprezy kulturalne na Warmii i Mazurach, był także delegatem na Światowe Forum Ukraińców w Kijowie. W latach 80. był członkiem PZPR. Po 1990 działał w Kongresie Liberalno-Demokratycznym, Unii Wolności i Partii Demokratycznej. Od 2006 r. bezpartyjny, pozostaje związany z Platformą Obywatelską. W wyborach parlamentarnych w 2007 r. z listy PO uzyskał mandat poselski.  Należy również do Stowarzyszenia Ordynacka. W Sejmie objął funkcję wiceprzewodniczącego Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, grup parlamentarnych polsko-ukraińskiej i polsko-rosyjskiej oraz delegacji Sejmu do Zgromadzenia Poselskiego Sejmu RP i Rady Najwyższej Ukrainy. 
(źródło: Dariusz Jarosiński, "Skandal czy coś więcej?", "Gazeta Polska" nr 49/2008)
Autor: Źródło:
Opinie użytkowników
Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl