niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
27 lipca 2017

Ekshumacje w kwaterze „Ł” na Powązkach

Dodano: 04.08.2012 [17:54]
Na warszawskich Powązkach Wojskowych, na których trwają ekshumacje ofiar zbrodni komunistycznych, odnaleziono kolejne szczątki. Archeolodzy trafili również na pierwsze rzeczy osobiste ofiar: – To wyjątkowy dzień, jesteśmy zaskoczeni.

Krzyżyk, fifka, szczoteczka do zębów – w piątek odnaleziono je przy szczątkach jednej z ofiar. – To pokazuje, że prawdopodobnie mamy do czynienia z kimś, kto nie był więziony na Mokotowie. W innym przypadku rzeczy osobiste nie powinny się tu znaleźć, bo rekwirowano je przy aresztowaniu. Być może ten ktoś został zamordowany po zatrzymaniu, być może w trakcie śledztwa, i pochowany tu, razem z tymi przedmiotami – mówi „Gazecie Polskiej Codziennie” prowadzący ekshumacje dr hab. Krzysztof Szwagrzyk z wrocławskiego IPN.

Do tej pory z jam grobowych udało się wydobyć 17 szczątków ludzkich. Wśród nich jest jeden szkielet kobiecy. Najważniejszym odkryciem wczorajszego dnia jest nabój, który udało się wyjąć z jednej z czaszek. Jest to pierwsza kula znaleziona nie w grobie, ale w szkielecie. – Po przebadaniu będziemy mieli dokładne informacje, co to za kula, z jakiego pistoletu została wystrzelona, kiedy dany pistolet i nabój był używany. Zostanie też poddana analizie balistycznej – mówią obecni na miejscu specjaliści medycyny sądowej. – Znaleziona czaszka składała się z 20 elementów, widać szczelinę w potylicy. Na kolejnych szczątkach również widać podobne uszkodzenia. Część czaszek jest jednak ciężko uszkodzona, na tyle, że możemy jedynie domniemywać, że był to postrzał – dodają. Archeolodzy w swoich badaniach korzystają ze zdjęć lotniczych cmentarza powązkowskiego. Takie „naloty fotograficzne” odbywały się po II wojnie światowej w całym kraju, co dwa lata. Najczęściej wczesną wiosną, gdy stopniały już śniegi, a drzewa nie wypuściły jeszcze liści, co pozwalało na dokładne opisanie terenu. – Na podstawie tych zdjęć będzie można zobaczyć, jak zmieniał się teren wokół kwatery „Ł”. Są one bardzo pomocne. Na podstawie podobnych, zrobionych jeszcze w 1947 r. udało się odnaleźć jamy grobowe zlokalizowane przy wrocławskim Cmentarzu Osobowickim – mówi dr Szwagrzyk.

Naukowcy cały czas zbierają informacje od rodzin osób, które przypuszczają, że w kwaterze „Ł” mogą znajdować się ich krewni. Ważną informacją jest ta, że kość piszczelowa jednej z ofiar nosi wyraźne ślady po zapaleniu kości z tzw. martwakiem. Prawdopodobnie jest to stan po postrzale. Będziemy szukać, bo są to informacje pozwalające na identyfikację. Dziś otrzymaliśmy telefon od rodziny lotnika, któremu przed wojną miano wszczepić w nogę płytkę platynową. Taka informacja również jest bezcenna – mówi „Codziennej” dr Szwagrzyk.

Osoby, które przypuszczają, że ich bliscy są pochowani na „Łączce”, mogą w dalszym ciągu zgłaszać się do obecnych na miejscu ekshumacji specjalistów medycyny sądowej i pozostawić swój materiał genetyczny (wymaz z policzka), a także informacje, które mogą być pomocne przy ustalaniu tożsamości zamordowanych.


Autor: 
Wojciech Mucha
Źródło: 
Gazeta Polska Codziennie
Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl