Donald T. do prokuratury

  

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości powiadomili prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez premiera Donalda Tuska. Chodzi o niedopełnienie obowiązków oraz ujawnienie tajemnicy państwowej. - Donald Tusk plącze się w swoich zeznaniach - stwierdził poseł Mariusz Błaszczak, szef klubu PiS.

- Pan premier w niedostateczny sposób sprawował nadzór nad Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego - mówił na konferencji prasowej poseł Andrzej Duda. - Poza tym w tej sprawie jest bardzo wiele sprzecznych informacji. My nie jesteśmy w stanie sprawdzić wszystkich faktów i odpowiedzieć na wszystkie pytania pojawiające się w tej sprawie. Może to zrobić prokuratura - dodał.

Z kolei szef klubu PiS Mariusz Błaszczak podkreślił, że wcześniej odrzucono wniosek o powołanie komisji śledczej. I dlatego konieczne jest prokuratorskie śledztwo.

- Tusk plącze się w zeznaniach w sprawie informacji o Amber Gold. Reakcja premiera była niezbędna, by oszust z Amber Gold nie naciągnął Polaków - powiedział Mariusz Błaszczak.

Jak wyjaśniał szef klubu parlamentarnego PiS chodzi o niedopełnienie obowiązków przez premiera po otrzymaniu 24 maja notatki ABW w sprawie Amber Gold.

- Wszystko wskazuje na to, że premier albo zlekceważył informację o Amber Gold, albo świadomie zaniechał ze względu na Euro 2012. Tym samym premier naraził tysiące obywateli na stratę dorobku ich całego życia - powiedział Mariusza Błaszczak.

Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak przypomniał, że o nieprawidłowościach dotyczących Amber Gold informował ABW m.in. bank BGŻ, sygnalizując, że wynajęte w nim przez spółkę skrytki, w których gromadzone miało być złoto, są puste. ABW 24 maja przygotowała niejawny materiał informacyjny dotyczący działalności spółki, który przekazała do najważniejszych osób w kraju, w tym też do premiera.

- To zupełnie zmienia charakter tej informacji, która miałaby dotrzeć do premiera Donalda Tuska. Jeżeli rzeczywiście były to poważne informacje, a nie informacje z prasy, to wtedy w naszym przekonaniu uzasadnione jest to, że premier Tusk nie dopełnił swoich obowiązków, bo powinien reagować jako szef rządu, jako urzędnik który nadzoruje służby specjalne, jako przełożony ministra finansów, któremu podlegają urzędy skarbowe - zaznaczył Błaszczak.

Drugi z zarzutów - ujawnienia tajemnicy państwowej - dotyczy m.in. słów syna premiera, Michała Tuska. "W jednym z wywiadów stwierdził on, że po rozmowie z ojcem rozluźnił kontakty z OLT Express. Tymczasem inni politycy PO, w tym prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, te kontakty zacieśniali (...) A więc pytanie samo się ciśnie (...): dlaczego na podstawie tych informacji, jego syn rozluźnił relacje z OLT, natomiast prezydent Adamowicz nie rozluźniał?" - pytał Błaszczak.





Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Ekspert ds. katastrof lotniczych ujawnia szokujące fakty! Chodzi o prace komisji Millera

/ arch.GP

  

Gościem red. Ewy Stankiewicz w programie "Otwartym tekstem" w Telewizji Republika był duński śledczy katastrof lotniczych, członek podkomisji smoleńskiej Glenn Joergensen,. - Udokumentowaliśmy jak Miller wymuszał na swojej ekipie śledczych, krótko po katastrofie, by doszli do takich samych wniosków, co Rosjanie – taka jest wymowa jego zaleceń dla podwładnych – ujawnił ekspert.

To druga część rozmowy Ewy Stankiewicz z duńskim ekspertem. Pierwsza część została wyemitowana na antenie Telewizji Republika w zeszłym tygodniu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ekspert ds. katastrof lotniczych: Była EKSPLOZJA w lewym skrzydle TU-154M!

Glenn Joergensen zapowiedział działania, jakie komisja podejmie w najbliższym czasie.

– Pod wpływem eksplozji serce przestaje bić natychmiastowo, co oznacza, iż krew nie jest już pompowana, a więc pomimo obrażeń, wiele się jej nie wydostaje – to typowe zjawisko. Temu będą przyglądać się śledczy prokuratury. Nasi eksperci będą to również analizować.  Mamy dużo zdjęć i dokumentację, w jakim stanie i gdzie znaleziono ciała, jaki był poziom krwi na siedzeniach. To jest obszar, który będziemy badać 

– powiedział śledczy, odpierając argumenty o "niewystarczającej" ilości krwi na miejscu katastrofy.

Joergensen tłumaczył dlaczego na ciałach niektórych ofiar katastrofy nie było ubrania.

– Mamy 35 ciał kompletnie bez ubrań, lub prawie kompletnie, np. na gołym ciele został krawat lub skarpetka. Ciężko wytłumaczyć takie obrażenia wypadkiem komunikacyjnym. Jest to praktycznie niemożliwe. Za to spójnym wytłumaczeniem jest fala uderzeniowa. Zdarcie ubrań to częste i powszechnie znane zjawisko w przypadku działania materiałów wybuchowych, szeroko opisane już choćby podczas I wojny światowej – tłumaczył.

Ekspert zaznaczył, że jeżeli ktoś chciałby umieścić w samolocie ładunki wybuchowe, to musiałby mieć do niego stały dostęp od dłuższego czasu.

- Przymocowania takich ładunków nie dokonuje się w godzinę czy dwie, nawet gdyby jakiś terrorysta miał dostęp do samolotu na kilka godzin, nie da się tego zrobić w tak krótkim czasie. Wymagało to planowania, dostępu do skrzydła i możliwości jego otwarcia, dostępu do tysięcy śrub i mocowań, to wymagało dużej pracy i przygotowań. Nawet przy bardzo szczegółowej inspekcji nie da się tego ładunku znaleźć. Można to dobrze ukryć – zapewnił Joergensen.

Śledczy wyraził zdziwienie działaniem niektórych mediów w Polsce, które rozpowszechniają niewiarygodne teorie na temat katastrofy smoleńskiej.

– Jestem duńskim inżynierem – to co widzę tutaj w Polsce jest wyraźnie inne od tego co zrobiono by w Danii. Tutaj mamy gazety takie jak "Wyborcza", czy telewizje TVN oraz "Polsat", media, które przepychają dziwne teorie jakichś ludzi, takich jak Artymowicz czy Czachor, którzy nie mają żadnego wykształcenia w badaniu katastrof. Te media próbują wzbudzić zaufanie, zbudować wiarygodność i stawiać ich na równi z autentycznymi ekspertami w tej dziedzinie, jak Frank Taylor – przywołał.

Joergensen zauważył, że rzetelność poprzedniego dochodzenia pozostawia wiele do życzenia

– Są wyraźne dowody manipulowania danymi, a także  pomijania ważnych danych po stronie rosyjskiej. To łamanie podstawowych zasad prawidłowego śledztwa. Niestety po polskiej stronie – chodzi mi tu o komisję Millera – udokumentowaliśmy jak Miller wymuszał na swojej ekipie śledczych, krótko po katastrofie, by doszli do takich samych wniosków, co Rosjanie – taka jest wymowa jego zaleceń dla podwładnych. To bardzo dziwne. Miller zrobił to czterokrotnie podczas swojego przemówienia przed komisją, na spotkaniu inicjującym prace. Nie wiedział wtedy jeszcze,  do jakich wniosków dojdą Rosjanie – przecież był to zaledwie początek śledztwa. Kiedy polityczna ręka kontroluje śledztwo, nigdy nie dzieje się dobrze – opisał działania komisji Millera.

Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl