Uderzenie niemieckiego pejcza - Stara twarz Niemca

Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Film „Nasze matki, nasi ojcowie” to udana – z punktu widzenia polityki historycznej adresowanej do narodu niemieckiego – produkcja mająca przekierować dyskusję na temat II wojny światowej w stronę opowieści o dobrych Niemcach i złych nazistach.

Można powiedzieć - nic nowego. Już od dłuższego czasu jesteśmy świadkami istnienia oraz skutków tej szkoły historycznej. Niemcy odwiedzający Muzeum Powstania Warszawskiego najczęściej zadają ponoć tylko jedno pytanie: dlaczego na wystawie używane jest słowo „Niemcy”, a nie „naziści”?

Niemniej ten trzyczęściowy serial  i dotychczasowe jego dzieje stworzyły nową jakość w uprawianiu przez stronę niemiecką polityki pamięci. Oto państwowej telewizji naszego sąsiada z Zachodu udało się nakręcić film, w którym jednym z bohaterów negatywnych jest Armia Krajowa, a państwowa telewizja w Polsce ten film nie tylko zakupiła, ale jeszcze na dodatek nie zmusiła (ba! nawet nie spróbowała) strony niemieckiej do jakiegokolwiek zadośćuczynienia za pohańbienie dobrego imienia Polskiego Państwa Podziemnego.

Nazwać kłamstwo po imieniu
W celach propagandowych, jak sądzę, debata po filmie z udziałem przedstawicieli TVP (w tym Piotra Kraśko, który wystąpił niespodziewanie w roli superwrażliwego Polaka) miała przykryć ślady uderzenia niemieckiego pejcza w polski policzek. Ale i tak niewiele z tego wyszło. Żaden z niemieckich gości nie był w stanie (bo słuchano ich w Niemczech także) dokonać aktu skruchy i po ludzku przeprosić za chamstwo, którego się w tym serialu dopuszczono w kwestii polskiej.

Jak zawsze chamstwo i kłamstwo najlepiej nazywać po imieniu, a nie ubierać w formy dyplomatycznego karła zginającego kark w imię załatwienia jakiegoś kompromisu. Dopiero z pozycji człowieka wyprostowanego można się zastanawiać, jakie funkcje spełnia ten serial dla narodu niemieckiego – dziś. Takiej formuły jednak nie wybrano.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Ależ tam się „żrą”! Wałęsa punktuje Adamowicza. Czy złoży zawiadomienie do prokuratury?

Jarosław Wałęsa / Fotomag/Gazeta Polska

  

Jarosław Wałęsa w Radiu Gdańsk ocenił, że „niektórzy (deweloperzy – red.) mają już wydeptane ścieżki do magistratu”, a „plany zagospodarowania są zmieniane pod ich dyktando”. Kacper Płażyński liczy na to, że za słowami pójdą czyny i kandydat PO i .N na prezydenta Gdańska złoży zawiadomienie do prokuratury.

W "Rozmowie Kontrolowanej” Jarosław Wałęsa przekonywał do swoich haseł wyborczych, jakie zaprezentował w sobotę. „Koniec republiki deweloperów w Gdańsku” - to jedno z nich.

Niektórzy mają już wydeptane ścieżki do magistratu. Plany zagospodarowania są zmieniane pod ich dyktando. W 95 procentach projekty mieszkańców są odrzucane, a deweloperskie przyjmowane. Ci stawiają bloki pod inwestycje, a budownictwo dla rodzin jest wypychane na południe Gdańska i za obwodnicę. Nie powinno tak być – powiedział Jarosław Wałęsa w Radio Gdańsk.

Jeżeli kandydat na prezydenta Gdańska – pan Jarosław Wałęsa - wskazuje, że wedle jego obserwacji niektórzy z deweloperów ustawiają plany zagospodarowania przestrzennego miasta pod siebie – bo tak naprawdę o to chodzi, to jest to patologia o naturze korupcyjnej. Jeżeli (Wałęsa – red.) ma takie informacje, możemy jako gdańszczanie oczekiwać, że następnym jego ruchem będzie powiadomienie odpowiednich organów. Sprawa wydaje się poważna, jeżeli mówi to kandydat na prezydenta Gdańska, tym bardziej, że mówi to kandydat partii Platforma Obywatelska, która zapewne ma najwięcej informacji na temat różnego rodzaju przekrętów i patologii związanych ze sprawowaniem urzędu przez prezydenta Adamowicza 

– powiedział w rozmowie z niezalezna.pl Kacper Płażyński, kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Gdańska.

Domyślam się, że może być w tym wiele prawdy, tym bardziej mam nadzieję, że poza słowami pójdą czyny ze strony pana Wałęsy. Panowie walczą o ten sam elektorat. Wywodzą się z tego samego środowiska, toteż sytuacja wyborcza, z jaką mamy teraz w Gdańsku do czynienia to trochę bratobójcza walka. Z tego względu trudno ocenić jako wiarygodne cokolwiek, co mówi Jarosław Wałęsa. Przypomnę, że w 2014 roku wychwalał pod niebiosa politykę prezentowaną przez obecnego włodarza miasta

– powiedział nasz rozmówca.

Wałęsa żalił się też na Adamowicza. Zdaniem kandydata PO i .N, obecny prezydent Gdańska nie dotrzymał złożonych mu wcześniej obietnic.

On nie dotrzymuje słowa. Pięć lat temu obiecał w rozmowie ze mną, że to jego ostatnia kadencja. Obiecał, że poprze kandydata Platformy i nie wystartuje w wyborach samorządowych. Obiecał, że będzie dążył do jednoczenia opozycji. Na każdym kroku złamał swoje słowo – mówił dziś Wałęsa.

Jedno z jego haseł wyborczych, które niedawno przedstawił  - „koniec z republiką deweloperów” – biorąc pod uwagę, że startuje z partii, która ma od 20 lat większość w radzie miasta, i właśnie ta partia – mówiąc kolokwialnie – „klepie” wszystkie plany zagospodarowania przestrzennego w Gdańsku, jest to dość mało poważne z jego strony

– zaznaczył Kacper Płażyński.

Moim zdaniem jest to jakieś rozdwojenie osobowości, jeśli chodzi o kandydata Platformy. Tak jakby nie zdawał sobie sprawy, w jaki sposób tworzy się prawo na poziomie samorządu. Tworzy się ono tak, że to prezydent wnioskuje o uchwalenie jakiegoś planu, a rada miasta musi to przegłosować, by on wszedł w życie. Wskazywanie, że żyjemy w „republice deweloperów w Gdańsku” – z czym ja osobiście się zgadzam, w mojej ocenie to największa patologia w mieście – ale biorąc pod uwagę, że mówi to ten, a nie inny kandydat, i jednocześnie szefem jego kampanii wyborczej zostaje pan Piotr Borawski, czyli przewodniczący radnych klubu Platformy Obywatelskiej w radzie miasta Gdańska, to trudno to zrozumieć. To jakby wywrócić wszystko do góry nogami, mówienie czegoś, co jest zwyczajnie tak mało wiarygodne, że chyba nikt się na to nie da nabrać

– dodał kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta miasta Gdańska.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl