Nie będzie kanonizacji papieża Jana Pawła II w tym roku

Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska

Kontakt z autorem

Jak się dowiedzieliśmy, wbrew wcześniejszym doniesieniom medialnym wszystko wskazuje na to, że kanonizacja papieża Jana Pawła II nie odbędzie się w październiku. Potwierdza to znana watykanistka Angela Ambrogetti.

W wywiadzie opublikowanym na łamach miesięcznika kulturalnego „Wiara, Patriotyzm i Sztuka” wydawnictwa Biały Kruk, Angela Ambrogetti, autorka książki „Rozmowy w samolocie z Janem Pawłem II” twierdzi, że na razie nic nie wskazuje na to, że kanonizacja bł. Jana Pawła II mogłaby się odbyć w tym roku.

- W Watykanie jest trudno być w stu procentach pewnym terminów, trzeba czekać aż do momentu oficjalnego komunikatu. Pewne jest natomiast to, że Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych otrzymała bardzo wiele dokumentów o możliwych cudach za wstawiennictwem błogosławionego Jana Pawła II. Kongregacja i sam Ojciec Święty Benedykt XVI chcą, by cud do kanonizacji
był bezsporny, tym bardziej że pojawiły się pewne kontrowersje co do zakonnicy wyleczonej z choroby Parkinsona, której uzdrowienie stanowiło jeden z dowodów w procesie beatyfikacyjnym. Nie ma wątpliwości, że to byłby wspaniały znak dla Kościoła katolickiego, gdyby Jan Paweł II został kanonizowany w Roku Wiary
- tłumaczy Angela Ambrogetti.

Watykanistka dodaje jednak, że na razie w Rzymie nie ma żadnych specjalnych przygotowań do kanonizacji bł. Jana Pawła II. Jedną z przesłanek sugerujących, że kanonizacja raczej nie odbędzie się w tym roku jest przewidywana zmiana Wikariusza Generalnego Rzymu. To właśnie on będzie dokonywał wszelkich uzgodnień z władzami miasta.

- Wieść o kanonizacji narodziła się w grudniu ubiegłego roku w Polsce, ale we Włoszech nikt nie wie o tym nic pewnego. Sam Watykan jest dopiero na etapie decydowania o tym, który cud przedstawić Komisji Lekarskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Potem jest jeszcze kilka etapów i postulator musi przygotować werdykt. Następnie dwie komisje, teologiczna i kardynalska, oceniają całość. Tak więc proces jest jeszcze długi i nie można teraz powiedzieć nic więcej pewnego. Przyjmuje się, że ogłoszenie tak wielkiej uroczystości wymaga, także ze względów logistycznych, wyprzedzenia o około sześć miesięcy - tłumaczy watykanistka Angela Ambrogetti.
Źródło: niezalezna.pl,wiara.pl,Patriotyzm i Sztuka,Biały Kruk

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

Zakaz ekshumacji na Ukrainie powinien zostać…

Zakaz ekshumacji na Ukrainie powinien zostać…

Rosjanie zbombardowali islamskie cele

Rosjanie zbombardowali islamskie cele

Niezły odlot HGW. Za to Marszu Niepodległości jeszcze nikt nie zaatakował

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Totalna opozycja oraz ich pomagierzy z Brukseli – a także część mediów – wzięli sobie na celownik tegoroczny Marsz Niepodległości. W ich narracji wielka demonstracja patriotyzmu to „ksenofobiczne i faszystowskie” wydarzenie. Dziś wszystkich przebiła jednak Hanna Gronkiewicz-Waltz. Prezydent stolicy skrytykowała mianowicie hasło marszu – „My chcemy Boga”. I to wyjątkowo paskudny sposób.

Wściekłe ataki na Marsz Niepodległości przypuszczane przez polityków opozycji zaczynają przyjmować coraz bardziej groteskowe formy. 

Parlament Europejski przegłosował rezolucję – również głosami części eurodeputowanych PO – gdzie znalazł się zapis, w którym PE „apeluje do rządu polskiego o podjęcie stosownych działań w związku z ksenofobicznym i faszystowskim marszem, który miał miejsce w Warszawie w sobotę 11 listopada 2017 r. oraz o zdecydowane potępienie tego marszu”.

Wcześniej szef Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy w PE, Guy Verhofstadt, zwrócił się do Komisji Europejskiej, aby uruchomiła art. 7 unijnego traktatu wobec Polski. Nawiązał też do Marszu Niepodległości. 

Na ulice Warszawy wyszły tysiące faszystów, neonazistów, białych suprematystów. (...) Marsz ten miał miejsce 300 kilometrów od obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. To nie powinno nigdy wydarzyć się w Europie 
– wygadywał  Verhofstadt.

Z kolei w Polsce Grzegorz Schetyna zażądał dymisji Beaty Szydło i jej rządu „w związku z brakiem reakcji na mowę nienawiści na Marszu Niepodległości”.

Głos musiał oczywiście zabrać także Donald Tusk, nazywając Marsz Niepodległości… „reputacyjną katastrofą”. 

Do tego chóru postanowiła dołączyć Hanna Gronkiewicz-Waltz podczas swojego występu w TVN24.

Jak się patrzy na te wszystkie napisy i emblematy, to były absolutnie nacjonalistyczne 
– stwierdziła. 

Tak się zaczął faszyzm w krajach, w których zaczynał się, a przypomnę, że w Polsce zaczął się od getta ławkowego, od takich rzeczy, które powiedziałabym, wyglądały na początku – w cudzysłowie oczywiście mówię – niewinnie, i trzeba reagować od razu 
– dodawała. 

Co ciekawe, według niej, nieodpowiednie było również użycie jako hasła marszu: „My chcemy Boga”. 

To jest podszywanie się. Hasło używane niemalże w sposób diabelski, demoniczny. To nie ma racji bytu, przecież jest wolność religijna 
– oświadczyła Gronkiewicz-Waltz.

Najwyraźniej granice absurdu zostały przekroczone…

Źródło: niezalezna.pl, TVN24

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl