niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
02/09/2014
Paweł Krajewski

Czarnecki: rośnie nowy świat – stary tonie w kryzysie

Dodano: 28.12.2012 [21:01]
Czarnecki: rośnie nowy świat  – stary tonie w kryzysie - niezalezna.pl
foto: White House (Joyce N. Boghosian)/ na zdj. "Marine One" - prezydent Obama leci do Białego Domu.
Chińskie powiedzenie – i przekleństwo – „obyś żył w ciekawych czasach”, jak ulał pasuje do międzynarodowej sytuacji w mijającym 2012 r. oto subiektywny przegląd najważniejszych wydarzeń.

Działo się wiele: wybory w najważniejszych krajach świata, narastające konflikty w różnych częściach globu, grożące wojnami nie tylko lokalnymi, wreszcie ociężałość Unii Europejskiej, uparcie zajętej głównie sobą – to wszystko będzie miało istotne znaczenie dla najbliższej (i nie tylko najbliższej) przyszłości.

USA: nihil novi, czyli radość w Moskwie

Wydarzenie nr 1 to wybory w USA. Powtórne zwycięstwo Obamy spowodowało, że linię polityki zagranicznej Białego Domu, a więc też – niestety – stosunek do Rosji, Europy i naszej części Starego Kontynentu, można określić starą maksymą „nihil novi sub sole”. Dla nas to rzeczywiście źle, że pod amerykańskim słońcem nic się nie zmieni. John Kerry w butach Hillary Rodham Clinton może być tylko przyjemniejszą twarzą tego samego kursu polityki międzynarodowej Waszyngtonu. Oznacza to smutek w Warszawie, choć nie mówię tu o kancelariach prezydenta czy premiera, tylko o środowiskach myślących kategoriami polskiej racji stanu, w Wilnie czy Rydze, ale radość w Moskwie. Zmiany, ale tylko personalne, zaszły w najliczniejszym kraju świata i jednocześnie wciąż najszybciej się rozwijającym, czyli w Chinach. Ale tam wszystko przebiegło zgodnie z planem Biura Politycznego i w wypadku Pekinu również możemy mówić, że „nic nowego pod słońcem”.

Realna zmiana władzy nastąpiła zaś po grudniowych wyborach w Japonii. W Kraju Kwitnącej Wiśni do władzy wrócili ci, którzy po II wojnie światowej rządzili niemal zawsze, czyli partia liberalno-demokratyczna. W polityce zewnętrznej stosunek Japonii do Rosji czy Chin będzie równie nacjonalistyczny jak dotąd, czyli strzegący własnego interesu.

Rosną mocarstwa regionalne

Największe mocarstwo regionalne w Ameryce Południowej – Brazylia – mimo tegorocznych kłopotów natury korupcyjnej najbliższych współpracowników poprzedniego prezydenta, charyzmatycznego Luisa da Silvy (bo oczywiście on sam nic nie wiedział o nielegalnym finansowaniu własnej partii...), pozostało ekonomicznym tygrysem Ameryki Łacińskiej. Dla Polski może być wzorem, jak prowadzić narodową politykę gospodarczą, rozwijać własny przemysł, a nie tylko usługi, promować narodowe marki i sprzedawać samoloty na cały świat.

Indie – największa demokracja świata, kraj, z którego wysyłam ten tekst – kończą rok poważnymi zamieszkami wewnętrznymi. Nie skorzystałem z oficjalnych rad, by tu nie przyjeżdżać. Ciekawość, jak radzi sobie subkontynent, okazała się silniejsza. Na naszych oczach Nowe Delhi staje się mocarstwem już nie tylko w skali regionalnej. Być może gdyby Indie były dyktaturą na wzór chiński, szybciej stałyby się pierwszoplanowym graczem. Ale nie są. Tu wszystko trwa dłużej. Problemy wewnętrzne: duży margines nędzy, kontrasty społeczne, petryfikacja starych układów poprzez system kastowy, napięcia religijne, hermetyczny system polityczny, oraz zewnętrzne: nieustanny konflikt z Pakistanem, owocujący zamachami terrorystycznymi w samych Indiach, nie mogą zasłonić prawdy o tym kraju. Za jakiś czas będzie to światowe mocarstwo. Zapewne szybciej niż później.

Eurosolidarność– slogan dla naiwnych Unia Europejska pogrążona jest w kryzysie nie tylko i nie głównie ekonomicznym, lecz także instytucjonalnym oraz – co pewnie ważniejsze – w kryzysie moralnym. W mijającym roku mieliśmy kilka rzekomo „przełomowych szczytów” UE. Każdy kończył się fiaskiem, tak jak ten ostatni, listopadowy, w sprawie nowego budżetu Unii na lata 2014–2020. Kryzys jest faktem, ale jest on traktowany przez naszych sąsiadów przede wszystkim jako wygodny pretekst do zwiększenia faktycznej roli Berlina. Niemcy, podobnie jak Polska w latach 2005–2007 (i po części do roku 2010) grają powyżej tego, co „mają w kartach”. I grają skutecznie. Zakres decyzji, na który formalnie mają już lub wkrótce będą miały wpływ, rośnie szybko i systematycznie. Bruksela, mając fałszywą skądinąd alternatywę: dotychczasowy paraliż decyzyjny albo dominację ekonomiczno-polityczną jednego państwa członkowskiego, wybiera to drugie.

Unia fiskalna czy bankowa są jak płatne euroautostrady, z których myto będzie pobierał Berlin. Ale jednocześnie w tejże Unii wzrastają wpływy rosyjskie. Zarówno stricte biznesowe, jak i polityczne. Więcej: Moskwa staje się równoprawnym punktem odniesienia. Skoro prezydent Cypru, komunista Dimitris Christofias wymienia Lenina jako jedną z dwóch największych osobistości XX w., a dzieje się to na początku cypryjskiej prezydencji w UE, to trudno o wyrazistszy symbol.A przecież nie tylko o symbole chodzi. W roku 2012 Moskwie udało się ostatecznie dopiąć projekt South Stream – Gazociągu Południowego.Wprawdzie centroprawicowy rząd Bułgarii odwlekał decyzję o przystąpieniu do tej inwestycji, ale skoro z Moskwą od dawna kolaborował w tej sprawie Rzym, to trudno się dziwić Sofii. Państwa nowej Unii, w tym niestety i Węgry (także w innych kwestiach), obserwowały, jak zachowuje się wobec planów Rosji stara Unia i wzięły z niej przykład.

Po zbudowaniu przez Federację Rosyjską wraz z Niemcami Nord Streamu trudno mieć pretensje do pozostawionych sam na sam z Kremlem unijnych nowicjuszy. Założyciele EWG sprawili bowiem, że europejska solidarność okazała się sloganem z czytanek dla naiwnych.

Bezradność Brukseli

W wypadku Federacji Rosyjskiej wpływy ekonomiczne przekładają się może bardziej niż w wypadku krajów Zachodu na zwiększanie wpływów politycznych. W ostatnich latach strefa wpływów Putina w państwach UE istotnie wzrosła, mimo że Rosja ekonomicznie słabnie. Oddawanie pola kolosowi na glinianych nogach przez Baracka Obamę, Angelę Merkel, Nicolasa Sarkozy’ego i innych oraz uwiarygodnianie tego przez José Barroso czy Hermana Van Rompuya jest na dłuższy dystans poważnym błędem politycznym – nawet jeśli na krótką metę owi przywódcy, ich rządy, a nawet ich państwa będą z tego czerpały jakieś zyski biznesowe (rzadziej polityczne).

Moskwa, jak Berlin, licytuje wyżej niż ma w politycznych kartach. W Europie i na świecie Rosji pozwala się na znacznie więcej, niż nakazuje to zdrowy rozsądek i instynkt samozachowawczy. Duet Putin-Miedwiediew jest beneficjentem resetu w relacjach z USA i relatywnie dobrych cen eksportowanych surowców. Krajom nowej Unii pozostaje żywić nadzieję, że osłabiona, ociężała Unia Europejska nie stanie się w 2013 r. jeszcze bardziej bezradna wobec ambicji kremlowskich graczy
Opinie użytkowników
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Uwagi i reklamacje kierowane do nas należy kierować na adres: straznik(at)niezalezna.pl Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych. Komunikaty ukazujące się na blogu Morusa są rozwinięciem niniejszego regulaminu.

Wlasciwie pytanie winno brzmiec kto byl wspanialszym idiota Krowia Morda Gomulka czy jakala Gazety Mydlanej Adas Kurcypedro. Oni sie trykaja ideami wielkopOmnymi i lubia sie oblewac pOmyjami jeden na mownicy z mikrofonem a drugi przed sadem. Pamietamy co nawyprawiali matoly. Bonawentura.

nasza polska goscinnoscia?

Po ostatnich akcjach Kremla i WH nie ma mowy o "nihil novi" a raczej o zmianie polityk obydwu mocarstw. Co do wpływów regionalnych, takie prognozy słyszę od dziesięciu lat i jakoś nic nie wskazuje na szybkie zmiany zwłaszcza w obliczu zmiany dostawców energii i surowców. Europa i UE raczej szybciej niż później znajdą odpowiednie rozwiązania fiskalne bo jest to w interesie wszystkich. Dobrym testem była akcja z ratowaniem Grecji. Po tym doświadczeniu okazało się, że sterfie Euro nic nie grozi i da sobie radę.

kilka lat temu było dużo lepiej - codziennie dobre wiadomości. Tak właśnie powinno być - to właśnie było normalne.
Wcześniejsze 15 lat to czasy wielkiej dwuznaczności. Dla jednych był to tryumf demokracji, tolerancji i miłosierdzia, dla drugich czas tęsknoty za przekrętem, korytem, władzą nadrzędną i diabeł wie czym jeszcze. I ktoś ( po części wszyscy) pozwolił , aby te tęsknoty się ziściły, a demokracja stała się narzędziem afirmacji tych podłych tęsknot.Ta podłość teraz się upaja swoim pozornym zwycięstwem nad normalnością, przyzwoitością. To nie pierwszy raz w historii. Bóg jednak podłości nie kocha, bo kocha prawdę.

... jako, że w ponowoczesnej, zlaicyzowanej już na modłę tzw. „nowej lewicy” Unii Europejskiej, tożsamość Polaków jest rzekomo niepewna i zmienna, a więc wymaga właściwej opieki (POprawnego POradnictwa). POnowoczesny Polak nie wie bowiem jeszcze sam czego chce! Oczekuje więc kompetentnej podpowiedzi, i oczywiście dostaje ją od tzw. „ekspertów”; najlepiej „salonowych” – bo żyjących jedynie z misji zbawiania Polaków (ni to uczeni ni kapłani). W tym "syndromie gadających głów” w telewizorniach: psychologowie tłumaczą mu więc – kim jest i na czym polega POzytywnie myślenie; POlitolodzy – jak się różnić by nie różnić się wcale i odpowiednio głosować; spece od reklamy – jaki powinien być jego gust czy nawet smak, etc. Żyć zgodnie w symbiozie z aktualnie obowiązującą poprawnością polityczną, oznacza więc żyć w centrum kalejdoskopu szybko zmieniających się ról, wyznaczanych przez tzw. „kreatorów” tożsamości euro-społecznej. Dowodzi to więc tego, że w ponowoczesnym europejskim teatrze, jego aktorzy (już Europejczycy) nie powinni posiadać już własnej, zakotwiczonej świadomie podmiotowości. Zmienność ról, a więc i postaw moralnych, powinna bowiem być u nich kształtowana nie przez tradycję kultury, z jej hierarchią naturalnych wartości i realistycznym poznaniem, ale anonimowy „demiurg” zmiennego w czasie i przestrzeni – społecznego europejskiego konformizmu; dla którego (parafrazując kolokwialny język Pascala) to co jest prawdą po jednej stronie Odry, po drugiej stronie może okazać się już fałszem.
W powyższym kontekście – dotychczasowe doświadczenie tzw. „iluminacji” (rozumiane jako „widzenie rzeczy oczami nowej intuicji”), trafne w odniesieniu do nawróceń religijnych i metamorfoz mistycznych, paradoksalnie tego samego znaczenia może nabrać również i w odniesieniu do tak na siłę lansowanej już u nas euro-lewackiej ideologii, która dla swoich zmanipulowanych adherentów zarażonych lemingozą może stanowić źródło analogicznych doświadczeń. To, co więc niegdyś jawiło się jako zupełna oczywistość, może przybrać postać złudzenia, a dotychczasowe poczucie uczciwości, wydawać się już jedynie zwykłym sentymentalizmem.
Panie Ryszardzie - trudno się więc z Panem nie zgodzić, że bycie aktualnie POprawnym POlitycznie Europejczykiem, prowadzi nas Polaków nie tylko do katastrofy materialnej, ale i przede wszystkim duchowej.

o jej celach opowiadał prof. Krzysztof Szczerski, jego ekspert ds polityki zagranicznej http://pomniksmolensk.pl/news.php?readmore=2019
"nie ma powodu aby traktować Rosji jako kraju szczególnie uprywilejowanego" to tylko jedno z rozsądnych wskazań jakie stosował nieżyjący Prezydent.

To zbyt mało jak na program polityczny, ograniczać się do uszczuplania przywilejów. Jeśli jakiś kraj na takie zasługuje, to dlaczego Polska nie miałaby nie stosować wobec niego pewnych przywilejów?

nawet życia nie ocalił narażając się JAŁCIE II W STOSUNKU DO POLSKI.I WINIEN TRAGEDII Smoleńskiej bezkarny jak narazie zachód zadowolony...
Mógł choć nie podpisywać traktatu lizbońskiego wchodząc do historii wraz z PREZYDENTEM KLAUSEM-TEN ZACHOWAŁ TWARZ.
A Szczerski cóż-jak pięknie mówi dziś-, aż gębę człowiek rozdziawia a jaki zatroskany o polskie interesy,a nie tak dawno TRAKTAT LIZBOŃSKI wychwalał pod niebiosa w nosie mając veto EUROPEJCZYKÓW I PO terrorze powtórne referenda

sobie Misiu jak długo Pan Prezydent L.Kaczyński wzbraniał się z podpisaniem
tego traktatu i jaka wściekłą nagonkę z tego powodu rozpętały antypolskie
partie. Poza tym kto i kiedy ratyfikował ten Traktat. Sam podpis Prezydenta
nie przesądzał o jego wejściu w życie. Teraz opcje polityczne które wymusiły
naciskami ten podpis są takie krytyczne. Ot - moralność pani Dulskiej.

tylko go ratyfikowal . A podpisywal ryzy z sikorskim dlatego tak pchali Lecha do tego ratyfikowania. Zapomniales albo nie wiesz wszystkiego co?

Iście kuriozalne stwierdzenie wobec tego co się tam obecnie dzieje!!! I to nie z nędzy, podziałów kastowych!!!
Z chęcią będę dalej przekazywał to znamienne stwierdzenie dalej, bo przecież pan nie ma czego się wstydzić... Ciekaw jestem tylko co pan napisze jak ta biedna dziewczyna umrze... Bo nic nie zanosi się na to, by te protestujące tłumy w Delhi o niej zapomniały; co więcej - skończy się to ogromnymi zamieszkami wewnętrznymi nad którymi administracja nie zapanuje...
Oby tak dalej, wyfiokowany, płytki ryszardzie...

Polacy! Chwalmy Pana, Boga, za to, że uczynił nas Narodem Wybranym! Z Polski wyjdzie Iskra, niosąca światło innym narodom. Nareszcie Polska odzyska swój dawny blask! Polecam film i stronę www. Przesyłajcie linki dalej.
http://www.youtube.com/watch?v=Gsf9GwAhseI
http://www.swietlistedusze.pl

Dla podtrzymania ducha i wiary

Chyba Ci się coś w głowie poprzewracało.

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl