niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
25 maja 2016

Zjednoczone Stany Europy?

Dodano: 05.07.2012 [07:45]
Kiedy 20 lat temu upadał blok wschodni, wspólną europejską walutę nagle zaczęto łączyć z pojęciem władzy. A kiedy przed dekadą wprowadzono euro w państwach członkowskich UE, od początku było wiadomo, że jest to projekt nie ekonomiczny, lecz polityczny.

Euro było nośnikiem marzeń, miało spełnić pokładane w nim nadzieje i zespolić w jeden organizm wszystkie państwa europejskie. Narzucenie wspólnego pieniądza miało zespolić poszczególne członki już nie unią walutową, ale polityczną.

A jak jest dziś? Kanclerz Angela Merkel i jej minister finansów Wolfgang Schäuble z mniejszą lub większą otwartością opowiadają o Zjednoczonych Stanach Europy. O nowym organizmie, który musi powstać, by uratować ginące euro. Pomysł popiera również największa partia opozycyjna zasiadająca w Bundestagu, czyli SPD. Szef socjaldemokratów Sigmar Gabriel wyraził ostatnio opinię, że Stary Kontynent stoi właśnie na progu ukonstytuowania się nowej Unii Europejskiej. Z tym że – jak zapewnił Gabriel – ten nowy europejski klub nie będzie współgrał z wizją Wolfganga Schäublego. Co oznacza tyle tylko, że SPD na razie sprzeciwia się zjednoczonej Europie, zespajanej w pewnym sensie odgórnie, i skłania się raczej ku oddolnemu budowaniu struktur.

To Europejczycy mają rozstrzygać o ostatecznym kształcie Europy i to oni powinni zagłosować za kompatybilną z wytycznymi UE ustawą zasadniczą. Patrząc na to wszystko, można zwątpić w zdrowy rozsądek naszych elit politycznych. Od 60 lat Europa żyje pokojowo i spokojnie, zimna wojna się skończyła, ludzie handlują, odwiedzają się, pracują gdzie chcą, wchodzą w związki małżeńskie z przedstawicielami innych nacji, odnoszą się do siebie z sympatią, a całkiem przy okazji zrastają w silną wspólnotę. To zrastanie się jest magicznym pojęciem, ponieważ dokonuje się jakby niechcący, zupełnie niezauważenie. W świetle tego naturalnego zespojenia euro jawi się niczym ciało obce, część przymusowego mechanizmu, który zamiast uskrzydlać, ciągnie w dół. Polityczny przymus budowania wspólnoty tylko zakłóca naturalny bieg wypadków.

Uwarunkowania gospodarcze i fiskalne we wszystkich 27 państwach członkowskich Europy są bardzo zróżnicowane. Ale na tym nie koniec. Różnice są widoczne na wszystkich płaszczyznach, również na poziomie uwarunkowań kulturowych i politycznych. Nieważne, czy rozpisze się referendum, czy nie – wciśnięcie tak różnorodnych składników do jednego tygla musi napotkać opór i skończyć się fermentem.

Wyobraźmy sobie, jak karkołomnym zadaniem byłoby centralne sterowanie wspólną, wielonarodową plątaniną administracyjną. Dzisiejsza i tak już skomplikowana i wielowarstwowa Europa stałaby się totalnie nieprzejrzystym, napędzanym urzędniczą maszynerią „czymś”.

Zjednoczone Stany Europy nie są żadną receptą na trapiące nas bolączki. Wątpliwe, by mieszkańcom Europy bardziej przyjaznym środowiskiem do życia wydał się scentralizowany europejski moloch niż 27 odrębnych państw członkowskich.

To oczywiste, że Angela Merkel, Wolfgang Schäuble i Sigmar Gabriel są na tyle przebiegli, by sprzedawać projekt superpaństwa pod hasłem wspólnej polityki fiskalnej, budżetowej czy unii bankowej – ale za skarby świata nie jako Zjednoczone Stany Europy.

Oczywiście, za tą całą paplaniną stoi wizja powołania jednego europejskiego państwa centralnego, o którym z góry wiadomo, że absolutnie nie trafiłoby w gust mieszkańców naszego kontynentu. I właśnie z tego powodu kursują różne zawoalowane pomysły na unie polityczne, fiskalne etc.

Myślę, że Europie zdecydowanie bardziej na zdrowie wyszłoby, gdyby zamiast kolejnych dyskusji na temat nowych tworów strukturalnych wymieniła swoje elity polityczne. I wcale bym się nie zdziwiła, gdyby się okazało, że likwidując euro, wyświadczamy idei integracji europejskiej największą możliwą przysługę. Dlaczego? Dlatego, że nie ma to jak samodzielne odnajdywanie drogi do Europy. I to bez konieczności rezygnowania z własnej waluty, niezależności i przyzwyczajeń.            

Tłumaczenie i opracowanie: Olga Doleśniak-Harczuk
Autor: 
Bettina Roehl
Źródło: 
Gazeta Polska
Zjednoczone Stany Europy?  - niezalezna.pl
foto: GP
Opinie użytkowników
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Uwagi i reklamacje kierowane do nas należy kierować na adres: straznik(at)niezalezna.pl Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych. Komunikaty ukazujące się na blogu Morusa są rozwinięciem niniejszego regulaminu.
Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl