Śledztwo po poturbowaniu J. Gosiewskiej

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

Prokuratura Rejonowa w Sławnie błyskawicznie wszczęła śledztwo mające wyjaśnić okoliczności poturbowania przez policję doktor Jadwigi Gosiewskiej, matki śp. posła Przemysława Gosiewskiego.

Portal Niezależna.pl i „Gazeta Polska Codziennie” jako pierwsi informowali o skandalicznej interwencji policji na oddziale dziecięcym Szpitala Powiatowego w Sławnie (zachodniopomorskie). W nocy ze środy na czwartek lekarzem dyżurnym była doktor Jadwiga Gosiewska. Miała wówczas pod opieką między innymi dziecko, którego pijana matka trafiła do izby wytrzeźwień. I po tego malucha w środku nocy zgłosił się ojciec. Doktor Gosiewska ze względów medycznych nie zgodziła na oddanie dziecka pod jego opiekę. Wtedy mężczyzna wszczął awanturę.

- Nie było mnie na terenie szpitala, ale znam relację pani doktor. Był środek nocy, na oddziale leżą dzieci potrzebujące spokoju. Pani doktor poprosiła tego mężczyznę, aby przyszedł rano – relacjonuje nam Arkadiusz Michalak, dyrektor szpitala.

Wspomniany mężczyzna – na co dzień rzekomo mieszkaniec Kielc - nie chciał jednak czekać. I wezwał policję. Przyjechało dwóch młodych funkcjonariuszy z patrolu prewencji. Ci zachowywali się w sposób arogancki, doszło do szarpaniny, doktor Gosiewska została zmuszona do poddania się badaniu na trzeźwość.

- Sposób interwencji uważam za niedopuszczalny. Pani doktor uskarża się na ból ręki. Prawnik szpitala szykuje zawiadomienie do prokuratury – dodaje dyrektor Michalak.

Niezależna.pl dowiedziała się jednak, że do prokuratury w Sławnie już wpłynęło zawiadomienie doktor Jadwigi Gosiewskiej. I dzisiaj rano natychmiast - ze względu na powagę sytuacji - wszczęte zostało śledztwo.

- Z artykułu 231 kodeksu karnego mówiącego o przekroczeniu uprawnień przez funkcjonariusza publicznego – wyjaśnia Piotr Mierewiński, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej w Sławnie. – Zależy nam na szybkim zabezpieczeniu dokumentacji, a także przesłuchaniu osób, które nie pochodzą ze Sławna. Na razie dysponujemy tylko zawiadomieniem pani doktor. Z jej relacji wynika, że doszło do rękoczynów, a także policjanci mieli grozić pani doktor. Podkreślam jednak, że to jest relacja osoby zawiadamiającej.

Prokurator Mierewiński nie wykluczył, że po skompletowaniu dokumentacji, prokuratorzy ze Sławna nie złożą wniosku o wyłączenie i przekazanie sprawy innej jednostce.

- Bo dotyczy ona miejscowych policjantów. Najpierw jednak zbierzemy niezbędny materiał dowodowy – dodaje wiceszef prokuratury w Sławnie.


Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze

UEFA ukarała także Arkę Gdynia

Prezydent Duda: Nie ugniemy się przed…

Legia zawiodła. Będzie ciężko

Rząd chce wypłacić odszkodowania szybko

W Polsce bezpiecznie - nie wprowadzono…

Bieszczady: Jeziorka Duszatyńskie niezmiennie kuszą turystów

/ Janmad; creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.en

50 tys. turystów odwiedziło w tym roku Jeziorka Duszatyńskie w Bieszczadach. Zazwyczaj odwiedza je ok. 40 tys. osób rocznie. Powodem większego zainteresowania jest 110 rocznica ich powstania –powiedział leśnik Edward Orłowski z nadleśnictwa Komańcza.

"Jeziorka Duszatyńskie powstały w wyniku gwałtownych i nagłych procesów geologicznych w kwietniu 1907 r. Po długotrwałych, intensywnych opadach deszczu, kiedy chmury podobno przez miesiąc nie odsłoniły słońca, osunęło się zbocze góry Chryszczatej"

podkreślił rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie Edward Marszałek.

Mieszkańców Duszatyna poderwał ogromny huk zwielokrotniony odbitym od gór echem. Nie wiedząc co się stało szybko pakowali podręczne rzeczy i w panice opuszczali wieś. W cerkwi w Prełukach uderzono w dzwony na trwogę. Ze zbocza Chryszczatej oderwał się wtedy potężny płat ziemi, który ruszył w dół lejem długości pół kilometra i szerokości 140 m.

"Zabierał za sobą wiekowy las i zatarasował dolinę potoku Olchowatego. Najdalej przesunięte warstwy przebyły ponad kilometrową drogę. Masę przemieszczonego materiału oszacowano później na 12 mln m sześc. W konsekwencji powstały trzy jeziorka nazwane później Duszatyńskimi"

- dodał Marszałek.

Z najniżej położonego jeszcze w 1925 r. spuszczono wodę i wyłapano 80 dorodnych pstrągów. Pozostałe dwa ocalałe jeziorka są dużą atrakcję turystyczną. Od 60 lat są też rezerwatem przyrody.

"Od lat niezmiennie podążają tutaj turyści w każdym wieku; w grupach zorganizowanych lub samotnie. Jeziorka czterokrotnie odwiedzał jeszcze, jako ksiądz, a potem biskup Karol Wojtyła. 6 sierpnia 1956 r. dotarł do nich także kardynał Stefan Wyszyński. Prymas był wtedy internowany w Komańczy" – zauważył leśnik Edward Orłowski.

Leśnik dodał, że prymasa Wyszyńskiego wyjątkowo zmęczyła 10-kilometrowa trasa z Komańczy nad jeziorka. "Jak opisywał towarzszący mu ks. Stanisław Porębski zaraz po powrocie kardynał udał się na spoczynek; tego dnia nie zjadł nawet obiadu" – przypomniał Orłowski.

Powierzchnia jeziorek systematycznie zmniejsza się od lat. Większe z nich jeszcze w roku 1925 miało ponad 2,5 ha powierzchni i 10 m. głębokości, obecnie ma 1,25 ha powierzchni a głębokość zmalała do 6 m. Leży na wysokości 708 m. n.p.m. Z kolei powierzchnia mniejszego jeziorka, które leży na wysokości 687 m. n.p.m., od 1925 r. zmniejszyła się o 10 proc. Obecnie łączna powierzchnia lustra wody rezerwatu wynosi 1,74 ha.

Na zboczu Chryszczatej od 10 lat stoi obelisk; przypomina gwałtowne powstanie Jeziorek Duszatyńskich.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze

Zmarła 14 ofiara zamachów w Hiszpanii

Franciszek modli się za ofiary zamachu

"Terrorystom mówimy…

Zatrzymano trzecią osobę podejrzaną o…

Hiszpańska prasa: "Musimy walczyć z…

UEFA ukarała także Arkę Gdynia

Fotomag/Gazeta Polska

UEFA nałożyła na Arkę Gdynia karę 13 tysięcy euro za zachowanie jej kibiców podczas rewanżowego meczu 3. rundy eliminacji piłkarskiej Ligi Europejskiej w Herning z FC Midtjylland. Gdyński klub został również zobowiązany do pokrycia kosztu napraw w sektorze gości.

Do Danii pojechało ponad tysiąc sympatyków gdyńskiej drużyny, którzy za bilet zapłacili osiem euro, ale narazili Arkę na wydatek blisko 100 tysięcy złotych. UEFA nałożyła bowiem na Arkę karą w wysokości 13 tys. euro (ponad 55 tys. zł) za zachowanie jej fanów podczas meczu z FC Midtjylland, a także zobowiązała gdyński klub do pokrycia kosztu napraw w sektorze gości. Według wstępnych wyliczeń te straty wyniosły około 40 tys. zł.

Za udział w 3. rundzie eliminacji Ligi Europejskiej Arka otrzymała od Europejskiej Unii Piłkarskiej 235 tys. euro.

W pierwszym meczu zawodnicy z Gdyni pokonali na własnym stadionie duński zespół 3:2, ale w rewanżu ulegli 1:2 i odpadli z rozgrywek.

 

Źródło: PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze

UEFA ukarała Legię. Jest reakcja kibiców

UEFA ukarała Legię. Ruszyła zbiórka

Facebook usunął filmik z Puszczy…

Ukraina. „Rosja planuje ataki…

Ewakuacja w warszawskim metrze

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl