Kombatanci zawsze z kibicami

  

Gdy patrzą na tłumy kibiców przypominających o Powstaniu Warszawskim czy Żołnierzach Wyklętych, nie kryją łez wzruszenia. Mają dziś ok. 90 lat. Najlepsze lata spędzili walcząc albo odsiadując długoletnie wyroki. – Zawsze będę bronił kibiców – mówi płk Jan Podhorski, warszawski powstaniec i żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych, więziony i torturowany przez UB.

Po obchodach Powstania Warszawskiego z udziałem kibiców, w czasie których wygwizdano polityków PO, media rozpoczęły kolejną nagonkę na to środowisko. Przecież nie chodzi im o hołd ani pamięć – napisała w oszczerczym tekście w „Gazecie Wyborczej” Agata Żelazowska. Rozpychają się ze swoją kibolską estetyką. Jeszcze kilka lat temu o 17, gdy wyły syreny, kto chciał, zatrzymywał się na chwilę, schylił głowę. Wczoraj na skrzyżowaniu ulicy Marszałkowskiej i Alej Jerozolimskich na jezdni stanęli dumni młodzieńcy w koszulkach z hasłem: „Pamiętamy” i odpalili race – oburzyła się.

Nowym elementem w nagonce prorządowych mediów stało się wyszukiwanie kombatantów lub ich rodzin, którym nie podobaliby się kibice, co rozpoczęła wypowiedź gen. Zbigniewa Ścibora-Rylskiego, członka komitetu honorowego Bronisława Komorowskiego.

Tyle że media mają z tym problem: zapomnianym bohaterom znienawidzona przez „GW” „kibolska estetyka” wyciska z oczu łzy wzruszenia. A w kibicach widzą kontynuatorów swoich ideałów.

„Bratek”: kibice uczą patriotyzmu

Zbigniew Lazarowicz ps. Bratek jako 17-latek został żołnierzem Związku Walki Zbrojnej. W czasie akcji „Burza” był dowódcą plutonu. Po wojnie został żołnierzem WiN. Jego ojciec, Adam Lazarowicz, ps. Klamra, zastępca Prezesa IV Zarządu Głównego WiN, został skazany na czterokrotną karę śmierci i stracony w więzieniu mokotowskim.

– Kibice uczą dziś patriotyzmu – mówi 87-letni dziś kombatant. Z okazji Dnia Żołnierzy Wyklętych miał okazję do nich przemawiać. – To z ich inicjatywy powstanie we Wrocławiu rondo Żołnierzy Wyklętych. Ostatnio pięknie uczestniczyli w pogrzebie zmarłego płk. Jerzego Woźniaka – mówi. Szczególne wzruszenie wzbudziły odpalone przez kibiców w czasie pogrzebu biało-czerwone race.

„Niech mówią, że klęska. Że czcić nie należy. Śląsk Wrocław jest dumny z powstańczych żołnierzy” – ten napis umieszczony na biało-czerwonej fladze o rozmiarze 70 x 20 m pokazali kibice wrocławskiego klubu 1 sierpnia, w czasie środowego meczu eliminacji Ligi Mistrzów ze szwedzkim zespołem Helsingborg.

Oprawę rozpoczęły syreny upamiętniające wybuch Powstania Warszawskiego. Kibice odśpiewali hymn narodowy i skandowali „Cześć i chwała bohaterom!”. Flaga na płocie przedstawiała napis „Powstanie Warszawskie” i symbol Polski Walczącej. Kartoniada trzymana przez kibiców stworzyła napis „1944”. Podpis pod zdjęciem młodego powstańca głosił „Warszawa, 1 sierpnia, godzina 17. Bitwa o Polskę”. Z inicjatywy kibiców w czasie meczu z megafonów puszczano powstańcze piosenki.

Lazarowicz nie rozumie, dlaczego władze utrudniają kibicom organizowanie patriotycznych opraw. – To zrozumiałe, że w tej sytuacji takie osoby, jak prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, budzą ich zastrzeżenia – mówi o ostatnich wydarzeniach.

Przypomnijmy, że w przeddzień rocznicy powstania władze Legii Warszawa zabroniły kibicom Legii wniesienia na mecz oprawy przypominającej bohaterstwo warszawiaków. Wcześniej w podobny sposób uniemożliwiły uczczenie 2. rocznicy Smoleńska.

„Zygzak”: zawsze będę bronił kibiców

Płk Jan Podhorski ps. Zygzak walczył w Powstaniu Warszawskim i w Narodowych Siłach Zbrojnych. W grudniu 1946 r. został zatrzymany przez UB. W jego torturowaniu brał udział naczelnik Jan Młynarek. Przez pięć lat więziono go we Wronkach.

Jako poznaniak Podhorski przemawia podczas marszów organizowanych przez kibiców Lecha Poznań. Obchody z ich udziałem nazywa najbardziej wzruszającymi w całym swoim życiu. – Mam w moim kole NSZ całą grupę kibiców Lecha – opowiada z dumą. Uczestniczył też w spotkaniu zorganizowanym przez Kibolski Klub Dyskusyjny.

– Zawsze będę bronił kibiców – deklaruje. – Było mi przykro, kiedy marszałek województwa odciął się od ich Marszu Zwycięstwa w rocznicę powstania wielkopolskiego – dodaje. O wypowiedzi Ścibora-Rylskiego mówi, że ma wrażenie, iż ktoś go podpuścił.

W święto Polskiego Państwa Podziemnego kibice z Poznania przygotowali niezwykłe prezenty dla bohaterów. Otrzymali oni koszulki Lecha ze swoimi pseudonimami z czasów wojennej konspiracji. Jednym z obdarowanych bohaterów był Stanisław Sedlacze ps. Rolnik, uczeń poznańskiego „Marcinka”, harcerz i żołnierz Zgrupowania „Róg”, Batalionu „Gustaw”, kompanii harcerskiej pluton 1 i 3. „Rolnik” działał w harcerstwie katolickim – „Dwójce” warszawskiej im. Tadeusza Rejtana. Jako 18-letni harcerz walczył w Powstaniu Warszawskim, był ranny. Jego brat Marian Sedlaczek ps. Beskid został drużynowym „Błękitnej”, a „Rolnik” jego zastępcą. Prowadził najstarszy zastęp harcerski, który przyjął nazwę „Sarmaci”.

Całość artykułu w tygodniku „Gazeta Polska”

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Izraelski dziennik opisał nieznaną historię Polaków ratujących Żydów. Chodzi o tzw. grupę berneńską

/ haaretz.com

  

"Haarec" – izraelski dziennik – wczoraj wieczorem wieczorem opisał "nieznaną historię" polskich dyplomatów w Szwajcarii, którzy ratowali Żydów. Chodzi o tzw. grupę berneńską, która organizowała wydawanie fałszywych paszportów dla Żydów w czasie II wojny światowej.

Hareec" na swojej stronie internetowej przypomina, że na poniedziałkowym otwarciu ambasady Paragwaju w Jerozolimie premier Izraela Benjamin Netanjahu chwalił ten kraj za przyjmowanie Żydów podczas II wojny światowej i po niej, mówiąc, iż kraj ten "otworzył drzwi dla europejskich Żydów w akcie dobrej woli i miłosierdzia".

Jednak "główna część" czynów z historii o ratowaniu Żydów, o której mówił Netanjahu, "została dokonana przez polskich dyplomatów". 

Prawie wszystkie sfałszowane paragwajskie paszporty, które miały pomóc Żydom uciekającym z okupowanej przez nazistów Europy, były przygotowywane przez polskich dyplomatów, którzy służyli w szwajcarskiej stolicy, Bernie – czytamy w tekście "Haareca".

Dziennik powołuje się na Polski Instytut Spraw Międzynarodowych.Według izraelskiej gazety historia ta "nie jest znana w Izraelu i na jej temat nie ma prawie żadnych materiałów w języku hebrajskim". Zaznaczono, że do przypomnienia tych faktów przyczyniła się polska ambasada w Szwajcarii. W latach poprzedzających wybuch II wojny światowej Paragwaj przyjął około 15-20 tys. Żydów z Niemiec, Austrii i Czechosłowacji.

Organizowaniem fałszywych paszportów zajmował się m.in. polski poseł żydowskiego pochodzenia na Sejm II RP Abraham Silberschein oraz czterech polskich dyplomatów w Szwajcarii i działacze żydowscy z tzw. grupy berneńskiej. W latach 1941-43 podrabiali i szmuglowali ze Szwajcarii do Polski i innych krajów Europy kopie paszportów krajów Ameryki Łacińskiej dla Żydów. Posiadacze tych dokumentów w większości uniknęli wywózek do niemieckich obozów zagłady i zostali skierowani do obozów dla internowanych w Niemczech i okupowanej Francji. Według jednej z notatek Silberscheina z początku 1944 roku w obozach takich znalazło się łącznie ok. 10 tys. osób. Historycy nie są zgodni co do liczby, ponieważ jeden paszport mógł być wystawiony na kilka osób.

Według polskiej placówki w Zurychu "grupa berneńska" wydała ponad 1050 paszportów, ale średnio na jeden paszport przypadały ponad 2 osoby. Polscy dyplomaci podkreślają, że "liczba ta może rosnąć wraz z odnajdywaniem kolejnych dokumentów". 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl