Lawina oszukanych klientów AG

  

Szybko przybywa zawiadomień o oszustwie przeciwko Amber Gold. Do południa w piątek spłynęło ich na kwotę 126 mln zł. Kolejne wnioski napływają stale z całej Polski. Samo badanie tajemniczych operacji finansowych Amber Gold zajmie miesiące.

Wysokość roszczeń wobec Amber Gold, które wpłynęły do prokuratury, przerosła już znacznie łączną sumę lokat, jakie podawał niedawno szef złotej firmy. Według Marcina P. miał on 7 tys. aktywnych klientów, których lokaty wynosiły razem 80 mln zł. Według danych z samej spółki średnia lokata to 12 tys. zł, a tymczasem średnie roszczenie to aż 66 tys. zł. Po kontroli siedzib firm prokuratura zajęła 57 kg złota, czyli połowę tego, ile deklarował właściciel. Wartość zabezpieczonych metali szlachetnych to jednak tylko kilkanaście milionów, czyli ułamek tego, czego żądają klienci.

Do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku wpłynęło już blisko 2000 zawiadomień od klientów Amber Gold, którzy twierdzą, że spółka ich oszukała. Prokurator Wojciech Szelągowski powiedział „Gazecie Polskiej Codziennie”, że kolejne wnioski są w drodze i prokuratura spodziewa się dalszego wzrostu liczby roszczeń. Zawiadomienia składane są w prokuraturach, komisariatach policji oraz delegaturach Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego na terenie całego kraju.

Trzeba pamiętać, że wiele zawiadomień dotyczy więcej niż jednej umowy, a podawana kwota roszczeń dotyczy tylko lokat klientów. Nie obejmuje zobowiązań spółki wobec jej partnerów biznesowych i innych firm. Faktycznej wielkości operacji finansowych prowadzonych przez Amber Gold nie poznamy szybko. Śledczy zebrali w czasie przeszukań siedzib spółek Marcina P. wiele dokumentów, które mogą być kopalnią wiedzy o jego ciemnych interesach. Teraz są one analizowane przez prokuratorów, którzy starają się wyjaśnić mechanizmy funkcjonowania Amber Gold.

Warszawski sąd gospodarczy oddalił wniosek o upadłość OLT Express Poland, czyli tej spółki, która zajmowała się lotami czarterowymi. Sąd stwierdził, że spółka nie ma nawet na koszty postępowania upadłościowego. Oddalenie wniosku oznacza, że OLT Express nie ma ani gotówki, ani majątku, który można by spieniężyć. Wierzyciele spółki są więc w beznadziejnej sytuacji.

Jak poinformowała „Codzienną” sędzia Teresa Karczyńska-Szumilas z Gdańska, sprawa upadłości drugiej spółki lotniczej Marcina P. OLT Express Regional jest w toku. Sąd na razie wydał postanowienie o zabezpieczeniu majątku spółki, która zajmowała się lotami regularnymi.

Amber Gold jest wierzchołkiem góry lodowej. III RP po prostu na oszustwie stoi. W 2011 r. sądy w Polsce skazały 28,4 tys. oszustów gospodarczych. Wyroki zapadały głównie w zawieszeniu. Za kratki trafiło tylko 3 tys. kanciarzy. Sądy najczęściej nakładały na oszustów grzywny do 500 zł.




Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

"Pieśń, która szła przed wojskiem wyprzedzała kule - porażała wroga". WYJĄTKOWY KONCERT

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

- Dlaczego żołnierze szli do boju i śpiewali pieśni? Ponieważ tworzyło to wspólnotę, dodawało wiary, dodawało siły, powodowało, że mniej martwili się o swoje życie, a bardziej byli skłonni do podejmowania ryzyka walki - mówił redaktor naczelny "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz podczas Festynu Rodzinnego "Nam twierdzą będzie każdy próg". - Pieśń, która szła przed Wojskiem, przed bagnetami, często wyprzedzała kule - porażała wroga - zaznaczył Sakiewicz.

Na Placu Teatralnym w Warszawie trwa  Festyn Patriotyczny „Nam twierdzą będzie każdy próg” z okazji 98. rocznicy zwycięskiej Bitwy Warszawskiej 1920 roku.

Patronat honorowy nad koncertem objął premier Mateusz Morawiecki oraz minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.

- Cieszę się, że jak co roku możemy razem śpiewać pieśni patriotyczne i tu na placu, i z Telewizją Republika, oraz przez portal niezalezna.pl - także przez inne media, które nam towarzyszą

- powiedział na początku redaktor naczelny "Gazety Polskiej".

- Śpiewanie pieśni ma szczególny charakter, bo buduje wspólnotę serc. Dlaczego żołnierze szli do boju i śpiewali pieśni? Ponieważ tworzyło to wspólnotę, dodawało wiary, dodawało siły, powodowało, że mniej martwili się o swoje życie, a bardziej byli skłonni do podejmowania ryzyka walki, ryzyka skrajnego. W 1920 roku to ryzyko było wielkie, ale pieśń, która szła przed wojskiem, przed bagnetami, często wyprzedzała kule - porażała wroga

- powiedział redaktor Sakiewicz do zebranych na Placu Teatralnym w Warszawie.

Jak przypomniał redaktor naczelny "Gazety Polskiej" "pieśni, które dzisiaj śpiewamy były w większości zakazane za czasów komunistycznych".

- Oni wiedzieli, że pieśń potrafi być silniejsza od armat, bo wspólnota, którą tworzy, przetrwa w nas, przetrwa następne pokolenia. I śpiewajmy razem, bo budujemy wspólnotę na wiele setek lat. Niech ta pieśń trwa i przypomina o wielkim sukcesie Polski - zakończył Tomasz Sakiewicz.

Obecnie trwa koncert, w którego trakcie na scenie pojawia się wiele gwiazd polskiego estrady. Zapraszamy - jeszcze jest czas, aby dołączyć do nas!

Źródło: niezalezna.pl,

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl