Wybuch

Tomasz Sakiewicz

Redaktor naczelny tygodnika „Gazeta Polska\" oraz dziennika „Gazeta Polska Codziennie\".

Kontakt z autorem

  

Kiedy 8 października 2011 r. opublikowałem na czołówce „Gazety Polskiej Codziennie” tekst publicystyczny pt. „Prezydent został zamordowany”, nawet ludzie mi przyjaźni uważali, że przeholowałem. Zastanawiano się, jak wpłynie to na wynik wyborów, które odbywały się następnego dnia, i pukano w głowę, zarzucając mi brak wyobraźni. Ja po prostu napisałem to, co myślę. Napisałem prawdę. Dzisiaj dokładnie to samo potwierdza dziesiątki naukowców z różnych uczelni i instytutów badawczych.

Oczywiście ponad rok temu nie miałem aż tak dokładnej wiedzy. Byłem jednak w stanie zeznać w prokuraturze wojskowej, że znane mi fakty potwierdzają zniszczenie samolotu w powietrzu. Złożyłem w czasie zeznania „Białą księgę smoleńskiej tragedii”, przygotowaną przez zespół Antoniego Macierewicza, i „Zbrodnię smoleńską”, opracowaną przez zespół niezależnych ekspertów. Powołałem się na nasze publikacje i badania profesorów Nowaczyka i Biniendy. Tyle mi wystarczyło, by wyrobić sobie wystarczająco jasny pogląd.

Trzynaście ostatnich miesięcy, które upłynęły od tego czasu, były przełomowe. Obecnie największe naukowe sławy, analizując dostępny materiał dowodowy, potwierdzają wersję wybuchu w tupolewie. Z nie do końca wiadomych przyczyn takie informacje zaczynają płynąć też z Rosji. Może chodzi o polityczne dobicie Tuska? Być może pojawią się jakieś fałszywki, które zepchną sprawę na boczny tor. Nie da się też wykluczyć walki wewnętrznej i w Warszawie, i na Kremlu.

Jedno jest dzisiaj pewne: tylko człowiek o bardzo ograniczonych horyzontach może serio traktować ustalenia komisji zarówno Anodiny, jak i Millera. Samolotu nie zniszczyła żadna brzoza. Tę skalę zniszczeń mógł spowodować wyłącznie wybuch. Donald Tusk, pozwalając na zatuszowanie tej sprawy, poświęcił nie tylko prezydenta, dowódców wojska polskiego, ale nawet swoich kolegów. Rzadko który polityk potrafi aż tak się ześwinić.

Dzisiaj nadchodzi jego polityczny kres. Nie zamierzałem i nie zamierzam być politykiem. Jednak usunięcie z najwyższych stanowisk rządzącej szajki uważam za obowiązek obywatelski. Przygotowujemy się do masowych demonstracji na wiosnę. Mają zacząć się już 10 kwietnia. 11 listopada może być sygnałem jedności wszystkich środowisk patriotycznych i niepodległościowych. Pójdziemy razem. Umówiliśmy się, że każdy może zachować swoje barwy. Różnice w poglądach nie mają dzisiaj znaczenia, jeżeli mamy na celu wolną Polskę.

Minęła 1. rocznica śmierci Marka Rosiaka, działacza PiS zastrzelonego przez członka Platformy Obywatelskiej. Ta zbrodnia była owocem nienawiści hodowanej przez obóz rządzący. Trzeba odzyskać Polskę, by więcej nie ginęli niewinni ludzie. A winnych musi spotkać sąd i kara.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

"Pieśń, która szła przed wojskiem wyprzedzała kule - porażała wroga". WYJĄTKOWY KONCERT

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

- Dlaczego żołnierze szli do boju i śpiewali pieśni? Ponieważ tworzyło to wspólnotę, dodawało wiary, dodawało siły, powodowało, że mniej martwili się o swoje życie, a bardziej byli skłonni do podejmowania ryzyka walki - mówił redaktor naczelny "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz podczas Festynu Rodzinnego "Nam twierdzą będzie każdy próg". - Pieśń, która szła przed Wojskiem, przed bagnetami, często wyprzedzała kule - porażała wroga - zaznaczył Sakiewicz.

Na Placu Teatralnym w Warszawie trwa  Festyn Patriotyczny „Nam twierdzą będzie każdy próg” z okazji 98. rocznicy zwycięskiej Bitwy Warszawskiej 1920 roku.

Patronat honorowy nad koncertem objął premier Mateusz Morawiecki oraz minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.

- Cieszę się, że jak co roku możemy razem śpiewać pieśni patriotyczne i tu na placu, i z Telewizją Republika, oraz przez portal niezalezna.pl - także przez inne media, które nam towarzyszą

- powiedział na początku redaktor naczelny "Gazety Polskiej".

- Śpiewanie pieśni ma szczególny charakter, bo buduje wspólnotę serc. Dlaczego żołnierze szli do boju i śpiewali pieśni? Ponieważ tworzyło to wspólnotę, dodawało wiary, dodawało siły, powodowało, że mniej martwili się o swoje życie, a bardziej byli skłonni do podejmowania ryzyka walki, ryzyka skrajnego. W 1920 roku to ryzyko było wielkie, ale pieśń, która szła przed wojskiem, przed bagnetami, często wyprzedzała kule - porażała wroga

- powiedział redaktor Sakiewicz do zebranych na Placu Teatralnym w Warszawie.

Jak przypomniał redaktor naczelny "Gazety Polskiej" "pieśni, które dzisiaj śpiewamy były w większości zakazane za czasów komunistycznych".

- Oni wiedzieli, że pieśń potrafi być silniejsza od armat, bo wspólnota, którą tworzy, przetrwa w nas, przetrwa następne pokolenia. I śpiewajmy razem, bo budujemy wspólnotę na wiele setek lat. Niech ta pieśń trwa i przypomina o wielkim sukcesie Polski - zakończył Tomasz Sakiewicz.

Obecnie trwa koncert, w którego trakcie na scenie pojawia się wiele gwiazd polskiego estrady. Zapraszamy - jeszcze jest czas, aby dołączyć do nas!

Źródło: niezalezna.pl,

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl