Czy zabiorą nam Śląsk

  

„Dać Polsce Śląsk to tak, jak dać małpie zegarek” – to słowa premiera Wielkiej Brytanii Lloyda George’a z okresu prac nad traktatem wersalskim. Do nich nawiązał kilka lat temu Jerzy Gorzelik, przewodniczący Ruchu Autonomii Śląska: „No i po 80 latach widać, że małpa zegarek zepsuła” („Rzeczpospolita”, 24 maja 2008 r.). Za cel do 2020 r. RAŚ przyjmuje decentralizację państwa i stworzenie ze Śląska autonomicznego regionu z własnym premierem i Sejmem. Mimo to Platforma Obywatelska zawiązała z RAŚ koalicję w sejmiku województwa śląskiego.

Cofnijmy się o cztery lata. Na wniosek radnych PiS śląski sejmik podejmuje uchwałę o uznaniu roku 2009 Rokiem Wojciecha Korfantego. Pozytywnie na ten wniosek odpowiada prezydent Lech Kaczyński. Premier Donald Tusk poparcia inicjatywy odmawia. To musi się podobać działaczom RAŚ.

Dwa lata później dochodzi do sojuszu tego ugrupowania z Platformą. W efekcie działacze RAŚ znaleźli się w sejmiku, a jego lider Jerzy Gorzelik odpowiada w zarządzie województwa za kulturę i edukację. Gdzie lepiej mógłby się usadowić polityk, który tworzy taki tekst: „Nie rozumiem, dlaczego dzieci śląskie mają czytać Sienkiewicza czy uczyć się o romantyzmie i polskich uniesieniach. Ta kultura jest nam kompletnie obca. (...) Jestem Ślązakiem, nie jestem Polakiem i nie czuję się zobowiązany do lojalności wobec tego państwa” (Wp. pl).

Platforma kreatorem RAŚ

W 2011 r. w sejmie z inicjatywy grupy posłów PO próbowano zastąpić świętowanie rocznicy powstań śląskich rocznicą plebiscytu z 1921 r. Tę inicjatywę zablokował poseł PiS Grzegorz Tobiszowski. Większość polityków śląskiej PO popiera koalicję z RAŚ, a wielu także postulaty uznania „narodu śląskiego” i „języka śląskiego”. W 1998 r. RAŚ usiłował zarejestrować Związek Ludności Narodowości Śląskiej. Kwestię tę rozpatrywały sądy wszystkich instancji oraz Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Za każdym razem wniosek odrzucano. Sąd Najwyższy orzekł, że „wolność wyboru narodowości może być realizowana tylko w odniesieniu do narodów obiektywnie istniejących, ukształtowanych w procesie historycznym, a narodu śląskiego nie ma”.

Bogdan Święczkowski, radny sejmiku śląskiego z ramienia PiS, były szef ABW: „Władza centralna daje sygnał: godzimy się, bierzemy pod uwagę autonomię polskiego Śląska, a nawet może coś więcej. Wydaje mi się, że pierwszy raz w dziejach RP mamy do czynienia z tak jawnym przejawem zdrady stanu. (...) Legitymizowanie RAŚ grozi tym, że apetyt zacznie rosnąć w miarę jedzenia. (...) Pamiętajmy, że organizacja terrorystyczna ETA powstała na skutek zniecierpliwienia niektórych działaczy Nacjonalistycznej Partii Basków” („Gazeta Polska” z 25 maja 2011 r.).

Jeden z autonomistów napisał parę tygodni temu na stronie wicewojewody śląskiego: „Czas skończyć tylko gadać. Niech poleje się polska krew!”.

PO i RAŚ mącą i dzielą

Bogdan Święczkowski: „Rządzący Polską znani są z tego, że dla nich liczy się tylko tu i teraz. Nie biorą pod uwagę tego, co może stać się za rok czy parę lat. Dla doraźnych celów politycznych doprowadzili na Śląsku do koalicji z RAŚ. PiS zawsze mógł liczyć na Ślązaków, zwolenników tradycyjnej rodziny i konserwatywnych wartości. Takie sztuczne próby podzielenia mieszkańców polskiego Śląska i uwikłanie w to partii opozycyjnej jest w wyborczym interesie partii rządzącej” (tamże).

Jerzy Polaczek, poseł PiS: „Jesteśmy świadkami manipulowania i wypaczania historii, promowania »jedynie słusznej« wersji z punktu widzenia RAŚ (...). Te krzywdy – przypominane przez RAŚ – ograniczają się do czasów »polskich«, a zapomina się o prześladowaniu, germanizowaniu Ślązaków pod niemieckim zaborem i okupacją” (Dziennikzachodni.pl).

Student Jerzy Gorzelik już w 1996 r. jako lider Śląskiego Związku Akademickiego protestował przeciwko wzniesieniu pomnika Wojciecha Korfantego. W oświadczeniu ŚZA powstania śląskie są ujęte jako „wzniecenie bratobójczych walk, określanych w polskiej historiografii mianem powstań śląskich”.

W lutym br. zarząd województwa, którego członkiem jest Jerzy Gorzelik, podjął decyzję o zmianie kolorystyki Stadionu Śląskiego w Chorzowie z biało-czerwonej na barwy Górnego Śląska (czerwono-niebiesko-białe). Na tym stadionie widuje się także kibiców w koszulkach z nadrukiem: „Dzisiaj Kosowo, jutro Śląsk”. Gdy PZPN zabronił wywieszania na stadionie flag z napisem „Oberschlesien”, RAŚ stanowczo zaprotestował. Mapę z tym napisem, przedstawiającą terytorium Górnego Śląska po I wojnie światowej, autonomiści rozpostarli podczas uroczystości zaprzysiężenia radnych sejmiku śląskiego.

Bogdan Święczkowski: „Już nawet nie mam ochoty przypominać sobie wybiegów, z jakimi ze strony pana Gorzelika mieliśmy do czynienia, by uczcić pamięć m.in. członków niemieckiego Grenzschutzu, którzy zabijali powstańców śląskich. Padła propozycja, by w uchwale upamiętniającej powstańców znalazły się też słowa o niemieckich formacjach zbrojnych, które mordowały Polaków. Jedni i drudzy mieli być tam wymienieni na równych zasadach! Podobnie było w sprawie uchwały dotyczącej sytuacji na Śląsku po 1945 r. Według mnie RAŚ chciał doprowadzić do zapisu o „polskich obozach koncentracyjnych”, w których po wojnie przetrzymywano Ślązaków. W obu przypadkach ostatkiem sił udało nam się takie skandaliczne sformułowania odrzucić. Bezpośrednią odpowiedzialność ponoszą za to Donald Tusk, Tomasz Tomczykiewicz i inni przedstawiciele władzy” (tamże).

Projekt Gorzelika

Dziś dla „GP” Jerzy Gorzelik mówi dyplomatycznie: – Naszym niezmiennym celem jest uzyskanie autonomii regionalnej w ramach Rzeczypospolitej Polskiej, powiązanej z reformą ustrojową państwa. Uznając, że państwo federalne jest modelem optymalnym, zakładamy, że do federacji powinno się w warunkach polskich dochodzić ewolucyjnie przez model włoski czy hiszpański, gdzie regiony mogą stopniowo poszerzać zakres swojej samorządności.

Ale gdzie są w Polsce te inne państwa regionalne czy federalne, które miałyby tworzyć jedno państwo federalne?

W jednym z procesów sądowych, które Gorzelik wytoczył za nazwanie go separatystą, sędzia – oddalając powództwo – podkreśliła, powołując się na opinię biegłego konstytucjonalisty, że nie wiadomo, czy w postulowanym przez RAŚ autonomicznym Śląsku będzie obowiązywało obecne polskie prawo. Biegły określił taki Śląsk jako quasi-państwo w ramach RP; równoległą państwowość – dodała sędzia. Biegły ocenił, że z programu RAŚ wynika, iż polskie państwo miałoby na Śląsku tylko ograniczone kompetencje, a cudzoziemcy mieliby wpływ na kształt jego ustroju. Śląsk mógłby także sam zawierać umowy międzynarodowe. Można też byłoby ograniczać tam prawa i wolności, o ile zagrażałyby one „tożsamości etnicznej”. Program RAŚ nie opisuje ponadto, jakie byłyby konsekwencje, gdyby region naruszył Konstytucję RP. Biegły dodał, że taki Śląsk miałby większe prawa niż jakikolwiek stan USA (za rp. pl).

Patriotyzm groźniejszy niż separatyzm

Autonomię przyznaje się na świecie tylko regionom, które są zdominowane przez inne nacje. Jak stwierdził polski sąd, narodowość śląska nie istnieje. To byt wymyślony, aby osłabić więzi Śląska z Polską. Powoływanie się zaś na przedwojenny status Śląska nie ma sensu, był on bowiem sztuczną pochodną traktatu wersalskiego i nacisków Ligi Narodów. Dzisiaj na mocy konstytucji Polska jest krajem unitarnym. O żadnej federacji „regionalnych państw” mowy być nie może. Poczynania tych polityków PO, którzy za cenę doraźnego zysku politycznego hodują ruchy w rodzaju RAŚ, godne są potępienia.

Działania RAŚ popieranego przez ponad 120 tys. wyborców (województwo liczy ok. 4,65 mln mieszkańców) są lekceważone przez lewicowo-liberalne elity i ich media. Ideologia małych ojczyzn okazuje się doskonałym narzędziem dezintegracji polskości i polskiego patriotyzmu – tego, czego owe elity nienawidzą najbardziej.          

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

70 proc. Wenecji znów pod wodą

Zdjęcie ilustracyjne / youtube.com/print screen

  

70 procent obszaru historycznego centrum Wenecji znalazło się dziś pod wodą, gdy fala przypływu osiągnęła przed południem wysoki poziom 154 centymetrów. Woda powoduje kolejne szkody po katastrofalnej powodzi, do jakiej doszło we wtorek.

Około godziny 11.30 woda podniosła się do poziomu 154 cm, po czym zaczęła powoli opadać. Przed nadejściem fali rozległy się syreny alarmowe.

Całkowicie zalany jest plac świętego Marka, który został rano zamknięty w ramach działań prewencyjnych.

Życie w mieście jest sparaliżowane kolejny dzień z rzędu. Wstrzymano ruch wszystkich tramwajów wodnych, czyli podstawowego środka transportu dla mieszkańców i turystów. Zamknięte są szkoły. Niektóre rejony centrum niemal opustoszały.

[polecam:https://niezalezna.pl/297383-najwieksza-od-ponad-pol-wieku-powodz-w-wenecji-pod-woda-70-proc-miasta]

W Wenecji obowiązuje stan kryzysowy. Specjalnym komisarzem został mianowany przez rząd burmistrz Luigi Brugnaro.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl