Będą kolejne ekshumacje! Ciała zamienione?!

  

Wstrząsające informacje dotyczące błędów przy pochówku ofiar katastrofy smoleńskiej. Naczelna Prokuratura Wojskowa zdecydowała o przeprowadzeniu ekshumacji szczątek kolejnych czterech osób. Pułkownik Ireneusz Szeląg przyznał, że są wątpliwości, czy ciała nie zostały zamienione i obecnie spoczywają w niewłaściwych grobach.

- Decyzja została w zasadzie podjęta. Czeka tylko na jej uformalnienie – mówił podczas dzisiejszej konferencji prasowej płk Szeląg, który nie chciał podać nazwisk ofiar, ani terminów przeprowadzenia ekshumacji. – Rodziny zostały już powiadomione i prosiły o jak najdalej idącą dyskrecję.

Wojskowi prokuratorzy zamierzają wszystkie czynności związane z ekshumacjami i genetyczną identyfikacją czterech ofiar katastrofy smoleńskiej przeprowadzić do końca tego roku.

W jaki sposób mogło dojść do tak karygodnej pomyłki?! Płk Szeląg unika jednoznacznych wyjaśnień i mówi o "potencjalnych pomyłkach" wskazując, że w przypadku jednego ciała błędnie zostało zidentyfikowane przez bliskich, w przypadku drugiego ten sam błąd popełnił przedstawiciel polskiej strony tuż po katastrofie. Przyznał także, że strona rosyjska przyznaje, iż odnośnie dwóch ciał mogło dojść do "zamiany numerów".

- Jestem naprawdę zszokowany tą informacją. Jak wiadomo nie dokonano jeszcze nawet otwarcia trumien z ciałami. Rodziny jadą właśnie do Krakowa. Wszystko to, dzieje się dlatego, że prokuratura nie zrobiła tego, do czego jest zobowiązana. Nie uczestniczyła w badaniu zwłok na miejscu, w Smoleńsku, a później nie dokonała odpowiednich badań po powrocie ciał naszych bliskich do Polski. Teraz, gdy nagle zmieniono tryb działania, gdy powiedziano, że będzie autopsja w Bydgoszczy okazało się, że zepsuł się podobno najnowocześniejszy tomograf komputerowy. Ciała przewozi się do Krakowa, by stamtąd z kolei przewieźć je do Wrocławia. Trumny są opieczętowane, bo wymogły to rodziny ofiar. I teraz w świetle tych wszystkich faktów pułkownik Szeląg mówi, że od początku prokuratura wojskowa wiedziała, że ciała są zamienione! To niebywałą arogancja. Dowiadujemy się, że wszystko wskazuje na to, że ciała są zamienione po tym, gdy doprowadzono do niesłychanego umęczenia rodziny śp. Anny Walentynowicz i wożenia ciała ekshumowanego z jej grobu po całej Polsce. Jeszcze przed zbadaniem ciał prokuratura miała uzasadnione podejrzenia, że ciała zostały zamienione i spoczywały w niewłaściwych grobach, a milczała przez ponad dwa i pół roku. Obowiązkiem prokuratury było uczestniczenie w sekcji lub dokonanie jej na terenie Polski, a przede wszystkim uczciwe działanie w tej sprawie, a nie mataczenie. Prokuratura wykazała absolutną arogancję i nieudolność w działaniu. Ci ludzie zdają się na każdym kroku lekceważyć prawo – stwierdził w rozmowie z portalem Niezależna.pl Antoni Macierewicz.

Przewodniczący Komitetu Katyńskiego Andrzej Melak, którego śp. brat Stefan zginął w katastrofie smoleńskiej, jest wstrząśnięty informacją podaną przez wojskowych śledczych.
- Trzeba krzyczeć i napiętnować skandal jaki wykreowała polska prokuratura i polski rząd. Od samego początku domagaliśmy się, aby dogłębnie weryfikować wszystkie informacje podawane przez Rosjan. Nie zrobiono tego – mówi Niezależnej.pl Andrzej Melak. – W Polsce należało przeprowadzić identyfikacje ciał i sekcje zwłok. Dlaczego zrezygnowano? A wręcz robiono wszystko, aby do tego nie dopuścić. A teraz, podkreślam po 28 miesiącach, okazuje się, że ciała zostały zamienione.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

W Śremie złamano ciszę wyborczą. Mężczyzna jeździł po mieście samochodem z naklejonym plakatem wyborczym

/ policja.pl

  

Mandatem karnym w wysokości 50 zł za złamanie ciszy wyborczej został ukarany dzisiaj mieszkaniec Śremu (wielkopolskie) - poinformowała nadkom. Ewa Kasińska z KPP w Śremie. Mężczyzna jeździł po mieście samochodem, na którym naklejony był plakat wyborczy jego żony.

Jak tłumaczyła nadkom. Ewa Kasińska ze śremskiej komendy, dziś przed południem oficer dyżurny śremskiej policji został powiadomiony o naruszeniu ciszy wyborczej.

- Okazało się, że mieszkaniec Śremu poruszał się pojazdem, na którym przyklejony był plakat wyborczy jego żony, która kandyduje w wyborach. Policjanci ukarali mężczyznę mandatem karnym w wysokości 50 zł, w związku z tym, że popełnił on wykroczenie z ustawy Kodeks Wyborczy

 - podkreśliła Kasińska.

Jak dodała, „mężczyzna jeszcze przy policjantach usunął, odkleił ten plakat. Informował też funkcjonariuszy o tym, że nie miał świadomości, że w ten sposób narusza on ciszę wyborczą”.

Jak tłumaczyła Marta Mróz z wielkopolskiej policji, do incydentów związanych z zakłóceniem ciszy wyborczej doszło też w Jarocinie, gdzie zerwano dwa plakaty i w Pile, gdzie zniszczono baner wyborczy.

Cisza wyborcza rozpoczęła się w piątek o północy i potrwa do zakończenia głosowania w niedzielę, czyli do godz. 21.

Za złamanie ciszy wyborczej grozi nawet 1 mln zł grzywny; zabronione jest publikowanie sondaży, agitowanie na rzecz konkretnych kandydatów i list. Zakaz obowiązuje też w internecie.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl